Gdy potrzebuję, byś mnie przytulił

Gdy potrzebuję, byś mnie przytulił
Fot. Toa Heftiba / unsplash.com

Jesienne smutki i spadek nastroju to dla jednych powód do stwarzania śmieszkowatych memów, dla innych trudna codzienność. Listopad sam w sobie często nie nastraja pozytywnie. Cmentarze i wspomnienie tych, których już z nami nie ma. Krótkie dni, szaro, zimno, deszczowo. W pewnym momencie łatwo złapać się na tym, że ciepły kocyk, herbatka i książka nie wystarczają by zaspokoić nasz ból. Widzę wokół siebie coraz więcej osób, które cierpią. Najczęściej nie są to ludzie chorujący na depresję czy inne poważne schorzenia, ale zwyczajnie nie dający sobie szansy na konstruktywne, dobre, życiodajne przeżycie codzienności.

W ostatnich tygodniach zgłosiło się do mnie kilka różnych kobiet. Wszystkie z problemem o podobnym podłożu, choć ich historie życiowe i codzienność znacznie się od siebie różnią. Pojawia się w nich smutek, poczucie osamotnienia, niemoc, wyładowywanie złości na najbliższych i to ogromne poczucie winy, że nie ogarniają. Że ten kocyk, kieliszek winka i świeczka nie rozwiązuje nic, a przecież u innych działa!

DEON.PL POLECA




Myślę sobie w takich chwilach przekornie: działa? Na chwilowe znieczulenie może tak…

Instagram kłamie, warto się z niego czasem wylogować, bo każde zdjęcie można wykadrować i pokazać tylko sekundę z dwudziestu czterech godzin… Uśmiechnięta kobieta w sklepie też nie jest kimś, kto przeżywa codzienność bez trosk i zmartwień, choć może teraz po jej twarzy tego nie widać. I nie, nie twierdzę, że mamy teraz wokół siebie same nieszczęścia, nie popadajmy w skrajności. Jednak istnieją wokół nas inni ludzie i czasem mam wrażenie, że to jest klucz do naszych problemów.

"Wszystko, co jest, może być" – mawiał węgierski jezuita, o. Franz Jalics, gdy uczył innych głębokiej kontemplacji. Takiej, która jest trwaniem, serce przy sercu. Takiej, w której siedzisz i pozornie nie robisz nic, a tak naprawdę bardzo głęboko odpoczywasz, oddychasz świadomie oraz głęboko czujesz – może pierwszy raz nie zagłuszając się tym, co z pozoru daje ukojenie. Wszystko może być. Smutek, złość, rozczarowanie. Wszystko. One mogą być, one są. To że je przeżywam nie oznacza, że jestem wybrakowana, gorsza, nieogarniająca. To oznacza, że właśnie teraz potrzebuję być. Serce przy sercu. Potrzebuję się zatrzymać, usłyszeć ciszę i siebie. Potrzebuję, by mnie ktoś przytulił. Wtedy może usłyszę też Boga oraz będę w stanie oprzeć się o ramię drugiego człowieka. To jednak wymaga odwagi rzucenia się w prawdę, że tak – dziś czuję się jak wrak i tak może być. To normalne. Tak się czasem dzieje.

Mam takie doświadczenie spotkania z drugim człowiekiem, które przekłada się często na moje spotkania z Bogiem. Po prostu siedzimy w milczeniu. Pijemy kawę. Nic nie mówimy, jesteśmy. Po śmierci mojej mamy, gdy było ze mną bardzo źle, spotkałam się z człowiekiem, z którym usiadłam na tarasie z kubkiem kawy. Przez godzinę nie powiedzieliśmy do siebie ani słowa. Piliśmy kawę, wpatrując się w morze. Wstałam, przytuliłam go i wróciłam do domu. To spotkanie dodało mi siły do mierzenia się z żałobą w codzienności. To spotkanie pokazało mi też, że są wokół mnie ludzie, przy których mogę czuć się bezpiecznie i którzy swoją obecnością wprowadzają pokój. Tylko dlatego, że są obok. Nic więcej. Bez wprowadzania wielkich zmian, na które nie miałam w tamtym czasie ani siły ani ochoty. Proste bycie.

Bycie, przed którym uciekamy, twierdząc, że nie mamy takich możliwości. To kłamstwo. Skoro mamy czas na siedzenie z winkiem pod kocykiem albo nieustanne skrolowanie mediów społecznościowych, równie dobrze możemy usiąść i poprosić Jezusa by przysiadł się obok nas. On zawsze z nami jest. Warto zapytać samego siebie czy chcemy od Niego zaczerpnąć tego, czego nam brak. Warto też znaleźć wokół siebie ludzi wprowadzających pokój. Zaczerpnąć od nich. Wypić w ciszy kawę, nie dla samej kawy, ale dla usłyszenia siebie. Może pierwszy raz nie zagłuszając się poczuciem winy, że jestem taki wybrakowany, nieogarniający i zły. Jesteś dobry, ja też jestem dobra. Czasem jednak trzeba to dobro odkurzyć spod sterty trosk. Jesienią - w listopadzie - również...

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Gdy potrzebuję, byś mnie przytulił
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.