Pycha to pierwszy stopień do piekła. Cztery lekcje Judasza na Wielki Tydzień

Fot. Depositphotos

Judasz jest postacią, nad którą wiele debat przetoczyło się wśród teologów, choć z Ewangelii nie wiemy wiele. Jego zdrada była tak ewidentna, że nawet Jezus powiedział, że lepiej dla niego, żeby się nie urodził, a jednak ja nieustannie miałabym ochotę w sercu go ocalić. Może dlatego, że jeśli uda się uratować Judasza, to wszyscy inni też mają szansę na miłosierdzie? Przecież jednak nie tylko on zdradził. Pod krzyżem nie było nikogo oprócz Jana, a cała reszta się rozproszyła, dokładnie tak, jak zostało zapowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy. Dlaczego więc Judasz jest tak wyjątkową postacią? Oto cztery lekcje, przez które może nas przeprowadzić.

Nadgorliwość

Pierwszym powodem wyjątkowości zdrady Judasza mogą być jego motywacje. Judasz działa, jakby wiedział co robi. Prawdopodobnie wydawało mu się, że czyni dobro – albo pozbywa się fałszywego mesjasza albo daje Jezusowi szansę na pokazanie swoich boskich mocy. Inni Apostołowie swoich zdrad dokonują raczej z lęku. Może o własne życie, a może tylko o swoje dobre imię. Nie widać w nich jednak tego wyrachowania i tupetu, z jakim zdaje się postępować Judasz. Największą trudnością jest to, że bardzo łatwo tę postawę pomylić z gorliwością. Rozczarowanie rzeczywistością, które prowadzi do aktywnej próby jej zmiany jest przecież motorem wszelkiego postępu. Skoro Jezus nadal nie pokonał rzymskiego okupanta, nie utworzył nowego królestwa Izraela, to może potrzebował w tym pomocy? Decyzje Judasza nie wynikały z obojętności, lenistwa czy pewnie nawet egocentrycznej chęci zysku, ale prawdopodobnie z czegoś dokładnie przeciwnego. Istnieje powiedzenie: „nadgorliwość gorsza od faszyzmu” i wydaje się ono adekwatne do zastosowania w tej sytuacji. Pychą nie jest chęć działania, ale przekonanie, że wiemy lepiej jak działać.

DEON.PL POLECA

 

 

Brak przebaczenia

Drugą lekcją jest pewna różnica, którą często podkreśla się w postawie Judasza, w opozycji do zaparcia się Piotra. Tą różnicą jest brak przebaczenia sobie samemu. Piotr patrząc w oczy Jezusa głęboko zapłakał, ale zamiast uciec od Niego, starał się być coraz bliżej. Dobrze widać to w scenie po zmartwychwstaniu, kiedy wskoczył do wody, by jak najszybciej dotrzeć na brzeg. Judasz niestety uczynił dokładnie przeciwnie. Zamiast stanąć przez Jezusem, prosząc o przebaczenie, odebrał sobie życie. Zamiast przyjść do źródła prawdziwego światła, zapadł się w nieskończonej ciemności. Dlatego właśnie o tym jakie będzie nasze ostateczne położenie, nie zadecyduje głębokość naszego grzechu, ale raczej to, na ile w tej głębokości gotowi będziemy chwycić wyciągniętą do nas rękę Bożego miłosierdzia. Przewrotnie może się okazać, że pychą jest coś, co łatwo możemy pomylić z pokorą – przekonanie, że mój grzech jest tak wielki i wyjątkowy, że nie ma już dla mnie ratunku.

Samowystarczalność

Trzecią lekcją jest dostrzeżenie, że prawdziwą tragedią Judasza było działanie w pojedynkę. Gdyby tylko skonsultował swój plan z kimkolwiek zaufanym, z pewnością byłaby szansa na podjęcie zupełnie innych decyzji. Tymczasem on zdecydował, że nie zaprosi nikogo do swoich przemyśleń, a to zaprowadziło go do zguby. Św. Ignacy w regułach rozeznawania duchów, mówi o bardzo ważnej zasadzie duchowej, która pomoże nam zwalczyć tę pokusę szatana. Zasada ta mówi o tym, by pomysłami, które pojawiają się w naszej głowie podzielić się ze spowiednikiem lub inną zaufaną osobą. Nie dotyczy to tylko momentu kiedy mamy pewność, że mierzymy się z pokusą, ale też takiego kiedy pojawia się w naszej głowie pomysł niestandardowy, jakby stanowiący wyjątek i wyłom w naszych wartościach. Wyrazem pychy jest usprawiedliwianie się wtedy niezrozumieniem przez innych i wpadanie w pułapkę wyjątkowości, która prowadzi nas prosto w szpony złego ducha. Kiedy jednak powiemy o naszych planach komuś zaufanemu, może on pomóc nam to zobiektywizować, pokazać szerszy horyzont, a czasami uratować nas od popełnienia ogromnego błędu.

Możemy więc powiedzieć, że wszystkie te trzy lekcje prowadzą nas do korzenia wszystkich grzechów, jakim jest pycha, ale jest jeszcze czwarta lekcja, która nie dotyczy samego Judasza. Za jego działanie w pojedynkę nie odpowiada bowiem tylko on sam.

Brak reakcji

Zadziwiające jest to, że Apostołowie pozwalają Judaszowi wyjść z Ostatniej Wieczerzy, nawet nie próbując go zatrzymać. Spekulacje na temat tego czy nie poszedł dać pieniędzy ubogim albo kupić coś na święto wydają się absurdalne, skoro Ewangelista podkreśla, że była noc. Jezus chwilę wcześniej zamoczył też chleb w misie i podał Judaszowi, pokazując tym samym kto jest zdrajcą. Nikt jednak nie chciał wziąć odpowiedzialności za swojego współbrata. Każdy wolał zająć się swoimi sprawami i się nie wychylać. Oczywiście każdy człowiek jest wolny i sam w swoim sumieniu może wybrać zło. Podobnie jednak jak Bóg pragnie naszego zbawienia we wspólnocie, a nie w pojedynkę, tak też potępienie wydarza się w oderwaniu od tej wspólnoty, kiedy nikomu nie chce się wyciągnąć ręki do brata czy siostry.

Ewa Bartosiewicz

DEON.PL POLECA


Ewa Bartosiewicz - informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii. Prowadzi bloga "Spojrzenie serca".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Pycha to pierwszy stopień do piekła. Cztery lekcje Judasza na Wielki Tydzień
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.