Streszczając książkę Waltera Isaacsona "Steve Jobs" można stwierdzić, że główny spór, jaki twórca Maca, iPhona i iPada toczył z resztą świata, dotyczył kwestii "zamknięty" czy "otwarty". Choć sam Jobs raczej wolał mówić o "zintegrowanym" niż o "zamkniętym". Ucieleśninieniem "otwartego" przez całe lata był dla Jobsa Bill Gates i jego Microsoft. Pod koniec życia głównymi adwersarzami założyciela Apple’a byli twórcy Googla, którzy wyprodukowali i udostępnili komu się da Androida.
Podpalenia się jednego z duchownych oskarżonych o pedofilię, powieszenia się innego nie można przyjąć obojętnie, bo nie jest "po sprawie".
Jedzenie wydaje się czynnością prozaiczną. Gotujemy, spożywamy, trawimy, głodniejemy, znów spożywamy - i tak w kółko. Gotowaniu poświęcamy coraz mniej czasu. Od czego są dania gotowe i mikrofalówki? Wygodne i modne lunch bary, fast foody?
Profesora Małkowskiego na próżno szukać w bibliotecznych fiszkach i uczelnianych rejestrach. Nie publikował i nie jeździł na konferencje. Na każdej Mszy stał gdzieś z przodu, tak blisko ołtarza, jak to możliwe i trzymał w ręku niewielką replikę poznańskich krzyży.
Gdy do dobrego tonu należy w tych dniach wypowiadanie się w komentarzach wieloaspektowo na temat podpisanego przez abp. Michalika i Cyryla I "Przesłania do narodów Polski i Rosji" albo roztrząsanie kto i dlaczego zawinił w sprawie Amber Gold, trochę głupio mi poruszać rzecz wydawałoby się drobną i w dodatku sprawę wewnątrzkościelną.
Nie da się odgórnie zadekretować pojednania między narodami. Trzeba się o nie modlić i nad nim pracować. Z tego punktu widzenia szkoda, że Kościół w Polsce uroczystości podpisania Przesłania do Narodów Polski i Rosji nie otoczył powszechną modlitwą, że nie poprzedził go katechezą.
W dzień podpisania Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji musieliśmy się z ekipą religia.tv zjawić na Zamku Królewskim półtorej godziny przed uroczystością. Było więc sporo czasu na dokarmienie własnego sceptycyzmu. Po co ten dokument? Nie za wcześnie na niego? To gest symboliczny czy może jednak pusty, nic nie znaczący?
"Nasz Dziennik" / KAI / drr
Tajemnicę przebaczenia widać najlepiej z perspektywy Ewangelii. Ważne jest, czy obie strony w taki sposób będą do tego podchodzić - powiedział biskup drohiczyński Antoni Dydycz w wywiadzie udzielonym Sławomirowi Jagodzińskiemu dla "Naszego Dziennika". Hierarcha, na terenie którego diecezji znajduje się Grabarka, najważniejsze sanktuarium prawosławne w Polsce, mówił o znaczeniu Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji, podpisanego 17 sierpnia na Zamku Królewskim przez patriarchę Moskwy i całej Rusi Cyryla i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Józefa Michalika.
"Pisarstwo jest formą modlitwy" - pisał Kafka. Wtórowali mu liczni. Ale są też tacy, którzy czynią na odwrót i z modlitwy czynią formę literatury. Przed nimi chce nas ostrzec Gustaw Herling-Grudziński.
Ksiądz to ma trudno. Może nie każdy. Ale taki, co "nigdzie nie chodzi bez sutanny, nie zdejmuje koloratki nawet w wyjątkowe upały", to ojej. Zawsze jest na służbie, gotów do działania. Mój znajomy myślał o powołaniu tak samo. Cały przejęty, rozmodlony, nie rozumiał kolegów z seminarium. Gdy chodzili bez sutann, w tzw. cywilkach, strasznie się oburzał. Zrezygnował po drugim roku, nie z własnej woli. Załamał mu się świat. Teraz jest lepiej. Handluje dewocjonaliami. Przypomniał mi się, gdy czytałam pewien wywiad z ks. Lemańskim. Cytat pochodzi z jego wypowiedzi.
Jesteśmy świadkami wydarzenia, o którym następne pokolenia będą czytać w podręcznikach do historii. Właśnie weszliśmy na drogę pojednania z Rosjanami. I zaczęliśmy tak, że lepiej już się nie da - od Chrystusa.
Dokładnie dziesięć lat temu, 16 sierpnia 2002 roku, rozpoczęła się ostatnia pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Pielgrzymka niezwykle ważna, bo do dzisiaj traktowana przez część Polaków jak testament pozostawiony przez kogoś bliskiego.
Tego dawno nie było. W Watykanie będzie proces! I nie będzie to proces beatyfikacyjny lub kanonizacyjny, ale karny. Media już ostrzą sobie pazury, licząc na to, że przy okazji mającego się rozpocząć najwcześniej jesienią br. procesu wyjdą na jaw "kolejne skandale i kłopotliwe okoliczności strategii ujawniania nieprawidłowości oraz konfliktów wśród kościelnej hierarchii".
Ten tytuł felietonu specjalnie tak skonstruowałem, by zaakcentować zbieżność brzmienia słów "zboże" i "Bóg". Rzadko na to zwracamy uwagę, a w okolicach uroczystości Matki Bożej Zielnej warto to przypomnieć.
Proboszcz ma kochankę! - taki news zaczął krążyć po jednym z niewielkich miast na Pomorzu Zachodnim. Zaczęły się dociekania: przystojny jest, obrotny, młody, inteligentny - wychodzi na to, że pogłoska może być prawdziwa. Tematem emocjonowali się nie tylko ludzie zachowujący wobec Kościoła chłodny dystans, ale także zaangażowani członkowie społeczności parafialnej.
Lektura artykułu Wiktora Świetlika zatytułowanego znacząco "Koniec świata liberalnych katolików" ("Rzeczpospolita" 6 sierpnia 2012) skłania do refleksji nad ewolucją znaczenia słowa "katolik". Pojęcie to w Polsce coraz częściej odrywa się od wymiaru konfesyjnego, a coraz bardziej nabiera barw ideologicznych.
Papież Jan Paweł II widział w Edycie Stein nie tylko konwertytkę, ale i człowieka budującego "most wzajemnego zrozumienia między Żydami i chrześcijanami". "Niech jej świadectwo - mówił - sprawi, że ów most będzie się stawał coraz mocniejszy".
Mam pretensje nie o to, że pisze "nieprzychylnie o Kościele". Takie postawienie sprawy jest sprytne, bo krytyka tekstu w "Newsweeku" wygląda na reakcję ryczących z wściekłości i bólu, bezrozumnych katoli. Bynajmniej. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu socjologii do wciskania ludziom kitu.
Przyzwyczaiłem się już do takich deklaracji, więc nie ruszyło mnie wcale, gdy wybitny sportowiec, wielokrotny medalista, kończąc karierę, oświadczył dziennikarzom, że celem jego życia jest "dobrze się bawić".
Byłem w niedzielę na Świętym Krzyżu. To najstarsze polskie sanktuarium, pierwotnie opactwo benedyktyńskie, obecnie klasztor Oblatów. Co roku nawiedzają je pielgrzymi, idący w sierpniu na Jasną Górę.
{{ article.description }}