Dwoje młodych ludzi i tyle dobra! Bądź dla innych dobrym pasterzem
W tym roku Niedziela Dobrego Pasterza budzi we mnie inne skojarzenia i refleksje niż w poprzednich latach. Z jednej strony umiera Łukasz Litewka, który pociągał rzesze ludzi - nie za sobą, ale za realnym i namacalnym dobrem wobec chorych i potrzebujących. Z drugiej wciąż gorące emocje budzi Piotr "Łatwogang" Garkowski i jego niesamowita akcja. Młody chłopak prowadził 9-dniowy stream na YouTubie, jednocząc wiele serc. Jego charytatywna transmisja dla Fundacji Cancer Fighters zakończyła się kwotą ponad 251 mln złotych. Dwoje młodych ludzi i tyle dobra!
W mojej głowie przewija się myśl o tym, jak bardzo potrzebujemy charyzmatycznych liderów. Ani śp. Łukasz Litewka ani Piotr Garkowski nigdy nie stawiali samych siebie w centrum wydarzeń, ale potrafili pociągnąć za sobą rzeszę ludzi. Swoją autentycznością, prawdą i zaangażowaniem. Można powiedzieć, że niewielu jest takich działaczy i jest to prawda. Z drugiej strony, ich historia pokazuje jak czasem niewiele trzeba, by zmienić rzeczywistość wokół siebie.
Cieszę się, że robienie tak wielkiego dobra jak akcja Łatwoganga zbiegła się z Niedzielą Dobrego Pasterza. Mnie osobiście skłania to do refleksji nad tym jak wygląda moje bycie dla innych. Co dziś realnie mogę zrobić, by ludziom wokół mnie żyło się lepiej? Nie chodzi o wielkie, głośne akcje. Raczej o to, o co prosiła rodzina zmarłego posła Litewki - nie przynoście na pogrzeb kwiatów, pomóżcie osobie w potrzebie, którą macie obok. Zatrzymaj się, zauważ, zadziałaj, poświęć swój czas.
Nie oszukujmy się. Łatwiej jest wpłacić jakąś kwotę na internetowej zrzutce, niż zrobić zakupy samotnej sąsiadce. Jedno i drugie jest bardzo dobre. Tylko czy stać nas na wysiłek tego drugiego? Można szukać wokół siebie charyzmatycznych liderów i wspierać ich działania, można też samemu - często po cichu, niezauważeni przez świat - robić codzienne dobro dla ludzi, których mamy obok.
Jak miałoby to wyglądać w codzienności? Jestem na końcówce przygotowań jednego z moich synów do przyjęcia sakramentów spowiedzi i komunii. Mamy w parafii 120 dzieciaków, które w weekend przyjmą sakramenty oraz ich rodziców - często zestresowanych, zagubionych, poszukujących wsparcia. Ludzi, którzy potrzebują teraz zwykłej rozmowy, prostej odpowiedzi na - wydawać by się mogło - banalne pytania. Kogoś, kto tych pytań nie wyśmieje, bo przecież dla zadającego są ważne. I kogoś, kto odpowie na nie tak, że pytający rodzic poczuje się przyjęty i zaopiekowany. Od kilku miesięcy doświadczam czegoś niezwykłego… Tego, że można być dla siebie realnym wsparciem, podporą i siłą, również w tak wielkiej i różnorodnej grupie. To pokazuje mi coś prostego i niezwykłego zarazem. Potrzebujemy siebie nawzajem. Potrzebujemy, by osoba obok stawała się dla nas dobrym pasterzem, wsparciem i inspiracją, by razem pokonać trudności, które nie są nie do przeskoczenia, ale teraz wyglądają jak mur, o który łatwo się rozbić. Jest w nas głód relacji z drugim człowiekiem i "zwykłej" rozmowy z nim, a nie z czatem GPT, którym często próbujemy zastąpić rozmowy z żywą osobą żyjącą obok.
Potrzeba nam zaangażowania, dojrzałości i otwartości. Ważne jest też to, by samemu mieć, żeby móc dać innym. Dla mnie tą siłą od lat jest relacja z Bogiem - najlepszym, najmądrzejszym i najsilniejszym Pasterzem. Pomaga mi myśl, że w każdej chwili mogę się zatrzymać, zamknąć oczy choćby na kilka sekund i uświadomić sobie, że tuż obok mnie jest Jezus - stanąć w Jego obecności i w niej nieustannie żyć. Może właśnie trzyma mnie za rękę, może stoi obok, a może szepcze mi do ucha słowa, że dam radę. Tak wygląda moja wiara. Ona też wymaga wysiłku, ale widzę w codzienności, że relacja z Bogiem otwiera mnie na relację z drugim człowiekiem. Pozwala mi być, uczy bycia uważną na innych i na siebie…
Czego dziś potrzebuję, by się zatrzymać i zobaczyć dobro wokół siebie i by je pomnażać? Zarówno to, które dostaję od innych, jak i to, które sama mogę dać drugiemu. Jesteśmy sobie potrzebni. W wielkich i głośnych akcjach i w cichej codzienności. Tego uczy nas Jezus. Bądźmy sobie nawzajem dobrymi pasterzami.
Skomentuj artykuł