Katolik w internecie. Co robimy źle?

Katolik w internecie. Co robimy źle?
fot. Michał Lewandowski
4 tygodnie temu
VI Kongres NE / Profeto.pl / Mocni w Duchu Live / mł

- Jeśli stajemy przed czymś nowym, takim jak rzeczywistość internetu, mamy obowiązek jako uczniowie Chrystusa przemyśleć nową sytuację w świetle Ewangelii - mówił ks. Grzegorz Strzelczyk. Jakie błędy popełniamy w sieci jako katolicy? Czym najbardziej psujemy innym obraz Kościoła i relacje z Chrystusem?  

Tyski proboszcz i doktor teologii, ks. Grzegorz Strzelczyk, był jednym z prelegentów podczas VI Kongresu Nowej Ewangelizacji. Podczas wykładu zatytułowanego "Teologia przepowiadania online" odnosił się jednak do nie do trudnych kwestii teologicznych, ale do pewnych podstawowych zjawisk i zachowań, które powinny być kluczowe dla katolików w sieci.   

Katolik w internecie nie może nauczać, kogo popadnie

Jak zaznaczał, internet jest przestrzenią, która wiąże ludzi ze sobą w zupełnie nowy sposób, dając nowy sposób komunikowania. To z kolei oznacza, że w sieci tworzy pewien rodzaj niszy kulturowej. Dlatego, że istnieje internet, inne sfery naszego funkcjonowania coraz bardziej się zmieniają: przykładem mogą być papierowe listy, które zostały zastąpione przez komunikatory, co głęboko zmieniło charakter przekazywanej treści.

- Jeżeli tworzy się nowa kultura, a my w niej jesteśmy, winni jesteśmy przynajmniej próbować wnieść tam Ewangelię. I bardzo często reakcja jest taka: to my tam musimy przepowiadać! Musimy wyleźć do internetu i tam nauczać, kogo dorwiemy! Ale to nie jest moim zdaniem pierwszą rzeczą, którą należy zrobić – mówił ks. Strzelczyk podczas swojego wykładu. – Ciut istotniejsze jest to, jak my się będziemy zachowywać w relacjach, które są zapośredniczone za pomocą nowych mediów.

Test miłości: służba wykluczonym i nieporadnym 

Pierwsza rzecz, na którą zwrócił uwagę śląski farorz, jest myślenie o osobach wykluczonych na skutek przemian kulturowych.

- Jeżeli mówimy, że z miłością podchodzimy do internetu, to pierwsza nasza myśl powinna iść w stronę słabych, a najsłabsi w tej przestrzeni są ci, którzy są wykluczeni. Bo ze względu na wiek już nie ogarniają, bo nie są w stanie konta obsłużyć. Na ile jesteśmy gotowi do służby w stosunku do tych, którzy są wykluczeni cyfrowo, żeby byli wykluczeni mniej? – pytał ks. Strzelczyk.

Jako przykład podał historię ze swojej parafii, w której w czasie pandemii została zorganizowana kolęda online.

- Był jeden taki blok, w którym dziewczyna obiegała kolejne mieszkania i uruchamiała tym starszym ludziom internet. To był jedyny blok, w którym frekwencja była niemal stuprocentowa, bo ktoś się zatroszczył o tych, którzy normalnie byliby wykluczeni. A po wykluczonych są nieporadni – mówił ksiądz.

By dobrze pokazać, na czym polega nieporadność w internecie, podał drugi przykład, także ze swojej parafii.

- Pierwsze tygodnie pandemii, przychodzi do zakrystii pani w wieku słusznym, kupiła ze swojej emerytury uciułanej smarfona i mówi: „Farorzu, kaj tu jest ta parafia?” – opowiadał śląski proboszcz. - Skonfigurowałem jej tego smartfona. Ona nawet z niego nie dzwoni. To jest to jest smartfon, w którym jest tylko parafia.

- To nie są ludzie wykluczeni, to są ludzie nieporadni – podkreślał. - Jeżeli my, uczniowie Chrystusa, nie będziemy mieli cierpliwości do nieporadnych w komunikacji, to kto ma do nich mieć cierpliwość?

Katolik powinien bronić ludzi atakowanych przez hejterów

Miłość, która powinna cechować katolików zarówno w świecie realnym, jak i wirtualnym, jest także związana ze stawaniem w obronie innych.   

- Używamy słowa hejt, ono jest szerokie, to przemoc, agresja, nieuprawnione oceny. Internet to nie jest delikatne miejsce: i kiedy widzimy, że ludzie są krzywdzeni, a bywają krzywdzeni potwornie, to naszym zadaniem jako uczniów Chrystusa jest reagować – mówił ks. Strzelczyk. Aktywny na Facebooku duchowny podkreślał też, że katolik koniecznie powinien panować nad swoimi reakcjami. To okazja do ćwiczenia miłości nieprzyjaciół w praktyce: gdy nie wszyscy w komentarzach wyrażają euforię z powodu naszej wiary.

Lepiej iść na spacer, niż w złości odpowiadać złośliwością na złośliwość

- Czasem trzeba odejść od komputera albo rzucić komórkę w kąt na dwie godziny, bo ktoś coś napisał, a ja mam wielką chęć odpowiedzenia. Trzeba się przejść, nabrać dystansu, iść do Pana Jezusa, załatwić sprawy i wrócić z łaską. Chodzi o pewien ewangeliczny styl, w którym nie musimy mówić o Chrystusie, by dać ludziom, z którymi się komunikujemy, doświadczenie spotkania z Chrystusem. Jeżeli my jesteśmy Jego ciałem jako Kościół, to ludzie, który się z nami komunikują, niezależnie od tego, czy przez internet, czy w realu, mają prawo mieć nadzieję na ten rodzaj spotkania, na to, że przez nas jakoś Chrystus do nich przychodzi, z miłością, czułością – podkreślał duchowny.

Spam katolicki jest tak samo irytujący, jak każdy inny

Analizując obecność katolików w internecie ks. Strzelczyk odniósł się do jeszcze innego jej aspektu – potrzeby ascezy.

- Była taka cnota kiedyś: umiarkowanie. My żyjemy w czasach nieumiarkowania, tym bardziej jest nam ona potrzebna. Jeśli ktoś jest w stanie napisać kilkanaście wpisów dziennie i jeszcze uczestniczyć w dyskusji, czy panuje nad tym, co wytwarza? I czy za tą ilością idzie jakość?

Zastanawiał się też, jak często katolicy, którzy w przestrzeni internetu mówią wprost o Ewangelii i swoim doświadczeniu Jezusa, robią to z powodu mody. Jak to ujął, łatwo jest w internecie „zjeżdżać” w komunikację, która idzie za tym, co jest w danym momencie atrakcyjne, a pomija sedno chrześcijańskiego orędzia.

Ewangelia potrzebuje więzi

Duchowny zwracał też uwagę na to, że katolikom w sieci łatwo jest wpaść myślenie w kategoriach marketinowych. Liczy się wtedy to, ile mają lajków, odsłon, znajomych, jakie są zasięgi.

- Jasne, że zależy nam tym, żeby orędzie Ewangelii doszło do całego świata, natomiast Ewangelia potrzebuje więzi. Ten, komu głosimy Chrystusa, ma trochę prawa do naszego czasu, także w internetach. Jeżeli tego czasu nie dostanie, to się zacznie zastanawiać, czy my go kochamy, czy my go chcemy przerobić na katolika.

Ks. Strzelczyk podkreślał też, że choć nasze działania w sieci są w części nastawione po prostu na więzi internetowe, to jednak ewangelizacja jest zawsze działaniem, które ma budować rzeczywistą wspólnotę, w której ludzie gromadzą się na Eucharystii.

- Ecclesia to jest zgromadzenie na Euchrystii: to jest podstawowe znaczenie tego słowa. Pandemia nam zrobiła rzecz przedziwną. Czy jesteśmy w stanie z tych relacji, które się ponawiązywały [np. podczas mszy online – dop. red], zbudować żyjącą, wspierającą się, troszczącą się o siebie wspólnotę, która się spotka na Eucharystii także w realu?

Wystarczy popatrzeć na katolickie kłótnie w internecie, żeby mieć dość

W swoim wykładzie ks. Strzelczyk poruszył też kwestię katolickiej jedności, która często w sieci jest trudna do zaobserwowania.

- W internecie trudność polega na tym, że mamy do czynienia z krótkimi formami i to w wypowiedzi pisemnej. Znacznie łatwiej jest wpaść w nieporozumienie, komunikując się na piśmie krótkimi formami, niż w normalnym dialogu, bo nie widać emocji. Jeżeli chcemy w internecie być obecni jako wspólnota Kościoła, to musimy zacząć dbać o jedność, a to oznacza wysoką kulturę dialogu. Pracę nad tym.

- Myślę, że bardziej niż teologia przepowiadania online jest nam potrzebny przepojony Ewangelią styl bycia w relacjach zapośredniczonych nowymi mediami. To może prowadzić do jakoś naznaczonej chrześcijaństwem kultury, natomiast bez tego stylu bycia jakiekolwiek nasze przepowiadanie może być narażone na osłabioną wiarygodność, delikatnie mówiąc – kończył swój wykład kapłan.

Obejrzyj cały wykład ks. Grzegorza Strzelczyka, wygłoszony podczas VI Kongresu Nowej Ewangelizacji w Łodzi:

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Grzegorz Strzelczyk
17,43 zł
24,90 zł

Ze wszystkich miłości ta jest chyba najtrudniejsza

Kościół jest jak potężne drzewo, w którego koronie każdy może się schronić i posilić. Tam, gdzie owoce, są jednak i czarne ptaszyska, zawzięcie wydziobujące to, co próbuje wyrosnąć....

Skomentuj artykuł

Katolik w internecie. Co robimy źle?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.