Ufność bez cudu

Ufność bez cudu
Fot. Sonyachny/depositphotos.com

Ksiądz Jan Twardowski napisał kiedyś wymowne słowa: wierzyć to ufać, kiedy cudów nie ma. Patrzę na to zdanie myśląc o tym, że niesie za sobą ogromną głębię, jakiej wcześniej nie zauważyłam. Ot, tak często słyszany frazes, kolejny.

Wiara jest wtedy, kiedy ufasz Jezusowi. To brzmi już inaczej, prawda? Jak wyzwanie, do którego ciężko doskoczyć, gdy…

Umarło ci dziecko, zanim zdążyło się narodzić. Covid zabrał ci żonę i nie zdążyłeś powiedzieć jej, jak bardzo kochasz i że przepraszasz. Dziecko nie chce z tobą rozmawiać. Dostałeś trudną diagnozę. Mąż cię zdradził. Straciłeś pracę i oszczędności całego życia. Każdy do tej listy może dopisać swoje doświadczenie bólu na granicy wytrzymałości.

Ufać w takiej sytuacji, gdy cudów nie ma.

Niewykluczone, że tak bardzo boisz się, iż cud się nie wydarzy i to przecież tak nierealne, że nawet prosić nie próbujesz. By się nie zawieść kolejny raz i nie wystawiać wątłej wiary na mocny podmuch straty.

Być może prosisz o niego już od lat i nic. Właśnie jesteś w trakcie kolejnej, nie wiadomo już której nowenny. Łapiesz wszystko by przetrwać. Mimo to ufności w tym nie ma, ot handelek na zasadzie, że może się uda, a ja nie będę mieć pretensji do siebie, że nie spróbowałem.

To wszystko jest ludzkie, normalne, nie jest powodem do wstydu i samooskarżenia.

Warto jednak zatrzymać się, spojrzeć w to, co jest naprawdę, nazwać i pozwolić przemienić. Nie swoja siłą, ale z pomocą Tego, który nakarmił tłumy czterema bochenkami. On potrafi nasze okruchy pragnienia zamienić w siłę do tego, by przetrwać i uwierzyć.

Usłyszałam kiedyś słowa, które bardzo mocno wpłynęły na to, jak patrzę na zaufanie i to, o co proszę. Brzmiały mniej więcej tak, że jeśli prosisz Boga o cierpliwość, On da ci sytuacje byś się jej nauczył; jeśli prosisz o miłość, da ci ludzi, których trudno kochać; jeśli prosisz o mądrość, podsunie ci zagadkę za zagadką. Zmieniło to moje patrzenie, bo prosząc o cud, mam swoje wyobrażenie tego, jak on ma wyglądać. Czy tak jednak wygląda ufność?

Wierzyć to ufać, kiedy cudów nie ma. Jak? Nie wiem. Można to sobie próbować wtłaczać do głowy, ale tak naprawdę tylko żywe doświadczenie potrafi przemienić. To tak jak wyłącznie mówić dziecku, że je kochasz, albo okazywać czułość często i bez skrępowania. Ja też jestem takim dzieckiem, które musi poczuć i zrozumieć głębiej.

Kiedy uświadamiam sobie, że relacja z Bogiem jest rzeczywiście spotkaniem, a nie handlem wymiennym. Kiedy zobaczę Go jak kogoś żywego, prawdziwego, kogoś kto mnie kocha nieustannie - wtedy mam szansę zacząć ufać. Nie da się powierzyć samego siebie bozi z obrazka, to będzie tylko magia, ułuda. Tu trzeba konkretu, relacji.

Siadam więc w ciszy z kubkiem ulubionej kawy i proszę Boga, by przy mnie był. Mówię Mu, że jest tak, że nie wierzę w cud, nie wierzę w Jego wszechmoc. Pokazuje Mu ranę za raną, odsłaniając się nie po to, by poczuć się lepiej, ale żeby się spotkać. Jak przyjaciel z Przyjacielem. Czy takie spotkanie coś zmieni? Nie wiem. Uczę się ufać.

 

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Remigiusz Recław SJ
13,00 zł

Książka ta może służyć do osobistej i wspólnotowej formacji animatorów grup charyzmatycznych. Formację wspólnotową można rozplanować na rok lub na cykl trzyletni, włączając ją w spotkania animatorów – co tydzień lub raz w miesiącu. Będzie...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Ufność bez cudu
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.