Mężczyzna podczas Mszy św. oskarżył księdza o romans. Parafianie: „Po co robić taki cyrk w kościele?”
W czasie pierwszego kazania nowego wikarego, jeden z mężczyzn wstał z ławki i oskarżył księdza o rozbicie jego rodziny. Parafianie nie kryli oburzenia, podkreślając, że kościół to nie miejsce na „pranie brudów”. O sprawie pisaliśmy w zeszłym tygodniu na DEON.pl.
Jak informuje "Gazeta Wyborcza Lublin", ksiądz Grzegorz miał odprawić pierwszą Mszę św. w nowej parafii. Nabożeństwo sprawowano w rocznicę śmierci jednego z parafian, a w kościele zgromadziła się jego rodzina.
„Nagle wstał i zaczął mówić do ludzi”
Jeden z mężczyzn przebywających w kościele wyszedł z ławki podczas kazania i zaczął przestrzegać wiernych przed nowym duchownym. Po wszystkim wyszedł ze świątyni.
– Ten mężczyzna siedział w pierwszej ławce. Nagle wstał i zaczął mówić do ludzi. Mówił, że wikary rozbił mu rodzinę i przez niego nie może dzieci widywać. „Strzeżcie się go, bo to zły człowiek”– rzucił. Na końcu powiedział „szczęść Boże" i wyszedł – opowiada starsza kobieta na łamach „Gazety Wyborczej”.
Parafianie nie kryli oburzenia
Po całym zdarzeniu parafianie nie kryli niesmaku. Komentowali przede wszystkim sposób, w jaki mężczyzna zdecydował się publicznie opowiedzieć o swojej sytuacji.
„Nie powinno się prać brudów w kościele.”, „Po co robić taki cyrk podczas Mszy św.?”, „My idziemy w kościele do Boga, a nie do księdza” – mówili parafianie podkreślając, że zachowanie mężczyzny było nie na miejscu.
Niektórzy zaznaczali jednak, że jeśli przedstawione przez niego zarzuty są prawdziwe, duchowny powinien „wyjść z sutanny” i rozpocząć nowe życie z kobietą.


Skomentuj artykuł