Kościół się wyprzedaje?

Kościół się wyprzedaje?
Kilka dni temu przeczytałem, że dominikanie zamykają/sprzedają historyczny klasztor w Neapolu, w którym przez lata odbywał formację, a później pracował święty Tomasz z Akwinu. (fot. korom / flickr.com / CC BY)
7 lat temu

Kilka dni temu przeczytałem, że dominikanie zamykają/sprzedają historyczny klasztor w Neapolu, w którym przez lata odbywał formację, a później pracował święty Tomasz z Akwinu. Podobny los spotka także klasztor San Marco we Florencji. W tym ostatnim mieszkał dominikanin Savonarola, znany z krucjat przeciw zbytkowi wśród katolików.

Władze zakonne wyjaśniają, że decyzja wynika z koniecznej reorganizacji, na którą wpływa brak powołań zakonnych. Mowa także o "przesuwaniu zasobów" i "racjonalizacji wydatków". Bo do tego dochodzi jeszcze jedna istotna kwestia: problemy finansowe. Tajemnicą poliszynela jest, że Kościół na Zachodzie, jego instytucje przez lata broniły się przed finansową katastrofą, wyprzedając swój majątek. Równocześnie mogły sobie w drugiej połowie XX w. pozwolić na wspieranie lokalnych Kościołów choćby w Europie Wschodniej, po tej stronie niegdysiejszej Żelaznej Kurtyny. Decydował o tym korzystny przelicznik finansowy i inny poziom życia materialnego tutaj i tam. Ale pieniądze z Zachodu płynęły do polskiego Kościoła także w latach 90. i wciąż płyną, choć znacznie już skromniej.

My w zamian ofiarujemy Kościołowi na Zachodzie to, co w ogóle stanowi o trwałości katolicyzmu - powołania kapłańskie i zakonne. Jeszcze ofiarujemy, bo jeśli Polskę dotyka poważny niż demograficzny, to i naszych powołań będzie znacznie mniej. Na to nakłada się także narastająca laicyzacja społeczeństwa i zmiany społeczne i obyczajowe: skoro znacznie mniej jest rodzin wielodzietnych, szczególnie z chłopskich/wiejskich domów, to trudniej też o powołania. Jakkolwiek niektórzy nie lubią o tym mówić, to o wzroście/spadku powołań decyduje nie tylko duchowość, ale i czynniki społeczne i kulturowe. Rzadko który "wypieszczony jedynak" "pójdzie na księdza". Osobna kwestia brzmi następująco: czy także nas nie dotknie w końcu to, co jest udziałem katolicyzmu na Zachodzie, czyli wyprzedaż Kościoła? Czy polskie klasztory i świątynie też zaczną trafiać pod młotek? Czy okazałe plebanie i biskupie pałace też czeka ten los?

Pytanie nie jest bezzasadne. I pośrednio wskazuje, że istotą Kościoła nie jest to, co udaje się zgromadzić katolikom tu, na ziemi, nawet w pobożnych celach (choć pytanie, czy plebanie jak wille służą dla celów pobożnych czy dla wygody). Bo jeśli zabraknie powołań - to klasztory, plebanie, domy zakonne i kościoły będą wyglądały jak zbyt duże ubranie na człowieku, który wychudł pod wpływem choroby. Ale w takim "wymuszonym ubóstwie" nie ma niczego radosnego - jeśli Kościół w Europie całościowo doświadcza dziś radykalnego spadku powołań, to znaczy, że przestał być znakiem Boga, albo że Bóg przestał być dla ludzi ważny. Szczególnie na Zachodzie katolicyzm po prostu walczy dziś o przetrwanie i temu służy także wyprzedaż majątku.

Nietrudno spostrzec, że wyprzedając majątek Kościół na Zachodzie rozstaje się ze znaczną częścią swojej historii i kulturowego dziedzictwa. Kilka lat temu dominikanie zamknęli także klasztor we Friesach, założony w 1216 r. Zapewne takich decyzji nie podejmuje się łatwo, nie bez trudnych pytań. I nie bez sprzeciwu tych wiernych, którzy jeszcze pozostali. Jak informuje portal Polonia Christiana, świeccy wierni z Neapolu skierowali już list do generała Dominikanów, by anulował "zabójcze duchowo i kulturalne decyzje".

Przed świętami Bożego Narodzenia byłem na niedzielnej Eucharystii u ojców Dominikanów na ul. Stolarskiej w Krakowie. Wypełniona po brzegi świątynia, piękna oprawa liturgiczna Mszy, mądre kazanie. Kiedy przeczytałem informację o zamykanym dominikańskim klasztorze w Neapolu stanął mi przed oczyma ten pełny kościół na Stolarskiej. Jaki kontrast! I równocześnie przypomniała mi się fraza z wiersza Zagajewskiego, "Europa w zimie": "kiedy twoje gigantyczne katedry, w których / spotyka się teraz pięć staruszek, znikną we mgle".

Zamiast podsumowania kilka pytań, które mnie nurtują: czy Kościół w Europie, Kościół, który się wyprzedaje, "zniknie we mgle"? Czy się odrodzi? Czy wróci do katedr? Czy znajdzie dla siebie inne miejsce?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kościół się wyprzedaje?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.