W trakcie wczorajszego spotkania w Pile ksiądz Adam Boniecki potwierdził, że zakaz wypowiadania się w mediach przedłużono mu na czas nieokreślony: - A powiedzieli po prostu «nie wolno» i koniec.
Czytając tekst o. Prusaka SJ "Schizma kościelno-medialna", postawiłem sobie najpierw pytanie, czy gdyby Jezus przyszedł dzisiaj na świat, byłby zainteresowany występowaniem w mediach, zwłaszcza niekatolickich?
Jeśli Mazurek rzeczywiście wie coś konkretnego, to niech napisze. Jeśli redaktor zna, to niech poda fakty, a nie próbuje być dowcipnym, opowiadając, że księża będą musieli dokonywać jakiejś ekwilibrystyki.
Wciąż słyszę pełne oburzenia głosy, że Kościół miesza się do polityki, nie zauważam natomiast podobnego oburzenia, gdy polityka, a ściślej politycy czy zaangażowani politycznie publicyści mieszają się w sprawy Kościoła.
Kwitnie moda na cynizm. Widoczny jest w mediach, polityce, biznesie, reklamie, a nawet w sztuce. Cynizm to lekceważące negowanie ideałów, norm moralnych i religijnych oraz uznawanych autorytetów; to także deprecjonowanie szanowanych instytucji i przyjętych sposobów zachowania.
Na łamach "Gazety Wyborczej" Katarzyna Wiśniewska ogłosiła właśnie "śmierć Kościoła otwartego", a ja się zastanawiam, czy ostatnio dobrze spała, bo wszystko w jej tekście zaczyna się od snów i na snach kończy - komentarz Jacka Prusaka SJ.
Wojciech Maziarski wyraził w Newsweeku niezbyt mądrą opinię, że nakaz ograniczenia publicznych wypowiedzi nałożony na księdza Adama Bonieckiego przez jego pryncypałów ze Zgromadzenia Księży Marianów jest niezgodny z porządkiem Rzeczypospolitej Polskiej, naruszając konstytucyjne prawo do wolności wypowiedzi.
Pisząc tekst "W imieniu obrońców ks. Bonieckiego", miałem na uwadze dwie grupy osób: solidaryzującą się z redakcją "Tygodnika Powszechnego" oraz prawie 7 tyś. osób, które podpisały się w Internecie pod listem w obronie ks. Bonieckiego. Podkreślam to, ponieważ niektórzy ten dwugłos odebrali jako "wewnątrz-zakonną rozgrywkę" albo atak z mojej strony na o. Kowalczyka.
Tomasz Wytrwał OP / KAI / pz
Katalog "uzasadnionych przypadków", które dają podstawę do zakazania zakonnikowi publicznych wypowiedzi przez przełożonego nie istnieje, ale można go stworzyć na podstawie przepisów Instrukcji Kongregacji Nauki Wiary i Norm Konferencji Episkopatu Polski - uważa kanonista o. Tomasz Wytrwał OP.
W dyskusji o sprawie księdza Bonieckiego ze strony jego "obrońców" pada i taki argument, że przecież nikt nie słyszał, aby z powodu księdza Bonieckiego ktoś odszedł z Kościoła, gdy tymczasem wielu deklaruje porzucenie katolicyzmu z powodu działalności np. ojca Rydzyka.
Kiedy dzieje się coś nieoczekiwanego, chciałoby się od razu o tym napisać. Ogłosić światu swoje zdanie. Tym razem było inaczej. Kiedy dowiedziałem się, że przełożeni zabronili ks. Bonieckiemu wypowiedzi w mediach, długo się zastanawiałem, co o tym myśleć.
W swoim "liście" do obrońców ks. Adama Bonieckiego ojciec Dariusz Kowalczyk SJ odniósł się do kilku kwestii, jednostronnie - jego zdaniem - przywoływanych przez osoby krytycznie oceniające decyzję prowincjała marianów. Cóż moja odpowiedź także nie jest bezstronna - pisze Jacek Prusak SJ.
Decyzja o ograniczeniu kapłana w publicznych wypowiedziach jest zawsze decyzją trudną i ma - jak to bywa w tego rodzaju sytuacjach - swoje plusy i minusy. Nie rozstrzygając ich jednoznacznie, chciałbym zwrócić uwagę na kilka kwestii, które pojawiły się w związku z tą sprawą.
Sukces wyborczy Ruchu Palikota sprawił, że Kościołowi zaczęto przypisywać główną rolę w jego wypromowaniu. Wśród komentatorów obwieszczających, że bez polskich biskupów ten wynik byłby niemożliwy pojawiły się również głosy wzywające Episkopat do konkretnych kroków... - komentarz Jacka Prusaka SJ.
Maciej Biskup OP / dominikanie.pl
Ksiądz Boniecki nikogo nie zgorszył złym prowadzeniem się, nie żądał wysokich opłat za duchowe usługi w kościele. Jedynym zarzutem wobec niego jest to, że mąci w katolickich głowach i narusza ten intelektualny święty spokój, który jest obrazą wiary - pisze Maciej Biskup OP.
tygodnik.onet.pl / fronda.pl / pz
Ks. Adam Boniecki otrzymał od swoich przełożonych zakonnych nakaz ograniczenia wystąpień publicznych do łam "Tygodnika Powszechnego". "Nie takie spory z Kościołem to pismo już wiodło" - komentuje Piotr Mucharski, redaktor naczelny "TP". Z kolei Tomasz Terlikowski z portalu fronda.pl pisze, że "ksiądz Adam Boniecki jest zakonnikiem i złożył śluby posłuszeństwa, którym podlega. Jest także księdzem i powinien głosić to, czego naucza Kościół, a nie tego, czego chcą dziennikarze".
Bez wątpienia, jeśli ograniczenie zostało nałożone, to znak, że wypowiedzi księdza Bonieckiego, zdaniem przełożonych, były niewłaściwe i niepoprawne. No bo raczej bez powodu szlaban nie zapadł. Czym kierował się prowincjał marianów? Tego właśnie nie wiemy.
Wiem, że obrońcy zasad dobrego wychowania, nie dopuszczający w swoim spojrzeniu na Kościół jakiejkolwiek krytyki Pasterzy, oburzą się na to, co napisałem. A niech się oburzają! Ja milczeć nie mogę i nie zamierzam.
KAI / psd
Trzykrotny wzrost ilości dzieci urodzonych w związkach nieformalnych w Polsce w ciągu zaledwie 10 lat jest faktem bardzo niepokojącym - uważa socjolog Antoni Szymański. Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy upatruje w faworyzowaniu przez państwo osób samotnie wychowujących dzieci, przy równoczesnym braku dostatecznego wsparcia dla rodzin.
Piotrek Żyłka / DEON.pl
Zamiast krytykować wydarzenie, którego owoców jeszcze nie znamy, zaufajmy, że następca świętego Piotra wie co robi. Pamiętajmy też, że "Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża (J 3,8)".
{{ article.description }}