Ukazała się książka, w której - w rozmowie z red. Tomaszem Rowińskim - dzielę się różnymi refleksjami na temat wiary w Boga Jezusa Chrystusa i sytuacji Kościoła. Tytuł może być trochę mylący: "Czy żyjemy w czasach Apokalipsy?". No ale cóż! Wydawcy starają się przyciągać czytelnika na różne sposoby. A poza tym Księga Apokalipsy jest dla mnie rzeczywiście ważnym kluczem do rozumienia rzeczywistości.
Bezdyskusyjnie fundamentem naszej postawy wobec świata "pozakościelnego", a nawet tego wrogo do nas nastawionego, powinna być miłość. Jednak miłość nie oznacza, że mamy być mili.
Tożsamość można budować przez konfrontację lub dialog. Nie można jednak jednoznacznie powiedzieć, która z tych dróg jest właściwa, jeśli najpierw nie zajrzy się do wnętrza Kościoła i nie zweryfikuje się właściwych dla niego środków i celów.
Postawa "Nas to nie dotyczy" jest kusząca. Wśród części członków Kościoła katolickiego w Polsce odnosi się nie tylko do kwestii pedofilii, ale również do wielu innych problemów, dotykających Kościół na Zachodzie.
O pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, Agnieszce Kozłowskiej-Rajewicz, pisałem na DEON.pl zaraz na początku jej rządowej kariery. Nie napawały mnie optymizmem jej wypowiedzi na temat reformowania Kościoła: "zniesienie celibatu i kapłaństwo kobiet pchnęłoby Kościół na nową ścieżkę rozwoju" - oznajmiła pani Kozłowska-Rajewicz. Wiadomo było też, że liczą na nią środowiska gejów, lesbijek, aborcjonistek-feministek itd. Formalne oskarżenie przez panią pełnomocnik posła Marka Suskiego o rasizm i homofobię pokazuje, że mogą liczyć nadal.
Gwarancją sukcesu jest wyrazistość. Musisz być czarny albo biały - wtedy cię znienawidzą albo pokochają, ale na pewno dostrzegą. Nieważne, czy masz rację, ważne, by o tobie mówili.
Założyciela jezuitów posądzano o różne rzeczy, zarówno za życia jak i pośmiertnie, więc przyzwyczaiłem się do tego, że nie zawsze ma "dobrą reputację". Najczęściej krytyka ta podszyta była zazdrością bądź antykatolickimi sentymentami. W stan niedowierzania wprawiła mnie wypowiedź kierownika Katedry Teologii Duchowości, Wydziału Teologicznego UPJPII...
Zakony nie są dla Boga, tylko dla świata. Dlatego, że w ogóle świat nie jest dla Kościoła, ale Kościół dla świata. W każdym powołaniu chrześcijańskim, nawet do życia kontemplacyjnego, kluczowa jest świadomość relacji.
Temat, który poruszył Benedykt XVI w tegorocznym orędziu na 46. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, brzmi zaskakująco: "Milczenie i słowo drogą ewangelizacji". Od razu trzeba dodać, że właściwie jest to wielka pochwała milczenia. Nawet w internecie.
Jan Paweł II pocałował Koran, bo dla ludzi, którzy dali mu tę księgę, była ona święta. Ucałował ją z szacunku wobec ich wiary i wobec nich samych. Przywołując tę scenę, równocześnie warto przypomnieć sobie, że to za jego pontyfikatu wydana została Deklaracja "Dominus Iesus" o jedyności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła.
Przyznam, że na spotkaniu Benedykta XVI z przedstawicielami Drogi neokatechumenalnej z całego świata kilka razy się wzruszyłem. Liderzy neokatechumenatu (nie lubią, jak się ich nazywa liderami), Kiko, Carmen i ks. Mario, doczekali się - wraz z blisko milionem "neonów" (członków neokatechumenatu) - oficjalnego zatwierdzenia przez Stolicę Apostolską tzw. liturgii neokatechumenalnej - komentarz o. Kowalczyka.
Gdyby największa w historii przeciwniczka islamu, Oriana Fallaci, dożyła Arabskiej Wiosny, to co by powiedziała? Znana ze swojego radykalnego podejścia do islamu włoska publicystka nie widziała w islamie możliwości zmiany ani krzty elastyczności. A co najważniejsze, traktowała tożsamość muzułmańską jako jednorodną, u podstawy zacofaną i okrutną, skamielinę.
Eric Voegelin powiada: "Największy problem dzisiejszych chrześcijan nie polega na tym, że nie mają właściwych odpowiedzi, ale że zapomnieli o pytaniach, które zostały postawione i ku którym owe odpowiedzi zmierzały".
Jeszcze przed Bożym Narodzeniem pojawiły się pierwsze informacje na temat prześladowań chrześcijan w Nigerii. W święta zginęło tam ponad 40 wyznawców Chrystusa, a do dziś kolejne dziesiątki. O skali prześladowań i ich metodach pisze w swoim poruszającym artykule w najnowszej "Niedzieli" ks. Waldemar Cisło. Jednak lektura tego tekstu zrodziła we mnie pewien niedosyt.
Chrześcijanie pełnią wobec świata misję. Przenikają świat, nadają mu jedność, ożywiają go i poruszają. Św. Justyn porównuje rezygnację z tej misji z samobójstwem. Samobójstwem Kościoła jest traktowanie świata jako więzienia, a nie posterunku, i tworzenie chrześcijańskiej więziennej subkultury.
Katolicka Agencja Informacyjna podała na swojej stronie depeszę, że w "USA: biskup krytykuje jezuicką uczelnię za zaproszenie aktywistki proaborcyjnej". Czytamy w niej, że "Z ostrą krytyką władz jezuickiego Uniwersytetu Scranton w stanie Pensylwania wystąpił ordynariusz tamtejszej diecezji bp Joseph Bambera.
Bardzo łatwo jest mówić, że jedyną słuszną drogą ekumenizmu jest nawracanie na katolicyzm, bo przecież my jesteśmy "jedynym, świętym, powszechnym i apostolskim Kościołem". Problem w tym, że ani to chrześcijańskie, ani skuteczne.
"Do końca marca rząd ma przyjąć założenia do projektu jednej z dwu ustaw, które mogą zmienić system finansowania Kościoła w Polsce" - poinformowała kilka dni temu "Rzeczpospolita". Ponoć ekipa rządząca "przewiduje zamianę dotychczasowego Funduszu Kościelnego na bardziej nowoczesne sposoby finansowania różnych form działalności Kościołów".
"Costa Concordia'' rozbił się u wybrzeży Toskanii. Media okrzyknęły statek "włoskim Titanicem". Sugerują, że katastrofę można było przewidzieć, gdyż: "podczas chrztu statku, butelka szampana nie rozbiła się o burtę. Zabobony i magia w XXI wieku mają się świetnie.
W jednym z ostatnich numerów "Gościa Niedzielnego niezauważony przeze mnie dotychczas Franciszek Kucharczak zabrał głos w sprawie ks. Bonieckiego. Zaintrygowana osobowością publicysty postanowiłam zajrzeć do internetu, aby bliżej zapoznać się z jego chrześcijańskim etosem.
{{ article.description }}