Nie obchodzi ich, co się ze mną dzieje

Nie obchodzi ich, co się ze mną dzieje
(fot. shutterstock.com)
5 lat temu
Józef Augustyn SJ / slo

Relacje młodego człowieka z rodzicami bywają nieraz trudne, a nawet bardzo trudne. Ojciec i matka nie są w stanie wczuć się w pragnienia, oczekiwania i ambicje swoich dorastających pociech. Czasami zapominają o latach własnego dorastania i problemach, które przeżywali w tym okresie.

Zapracowani, zajęci karierą, a nierzadko także konfliktami małżeńskimi, nie mają ani czasu, ani cierpliwości, by rozmawiać z dorastającymi dziećmi w klimacie zrozumienia, akceptacji i życzliwości.

Stąd też bardzo wielu młodych ludzi samotnie stawia czoła trudnościom. Emocjonalna samotność i brak zrozumienia ze strony mamy i taty budzą nieraz u nastolatków odruchowy głęboki żal, wewnętrzny gniew, rozczarowanie. Młodzi mruczą do siebie pod nosem: "Nie obchodzi ich, co się ze mną dzieje" lub też mówią głośno: "Wy nic nie rozumiecie".

W taki sposób nastolatki dolewają oliwy do ognia, stwarzając dodatkowe napięcia w relacjach z ojcem i matką, które i tak bywają trudne. Twarda konfrontacja nie jest jednak drogą do rozwiązania napięć i rodzinnych nieporozumień.

Dorastający młody człowiek nie jest już małym dzieckiem, wokół którego musi obracać się całe życie rodzinne i któremu wszystko się należy. Rodzice nie muszą się już poświęcać dla niego tak, jak miało to miejsce w okresie niemowlęcych lat. Teraz i on winien podjąć wysiłek, aby zbudować więzy z rodzicami.

I on powinien okazywać im pełną akceptację i zrozumienie. Nie może myśleć jedynie o sobie i we wszystkim szukać swojej korzyści. Rodzice nie mogą też być traktowani przez niego jako służący, którzy mają zaspokajać wszystkie jego potrzeby i zachcianki.

O tym wyraźnie trzeba mówić młodym ludziom. W trudnych, spornych sytuacjach dorastających dzieci z rodzicami trzeba szukać mądrego kompromisu. Na konflikt dzieci z rodzicami trzeba patrzeć w duchu zrozumienia, miłosierdzia i współczucia.

Analizując relacje z nimi, musimy brać pod uwagę wszystko: nie tylko ich postawę wobec nas, ale także nasze zachowanie wobec nich; nie tylko to, co od nich otrzymujemy, ale także i to, co sami im dajemy.

W okresie młodości trzeba jakby na nowo zbudować więzi z własnymi rodzicami na zasadach wzajemnego szacunku, partnerskiej przyjaźni, dialogu oraz synowskiej uległości. Młody człowiek winien pamiętać, że tylko dobry syn może być dobrym ojcem, i tylko dobra córka może być dobrą matką.

Czcij twego ojca i twoją matkę, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje (Wj 20, 12). Słuchaj ojca, który cię zrodził, i nie gardź swą matką, bo jest staruszką.
(Prz 23, 22).

Więcej w książce: Aby nas bolało cierpienie innych - Józef Augustyn SJ

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nie obchodzi ich, co się ze mną dzieje
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.