(fot. CraigMoulding / flickr.com)
Gunther Moll, Ralph Dawirs / slo

Już jako bardzo małe dzieci i przedszkolaki córki wykazują tendencje zmierzające powoli do przecięcia więzów łączących je z matkami. Ta tendencja stanowi cel każdego rozwoju. Zmierzanie krok po kroku do niezależności i samodzielności. Do zerwania jakże ważnej we wczesnej fazie życia więzi z matką.

Jest to trwały, systematyczny proces, który każda "najlepsza przyjaciółka" wzięłaby człowiekowi za złe. Ale nie własna matka, widząca w tym właśnie sukces relacji z córką i stwierdzająca, że ta staje się taka sama jak ona: samodzielna i silna. Jednak nie jest to wcale takie proste. Matkę i córkę czeka dość żmudna, pełna trudów i wyboista droga z wieloma łzami po obu stronach.

To odrywanie się od matki jest dla dziewcząt nieporównywalnie trudniejsze niż dla chłopców. Również oni potrzebują początkowo ścisłych związków z matką. Każdy chłopiec spragniony jest owej czułej relacji z nią, charakteryzującej się bliskością, ciepłem i zaufaniem. Tyle tylko, że on się z nią nie identyfikuje. Nigdy tego nie czynił. Jako kobieta nie stanowi ona dla jego przyszłej roli naturalnego wzorca. On jest inny od niej i nie chce wejść w jej rolę. Stąd też oderwanie się od matki przebiega u niego łagodniej niż w przypadku córki.

Przesłanki jego późniejszej niezależności są stworzone poniekąd dość wcześnie przez różnicę płci. To może być również przyczyną faktu, że chłopcy dłużej niż córki korzystają z zalet hotelu pod nazwą Mama. Synowie czują się wcześniej niezależni od swoich matek i w związku z tym lepiej potrafią się z nimi dogadywać i układać. Córki natomiast mają skłonność wcześniejszego opuszczania rodzicielskiego gniazda. Pragnienie odłączenia się i samodzielności domaga się u nich również przestrzennego odgrodzenia od matki. Syn tego nie potrzebuje.

Nikt na świecie nie kwestionuje, że jest on stuprocentowym dojrzałym mężczyzną nawet wówczas, gdy mieszka u mamy. Wręcz przeciwnie. Ma w takim przypadku zapewniony respekt. W końcu pokazuje wszem i wobec, że matka jest w jego życiu pierwszą kobietą, którą owinął sobie wokół małego palca. Nie mówiąc już o tym, że korzysta, nic w zamian nie dając, z gratisowego całodziennego wiktu. Jednocześnie ma mnóstwo okazji, by uczyć się, jak w szarmancki, ujmujący sposób, a jednocześnie pewnie i skutecznie rozgrzewać serca kobiet. W głębi duszy zdaje sobie bowiem dobrze sprawę, że ta komfortowa sytuacja może się w każdej chwili skończyć. Inaczej ma się rzecz z córką. Pragnąc dystansu, wcześniej od brata rezyduje w swoich własnych czterech ścianach. Co nie wyklucza faktu, że codziennie kontaktuje się z mamą telefonicznie. Jakby dla podkreślenia, że już opuściła dom, sygnalizując jednocześnie, że nie jest to definitywne rozstanie, a jedynie rozluźnienie więzi. Syn nie potrzebuje takowego przestrzennego dystansu, aby się oderwać i uniezależnić od matki. Stanowi to dodatkowo zaoszczędzenie paru groszy na opłatach za telefon.

Przejście od dziecięcej do dojrzałej relacji rodzice-dziecko znamionuje pewna równowaga między niezależnością potomstwa a zachowaniem ich więzi z rodzicami. Obecnie (w Niemczech - T.S.) około połowy dwudziestoczteroletnich mężczyzn pozwala sobie na dogadzanie przez mamusię, gdy tymczasem ponad połowa dwudziestoczteroletnich córek opuściła już swój dziecięcy pokój. Może ten tradycyjny wczesny dystans między matkami a córkami stanowi przesłankę dla zawiązania się między obiema kobietami partnerskiej przyjaźni. Siedzący pod skrzydłami mamy synalek nie wpadłby raczej na to, by swoją mamuśkę przedstawiać kolegom jako "najlepszą przyjaciółkę". Zresztą nie daliby mu w tym względzie absolutnie wiary, bo sami już nie raz na przestrzeni lat korzystali z usług szanownej mamusi przyjaciela.

Naturalnie przed okresem pokwitania, pomimo koniecznych procesów zapoczątkowujących "odcięcie pępowiny", istnieją także całkiem harmonijne relacje matka-córka lub przynajmniej fazy ciszy przed burzą. Wkrótce jednak ni stąd, ni zowąd może rozpętać się nad tą idyllą zawierucha, podczas której siecze gradem wzajemnych urażeń i zniewag. Oczekiwania kończą się rozczarowaniem. Obie strony gryzie poczucie winy. Córki nierzadko z powodu swoich matek cierpią, czując się przez nie niekochane i nazbyt kontrolowane.

Matczyna miłość, zgodnie z odczuciem wielu z nich, wiąże się ze stawianymi im warunkami i stanowi dla nich rodzaj ciasnego gorsetu, tak więc relacja córki z matką jest w regularnych odstępach to przez jedną, to znów drugą stronę odbierana jako trudna. Stąd też każdy mężczyzna powinien unikać jak ognia, także w zapale słownych utarczek, kierowania pod adresem partnerki uwag typu: "Dokładnie jak twoja matka". Nawet gdy jest to prawda. Przynajmniej jeśli zależy mu na kontynuowaniu swojego aktualnego heteroseksualnego związku. Bowiem większość dorosłych kobiet takie uwagi odbiera jako mało seksowne. Nic więc dziwnego, że własna matka nie należy do czołowej dziesiątki wzorców dziewcząt w wieku od czternastu do siedemnastu lat.

Miejsce matki zajmują obecnie idole, wyidealizowane postacie, ikony o szczególnie uwydatnionych określonych cechach, które nastolatki uważają za "superowe". Liczą się tu pieniądze, szałowy wygląd, siła, ale także sprawiedliwość i gotowość niesienia pomocy. W tej fazie zarówno chłopcy, jak i dziewczęta ubóstwiają w głębi serca swoje gwiazdy, mając nadzieję, że coś z tego gwiazdorskiego splendoru spłynie również na nich.

Kiedy faza ta przemija, a nauka szkolna dobiega końca, cokoły idoli idą w kąt, a na planie pojawiają się znowu mama i tata jako nowe stare wzorce. Przychodzi otrzeźwienie. Zaliczone są już pierwsze prawdziwe rozczarowania, z którymi trzeba było się uporać. W takiej sytuacji młodzi dorośli skorzy są powracać do tego, co wypróbowane i niezawodne. A kto jest bardziej taki jak nie mama i tata? "Towarzyszyli mi do tego momentu. Wyobrażam sobie, jakie to musiało być dla nich czasami trudne. I z pewnością postępowanie ich wobec mnie było z reguły słuszne".

Wyraźnie pierwszeństwo przypada jednak mamie, która znów wysuwa się na plan pierwszy, przed ojca. Około połowy osób w wieku od dwudziestu do dwudziestu sześciu lat wymienia ją jako wzór dla siebie na pierwszym miejscu. No proszę, wytrwałość i stałość popłaca!

Więcej w książce: 10 Największych błędów wychowawczych -  Gunther Moll, Ralph Dawirs

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Odrywanie się od matki
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.