Jak wybierać biskupów po Synodzie o synodalności? Wielomiesięczne oczekiwania skłania do pytań
W ostatnich latach Kościół w Polsce doświadczył bolączek obecnego sposobu wyboru biskupów diecezjalnych. Wielomiesięczne oczekiwanie skłaniało do wielu pytań. Nie tylko o procedury.
Trwa ostatnia faza Synodu o synodalności. Jak można przeczytać na stronie jednego z trwających aktualnie polskich synodów diecezjalnych, wytyczne przygotowane przez Sekretariat Generalny Synodu stanowią obecnie oficjalny przewodnik dla Kościoła powszechnego w fazie wdrażania wniosków z XVI Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów. „Celem tej fazy, obejmującej lata 2025–2028, jest wprowadzenie w życie wniosków zawartych w dokumencie końcowym zatwierdzonym po drugiej sesji Synodu w październiku 2024 r.” – wyjaśniono.
Elementem implementacji/wdrażania jest informowanie przez kolejne grupy robocze/studyjne o wynikach dotychczasowych prac. Warto przypomnieć, że z inicjatywy papieża Franciszka powołano dziesięć Grup Studyjnych. Ich zadaniem miało być pogłębienie tematów poruszonych podczas podwójnej sesji Synodu poświęconego synodalności, a także zacieśnienie współpracy między dykasteriami Kurii Rzymskiej a Sekretariatem Generalnym Synodu. Ich pracę zaplanowano do czerwca br.
5 maja br. pojawiła się informacja o przedstawieniu pierwszej części raportu Grupy Studyjnej nr 7, dotyczącego kryteriów doboru kandydatów do episkopatu oraz raportu Grupy nr 9 o rozeznawaniu kwestii doktrynalnych, duszpasterskich i etycznych. W tym samym tygodniu Katolicka Agencja Informacyjna nagłośniła dwie opinie dotyczące obecnej fazy prac synodalnych. Watykanista Edward Pentin na łamach The National Catholic Register skupił się na komentarzach dotyczących raportu Grupy nr 9. Przywołał głos ks. Geralda Murray’a, kanonisty z archidiecezji nowojorskiej, według którego biuro synodalne stało się „ramieniem public relations” grupy nacisku dążącej do podważenia katolickiej nauki „o niemoralnym charakterze aktywności homoseksualnej”. Na stronie KAI można również przeczytać, że nazwał „skandalem” wykorzystanie zeznań „lobbysty ruchu na rzecz praw gejów w Kościele katolickim”, twierdząc, że włączenie ich do raportu było „manipulacją ze strony biura synodalnego”.
Pentin przytoczył także opinię byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerharda Müllera. W obszernym tekście opublikowanym 8 maja br. na stronie permariam.com wypowiedział się on na temat raportu dziewiątej Grupy Studyjnej Synodu o synodalności dotyczącego tzw. „kwestii pojawiających się”, ale ocenił również ogólnie publikowane w ramach aktualnej fazy Synodu raporty grup roboczych/studyjnych. Nazwał je „wysoce kontrowersyjnymi” i „zgubnymi”. Przyznał, że nie zaprzeczają one otwarcie prawdom objawionym. „Ignorują je jednak i budują obok nich swój własny dom chrześcijaństwa wygodnego i dostosowanego do świata”.
Zdaniem byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary „Aby zmylić naiwnych współwyznawców, przyozdabia się to biblijnymi i brzmiącymi duchowo frazesami: «to, co Duch mówi do Kościołów», rozeznanie zamiast potępienia, miłosierny i wszystko akceptujący Jezus przeciwstawiony rygorystycznym nauczycielom prawa i konserwatywnym profesorom teologii uwięzionym w swoich systemach, którzy bardziej troszczą się o wierność literze prawa i sztywnej doktrynie niż o ludzi w ich słabości i wrażliwości”. Kard. Müller dodał, że lekceważąc lub ignorując tradycję katolicką, prowadzi to do sofistycznie przesadnego twierdzenia, iż grzech nie polega na świadomych i dobrowolnych czynach sprzecznych z przykazaniami Bożymi, ale raczej na odmowie wszechogarniającego miłosierdzia wobec tych, którzy nie mogą lub nie chcą ich wypełniać.
Można odnieść wrażenie, że efekty prac Grupy nr 9 przysłoniły komentatorom kwestię, którą zdążyła się dotychczas zająć Grupa nr 7. A jest to sprawa dla dalszego funkcjonowania Kościoła kluczowa. Sekretarz generalny Synodu kard. Mario Grech podkreślił, że oba raporty „dotykają samego serca życia Kościoła”. Jeden przypomina, że „nie ma pasterza bez owczarni ani owczarni bez pasterza”, wskazując na wybór biskupa jako akt wspólnotowego rozeznania. Drugi przedstawia „konkretne narzędzia do podejmowania najtrudniejszych kwestii bez uciekania od ich złożoności”.
Niestety, w poniedziałek, 11 maja br., wciąż próżno było szukać tekstów obydwu publikacji na stronie Synodu. Dostępne były jedynie ich króciutkie omówienia. Ale nawet z opublikowanego skrótu pierwszej części raportu Grupy Studyjnej nr 7 wynika, iż dostrzeżono, że kwestia „Jak wybierać biskupów?” wymaga poważnej analizy i praktycznych zmian. Raport przedstawia wybór kandydatów do biskupstwa jako moment autentycznego rozeznania kościelnego, kierowanego przez Ducha Świętego w atmosferze modlitwy i słuchania. Zaproponowano, aby każda diecezja okresowo uruchamiała procesy rozeznania dotyczące własnej sytuacji i potrzeb.
Wskazano, że w miarę zbliżania się sukcesji biskupiej, biskup powinien zwołać Radę Kapłańską i Diecezjalną Radę Duszpasterską, których członkowie wyrażają, w sposób kolegialny, opinię na temat potrzeb diecezji i przedstawiają mu – „w zapieczętowanej kopercie” – nazwiska kapłanów, których uważają za odpowiednich do pełnienia urzędu biskupiego. W omówieniu raportu zasugerowano, że konsultacje powinny obejmować również Kapitułę Katedralną, Radę ds. Ekonomii, Radę Świeckich oraz przedstawicieli osób konsekrowanych, młodzieży i ubogich. Można powiedzieć, że wybór nowego biskupa powinien być działem lokalnego Kościoła, a nie administracyjną decyzją zapadającą na niedostępnych dla większości wiernych szczeblach kościelnej hierarchii.
W ostatnich latach Kościół w Polsce doświadczył bolączek obecnego sposobu wyboru biskupów diecezjalnych. Wielomiesięczne oczekiwanie na nowego pasterza z jednej strony budowało atmosferę tymczasowości, z drugiej skłaniało do pytań, czy Kościoły lokalne nie mają odpowiednich kandydatów, zdolnych poprowadzić je zgodnie z wolą Boga. Niepokojące okazywało się też pokazywanie w mediach, ale też w niektórych środowiskach kościelnych, nominacji biskupich w kategoriach awansu (czasami nawet w kontekście objęcia „lepszej” diecezji).
W 2019 r. ówczesny prefekt Kongregacji ds. Biskupów kard. Marc Ouellet przyznał, że około 30 proc. kapłanów, których papież Franciszek wybierał na biskupów, odmawiało. Zwrócił uwagę, że w ciągu zaledwie dziesięciu lat liczba odmów wzrosła trzykrotnie. To dodatkowo pokazuje, że procedury selekcji do biskupstwa nie spełniają swojej roli, ale też może być sygnałem, iż problemem jest tożsamość biskupa i jego rola w naszych czasach.
Artur Stopka
Skomentuj artykuł