Nie potrafię poradzić sobie ze złością!

Nie potrafię poradzić sobie ze złością!
Oswój się z tym, że czasem czujesz złość. Nie tłum jej w sobie i nie wiń siebie, że ją odczuwasz, ale staraj się z nią coś zrobić (fot. shutterstock.com)
5 lat temu
Lenny Law, Maureen Rogers Law / slo

Złość jest zdolna utrzymywać nas w poczuciu nieszczęścia. Zawsze jednak możemy dostrzec jej destrukcyjny potencjał i zrobić, co w naszej mocy, żeby ograniczyć jej wpływ na nas; w przeciwnym razie będzie wielkim zagrożeniem dla wielu sfer naszego życia - także dla związku z najbliższą osobą.

W życiu zawsze o coś chodzi. Spróbuj dojść do tego, jaki może być obecny cel w twoim życiu. Być może twoje położenie jest męczące, może nawet bolesne, lecz w każdym razie jak dotąd wytrzymujesz je. Gdybyś przestał rozpamiętywać bolesne wydarzenia i hołubić obawy przed przyszłością, byłoby ci jeszcze łatwiej znieść chwilę obecną może nawet mógłbyś się nią cieszyć.

Pomyśl o swoim związku, także o obecnej jego formie, w kontekście romantycznych przeżyć na początku waszej miłości i marzeń, jakie snułeś wówczas o szczęśliwym małżeństwie.

Mimo że jesteś teraz w trudnym momencie życia, zastanów się nad nim jako całością - czy nie jest udane i wiele warte? Czy warto niszczyć wszystko to, co dotąd osiągnąłeś, i zaczynać życie od nowa? Jakie masz podstawy, by sądzić, że w związku z inną osobą będziesz szczęśliwszy?

Jak możliwie skutecznie radzić sobie z własną złością?

  • Przyznaj się do niej. Chodzi o to, żebyś umiał powiedzieć partnerowi coś w rodzaju: "Złości mnie to, co mi teraz mówisz". Taka precyzyjna uwaga, określająca, co sprawia ci przykrość, powinna zastąpić wywołaną przez gniew złośliwość, sarkazm czy wybuch wściekłości; skupienie się na konkretnej rzeczy, która cię denerwuje, jest zachowaniem delikatniejszym, a zresztą i łatwiejszym.
  • W niektórych rodzinach złość uważana jest za coś głęboko nagannego, co sprawia, że partnerzy wstydzą się lub czują zakłopotanie, gdy mają się do niej przyznać przed sobą nawzajem. Tymczasem komunikat "jestem zły o coś" powinien przychodzić równie łatwo i naturalnie, jak inne podobne wypowiedzi: Jestem przestraszony", "cierpię", "jestem zmęczony", ,jestem smutny (podniecony, wdzięczny, szczęśliwy)". Dla poprawy, utrzymania czy też wzmocnienia związku ważne jest, aby przekazywać partnerowi uczucia już wtedy, kiedy się pojawiają.
  • Powściągaj złość. Nie znaczy to, że nie masz do niej prawa. Uczucie złości rodzące się adekwatnie do sytuacji i we właściwym momencie może nawet uratować cię emocjonalnie czy materialnie. Dzięki niej możesz postawić na swoim wtedy, kiedy powinieneś i tam, gdzie powinieneś, dać należytą odpowiedź na niesprawiedliwość, krzywdę, zachowanie aspołeczne. Kiedy uczucie złości pojawia się w związku partnerskim, jest bardzo ważne, żeby skłócone strony pohamowały się w porę i przygotowały emocjonalnie na to, by możliwie rozsądnie z ową złością się uporać.
  • Przełam się. Co właściwie chcesz osiągnąć przez tę złość? Ukarać partnera? Uważasz, że cię zranił i chcesz w ten sposób wyrównać rachunki? Chcesz pokazać, że to ty masz rację? A czy nie chcesz być szczęśliwy? Jeśli pragniesz szczęśliwego związku, powinieneś zmienić nastawienie do partnera. Na początek zwróć uwagę, że to jest twój partner, a nie przeciwnik. Jeśli będziecie odnosić się do siebie jak wrogowie, żadnemu z was nic to nie pomoże. Ale jesteś na niego zły, tak? Więc powiedz: "Jestem zły na to, co powiedziałeś czy zrobiłeś - ale nie chcę się złościć. Nie akceptuję w sobie tej złości na ciebie. Kiedy czuję, że się od ciebie oddalam, boleję nad tym. Chciałbym czuć, że cię gorąco kocham i że jestem przy tobie". Powściągając swą złość, zapobiegasz złości, którą w rewanżu okazałby pewnie twój partner. Będzie ci na pewno przyjemniej, jeśli spokojnie zaprosisz go do negocjacji nad porozumieniem.
  • Poproś partnera o pomoc. Bez tego niewiele możesz zdziałać. Jest to krok, który wymaga od ciebie pewnej pokory, pomyśl jednak, że gdy podejdziesz do partnera skruszony, z prośbą o pomoc, najprawdopodobniej cię nie odtrąci. Kiedy partner przyjmie wyciągniętą przez ciebie rękę, rozproszy to twoją złość i uwolni cię od negatywnych uczuć wobec niego. Musisz przedtem trochę odczekać, uświadomić sobie, że jesteś teraz wściekły. Kiedy pierwszy atak złości minie, skup się na tym, co cię w nią wpędziło. Jeśli chcesz zgody i miłości między wami, w twoim interesie (a także twojego partnera) leży wyjaśnienie sytuacji i znalezienie trwałego rozwiązania.

Niezależnie od tego, jak silna jest twoja złość, pamiętaj, że nie chcesz nią zniszczyć partnera. Nawet jeśli jesteś przekonany o swojej racji, nie możesz go zmienić samą bezwzględnością przekonania. Możesz tylko stworzyć sposobność, by cię uważnie wysłuchał. Dzieląc się problemem złości z partnerem, bądź skupiony na przedmiocie, który ona niesie. Nie osądzaj partnera i nie staraj się zatriumfować nad nim za wszelką cenę, zmuszając go do przyjęcia twojego punktu widzenia.

Abyś mógł sam odzyskać równowagę ducha, zastanów się nad konfliktem w waszym związku z całym spokojem, na jaki cię stać, a następnie przeprowadź z partnerem szczerą rozmowę, nastawioną przede wszystkim na to, żeby znaleźć korzystne dla obu stron rozwiązanie. Konflikty mają zwykle przynajmniej tę wartość, że ujawniają nam jakąś istotną prawdę o nas samych. Widząc w nowym, pełniejszym świetle osobowość partnera, łatwiej nam będzie zrozumieć, czego potrzeba do naprawy i umocnienia naszego związku. Ucząc się skutecznie radzić sobie z własną złością, wyzwalasz się zarazem z lęku przed złością partnera, lęku przeszkadzającego w zrozumieniu go i paraliżującego siłę miłości.

W odpowiedniej chwili, gdy jesteś bardziej wypoczęły i odprężony, spróbuj popatrzeć na swego partnera współczująco. Załóżmy, że nie umiesz dostrzec w nim żadnych zalet - postaraj się w takim razie przyjrzeć mu jeszcze raz, wniknąć głębiej. Może patrzysz na niego krzywdząco, przez pryzmat własnego niezadowolenia z siebie. Uważasz, że jest zły i uparty, bo może sam taki jesteś, a nie umiejąc tego faktu przyjąć, przenosisz go nieświadomie na partnera. Jeśli wasza sytuacja wydaje ci się beznadziejna, łatwo może to wpłynąć deformująco na twoją ocenę. Szukasz winnego czy współwinnego tej sytuacji, a mogąc kogoś oskarżyć o jej spowodowanie - i to drugą osobę, nie siebie - odczuwasz chwilową ulgę.

Zaufaj sobie. Kiedy już zważyłeś swoje siły i zdolność do działania, skup się na zaletach partnera i postaraj się znaleźć przyjemność w tym, że robisz coś dla dobra waszego związku. Nastaw się do tego zadania i do partnera pozytywnie. Powiedz sobie na przykład tak: "Żyję. Jestem zdrów na umyśle i sprawny fizycznie. Umiem zrobić coś, co przynosi mi satysfakcję, nie niszcząc przy tym cudzego życia. Mógłbym znaleźć radość w pomocy dla innych. Mam wolność wyboru, a w tej chwili wybieram dokonanie skoordynowanych wysiłków do uruchomienia wszystkiego, co może być pomocne dla przetrwania i ulepszenia mojego związku z partnerem". Jeśli twój partner zauważy, że podchodzisz do niego uczciwie i że zmieniłeś się w stosunku do niego, jeśli zda sobie sprawę z twojego położenia, oboje zaczniecie, być może, dostrzegać w waszym związku wartość i doceniać swoją wzajemną obecność. Jest to już początek sukcesu. Pamiętaj: ani ty nie możesz przymusić partnera, by się zmienił, ani też ciebie nikt nie może zmusić do niczego. Wybór drogi postępowania jest tylko twoją sprawą.

Ćwiczenia

  • Oswój się z tym, że czasem czujesz złość. Nie tłum jej w sobie i nie wiń siebie, że ją odczuwasz, ale staraj się z nią coś zrobić, a przede wszystkim okazywać ją w sposób właściwy dojrzałemu człowiekowi. Wściekłe miny, wrzaski i ataki szału dowodzą niedojrzałości.
  • Pomyśl, jakie byłyby skutki, gdybyś wylał z siebie całą swoją złość. Czy ulżyłoby ci wtedy? Może. Ale zastanów się nad sytuacją twojego partnera, na którego ta złość spada. Jak czułby się, zaatakowany w ten sposób? Co można właściwe w jakimkolwiek związku osiągnąć poprzez atak złości?
  • Poświęć trochę czasu na uświadomienie sobie źródeł swojej złości. Zadaj sobie pytanie: Czy ktokolwiek zasługuje na tyle złości, ile w tej chwili czuję? Czy mój partner może posiadać aż taką moc, żeby rozpętać we mnie tyle złości? Pamiętaj, że złość mogła w tobie narastać przez całe lata, że być może ujawniają się teraz dawne bolesne przeżycia, zranienia emocjonalne i ciężkie straty życiowe.
  • Jeśli twój partner właśnie cię skrzywdził, należy określić tę konkretną, świeżą krzywdę i na niej się skupić. Nie powinieneś iść za ciosem i chcąc partnera poniżyć, ukarać czy zatriumfować nad nim, odwoływać się do wszystkiego, co mogłeś mu kiedykolwiek zarzucić.
  • Jeśli zaczynasz szaleć ze złości, ranisz nie tylko swego domniemanego przeciwnika, ale także siebie i wszystkich świadków zdarzenia.
  • Nie wstydź się przyznać, że się pomyliłeś albo wyrządziłeś krzywdę, i stąd wynikła twoja złość, będąca oczywistym nadużyciem. Nie myśl, że zamyka ci to drogę do wybaczenia. Mówiąc "przepraszam", możesz sobie przetrzeć szlak do lepszego porozumiewania się z partnerem.
  • Jeśli naprawdę sądzisz, że zawsze masz rację, w takim razie zdolny jesteś do powierzchownej tylko relacji emocjonalnej, nie potrafisz bowiem podzielić rzeczywistych uczuć drugiej osoby.
  • Kiedy spotykasz się z agresją osoby, z którą relacja jest szczególnie trudna, powściągnij chęć, by odpowiedzieć podobnie. Opanowanie nerwów w takiej sytuacji owocuje natychmiastowymi korzyściami, złość zaś odbiera siły.
  • Opanowanie złości choćby na krótki moment powiększa szansę na poprawę sytuacji w związku. Gdy tylko znikną z twojej twarzy chmury zawziętości, przez ciało i duszę zacznie przeświecać słońce, a zamęt w twoim wnętrzu automatycznie się uspokoi. Choćby miało to być bardzo trudne, warto ujawniać gorzkie uczucia zrównoważonym głosem.
  • Każda złość, nawet jeśli jest uzasadniona, okazywana w dobrych intencjach i nie wyrażana w sposób gwałtowny, może okazać się niszcząca, jeśli nie zostanie rozładowana.

Więcej w książce: Gdy w małżeństwie nie jest łatwo - Lenny Law, Maureen Rogers Law

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nie potrafię poradzić sobie ze złością!
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.