Jak stać się rodzicem z autorytetem?

Jak stać się rodzicem z autorytetem?
Powiedzmy sobie szczerze - nie istnieje autorytet-ideał. W sumie to nawet lepiej, bo na błędach rodziców dzieci też się uczą. (fot. NYCArthur / flickr.com)
Logo źródła: Nowy Dziennik Joanna Tawrak / slo

Ze świecą takiego szukać. Wydaje się, że coraz częściej wzorem i wyrocznią dla młodych ludzi są ich ulubieni piosenkarze albo rówieśnicy.

Kiedy 15 lat temu OBOP przeprowadził ankietę wśród Polaków, 36 procent z nich przyznało, że nie mają żadnych autorytetów. Nikt im nie imponował, nikogo nie próbowali naśladować. Dziesięć lat później powtórzono badania. I tu wielkie zaskoczenie, bo okazało się, że rodacy mają jednak autorytety, ale "lokalne". Zamiast znanych postaci ze świata mediów i polityki, wybierali tych, którzy są blisko: rodziców, dziadków, innych członków rodziny. I tak jak dorośli przyznali, że porad na temat wychowania dzieci szukają u swoich rodziców (czyli dziadków), tak młodzież (ku wielkiemu zaskoczeniu) najbardziej liczyła się ze zdaniem swoich rodziców... nawet jeśli czasami trudno było to zauważyć. Zdaniem psychologów i socjologów to dobrze wróży na przyszłość. Bo taki namacalny autorytet (mieszkający z nami pod wspólnym dachem) można zawsze poprosić o radę, zweryfikować to, co mówi, z tym, jak postępuje, a przede wszystkim zobaczyć, że jest również człowiekiem, a nie chodzącym nieskazitelnym ideałem.

Najważniejszą i jednocześnie najtrudniejszą rolą rodzica jest mądre wyznaczanie granic. Na tyle dalekich, by dziecko czuło, że ma wybór i na tyle bliskich, by nie działało na swoją szkodę. To bycie przewodnikiem, który pomaga młodszym pokoleniom znaleźć swoją drogę, ale zdaje sobie sprawę z tego, że na każdym "skrzyżowaniu" młody człowiek ma do wyboru kilka kierunków, więc pozwala mu decydować. Autorytet najłatwiej zdobyć swoją autentyczną postawą. Jeśli chcemy nauczyć dziecko prawdomówności, uczciwości, dialogu, musimy sami tego pilnować: nie kłamać, nauczyć się przepraszać, gdy popełniliśmy błąd, rozmawiać z dziećmi, nie tylko o ich potrzebach i uczuciach, ale i o sobie. Tłumaczyć, dlaczego postąpiliśmy w ten a nie inny sposób, dlaczego jest nam smutno, jak radzimy sobie ze złością. Wielu rodziców sądzi, że podważają swój autorytet, jawnie okazując negatywne uczucia i stany. Kiedy jednak rodzice ukrywają swoje przeżycia, dzieci odbierają ich zachowania jako fałszywe. Maluchy o wiele bardziej ufają odruchom człowieczeństwa niż świątobliwości i doskonałości bez skazy.

Dobroć i uśmiech

Globalny sondaż Reader’s Digest (obejmujący 17 krajów) wykazał, że w większości państw przede wszystkim uczy się dzieci posłuszeństwa i szacunku, a w Polsce - dobroci (59 proc). Poczucie humoru niemal wszędzie zajęło trzecią pozycję. Najbardziej skłonni uczyć dzieci śmiechu są rodzice w Niemczech. Patriotyzm we wszystkich krajach znalazł się na szarym końcu. Jedynie w Chinach i Rosji procent wskazań na tę wartość jako pierwszą, którą należy wpoić dzieciom, był wyjątkowo wysoki.

"Najważniejsza jest dyscyplina" - mówią niektórzy dorośli i ćwiczą swoje pociechy w przestrzeganiu sztywnych zasad i reguł, których nikt nie wyjaśnia. A na pytanie "dlaczego? " odpowiadają - "dlatego! ", czym ucinają wszelkie dyskusje. Zdaniem psychologów takie despotyczne metody wychowawcze wywołują w dzieciach lęk i tłumią ich tożsamość (w dorosłym życiu nie będą potrafiły wyrazić i bronić własnego zdania). Ponoć postawa "rodzica tyrana" jest najbardziej szkodliwą metodą wychowawczą i choć budzi strach, nie przydaje autorytetu. Osoby wychowywane w ten sposób często w przyszłości stają się bardzo uległe, spolegliwe, wykorzystywane przez innych... albo wręcz odwrotnie - same zaczynają tyranizować.

Przeciwną postawą do tyrana jest rodzic-kumpel, który nie określa żadnych zasad i norm obowiązujących w rodzinie. Nie wyciąga konsekwencji, nie wymaga, nie daje żadnych obowiązków. Takie wychowanie, lub raczej jego brak, prowadzi do zaburzenia nie tylko poczucia własnej wartości, ale również zrozumienia tego, co dobre, a co złe.

Powiedzmy sobie szczerze - nie istnieje autorytet-ideał. W sumie to nawet lepiej, bo na błędach rodziców dzieci też się uczą. Można jednak określić, jaka postawa jest najlepsza: bycie przewodnikiem. Czyli odpowiadanie na pytania, rozmawianie na różne tematy (od samochodów przez naukę po seks). Według sondaży rodzice najczęściej przepytują dzieci, zamiast z nimi rozmawiać. Chcą wiedzieć co zjadły, czy dostały jakieś stopnie w szkole, zamiast zapytać, jak się czują i co myślą o... filmie, który ostatnio obejrzały; przeczytanej książce; wydarzeniach, które właśnie przedstawili w wiadomościach; waszych sąsiadach; znajomych ze szkoły; jakimś sportowcu, któremu kibicujecie... itd. Naprawdę jest o czym rozmawiać!

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Jak stać się rodzicem z autorytetem?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.