W Wielkim Tygodniu weź sobie do serca te słowa

W Wielkim Tygodniu weź sobie do serca te słowa
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu

Pomyśl, z kim się spotykasz. Czy chcesz dać mu prawo głosu? Kogo w nim widzisz? Kogoś, kogo wysłuchasz, a może kogoś, komu sprzedasz własną historię? Zapraszam cię do ważnej refleksji.

"Słuchaj, Izraelu…" (Pwt 6,4). "Posłuchaj córko, spójrz i nakłoń ucha…" (Ps 45,11). "Posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie" (Iz 55,3). To tylko kilka przykładów z wielu obecnych w Piśmie Świętych zachęt do słuchania. Może w czasie Wielkiego Tygodnia warto szczególnie wziąć sobie te słowa do serca? Zapraszam Cię dzisiaj do refleksji nad tym, czy i w jaki sposób słuchasz drugiego człowieka i Boga, przemawiającego do nas na różne sposoby.

Z kim się spotykasz?

"Dzieci i ryby głosu nie mają" - to jedno z najbardziej niesprawiedliwych zdań, jakie zdarzyło mi się słyszeć. Dzieci przyzwyczajone do tego, że ich głos jest mało znaczący i niesłyszalny, zmieniają się w dorosłych, którzy nie potrafią nazywać i wypowiadać swoich pragnień. W dorosłych, którzy w pewnym sensie są niemi i skazani na porażkę w komunikacji, bo nawet język migowy nie pomoże komuś, kto jest przekonany, że jego zdanie nie ma dla nikogo znaczenia.

Pomyśl, z kim się spotykasz. Czy chcesz dać mu prawo głosu? Kogo w nim widzisz? Kogoś, kogo chcesz wysłuchać? A może na tle jego wypowiedzi łatwiej będzie Ci zabłysnąć i przyciągnąć zainteresowanie? Bo to chyba właśnie ta potrzeba stoi za nieustannym przerywaniem wypowiedzi czy podsumowaniem w stylu: "znam to, ja też tak miałem" i rozpoczynaniem własnej historii.

Spotykasz się z kimś ważnym. Zawsze. Niezależnie od tego, czy jest to czterolatek czy schorowana staruszka na szpitalnym łóżku. Człowiek, z którym się spotykasz, ma swoją historię. Ma za sobą zmagania, których nie znasz i zranienia, którymi być może nigdy się z Tobą nie podzieli. Ma też w sobie coś wyjątkowego i niepowtarzalnego - coś, czym zachwyca się Bóg. On jest obecny w każdym człowieku, z którym się spotykamy - powtarzamy czasem te słowa, jak pobożny wierszyk. A kto wie, co mogłoby się wydarzyć, gdybyśmy faktycznie zaczęli traktować drugiego jak Jego świątynię (1 Kor 3,16) i gdybyśmy w taki właśnie sposób chcieli go słuchać.

Kogo słuchasz?

Tipsiara.

Kujon.

Moher.

Histeryk z Odnowy.

Kogo tak naprawdę słuchasz? Człowieka, z którym się spotykasz? Czy stereotypu, który masz w głowie?

Mamy tendencję do tego, by słuchać w sposób selektywny. Łatwiej jest nam wychwytywać informacje potwierdzające schematy, którymi się posługujemy. Z kolei informacje, jakie nie są z nimi zgodne, łatwiej nam pominąć czy zapomnieć. Kiedy "tipsiara" (przepraszam za to wyrażenie) powie: "U kosmetyczki było prawie dwugodzinne opóźnienie, więc musiałam czekać..." - wielu z nas skupi się na tej części wypowiedzi, myśląc sobie "no tak, pół dnia w salonie piękności, czemu mnie to nie dziwi". Jeśli w dalszej części zdania powie  "...i dzięki temu udało mi się w końcu dokończyć Bycie i czas Heideggera", możemy tego nawet nie usłyszeć albo bardzo szybko zapomnieć o tej informacji. Tak dzieje się za każdym razem, gdy słuchamy stereotypu, a nie stojącego przed nami żywego człowieka.

Jak słuchasz?

"Mamo, słuchaj mnie oczami". Takie słowa padły w jednej z opowieści, relacjonującej rozmowę matki z kilkulatką. To proste wyrażenie oddaje tęsknotę, która jest w każdym z nas: gdy dzielimy się czymś, co jest ważne, pragniemy uwagi i zaangażowania słuchającego. Czy pomyślałeś kiedyś, że w relacji z Jezusem może być podobnie?

W czasie modlitwy jesteśmy przyzwyczajeni do tego, by mówić. Książeczki do nabożeństwa pełne są trafnych podpowiedzi i gotowych tekstów w których prośby oraz błagania ubrane są w odpowiednie słowa. W której z nich znajdziesz równie trafne instrukcje dotyczące nie tylko mówienia do Boga, lecz również wsłuchiwania się w Jego głos? I jak traktujesz chwilę ciszy, do której możesz być zachęcany w czasie spotkania z Bogiem - jak okazję do słuchania czy raczej do zaczerpnięcia oddechu, by dalej mówić, mówić, mówić?...

Usłyszeć Boga

Wielki Post powoli dobiega końca a ja chciałabym dzisiaj wrócić do momentu, w którym Jezus zapowiada to, co Go czeka: "że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie" (Mt 16,21) Nauczyciel wśród swoich uczniów, Mistrz i Pan, a jednocześnie - Przyjaciel wśród najbliższych Mu osób - dzieli się sobą. Co słyszy w odpowiedzi?

Piotr odpowiada Mu: "Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie". A ja czuję, że te słowa są blisko spokrewnione z innymi, których nadużywamy w podobnych sytuacjach.

"Wszystko będzie dobrze". "Nic się nie stało, nie przesadzaj". "Jakoś to się poukłada". To nie jest sytuacja, w której Jezus mówi i autentycznie jest wysłuchany. Piotr w tym przypadku pokazuje nam, jak można kogoś słyszeć, ale jednocześnie wcale Go nie słuchać. Jak często popełniamy ten sam błąd, zarówno w stosunku do ludzi, jak i do Boga?...

Już niedługo będziemy przeżywać Triduum Paschalne. Wsłuchaj się w głos Jezusa. Może chce powiedzieć Tobie coś ważnego o Sobie? Może zaprasza Cię do tego, byś towarzyszył Mu w tych najważniejszych wydarzeniach? Zaprasza nie do tego, byś recytował słowa, za którymi można się bezpiecznie schować.

Nie chce, być uciekał od razu w nieco ckliwe: "to nie nie gwoździe Cię przebiły, lecz MÓJ grzech", idąc od tej myśli potem prostą ścieżką do tego co Twoje (moja słabość, moje upadki, moja wina) i koncentrując się (znowu) tylko na sobie. Zaprasza byś skupił się na Nim, byś był blisko Niego. Tylko tyle i aż tyle. Bez niepotrzebnych słów, za to z sercem czuwającym i uważnym, wsłuchanym w Jego kroki. Wsłuchanym w Jego upadki na drodze krzyżowej.

Przeczytaj też: Jesteś sobą rozczarowany? Zrób to ćwiczenie >>,  Proste ćwiczenie na uważność. Skup się na "tu i teraz" >> oraz Obojętność jest jak choroba. Zacznij współodczuwać z innymi >> 

*

To nie jest typowy duchowy trening, w czasie którego padniesz ze zmęczenia albo zaprzyjaźnisz się z uczuciem głodu przez zbyt częsty post. Zakonnica, mama i żona oraz jezuita, autorzy książki "Ile lat ma twoja dusza. Znajdź swoją duchową drogę", zapraszają do ćwiczeń dla duszy, z których można skorzystać w każdej chwili i w każdej codzienności, czyli twojej też!

W Wielkim Tygodniu weź sobie do serca te słowa - zdjęcie w treści artykułu

Majka Moller - aktywna zawodowo mama dwójki dzieci, na co dzień dentystka i magister psychologii. Od lat zakochana w swoim mężu, od zawsze i chyba z wzajemnością - w życiu i górach. Autorka bloga Chrześcijańska Mama

S. Ewa Bartosiewicz - zakonnica ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). Prowadzi bloga Spojrzenie Serca

Piotr Kropisz - jezuita. Odpowiedzialny za dom rekolekcyjny w Warszawie Falenicy. Łączy zainteresowanie mocną muzyką z prowadzeniem warsztatów mindfulness. Przekonany, że Bóg jest zarazem potężny i bliski. Prowadzi bloga Piotr Kropisz SJ - blog multimedialny

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Piotr Kropisz SJ, s. Ewa Bartosiewicz RSCJ, Maja Komasińska-Moller
22,69 zł
34,90 zł

Zamiast liczyć lata kalendarzowe, policz swoje „lata duchowe”!

Daty urodzenia w dowodzie nie zmienisz, ale to, jak szybko starzejesz się psy­chicznie, w dużej mierze zależy od Ciebie. Książka, którą oddajemy w Twoje ręce, jest krokiem...

Skomentuj artykuł

W Wielkim Tygodniu weź sobie do serca te słowa
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.