Kard. Grzegorz Ryś do strażaków: jesteście ukrytym skarbem, zawsze można na was liczyć
- Największe cuda można robić, jak się jest ukrytym. Myślę, że strażacy to jest taki ukryty skarb. Każdy proboszcz wam to powie, że strażacy to jest ukryty skarb. Na strażaków zawsze można liczyć, ale oni się nie pchają na afisze - mówił kard. Grzegorz Ryś, który przewodniczył sumie odpustowej w Bazylice św. Floriana w Krakowie, w czasie której swojego patrona uczcili strażacy.
- Przeżywając okres paschalny, wpatrując się ciągle w zmartwychwstałego Chrystusa, idąc za Nim, słuchając tych, którzy po przyjęciu Ducha Świętego tworzyli Kościół - Apostołów, chcemy podążać i uczyć się na nowo naszej wiary, ale nade wszystko brać przykład z tych, którzy poprzedzili do wiecznej ojczyzny - właśnie ze św. Floriana - mówił na początku Mszy św. proboszcz parafii św. Floriana w Krakowie, ks. Łukasz Michalczewski. Powitał metropolitę krakowskiego, kard. Grzegorza Rysia, wojewodę małopolskiego, Krzysztofa Jana Klęczara, komendantów wojewódzkiej, powiatowych i miejskich komend Państwowej Straży Pożarnej oraz wszystkich strażaków zawodowych i ochotników, a także kupców ze Starego i Nowego Kleparza.
W czasie homilii kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę na czytanie z Drugiego Listu św. Pawła do Tymoteusza, ponieważ Paweł nazywa w nim Tymoteusza żołnierzem, a jego służbę Ewangelii określa jako służbę żołnierską. Metropolita krakowski zauważył, że ten fragment został wybrany na święto św. Floriana, bo opisuje męczennika, który był żołnierzem. Kardynał zaznaczył, że Drugi List Pawła do Tymoteusza jest szczególny, bo to ostatni list św. Pawła, pisany w więzieniu tuż przed śmiercią, więc Apostoł w tym tekście pisze rzeczy, które są absolutnie zasadnicze. - To jest rodzaj testamentu św. Pawła - mówił metropolita.
Zauważył, że Paweł Tymoteuszowi i dzisiejszym słuchaczom tego listu zleca przekaz wiary, który w komentarzach do Pisma Świętego nazywany jest często "złotym łańcuchem tradycji". Złoty dlatego, że jest bezcenny. Kardynał za św. Pawłem wskazał na cztery ogniwa tego łańcucha: pierwszym jest sam Apostoł, który przekazuje wiarę świadkom; drugim - świadkowie, którzy przekazuję wiarę Tymoteuszowi; trzecim i czwartym - sam Tymoteusz przekazujący wiarę zasługującym na to ludziom, którzy z kolei będą zdolni nauczać innych. Metropolita krakowski podkreślił, że w tym przekazie wiary Pan Bóg ma zaufanie do ludzkiej osoby. - Wiara idzie od osoby do osoby. To jest najcenniejszy wymiar przekazu wiary - mówił kard. Grzegorz Ryś, zauważając, że Abraham żył w XVIII wieku przed Chrystusem, a Torę ostatecznie spisano w V wieku przed Chrystusem, czyli ten przekaz ustny trwał trzynaście wieków. - Łatwo jest napisać książkę, ale stanąć za wiarą swoją osobą, to jest wezwanie od Boga - dodał metropolita. Zwrócił uwagę, że dziś traci się przekaz rodzinny, którego nie da się niczym zastąpić. Kardynał podzielił się tym, że sam wie, w co wierzyli jego dziadkowie i rodzice. Zapytał zebranych, czy ich dzieci i wnuki wiedzą, w co wierzą ich rodzice i dziadkowie. - Wiary się nie przekazuje w ten sposób, że się komuś daje książkę do przeczytania. Żeby przekazać komuś wiarę, musisz go wprowadzić do wspólnoty wierzących, a najlepiej jak ta pierwsza wspólnota to twoja własna rodzina - mówił metropolita krakowski.
Cytując fragment z Listu św. Pawła do Tymoteusza "Nikt walczący po żołniersku nie wikła się w kłopoty około zdobycia utrzymania, żeby się spodobać temu, kto go zaciągnął", kard. Grzegorz Ryś zauważył, że te słowa w tradycji Kościoła zawsze były rozumiane jako zachęta do trzymania się Kościoła w pewnym dystansie do władzy. - Kościół nie sięga po władzę. Kościół nie szuka zabezpieczeń. Misja dla Kościoła to jest ewangelizacja - mówił metropolita krakowski. Zaznaczył równocześnie, że jest cała przestrzeń do współpracy, we wzajemnym do siebie szacunku i w poczuciu autonomii każdej rzeczywistości. Podkreślił, że takie rozdzielenie daje Kościołowi wolność w jego misji.
Trzeci element, na który wskazał kardynał to motyw do głoszenia Ewangelii. "Dla niej znoszę niedolę aż do więzów jak złoczyńca; ale słowo Boże nie uległo skrępowaniu". - Jeśli służysz Ewangelii, to służysz czemuś, co jest absolutnie większe niż Twój prywatny los. Naprawdę niewiele się liczy - czy będziesz związany, czy wolny, czy Cię zabiją (…). Ewangelia jest wolnym Słowem. I ona udziela wolności ludziom, którzy jej służą. Przebywając z Ewangelią, sam stajesz się wolny - mówił metropolita. Przywołał przykład św. Floriana, który w czasie męczeństwa, wobec swojego oprawcy powiedział: "Nad moim ciałem masz władzę, ale mojej duszy nie możesz dotknąć - w niej tylko Bóg panuje". - Nie ma takiej przemocy, która dotknie duszy. "Nie masz żadnej władzy nad moją duszą". Tak mówi wolny człowiek. Wolny, który wyrósł na Ewangelii. Oparty o wolne słowo i o wierne słowo - wskazał kardynał.
Przywołał też historię papieża Lucjusza III, który na prośbę biskupa krakowskiego miał przysłać relikwie jakiegoś ważnego męczennika do Krakowa. Legenda głosi, że św. Wawrzyniec i jakiś inny męczennik dali wyraźny sygnał, że nie chcą "iść" do Krakowa. Papież wtedy powiedział, że pod ich grobami leży jeszcze św. Florian, ale Rzymianie pewnie nie będą chcieli dzielić się jego relikwiami, bo on czyni największe cuda w mieście. - To jest przepiękne, że największe cuda można robić, jak się jest ukrytym. Myślę, że strażacy to jest taki ukryty skarb. Każdy proboszcz Wam to powie, że strażacy to jest ukryty skarb. Na strażaków zawsze można liczyć, ale oni się tam nie pchają na te wszystkie afisze - mówił kard. Grzegorz Ryś.
Zauważył, że legenda kończy się tak, że gdy papież przebija się pastorałem do grobu św. Floriana, ten wyciąga rękę z kawałkiem pergaminu, na którym jest napisane "chcę do Krakowa". - Ta legenda pokazuje Floriana jako kogoś, kto idzie tam, gdzie nikt inny nie chce. A to jest prawda o Was - Panowie Druhowie i Panie Druhny. Strażacy idą tam, gdzie nikt inny nie chce pójść - mówił kardynał, dziękując strażakom za ich "prawdziwie Florianową" postawę. - Pan Bóg niech Wam błogosławi w tej wielkiej służbie, która jest ukryta, a jest zdolna docierać tam, gdzie wszyscy inni już uciekają i rezygnują, ale Wy jeszcze zostajecie - zakończył metropolita krakowski.
Zwieńczeniem obchodów była procesja eucharystyczna wokół Placu Jana Matejki.
Przed błogosławieństwem strażacy podziękowali kard. Grzegorzowi Rysiowi za przewodniczenie uroczystościom ku czci ich patrona, św. Floriana. Do ich słów dołączył się proboszcz, ks. Łukasz Michalczewski, który wyraził wdzięczność wszystkim uczestnikom liturgii.
Na koniec liturgii zabrzmiało "Boże coś Polskę".
Źródło: Archidiecezja krakowska / pk
Skomentuj artykuł