Zbrodniarz, który ukradł zbawienie

Zbrodniarz, który ukradł zbawienie
(fot. AlicePopkorn/flickr.com/CC)
8 lat temu
Roman Bielecki OP

Zakurzona lektura sprzed lat - "Ziemia Obiecana" W. Reymonta. Historia Karola Borowieckiego, ambitnego przemysłowca. Miłość do Anki i przyjaźń z Maksem i Morycem. Pod powiekami scena w teatrze i pożar fabryki. A także finał opowieści, kiedy Karol siedzi w pustym gabinecie dyrektora wymarzonej fabryki. Nieco melodramatyczne słowa, że przegrał własne szczęście, brzmią jak wyznanie skruszonego grzesznika, który chciałby powiedzieć: "Nie tak miało być, przepraszam, to tak samo wyszło, to okoliczności, na drugi raz będę uważał". Ściemnienie. Koniec. Czy będzie jakiś "drugi raz", nie wiemy.

Dużo mamy w sobie z Borowieckiego. Też mówimy życiu pełnym okrutnych niespodzianek: "Nie, ja nie chciałem, na drugi raz będę uważał", "To oni, nie ja", "Tak wyszło", a tymczasem ponosimy bezwzględne konsekwencje swoich czynów. Mówimy życiu: "Zaczekaj, pozwól uporządkować papiery, wyjaśnić, ostrzec innych, zaznać miłości, lepiej się przygotować, nauczyć się przezwyciężać strach". A życie odpowiada krótko: "Nie!".

Myślę o Borowieckim zwłaszcza dziś, kiedy weryfikuję ostatnie czterdzieści dni postu z pytaniami, które w czasie Wigilii Paschalnej Kościół zada każdemu z nas: "Czy wierzysz w Boga?, Czy wierzysz w Kościół? Czy wierzysz w życie wieczne? Czy wyrzekasz się zła? Czy wyrzekasz się szatana, Czy wyrzekasz się grzechu?". Jakie są moje odpowiedzi? Czy wierzysz? Czy zdążyłem w Poście uwierzyć? Czy spotkałem Boga? Czy go doświadczyłem? A co jeśli nie?

Niech dla tych, których te pytania napawają niepokojem, nadzieją będą słowa z dzisiejszej liturgii. "Wielka cisza, bo śpi Pan" - jak czytamy w anonimowej homilii na Wielką Sobotę, którą rano usłyszymy w czasie tzw. "ciemnej jutrzni". Tradycja Kościoła dodaje, że Mesjasz wcale nie zaznał odpoczynku. Raczej doszło do walki. W Szeolu zniszczył bramę śmierci i głośno wołał po imieniu Adama i jego żonę Ewę, nawoływał patriarchów, królów i proroków. Podał im rękę i wyprowadzał ich z otchłani ku światłu. A w pustym jeszcze Raju, jak chce jedna ze wschodnich ikon, siedział już ktoś w kucki pod jabłonią, nagi i wstydliwy, i zadziwiony tym, co mu się przydarzyło. To Łotr, ukrzyżowany razem z Jezusem. Przegrany w życiu, unieruchomiony na krzyżu, gdzie każdy ruch sprawiał ból. Ledwie wypowiedział: "Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swojego królestwa", ledwie usłyszał obietnicę: "Zaprawdę powiadam ci: dziś ze Mną będziesz w raju" - już się tam znalazł. Tradycja chrześcijańska nadała mu imię Dyzma i mianowała go patronem dobrej śmierci. Proszę go w tę świętą noc o wstawiennictwo, żeby nie stracić nigdy wiary w to, że dobro, miłość i prawda istnieją, choć czasem ich nie widać. Że wraz z porankiem Zmartwychwstania można przebaczyć, że Bóg innych przytuli, pocieszy, uwolni od zła. Że choć często głośniej woła w nas doświadczony bólem Tomasz niedowiarek, zatruty rozpaczą, drżący i niepewny, to jednak kiedy będzie już za późno i jedyną drogą do umierającego serca będą nasze rany, Zmartwychwstały odnajdzie te szczeliny i odbędzie Paschę w nas.

Roman Bielecki OP urodził się w 1977 roku. Ukończył prawo na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W roku 2002 wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego. Ukończył teologię na PAT. Po święceniach kapłańskich w 2009 roku trafił do Poznania. Przez rok był duszpasterzem akademickim. Od czerwca 2010 jest redaktorem naczelnym miesięcznika "W drodze"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Zbrodniarz, który ukradł zbawienie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.