Historia pewnej Czytanki

Historia pewnej Czytanki
(fot. Chris Yarzab/flickr.com)
10 lat temu
Asia Rafał

Czytanka jest kontrowersyjnym projektem. Mamy najlepszy punkt obserwacyjny, żeby dostrzec, jak podzielone są zdania na temat naszego projektu. Jednak cieszy nas to, że nasz główny cel został osiągnięty: ludzie zaczynają rozmawiać o Biblii, sięgają po nią, zastanawiają się nad tym, co jest w niej ważne i przekonują się do Pisma Świętego.

Na samym początku nikt z nas nie pomyślałby nawet, że nasze nieśmiałe próby przełożenia wersetów z Biblii na wersję slangową mogą kiedykolwiek dotrzeć poza obręb naszych znajomych. Myślę, że gdyby ktoś posadził nas wtedy w jakiejś sali kinowej i wyświetlił film o tym, co kolejno będzie działo się z Czytanką, pomyślelibyśmy, że to fajne marzenie, ale na pewno nie na nasze siły i możliwości.

Spotykaliśmy się jako grupa znajomych. Kiedyś Beti zaproponowała "przełożenie" paru wersetów z Ewangelii Jana na język slangowy. W sumie tylko ja i Basia się tego podjęłyśmy i wyszło całkiem ciekawie. Ogólnie wszystkim się spodobało, więc już we trzy próbowałyśmy robić to samo z całym tekstem.

Przełożony materiał leżał w komputerze jakieś 1,5 roku i nikt o nim nie pamiętał. Dopiero na jesieni, kiedy zbliżał się festiwal hip-hopowy Święte Elo, Beti miała nagle ciśnienie, żeby coś z tym materiałem zrobić. Wtedy wyszła pierwsza, daleka od obecnej [tekstowo i wizualnie], robiona na pececie wersja "Czytanki".

Ogromne zainteresowanie i pozytywne komentarze po pseudo-promocji Czytanki [rozdawaliśmy książeczki przy wyjściu] było dla nas dużym zdziwieniem, a jednocześnie dało nam do myślenia. Przekład zrobiony pół żartem pół serio, jak mniemaliśmy tylko dla naszego użytku, z tytułem i oprawą graficzną wymyśloną w ostatniej chwili i do tego z kompletnym brakiem profesjonalizmu zrobiło jednak na kimś wrażenie. Właśnie wtedy w naszych głowach narodziła się szalona idea: Wydajemy "Czytankę"!

Gdyby Beti nie była osobą, która wyznacza sobie cele i osiąga je, na tym wykrzyknięciu by się skończyło. Pojawiła się propozycja, aby nasz tekst ukazał się na chrześcijańskiej witrynie bosko.pl. Okej, zgodziliśmy się. Tam rozkręciła się niezła dyskusja. Wiele skorzystaliśmy zarówno z krytycznych uwag, jak i zachęt. Potem pojawiały się artykuły w "Polityce", "Gazecie Wyborczej", "Metropolu"... To był dla nas szok, że coś, czego w ogóle nie promujemy, zyskuje wśród zainteresowanych taką popularność!

W tak zwanym międzyczasie prace nad tekstem posuwały się naprzód. Pierwotna wersja przeszła pewnie setki korekt, redakcji, konsultacji, przekształceń, aby w naszych oczach zyskać miano godnej ujrzenia światła dziennego. Zaczęliśmy też pracować z naszym grafikiem-rysownikiem.

Kolejnym zaskoczeniem było zaproszenie nas na autorskie spotkanie do Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Zostaliśmy przedstawieni jako autorzy książki. Trochę dziwnie się czuliśmy. Dyskusja w pewnych momentach przypominała pole bitwy, ale nie polegliśmy. Udało nam się osobiście poznać x. Dragułę, który już wcześniej zainteresował się naszym projektem w Internecie i, zachowując obiektywizm, bronił go przed krytyką. Krytyczne zdanie wydała o nas m. in. Rada Języka Polskiego. Pojawiały się też kolejne zaproszenia na spotkania, w tym do Białogardu, który mocno zapadł nam w sercach.

Trudy wydawnicze dobiegały końca. Dokładnie 21 lipca "Dobra Czytanka wg św. Zioma Janka" została odebrana z drukarni, żeby już 22 lipca udało się puścić premierowe wydanie na Slot Art Festival 2006.

Łatwo da się zauważyć, że "Czytanka" jest kontrowersyjnym projektem. Mamy najlepszy punkt obserwacyjny, żeby dostrzec, jak podzielone są zdania na temat naszego projektu. Jednak cieszy nas to, że nasz główny cel został osiągnięty: ludzie zaczynają rozmawiać o Biblii, sięgają po nią, zastanawiają się nad tym, co jest w niej ważne i przekonują się do Pisma Świętego.

 

W trakcie działań dotyczących projektu utworzyła się młodzieżowa grupa o nazwie Ekipa Zioma Janka, która we wrześniu 2007 stworzyła ofertę zajęć warsztatowych dla młodzieży gimnazjalnej. Tak powstał Club Zioma Janka na warszawskich Włochach. Muzykę do powyższego teledysku zrealizowano w ramch zajęć HH maker. Autorem tekstu piosenki i wykonawcą jest Tomasz Wilczyński uczestnik zajęć, a autorem muzyki Jan Obrębowski instruktor zajęć.

Club Zioma Janka jest także miejscem gdzie powstał hip-hopowy musical pt. "ziomSTORY", a od kilku miesięcy Ekipa i Club działają jako Stowarzyszenie na rzecz kultury młodzieżowej AKTYWACJA (www.AKTYWACJA.org). Zapraszamy do "lubienia" nas na FB.

"ZiomStory" to nowatorski projekt profilaktyczny. Jest on unikalną na skalę krajową inicjatywą: niemalże po raz pierwszy w Polsce grupa gimnazjalistów wraz z pedagogami i instruktorami stworzyła musical opowiadający historię młodzieży z podwórka.

Oprócz głównej fabuły, przedstawienie ubarwione jest pokazem umiejętności, które młodzi zdobyli na warsztatach m. in. żonglerki, jazdy na monocyklu, gry w Zośkę - footbag, tanecznych: break-dance i JFH - Jazz Funky Hip-Hop.

Dekoracje wykonano na warsztatach street-artowych, a atrakcje wizualne oraz grafika, którą widzisz powyżej, powstała dzięki warsztatom medialnym. W musicalu wykorzystano piosenki hip-hopowe stworzone i wykonane przez samych młodych aktorów specjalnie na potrzeby "ziomSTORY". Dodatkowo muzycznego wsparcia udzielili: raper EKS z Giżycka oraz DJ Antonio. Wykorzystano też fragmenty młodzieżowej Ewangelii czyli "Dobrej Czytanki wg św. zioma Janka".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Historia pewnej Czytanki
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.