Nie da się odgórnie zadekretować pojednania między narodami. Trzeba się o nie modlić i nad nim pracować. Z tego punktu widzenia szkoda, że Kościół w Polsce uroczystości podpisania Przesłania do Narodów Polski i Rosji nie otoczył powszechną modlitwą, że nie poprzedził go katechezą.
Nie da się odgórnie zadekretować pojednania między narodami. Trzeba się o nie modlić i nad nim pracować. Z tego punktu widzenia szkoda, że Kościół w Polsce uroczystości podpisania Przesłania do Narodów Polski i Rosji nie otoczył powszechną modlitwą, że nie poprzedził go katechezą.
W dzień podpisania Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji musieliśmy się z ekipą religia.tv zjawić na Zamku Królewskim półtorej godziny przed uroczystością. Było więc sporo czasu na dokarmienie własnego sceptycyzmu. Po co ten dokument? Nie za wcześnie na niego? To gest symboliczny czy może jednak pusty, nic nie znaczący?
W dzień podpisania Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji musieliśmy się z ekipą religia.tv zjawić na Zamku Królewskim półtorej godziny przed uroczystością. Było więc sporo czasu na dokarmienie własnego sceptycyzmu. Po co ten dokument? Nie za wcześnie na niego? To gest symboliczny czy może jednak pusty, nic nie znaczący?
"Nasz Dziennik" / KAI / drr
Tajemnicę przebaczenia widać najlepiej z perspektywy Ewangelii. Ważne jest, czy obie strony w taki sposób będą do tego podchodzić - powiedział biskup drohiczyński Antoni Dydycz w wywiadzie udzielonym Sławomirowi Jagodzińskiemu dla "Naszego Dziennika". Hierarcha, na terenie którego diecezji znajduje się Grabarka, najważniejsze sanktuarium prawosławne w Polsce, mówił o znaczeniu Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji, podpisanego 17 sierpnia na Zamku Królewskim przez patriarchę Moskwy i całej Rusi Cyryla i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Józefa Michalika.
Tajemnicę przebaczenia widać najlepiej z perspektywy Ewangelii. Ważne jest, czy obie strony w taki sposób będą do tego podchodzić - powiedział biskup drohiczyński Antoni Dydycz w wywiadzie udzielonym Sławomirowi Jagodzińskiemu dla "Naszego Dziennika". Hierarcha, na terenie którego diecezji znajduje się Grabarka, najważniejsze sanktuarium prawosławne w Polsce, mówił o znaczeniu Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji, podpisanego 17 sierpnia na Zamku Królewskim przez patriarchę Moskwy i całej Rusi Cyryla i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Józefa Michalika.
"Pisarstwo jest formą modlitwy" - pisał Kafka. Wtórowali mu liczni. Ale są też tacy, którzy czynią na odwrót i z modlitwy czynią formę literatury. Przed nimi chce nas ostrzec Gustaw Herling-Grudziński.
"Pisarstwo jest formą modlitwy" - pisał Kafka. Wtórowali mu liczni. Ale są też tacy, którzy czynią na odwrót i z modlitwy czynią formę literatury. Przed nimi chce nas ostrzec Gustaw Herling-Grudziński.
Ksiądz to ma trudno. Może nie każdy. Ale taki, co "nigdzie nie chodzi bez sutanny, nie zdejmuje koloratki nawet w wyjątkowe upały", to ojej. Zawsze jest na służbie, gotów do działania. Mój znajomy myślał o powołaniu tak samo. Cały przejęty, rozmodlony, nie rozumiał kolegów z seminarium. Gdy chodzili bez sutann, w tzw. cywilkach, strasznie się oburzał. Zrezygnował po drugim roku, nie z własnej woli. Załamał mu się świat. Teraz jest lepiej. Handluje dewocjonaliami. Przypomniał mi się, gdy czytałam pewien wywiad z ks. Lemańskim. Cytat pochodzi z jego wypowiedzi.
Ksiądz to ma trudno. Może nie każdy. Ale taki, co "nigdzie nie chodzi bez sutanny, nie zdejmuje koloratki nawet w wyjątkowe upały", to ojej. Zawsze jest na służbie, gotów do działania. Mój znajomy myślał o powołaniu tak samo. Cały przejęty, rozmodlony, nie rozumiał kolegów z seminarium. Gdy chodzili bez sutann, w tzw. cywilkach, strasznie się oburzał. Zrezygnował po drugim roku, nie z własnej woli. Załamał mu się świat. Teraz jest lepiej. Handluje dewocjonaliami. Przypomniał mi się, gdy czytałam pewien wywiad z ks. Lemańskim. Cytat pochodzi z jego wypowiedzi.
Jesteśmy świadkami wydarzenia, o którym następne pokolenia będą czytać w podręcznikach do historii. Właśnie weszliśmy na drogę pojednania z Rosjanami. I zaczęliśmy tak, że lepiej już się nie da - od Chrystusa.
Jesteśmy świadkami wydarzenia, o którym następne pokolenia będą czytać w podręcznikach do historii. Właśnie weszliśmy na drogę pojednania z Rosjanami. I zaczęliśmy tak, że lepiej już się nie da - od Chrystusa.
Dokładnie dziesięć lat temu, 16 sierpnia 2002 roku, rozpoczęła się ostatnia pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Pielgrzymka niezwykle ważna, bo do dzisiaj traktowana przez część Polaków jak testament pozostawiony przez kogoś bliskiego.
Dokładnie dziesięć lat temu, 16 sierpnia 2002 roku, rozpoczęła się ostatnia pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Pielgrzymka niezwykle ważna, bo do dzisiaj traktowana przez część Polaków jak testament pozostawiony przez kogoś bliskiego.
Tego dawno nie było. W Watykanie będzie proces! I nie będzie to proces beatyfikacyjny lub kanonizacyjny, ale karny. Media już ostrzą sobie pazury, licząc na to, że przy okazji mającego się rozpocząć najwcześniej jesienią br. procesu wyjdą na jaw "kolejne skandale i kłopotliwe okoliczności strategii ujawniania nieprawidłowości oraz konfliktów wśród kościelnej hierarchii".
Tego dawno nie było. W Watykanie będzie proces! I nie będzie to proces beatyfikacyjny lub kanonizacyjny, ale karny. Media już ostrzą sobie pazury, licząc na to, że przy okazji mającego się rozpocząć najwcześniej jesienią br. procesu wyjdą na jaw "kolejne skandale i kłopotliwe okoliczności strategii ujawniania nieprawidłowości oraz konfliktów wśród kościelnej hierarchii".
Ten tytuł felietonu specjalnie tak skonstruowałem, by zaakcentować zbieżność brzmienia słów "zboże" i "Bóg". Rzadko na to zwracamy uwagę, a w okolicach uroczystości Matki Bożej Zielnej warto to przypomnieć.
Ten tytuł felietonu specjalnie tak skonstruowałem, by zaakcentować zbieżność brzmienia słów "zboże" i "Bóg". Rzadko na to zwracamy uwagę, a w okolicach uroczystości Matki Bożej Zielnej warto to przypomnieć.
Proboszcz ma kochankę! - taki news zaczął krążyć po jednym z niewielkich miast na Pomorzu Zachodnim. Zaczęły się dociekania: przystojny jest, obrotny, młody, inteligentny - wychodzi na to, że pogłoska może być prawdziwa. Tematem emocjonowali się nie tylko ludzie zachowujący wobec Kościoła chłodny dystans, ale także zaangażowani członkowie społeczności parafialnej.
Proboszcz ma kochankę! - taki news zaczął krążyć po jednym z niewielkich miast na Pomorzu Zachodnim. Zaczęły się dociekania: przystojny jest, obrotny, młody, inteligentny - wychodzi na to, że pogłoska może być prawdziwa. Tematem emocjonowali się nie tylko ludzie zachowujący wobec Kościoła chłodny dystans, ale także zaangażowani członkowie społeczności parafialnej.
Lektura artykułu Wiktora Świetlika zatytułowanego znacząco "Koniec świata liberalnych katolików" ("Rzeczpospolita" 6 sierpnia 2012) skłania do refleksji nad ewolucją znaczenia słowa "katolik". Pojęcie to w Polsce coraz częściej odrywa się od wymiaru konfesyjnego, a coraz bardziej nabiera barw ideologicznych.
Lektura artykułu Wiktora Świetlika zatytułowanego znacząco "Koniec świata liberalnych katolików" ("Rzeczpospolita" 6 sierpnia 2012) skłania do refleksji nad ewolucją znaczenia słowa "katolik". Pojęcie to w Polsce coraz częściej odrywa się od wymiaru konfesyjnego, a coraz bardziej nabiera barw ideologicznych.
Papież Jan Paweł II widział w Edycie Stein nie tylko konwertytkę, ale i człowieka budującego "most wzajemnego zrozumienia między Żydami i chrześcijanami". "Niech jej świadectwo - mówił - sprawi, że ów most będzie się stawał coraz mocniejszy".
Papież Jan Paweł II widział w Edycie Stein nie tylko konwertytkę, ale i człowieka budującego "most wzajemnego zrozumienia między Żydami i chrześcijanami". "Niech jej świadectwo - mówił - sprawi, że ów most będzie się stawał coraz mocniejszy".
Mam pretensje nie o to, że pisze "nieprzychylnie o Kościele". Takie postawienie sprawy jest sprytne, bo krytyka tekstu w "Newsweeku" wygląda na reakcję ryczących z wściekłości i bólu, bezrozumnych katoli. Bynajmniej. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu socjologii do wciskania ludziom kitu.
Mam pretensje nie o to, że pisze "nieprzychylnie o Kościele". Takie postawienie sprawy jest sprytne, bo krytyka tekstu w "Newsweeku" wygląda na reakcję ryczących z wściekłości i bólu, bezrozumnych katoli. Bynajmniej. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu socjologii do wciskania ludziom kitu.
Przyzwyczaiłem się już do takich deklaracji, więc nie ruszyło mnie wcale, gdy wybitny sportowiec, wielokrotny medalista, kończąc karierę, oświadczył dziennikarzom, że celem jego życia jest "dobrze się bawić".
Przyzwyczaiłem się już do takich deklaracji, więc nie ruszyło mnie wcale, gdy wybitny sportowiec, wielokrotny medalista, kończąc karierę, oświadczył dziennikarzom, że celem jego życia jest "dobrze się bawić".
Byłem w niedzielę na Świętym Krzyżu. To najstarsze polskie sanktuarium, pierwotnie opactwo benedyktyńskie, obecnie klasztor Oblatów. Co roku nawiedzają je pielgrzymi, idący w sierpniu na Jasną Górę.
Byłem w niedzielę na Świętym Krzyżu. To najstarsze polskie sanktuarium, pierwotnie opactwo benedyktyńskie, obecnie klasztor Oblatów. Co roku nawiedzają je pielgrzymi, idący w sierpniu na Jasną Górę.
Ten felieton może i zabrzmi jak laurka wystawiona Szymonowi Hołowni, ale właśnie taki ma być. Należy mu się.
Ten felieton może i zabrzmi jak laurka wystawiona Szymonowi Hołowni, ale właśnie taki ma być. Należy mu się.
Tradycja chrześcijańskiego Wschodu mówi, że każdy ikono graf-debiutant jako pierwszą zawsze musi namalować ikonę Przemienienia Pańskiego. Ta swoista inicjacja kryje w sobie ważne przesłanie: ikonę maluje się nie tyle kolorami, co przede wszystkim światłem Taboru.
Tradycja chrześcijańskiego Wschodu mówi, że każdy ikono graf-debiutant jako pierwszą zawsze musi namalować ikonę Przemienienia Pańskiego. Ta swoista inicjacja kryje w sobie ważne przesłanie: ikonę maluje się nie tyle kolorami, co przede wszystkim światłem Taboru.
Katecheci powinni mieć pełne prawo do korzystania z tych podręczników, które w swoim sumieniu uznają za najlepsze narzędzie do wprowadzania dzieci i młodzieży w świat wiary. Monopol na książki do katechezy to - przynajmniej z punktu widzenia ewangelizacji - prawdziwy samobój.
Katecheci powinni mieć pełne prawo do korzystania z tych podręczników, które w swoim sumieniu uznają za najlepsze narzędzie do wprowadzania dzieci i młodzieży w świat wiary. Monopol na książki do katechezy to - przynajmniej z punktu widzenia ewangelizacji - prawdziwy samobój.
Pod koniec czerwca tego roku mój proboszcz na parafialnych stronach internetowych opublikował dekret miejscowego biskupa ordynariusza przenoszący go do innej parafii. Z lakonicznego i napisanego fatalną polszczyzną dokumentu wynikają dla niego trzy sprawy: gdzie mieści się nowa parafia, że ma się w niej zainstalować już za 10 dni i że głównym jego zadaniem na nowej placówce ma być "dzieło wyposażenia świątyni".
Pod koniec czerwca tego roku mój proboszcz na parafialnych stronach internetowych opublikował dekret miejscowego biskupa ordynariusza przenoszący go do innej parafii. Z lakonicznego i napisanego fatalną polszczyzną dokumentu wynikają dla niego trzy sprawy: gdzie mieści się nowa parafia, że ma się w niej zainstalować już za 10 dni i że głównym jego zadaniem na nowej placówce ma być "dzieło wyposażenia świątyni".
Według nauki Kościoła społeczną normą jest pełna, szczęśliwa rodzina z kilkorgiem dzieci, chętnie wielopokoleniowa. Takich rodzin jest coraz mniej. Rośnie za to liczba osób żyjących w pojedynkę (ponad 5 mln według GUS). Tego zjawiska nie da się oddzielić od tzw. kryzysu rodziny. Mimo to sprawa nie jest tak oczywista i banalna, jak się wydaje.
Według nauki Kościoła społeczną normą jest pełna, szczęśliwa rodzina z kilkorgiem dzieci, chętnie wielopokoleniowa. Takich rodzin jest coraz mniej. Rośnie za to liczba osób żyjących w pojedynkę (ponad 5 mln według GUS). Tego zjawiska nie da się oddzielić od tzw. kryzysu rodziny. Mimo to sprawa nie jest tak oczywista i banalna, jak się wydaje.