Kiedy słyszę o kłopotach Religii.tv i braku zainteresowania jej losami ze strony Kościoła instytucjonalnego, przypomina mi się scena z Ewangelii św. Łukasza, kiedy to uczniowie Jezusa, widząc, że ktoś w Jego imię wypędzał złe duchy, zabraniali mu tego, bo nie był jednym z nich.
Kilka tygodni temu zwrócił się do mnie mężczyzna w moim wieku z taką wątpliwością: - Przeżyłem 40 lat w Polsce komunistycznej i 20 lat w tzw. wolnej Polsce. Naprawdę trudno byłoby mi powiedzieć, że dzisiaj jest mi łatwiej być człowiekiem wierzącym niż dawniej. Czy to tylko mój problem? U progu Roku wiary postanowiłem na tę wątpliwość odpowiedzieć.
Pokazanie podczas obrad Synodu Biskupów w Rzymie znanego z Internetu od 2009 r. filmu "Muslim Demographics" kreowane jest na skandal. Pomysłodawca pokazu, przewodniczący Papieskiej Rady Iustitia et PAX, kard. Peter Turkson z Ghany zdążył się już pokajać, wygłosić przeprosiny i wyjaśnić, że nie planował obrażania muzułmanów, lecz chciał pokazać, do czego może doprowadzić "nihilizm w społeczeństwach zachodnich".
Im jestem starszy, tym szybciej upływa mi czas, a z nim i życie. To oczywiście wrażenie psychologiczne, bo czas dla wszystkich płynie jednakowo. Gdy nasz czas się kończy, umieramy. W zależności od tego, jak traktujemy życie, tak też traktujemy dany nam przez Boga czas.
Jestem przekonany, że do laicyzacji (czyli spoganienia) współczesnego społeczeństwa doprowadził w dużej mierze klerykalizm, czyli rządy kleru w Kościele. A przecież mieliśmy służyć! Czas władzy kleru zdecydowanie minął. Zacznijmy promować świeckich i ich misję, ich powołanie.
Publikacja badania CBOS z sierpnia tego roku na temat in vitro dla wielu okazała się poważnym szokiem. Aż 79 procent zapytanych opowiedziało się za możliwością skorzystania z zapłodnienia pozaustrojowego. I to wobec powszechnie znanego stanowiska Kościoła, który wielokrotnie negatywnie wypowiadał się o tej metodzie.
Dobrze, że Kościół zajmie się przez cały rok kwestią głoszenia wiary w dzisiejszych czasach i chce wiedzieć, że robią to również wszyscy inni. A właśnie do tego ma pobudzać Rok Wiary. Reszta musi się dokonać potem, w dniu powszednim.
Wiele lat temu Joseph Ratzinger zauważył, że na Soborze "już podczas jego posiedzeń, a potem, coraz wyraźniej w okresie posoborowym, pojawił się rzekomy «duch Soboru», który w rzeczywistości był jego «anty-duchem».
Rośnie w polskim Kościele grupa katolików, którzy wręcz do bólu pielęgnują w sobie postawę starszego brata z przypowieści o synu marnotrawnym. Czyli, w skrócie rzecz ujmując, przyjmują pozę oburzonego przykładnego chrześcijanina, który wkurza się na swoich młodszych braci i siostry, ponieważ, jego zdaniem, nie zasługują oni w pełni na miano katolików, nie mówiąc już o dzieciach Bożych.
Można wybrać część. Można wybrać całość. Ograniczanie nauczania Kościoła do "ducha Soboru Watykańskiego Drugiego" skończy się źle. Nie jesteś Bogiem, uświadom to sobie.
"Niecodziennik" / Monika Burczaniuk
FaceBóg jest skierowany głównie do wierzących, bo jak powtarza często biskup Grzegorz Ryś, cała Nowa Ewangelizacja lub mówiąc inaczej - wezwanie do nawrócenia, jest potrzebne w pierwszej kolejności nam katolikom.
Rozpoczynamy Rok Wiary. Warto zastanowić się, co zrobić, żeby dobrze go wykorzystać. Dla wszystkich, którzy chcieliby to zrobić, mam trzy proste pomysły. No może nie do końca proste.
Z mojej perspektywy podział na otwartość i zamknięcie nie ma żadnego sensu. Znaczenia nabierają inne kategorie: katolicyzm płytki - katolicyzm głęboki. Ten płytki (pozorowany) sprawił, że odeszłam od wiary. Głęboki, że jednak zaufałam.
Komentarz europejski RV
W połowie września miała miejsce w Szwecji dwunasta edycja Dziedzińca Pogan. W czasie spotkania wierzących z niewierzącymi wokół tematu "Świat z Bogiem, czy bez?", przez dwa dni dyskutowali ze sobą przedstawiciele szwedzkiej kultury i nauki, wyznawcy różnych religii, jak i zdeklarowani ateiści.
"Letniość dyskredytuje chrześcijaństwo", "Katoliku, nie bądź letni". Takie tytuły pojawiły się w katolickich mediach w Polsce w związku z rozważaniem Benedykta XVI wygłoszonym przed rozpoczęciem obrad Synodu Biskupów. Zastanawiające nota bene jest, że w wielu z tych mediów nie przebił się zasadniczy temat papieskiej refleksji, prowadzonej metodą lectio divina, którym było słowo "ewangelia".
Przy jednym stole siedzą różni ludzie. Wszyscy przyznają się do katolickiej tożsamości, ale odmiennie przeżywają swoją wiarę. Inaczej rozumieją swoje powołanie, co innego jest dla nich priorytetem, inaczej chcą manifestować wiarę, inaczej pojmują swój stosunek do świata, innych wyznań, religii lub niewierzących. Mimo to wszyscy dobrowolnie siedzą przy wspólnym stole. Są przyjaciółmi ale nie spotkali się w tym gronie od roku.
Prawo do wolności sumienia to niezbywalne prawo każdego człowieka, do którego przynależy również wolność religijna. Oznacza to, że zarówno afirmacja jak i odrzucenie jakiegoś systemu przekonań i praktyk religijnych nie może mieć miejsca pod wpływem zewnętrznego nacisku czy przymusu. Kwestia apostazji zaczyna budzić wiele emocji w Polsce, a jej zwolennicy zarzucają Kościołowi "łamanie praw człowieka", ponieważ apostaci nie znikają "z kościelnej ewidencji".
Nie jeden raz w życiu katolika zdarza się przyjąć Komunię Świętą z rąk kapłana ze zdziwieniem. Zniesmaczeniem. Oburzeniem. Przyczyna emocji jest prozaiczna, wręcz banalna. Zdarza się przecież - proszę wybaczyć, jest to jednak ludzkie - że higiena księżowskich dłoni pozostawia wiele do życzenia.
Chciałbym się odnieść w imieniu Redakcji i współpracowników "Miesięcznika Egzorcysta" do dwóch artykułów zamieszczonych niedawno na stronach portalu DEON.pl. Chodzi o artykuły p. Janusza Poniewierskiego i ks. Jacka Prusaka SJ, dotyczące naszego pisma. W moim krótkim tekście dotknę tylko spraw, jak sądzę, najistotniejszych.
Taka prośba od wiernego. Kościół, ulica czy Starbucks - w sutannie, błagam.
{{ article.description }}