Po prostu pomagajmy Ukraińcom. Nie czekajmy na oklaski

Fot. YT/Kurier Galicyjski

Po spotkaniu z prezydentem Ukrainy w Warszawie Karol Nawrocki stwierdził: „Polacy odnoszą wrażenie, że nasz wysiłek oraz wielowymiarowa pomoc Ukrainie po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji nie spotkały się z należytym docenieniem i zrozumieniem”. Przyznaję otwarcie: ja takiego wrażenia nie podzielam. Słuchając tych słów, mam ochotę zapytać: panie prezydencie, w czyim imieniu pan mówi? Proszę mówić za siebie.

Wielokrotnie doświadczałem wdzięczności ze strony Ukraińców – także od tych, którym osobiście w niczym nie pomogłem. Pewna krawcowa z Ukrainy skróciła mi albę i stanowczo odmówiła przyjęcia zapłaty. Tłumaczyła, że skoro Polacy tak bardzo pomagają Ukrainie, ona chce się choć w minimalnym stopniu odwdzięczyć. Musiałem długo ją przekonywać, by jednak przyjęła te kilkadziesiąt złotych.

Słowo „dziękuję” słyszałem niezliczoną ilość razy: od osób, które przyjęliśmy w naszej wspólnocie, od tych, którym daliśmy pracę, ale też od zupełnie obcych ludzi, spotykanych przypadkiem. Z niechęcią, złośliwością czy wrogością ze strony Ukraińców nie spotkałem się ani razu. Za to z wdzięcznością – niemal na każdym kroku. I wiem, że nie jestem w tym doświadczeniu odosobniony.

Nieczęsto się wzruszam, ale film nagrany przez mojego przyjaciela, Piotra Kaszuwarę, który od lat pomaga Ukraińcom, poruszył mnie do głębi. Widać na nim kilkadziesiąt osób: od prostych żołnierzy nagrywających swoje podziękowania wprost z okopów, po polityków i burmistrzów, którzy ze łzami w oczach dziękują za polską pomoc i okazane ich rodakom serce. Tego rodzaju emocji nie da się udawać. Albo trzeba być wybitnym aktorem, albo – co w tym przypadku jest oczywiste – mówi się prawdę.

Podobnych nagrań w Internecie są setki. Ukraińscy żołnierze, często filmujący się bezpośrednio z frontu, dziękują Polakom za pomoc. Szczególnie poruszające jest nagranie spod Drużkiwki w obwodzie donieckim, w którym walczący tam żołnierze nazywają nas „braćmi” i podkreślają, że walczą nie tylko o swoją wolność, ale o „wolność i bezpieczeństwo całego kontynentu europejskiego”. „Chwała Polsce!” – kończą.

DEON.PL POLECA

 

 

Piszę o tym wszystkim dlatego, że zachowanie niektórych moich rodaków po prostu boli. Czytając pełne jadu komentarze w Internecie, nie potrafię zrozumieć, skąd bierze się ta wrogość i pogarda. Nie chce mi się wierzyć, że jesteśmy aż tak podatni na rosyjską propagandę, której celem jest skłócenie i podzielenie społeczeństw. A jednak sondażowe wyniki Konfederacji każą przypuszczać, że manipulacja ta niestety bywa skuteczna.

Dlatego bardzo bliska jest mi perspektywa Piotra, który napisał na X: „A co byście powiedzieli na to, żeby zostawić w spokoju Trumpa, Putina (…) i wszystko inne, i po prostu dalej pomagać Ukrainie?”. Odpowiedziałbym: to myśl głęboko chrześcijańska. Wyciągnąć rękę bez kalkulowania, bez politykowania, bez targowania się o historyczne rachunki krzywd, bez wykorzystywania cudzej słabości do realizacji własnych interesów. Po prostu pomóc, bo ktoś cierpi. Tak uczy Ewangelia.

Podobnie trafna jest uwaga ks. Andrzeja Draguły, który uznał słowa prezydenta za przejaw małostkowości. Porównał tę postawę do Samarytanina, który przez całe życie nachodzi uratowanego człowieka z pretensjami, że ten jest mu za mało wdzięczny. „Jest taka «miłość bliźniego», która karmi własne ego – wielkopańskie, pożal się Boże, miłosierdzie, któremu bliźni jest potrzebny tylko po to, by mieć komu je okazać” – napisał. I dodał, że skoro prezydent tak chętnie odwołuje się do wartości chrześcijańskich, to powinien pamiętać o „ewangelicznej radości dawania”.

Bo to ciągłe dopominanie się o wdzięczność jest po prostu nieewangeliczne. Chrześcijanin daje i nie czeka na oklaski. Daje nie po to, by mu gratulowano, lecz dlatego, że ktoś potrzebuje pomocy. Jezus mówiąc o modlitwie, nie pozostawia wątpliwości: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli” (Mt 6,1).

Część internautów argumentuje, że nie chodzi o relacje między ludźmi, lecz o relacje między państwami. Że na tym poziomie obowiązują inne reguły. Nie zgadzam się z tym. Jeśli w polityce rezygnujemy z zasad, które uznajemy za słuszne w relacjach międzyludzkich, wchodzimy w czysty machiawelizm. A to droga donikąd.

Nad całą tą dyskusją unosi się oczywiście cień rzezi wołyńskiej – bolesnej, jakby niedopisanej do końca karty historii. Nie chodzi o jej negowanie ani relatywizowanie. Chodzi o czas. Jak trafnie napisał mój współbrat Wacław Oszajca: „nie czas rozgrzebywać stare groby, gdy Ukraińcy muszą kopać nowe – dla swoich synów i mężów”. Księga Koheleta przypomina, że „wszystko ma swój czas”. Gdy dom się pali, nie analizujesz dawnych urazów wobec sąsiada – gasisz pożar. Tym bardziej że od tego, czy pomożesz, może zależeć, czy ogień nie przeniesie się także na twój własny dom.

DEON.PL POLECA


Łukasz Sośniak - absolwent teologii, filologii polskiej i dziennikarstwa. Pracował w Gazecie Częstochowskiej, Radiu Jasna Góra i Radiu Watykańskim. Obecnie współautor Podcastu Jezuickiego i Męskiego Punktu Widzenia. Jego pasją i najlepszym sposobem na relaks jest literatura i jazda na rowerze.
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Po prostu pomagajmy Ukraińcom. Nie czekajmy na oklaski
Komentarze (28)
EP
Elżbieta Paszkiewicz
28 grudnia 2025, 18:41
Odmawianie godnego pochówku jest okrutne nawet w stosunku do wrogów a co dopiero w stosunku do ludzi z kraju, który nie szczędzi pomocy. Jak mają się czuć rodziny , które nie widzą, gdzie jest pochowany dziadek, babcia, bo nie wiadomo dlaczego nie ma zgody na ekshumację. W tym samym czasie po stronie Ukraińskiej trwają poszukiwania Polskich legionistów z czasów I wojny światowej. Jak można to rozumieć? Nie jest to okrucieństwo i brak człowieczeństwa wobec rodzin pomordowanych? Dobrze, że wreszcie ktoś otwarcie poruszył tę sprawę. Nie chodzi o puste słowa tylko o czyny. nikt nas nie będzie szanował , skoro sami się nie szanujemy. Prezydent ma obowiązki wobec swojego narodu i musi się upominać o Polaków.
AW
~Awi Weiss
28 grudnia 2025, 14:51
Jezuicka strona, która ma przybliżać Boga na facebooku, zaczyna mieszać się w politykę. Po co❓ Do tego powtarzana w artykule ukr. narracja o Rzezi Wołyńskiej, że jeszcze "nie czas". Minęło 29 lat niezależnej UA i ciągle "nie czas" na uznanie prawdy historycznej. Tymczasem był tam czas na zmniany ulic i budowanie pomników "bohaterów" OUN-UPA...
ES
~Ewa Słota
26 grudnia 2025, 11:49
Zapytajmy Dzieciątko Jezus- co i jak czynić - aby nas pokochało. Cóż okrutny Herod tylko wymyślał zasadzki na Bożą Dziecinę. Uciekajmy od współczesnych Herodów - oni chcą tylko władzy i pieniędzy. Kto jest współczesnym Herodem? On nie lubi Dzieciątka Jezus. Tak tu trzeba rozsądku - nie wracamy tą samą drogą - a niech się Herod wścieknie. Pójdźmy do Dzieciątka ...
JM
~Justyna Mic
25 grudnia 2025, 13:59
Można cytować Pismo Święte wyrwane z kontekstu,więc to nie argument potwierdzający tezę, że prezydent źle ocenia sytuację.
JG
~Jefte Gileadczyk
25 grudnia 2025, 10:27
cz 2. Pomoc Ukrainie to nie to samo, co przeniesienie siatki staruszce. To angażowanie się w coś, co przynosi konsekwencje, takie jak ściąganie widma wojny nad Wisłę, chodzi więc o bezpieczeństwo narodowe. Mówienie "pomagajmy nie patrząc na oklaski" świadczy o braku orientacji w świecie, bo jak coś wybrzmieć powinny słowa "pomagajmy, ale z rozsądkiem, badając co przyniesie nasz ruch". Nie wspominając o tym, że zachód handluje z Rosją przez pośredników, by minąć sankcje, więc liczenie, iż w przypadku wojny Rosji z III RP zachód nas wspomoże, a nie będzie ubijał ukrytych interesów niczym Ribbentop-Mołotow, nie ma zbyt mocnych logicznych podstaw. Wspomnę o istnieniu kategorii Polaków, którzy nie byli zatrudniani, gdyż Ukrainiec o tych samych kwalifikacjach był tańszy, a pracodawca dostawał jeszcze za niego granty, więc ktoś u siebie w kraju startował z gorszej pozycji, niż faworyzowany przybysz. Trudno więc cieszyć się z siebie za pomoc Ukraińcom, skoro krzywdziliśmy przy tym swoich.
SX
Stanisław X
25 grudnia 2025, 16:55
Właśnie argument z bezpieczeństwa narodowego nakazuje pomoc Ukrainie, nawet gdyby nie nakazywało tego chrześcijańskie miłosierdzie wobec ludzi niesłusznie skrzywdzonych niesprawiedliwą inwazją. Przecież już teraz jesteśmy wrogami Rosji, o czym świadczą choćby ich działania wywiadowcze na terenie naszego kraju. W jaki sposób zaprzestanie pomocy Ukrainie ograniczy ryzyko wojny? Bo chyba nikt nie łudzi się, że się z Rosją dogadamy? Jedyną szansą jest to, że Ukraina wytrwa i dalej będzie naszym buforem oddzielającym nas od Rosji.
SX
Stanisław X
25 grudnia 2025, 16:56
Po drugie, nasza demografia upada - przykro mi, ale to prawda. I gwarantuję Panu, że tę lukę zarówno rząd jak i firmy będą chciały zapełnić migrantami. Tego nie unikniemy, bo po prostu się nie da - więc pozostaje jedynie pytanie, czy będą to imigranci bliscy nam kulturowo i religijnie, jak Ukraińcy, czy może dalecy jak muzułmanie. Mają odrobinę oleju w głowie chcielibyśmy Ukraińców, którzy do nas przyjechali, jak najlepiej zasymilować zamiast ich odstraszać - i to jest drugi pragmatyczny argument za tym, by Ukrainie okazywać życzliwość.
SX
Stanisław X
25 grudnia 2025, 17:04
Po trzecie "pomagajmy, ale z rozsądkiem" to w moim doświadczeniu często zasłona dymna, żeby nie pomagać w sposób, który nas cokolwiek kosztuje. Nie bez powodu Jezusa bardziej wzruszyła ofiara wdowy, która poświęciła swój ostatni grosz, a nie ofiara tym, którzy oddawali jedynie z tego, co im zbywa. Jezus zachęca do pomocy, która nas kosztuje, a nie tylko do takiej, by samemu żadnych konsekwencji nie odczuć. Czy to radykalne? Tak - ale chrześcijaństwo jest radykalne w swoich wymaganiach. Jeśli jako naród zdecydujemy się tylko patrzeć na czubek własnego nosa i pomagac tylko w granicach własnych interesów, to jest to zrozumiałe bo jest to ludzkie. Ale na pewno nie jest to chrześcijańskie. Smuci jedynie, że to właśnie chrześcijanie często do tego nawołują.
JG
~Jefte Gileadczyk
26 grudnia 2025, 12:23
Jak sam pan przyznał wspieranie konfliktu Ukrainy z Rosją wpisuje się w kanon patrzenia na czubek własnego nosa, które chrześcijańskie nie jest, nie wiem dlaczego pan imputuje mi niechrześcijańską postawę? :) Przecież pomoc udzielana Ukrainie, byśmy żyli w względnym spokoju i beztrosce za cenę życia Ukraińców, jakby było mniej warte od naszego, nie jest solidarnością, ani miłosierdziem, a raczej wysługiwaniem się innymi, które nie ma za wiele wspólnego z ostatnim groszem, jaki oddała wdowa. Zaznaczam tylko położenie, w jakim znajduje się Polska: jak pomagać państwu ukraińskiemu, skoro ono nie angażuje się w budowanie naszej siły, która byłaby zdolna odeprzeć wroga, Rosję? Nie chodzi o wiele: choćby o udostępnienie know-how, które byłoby dla polskiej technologii dronowej krokiem milowym. Czy ktoś, kto odmawia współpracy, jest sojusznikiem? Bratem? Czy tylko kimś, kto bierze, ale sam nie chce się dzielić swoimi dobrami? :)
JG
~Jefte Gileadczyk
26 grudnia 2025, 12:42
Odnośnie przemieszczeń ludności trzeba rozdzielić dwie sprawy: relacje na linii państw Polska-Ukraina, a ludźmi. Czym innym jest przepływ ludności, a czym innym umowy i stosunki państwowe. Jeśli państwo ukraińskie czegoś nam jako państwu odmawia, to nie oznacza, że nie lobbujemy naszego pomysłu, bo za wszelką cenę chcemy okazywać życzliwość, by Ukraińcy zasiedlali nasze ziemie. Tak to nie działa. To byłaby zbyt daleko idąca uległość, żeby nie powiedzieć serwilizm :) Ośmielę się nawet stwierdzić, że wielu Ukraińców przyjeżdżałoby dalej do nas, nawet jeśli państwo polskie wstrzymałoby, albo okroiło, pomoc przekazywaną państwu ukraińskiemu :)
JG
~Jefte Gileadczyk
26 grudnia 2025, 13:31
Jeśli chodzi o Rosję, to zastanawiam się co zrobiłbym jako głowa polskiego państwa, jeśli państwo ukraińskie odmówiłaby Polsce dostępu do wspomnianej technologii dronowej? Zadawałbym sobie pytania, czy państwo ukraińskie ma dobrą wolę względem nas? Czy może wspierać ich w walce przeciw Rosji, by dać Polsce czas na rozwinięcie technologii, zanim Rosja stanie u naszych bram? Dlaczego Ukraina nie chce wspierać nas w przeciwdziałaniu bezzałogowcom wspólnego wroga, Rosji? Jaki ma cel w hamowaniu polskiego potencjału w obliczu trwającego konfliktu? Czy Ukraina jest partnerem godnym zaufania? Według badań specjalistów np. z fundacji Ad Arma nie jesteśmy na ten moment gotowi na pełnoskalową wojnę i niestety górnolotne hasła MON są tylko marketingową fasadą, za którą kryje się dezorganizacja armii i zaplecza. Czy biorąc to wszystko pod uwagę warto rozsierdzać Rosję, skoro Ukraina nie chce nas wspierać w przeciwdziałaniu Putinowi?
SX
Stanisław X
27 grudnia 2025, 11:53
Nie próbowałem twierdzić, że powinniśmy wspierać Ukrainę wyłącznie ze względu na nasze interesy - chciałem jedynie zauważyć, że nawet gdybyśmy odsunęli na bok nasze chrześcijańskie powinności wobec cierpiących (a to, zgadzam się, powinno być główną motywacją pomocy), to nawet rozważając ten temat z perspektywy wyłącznie pragmatycznej powinniśmy dojść do wniosku, że jest to też w naszym interesie. Nie zawsze tak jest, ale w tym przypadku pomagając Ukrainie pomagamy również sobie. Przedstawiam to jedynie jako argument dla tych osób, dla których zwykłe miłosierdzie wobec potrzebujących Ukraińców to za mało. :)
SX
Stanisław X
27 grudnia 2025, 11:53
Co do rozsierdzania Rosji, nie możemy zrobić wiele więcej, by ją rozsierdzić bardziej. Wzajemnie pozamykaliśmy swoje konsulaty, Moskwa co chwilę nam wygraża i pręży muskuły w naszą stronę, wywiad rosyjski organizuje próby zamachów terrorystycznych na terenie naszego kraju. Nie ma szans na unormowanie tych relacji w tym momencie, a poza tym historia pokazuje, że Rosja respektuje ustalenia międzynarodowe jedynie do czasu, gdy przestaną być dla nich wygodne. Ukraina również chciała unormować relacje z Rosją i zgodziła się nawet oddać im swój arsenał nuklearny w zamian za gwarancję bezpieczeństwa - co im z tego przyszło? Jedyną gwarancją tego, że Rosja nas nie zaatakuje, może być dla nas istnienie państwa, które stoi Rosji na drodze.
JG
~Jefte Gileadczyk
28 grudnia 2025, 18:19
Ogólnie rzecz biorąc trochę się droczę, gdyż moją myślą przewodnią jest wykazanie, że wbrew opinii zamieszczanych na portalu deon między Ukrainą a Polską nie ma braterstwa, a są trudne i napięte stosunki i następują różnice na kształt relacji i umów między naszymi państwami. Stąd zalecam zdrowy dystans i zachowawczość w stosunkach państwowych jako przeciwwagę dla ulegania woli Ukrainy, jeśli ona na coś się nie zgadza. Dzięki naszym naciskom na stole wciąż toczy się gra o dostęp do czegoś, co nam by się bardzo przydało, czyli technologia dronowa. Ale sam fakt, że Ukraina jako państwo zmusza nas do nacisku wskazuje na to, że nie ma między nami braterstwa, a Ukraina bada czy mamy charakter i czy zasługujemy na ich szacunek. I podkreślę, że nie chodzi o to, kto pierwszy jak się źle zachował, bo i my często dajemy dowód, że nie pałamy do Ukrainy najszlechetniejszymi uczuciami. I taka jest po prostu skała rzeczywistości, w której musimy dłutem polityki kłuć nadchodzącą przyszłość :)
JG
~Jefte Gileadczyk
25 grudnia 2025, 10:14
Oczywiście, że jest wielu wdzięcznych Ukraińców. Istnieje jednak taki podmiot jak państwo ukraińskie. Państwo polskie udzielało pomocy Ukrainie, a Ukraina nie chce udzielić pomocy Polsce w kwestii technologii dronowej. To rzutuje na fakt, że prezydent III RP nie widzi dążności administracji ukraińskiej do braterskich, czy choćby partnerskich stosunków, w których wspieramy się wzajemnie. Innymi słowy: III RP wyrywała się do wsparcia Ukrainy, ale Ukraina mimo możliwości krawieckich nie przycięła sutanny III RP, a "pobrała" pieniądze. Moim zdaniem nie powinniśmy wypominać Wołynia, ale wobec Ukrainy prowadzić twardą politykę dyktowaną realizmem politycznym. Nie możemy igrać z Rosją licząc na to, że obroni nas zachód, bo zachód już pokazuje, że mimo naszego zaangażowania w pomoc przeciw Rosji nie mamy głosu w debacie odnośnie decyzji w sprawie tego konfliktu. Ukraina jest jak ulicznik, który stawia się mafii, a my angażujemy się w jego konflikt licząc że mafia pozostanie wobec nas obojętna.
PM
~Polak Mały
25 grudnia 2025, 07:09
Niestety putinowska Rosja nigdy nie będzie partnerem wolnego świata. To Kraj terroru i przemocy. Putina nie interesuje wymiana handlowa, turystyka i dobre relacje z sąsiadami. Jego interesuje i nakręca strach przed Wielką Rosją. I mógł to mieć do końca swoich dni. Bo świat się faktycznie bał. Ale wojna pokazała, że ta jego armia to nieudolni barbarzyńcy. Dlatego tym bardziej trzeba Ukrainie pomagać.
Jarosław Mytlewski
24 grudnia 2025, 13:59
Prezydent Karol Nawrocki przemówił w moim imieniu i jak wynika z badań 60% Polaków.
HW
~Hanna Wielkopolska
25 grudnia 2025, 07:45
Cóż, w moim na pewno nie
SX
Stanisław X
25 grudnia 2025, 12:11
Zaś do Ukraińców dotrą newsy, że 60% Polaków ma ich dość i nimi gardzi. I co, sądzi Pan, że to sprawi, że klepną się w czoło i pomyślą "O kurczę, jednak mieli rację z tym Wołyniem"? Oczywiście, że nie - utwierdzi ich to w przekonaniu, że manipulujemy historią, bo nie jesteśmy ich przyjaciółmi. Jest Pan ślepy na to, że właśnie takie podejście jak prezydenta i tych rzekomych 60% Polaków napędza obustronną niechęć, która następnie przemienia się w nienawiść? To jest dokładne przeciwieństwo logiki Ewangelii, jest to logika ludzka, światowa, w której miłosierdzie warunkujemy tym, jak ktoś nas traktuje. Jaka za to czeka nagroda, skoro i poganie tak czynią?
JG
~Jefte Gileadczyk
26 grudnia 2025, 13:52
Prezydent niestety niepotrzebnie wyciąga jako coś decydującego o dzisiejszych działaniach Wołyń, ale z realnej i pragmatycznej oceny rzeczywistości powstaje pytanie jak jako państwo mamy ustosunkować się do Ukrainy, skoro za wsparcie ich w walce ze wspólnym wrogiem, Rosją, odwdzięczają się brakiem wsparcia w budowaniu polskiego potencjały technologii dronowej, co rzutuje na fakt, że nie możemy skutecznie przeciwdziałać Rosji? Ewangelia mówi też o relacji wzajemności "miłujcie się wzajemnie". Jeśli nie ma wzajemności, to nie ma za bardzo fundamentu do budowania wspólnej przyszłości. My wyświadczamy dobro Ukrainie, a oni krzywdzą nas odmawiając wsparcia, które mogą dać i nie chcą ustąpić z tego stanowiska. A przecież według słów Zbawiciela ktoś kto nie chce dojść z nami do porozumienia powinien być nam jak poganin i celnik. Nawrocki tymczasem cierpliwie lobbuje wierząc w rozwój polsko-ukraińskiej współpracy, ale tego nikt nie chce dostrzec, bo musiałby pochwalić kogoś, kogo nie lubi :)
SR
~Spod Rzeszowa
28 grudnia 2025, 13:23
Gdyby Ukraina należała do NATO, jej potencjał byłby (przynajmniej w dużym stopniu) wspólny, ogólnonatowski, a więc także nasz. Lecz z woli narodu prezydentem został taki, co nie chce Ukrainy w pakcie (módlmy sie więc o krótką pamięć u Ukraińców). Nie jesteśmy potęgą , ale możemy lobbować, nawet u najsilniejszych, za takim czy innym rozwiążaniem. Teraz utwierdzamy w niechęci. Sami wolimy być państwem frontowym niż za plecami sojusznika
JG
~Jefte Gileadczyk
28 grudnia 2025, 18:38
Niechęć jest obustronna: i w Polsce i na Ukrainie są ludzie prowokujący niepokoje między naszymi państwami, jak i piewcy braterstwa. Z perspektywy prawnej prezydent III RP nie podejmuje decyzji jednoosobowo o włączeniu lub nie jakiegoś kraju do NATO i decydujący głos Polski ma parlament i rząd, a przypomnijmy że prezydent znajduje się poza rządem. Z Ukrainą łączą nas umowy: to nie jest tak, że jeśli ktoś jest poza NATO, to nie mamy z nimi stosunków politycznych, ekonomicznych, gospodarczych. Jeśli ktoś nie wykazuje woli współpracy, bo jest poza NATO, to jest wątpliwym kandydatem na sojusznika. Zresztą Ukraina nigdzie nie powiedziała, że powodem braku udostępnienia technologii miałby być brak przynależności Ukrainy do NATO. Jeśli chodzi o państwo frontowe, to ma to swoje konsekwencje, ale wiąże się to z grubymi profitami, gdyż takie państwo ma najwięcej zysku z racji przepływu towarów na rynek UE.
WG
~Witold Gedymin
24 grudnia 2025, 01:23
"Nie chce mi się wierzyć, że jesteśmy aż tak podatni na rosyjską propagandę" - i słusznie. To nie "rosyjska propaganda", to brak prawdy, manipulacje, które od wielu, wielu lat wypełniały narrację o Ukrainie, stosunkach z Ukrainą i wojnie. I to co było przemilczane, upiększane teraz wychodzi ze zdwojoną siłą. Przy okazji: dlaczego transparent kibiców 'Wołyń pamiętamy' wywołał taką ostrą reakcję na Ukrainie??? Albo słowa o ODWECIE na zapowiedź zakazu banderyzmu w Polsce???
WG
~Witold Gedymin
23 grudnia 2025, 12:18
"Nie czekajmy na oklaski" - błędem było i jest oczekiwanie na cokolwiek ze strony władz Ukrainy i wspierającej je części społeczeństwa (obywateli)
PR
~Ppp Rrr
23 grudnia 2025, 10:44
Pełna zgoda. A jak ktoś oczekuje podziękowań, to może najpierw popatrzy na sufit swojego mieszkania? Ma go, jest cały. To samo ze ścianami. Prąd i woda obecne, przerwy zdarzają się sporadycznie. Syreny wyją głównie na rocznicę 1 Sierpnia. Mało? Ukraińcy robią robotę dla siebie, ale także dla nas i reszty Europy. A nasz koszt, to podobno kilkanaście złotych rocznie. A tu jeszcze niektórzy narzekają! Pozdrawiam.
JS
~Jakub Szymczyk
22 grudnia 2025, 21:28
Przekazałem kilkanaście tysięcy od początku wojny na różne cele, od termowizorow i dronow po leki i wsparcie dla zakonów, działających na Ukrainie a nawet na intencje mszalne. Nie oczekuję wyrazów wdzięczności (chociaż mam jeden z nich w barku:), bo żołnierze na froncie poświęcają dużo więcej. Polacy zachowują się jak kapryśne dzieci, domagając się nie wiadomo czego. Ruscy nie zatrzymają się jesli Ukraina padnie, nastepni będą Bałtowie albo my. Ich walka jest więcej warta, niż wszelkie możliwe dowody wdzięczności. Pan Prezydent niestety ulega kaprysom elektoratu (chociaż ogólnie go popieram). Jedyne w czym powinniśmy ich cisnąć to zgoda na ekschumacje, bo ich to nic nie kosztuje, ale też bez przesady.
HZ
~Hanys z Namysłowa
22 grudnia 2025, 19:57
Putin wspaniale rozgrywa cały świat,ma prawdziwego ministra spraw zagranicznych, kiedyś był Gromyko,dziś Lawrow, kiedyś na Śląsku śmialiśmy się że gdyby Niemcy mieli twoich ministrów to do dziś nikt by z obywateli Niemiec nie wiedział że przegrali wojnę.Tak na koniec, Ukraina tej wojny nie wygra.
LM
~Leszek Mały
23 grudnia 2025, 10:20
Nie możesz się doczekać przyjaciół na granicy. To może lepiej było ich zatrzymać w Legnicy.