Kilka pytań

Kilka pytań
(fot. Eleaf / flickr.com / CC BY)
lucy / artykuł nadesłany

Pytania dotyczące wiary, na które nie tak łatwo znaleźć odpowiedź. Ale kto pyta, nie błądzi.

1. Dlaczego ludzie cierpią i ponoszą  konsekwencję za grzech pierwszych rodziców. Przecież nie ponoszą winy za to, co stało się w Raju. Cóż my jesteśmy winni nieposłuszeństwu Ewy wobec Boga. Gdzie tu Boża sprawiedliwość?

2. Dlaczego Bóg osobiście nie przeprowadził Izraelitów, nie stał na ich czele, ze swoją boskością, ile krócej trwałaby ich wędrówka?

3. Dlaczego Bóg nie objawia wprost ludziom swojej woli, dlaczego sami musimy znajdować i odkrywać wolę Bożą. Niejednokrotnie miotać się, nie wiedząc, czy to, co nas spotyka, jest zgodne z Jego wolą, czy to sprawka Złego? Dlaczego musimy modlić się i prosić, aby dał nam poznać swoją wolę wobec nas? Rozeznawanie, czy dane myśli pochodzą od Złego, czy od Dobrego ducha często jest tak męczące i można w tym się zupełnie pogubić, nie odnajdując Jego woli. Wystarczyło by tylko, żeby Bóg pojawił się np. we śnie albo w inny sposób, najlepiej face to face  i powiedział: "Uważaj, to nie ode mnie te podszepty to od Złego", ileż wtedy byłoby nam łatwiej, albo: "Słuchaj oczekuję od Ciebie tego i tego, możesz mieć przeszkody na drodze takie i takie, ale nie bój się, pomogę Ci je usunąć". Przecież Bóg może wszystko, więc czemu nie pojawi się i nie powie: "Słuchaj teraz cierpisz, dlatego bo wiem, że jest Ci to potrzebne, po to, abyś np. nabył więcej pokory, albo żebyś doświadczył tego, że tak bardzo jestem Ci potrzebny". Mógłby wymienić też jakieś inne powody, które według Niego przynoszą korzyści z naszego cierpienia. Łatwiej jest znosić ból, gdy wiemy, po pierwsze, że kiedyś się skończy, po drugie, że on czemuś służy, że jest po coś.

4. Dlaczego Bóg, skoro tak bardzo nas kocha, nie sprawi, by łatwiej nam się żyło? Dlaczego daje krzyże? Przecież nie po to, żeby nas wypróbować, byłoby to wręcz nieludzkie, może lepiej powinno być - nieboskie. Ktoś może powiedzieć, że nas wychowuje tak, jak rodzic dziecko, jednak dobry rodzic dla swoich dzieci nie jest tak okrutny, jaki czasami wobec nas jest Bóg. Pomimo tego że rodzic jest tylko człowiekiem. Każdy rodzic pragnie ulżyć dziecku w cierpieniu, dlaczego więc Bóg dopuszcza na nas cierpienie, gdyby nas tak bardzo kochał, chciałby, byśmy nie cierpieli, ale byli szczęśliwi.

5. Dlaczego Bóg posłał Jezusa na taka męczeńską bestialską śmierć, jak to możliwe, że ktoś kochający swoje dziecko może je posłać na takie cierpienie. Dlaczego nie wymyślił czegoś innego, aby grzech pierworodny został odkupiony. Czy to nie jest okrucieństwo? Zresztą, po co ten grzech musiał być odkupiony, przecież Bóg mógł powiedzieć przebaczam wam wszystko w swoim miłosierdziu i koniec, kropka. Bez niczyjego cierpienia.

6. Bóg stworzył człowieka z miłości, tęskni za Nim, pragnie, by człowiek był szczęśliwy, stan takiego szczęścia człowiek może osiągnąć w komunii z Bogiem. Dlaczego więc musimy przejść tę drogę na Ziemi, gdzie nigdy nie zaznamy prawdziwego szczęścia, czy nie lepiej aby zaraz po narodzeniu Bóg brał nas do siebie i tam bylibyśmy z Nim zjednoczeni i na zawsze szczęśliwi? Przecież tęskni za nami i smutno Mu bez nas.

7. Dlaczego Bóg nie ujawni nam się twarzą w twarz, po co te tajemnice? Czy nie prościej byłoby, żeby przyszedł do nas i powiedział: "Jestem waszym Ojcem, wy moimi dziećmi, chcę z Wami być, chcę rozmawiać, pocieszać was, cieszyć się wami". Tak namacalnie, fizycznie. Czy nie byłoby prościej? Nie byłoby problemu,  wszyscy wtedy w Niego by uwierzyli. Czemu objawia się tylko wybranym, a nie żyje tu z nami na Ziemi. Wprawdzie Jezus żył na Ziemi, ale On był nie tylko Bogiem ale i człowiekiem. Zresztą też to wszystko Bóg dziwnie wymyślił, z tym Niepokalanym Poczęciem, z tym, że zadał takiego "klina" Józefowi, praktycznie odbił mu żonę,  z tym, że Jezus wychowywał się i mieszkał w Nazarecie, a potem oświadczył że jest Synem Boga. Ja pewnie też bym nie uwierzyła, gdyby pewnego dnia dziecko sąsiada oznajmiło mi, że jest synem Boga, doszukiwałabym się w Nim jakiejś choroby psychicznej. Nie mogłoby to być jakoś prościej, inaczej, żeby łatwiej było uwierzyć w Boskość Jezusa? Powinien być zesłany z Nieba w chwale i glorii, a Bóg całemu światu ogłosiłby: To jest mój syn umiłowany. W ogóle powinien wygłosić takie orędzie do całego Świata, na temat swojej miłości do Nas, tęsknoty za nami, zastosować taką dokładniejszą od dekalogu wykładnię tego, co jest dobre, a co złe, być kimś, kto rozstrzyga tu na Ziemi wszystkie konflikty.

8. No, a skoro już Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy (dziwne, nie było mnie na świecie, ale już umierał za mnie ), to czy Jego zmartwychwstanie nie mogło się odbyć  na oczach całego świata, z fajerwerkami, żeby nie było wątpliwości czy to uczniowie go wykradli, czy rzeczywiście zmartwychwstał? Grób był pusty - tylko tyle. Ukazał się nielicznym - czemu nie wszystkim?

9. Czy nie mógłby pokonać, unicestwić całkowicie Zła i Szatana, żeby ten w ogóle przestał istnieć, a człowiek mógł wybierać tylko to, co dobre. O ileż wtedy byłoby prościej łatwiej i bez cierpienia…

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Kilka pytań
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.