Osiemdziesiąt generatorów prądu i tiry pełne leków. Kardynał Krajewski znów rusza z odsieczą
Kiedy temperatura na Ukrainie spada do -15 stopni, a infrastruktura energetyczna leży w gruzach pod gradem kolejnych bomb, każdy wat energii staje się darem na wagę złota. Papież Leon XIV, odpowiadając na dramatyczny apel tamtejszych biskupów, wysłał na wschód 80 potężnych generatorów prądu oraz transporty niezbędnych leków. To gest, który w samym środku mroźnej zimy przywraca nie tylko światło, ale przede wszystkim wiarę w to, że świat nie zapomniał o cierpiącym od czterech lat narodzie.
Transport pomocy wyruszył z greckokatolickiej Bazyliki św. Zofii w Rzymie – miejsca, które od pierwszych dni rosyjskiej agresji stanowi serce ukraińskiej solidarności w Wiecznym Mieście. Trzy tiry wypełnione sprzętem dotarły już do Kijowa oraz Fastowa, czyli miejscowości szczególnie dotkniętych ostatnimi atakami agresora. Decyzja o wysłaniu 80 generatorów prądu to bezpośrednia odpowiedź Watykanu na systematyczne niszczenie ukraińskiej sieci energetycznej.
Dla mieszkańców Ukrainy te urządzenia to kwestia przetrwania. Przy temperaturach, które w dzień wahają się od -10 do -12 stopni Celsjusza, a nocą spadają jeszcze niżej, brak ogrzewania staje się wyrokiem. Dzięki papieskim generatorom możliwe jest funkcjonowanie ogrzewanych punktów pomocy, w których uchodźcy i osoby pozbawione dachu nad głową mogą nie tylko się ogrzać, ale także otrzymać ciepły posiłek.
Melatonina na lęk, antybiotyki na ból
Wojna to jednak nie tylko mróz i ciemność, to przede wszystkim trauma, która dotyka najmłodszych. Zaledwie minionej nocy w wyniku ataków na Odessę i Charków zginęło dziesięcioletnie dziecko. W klimacie nieustannego strachu i przemocy każda forma wsparcia przynosi choć chwilowe ukojenie. Dlatego obok agregatów, Dykasteria ds. Posługi Miłosierdzia wysłała tysiące opakowań leków, w tym antybiotyki, środki przeciwzapalne i preparaty na nadciśnienie.
Szczególnym elementem transportu jest melatonina. Jest ona obecnie towarem niezwykle pożądanym na Ukrainie, ponieważ pomaga zasnąć ludziom żyjącym w permanentnym stresie i lęku przed kolejnymi alarmami bombowymi. To poruszający dowód na to, że pomoc płynąca z Watykanu jest precyzyjnie dopasowana do realnych potrzeb psychicznych i fizycznych osób dotkniętych wojną.
Solidarność, która nie ustaje
Za logistykę i realizację tego przedsięwzięcia odpowiada kardynał Konrad Krajewski, kierujący Dykasterią ds. Posługi Miłosierdzia. Jałmużnik papieski podkreśla, że pomoc ta jest możliwa dzięki szerokiej koalicji dobra – współpracy z włoskim Bankiem Farmaceutycznym, firmami z branży medycznej oraz grupą Procter & Gamble. Dystrybucja darów na miejscu odbywa się poprzez gęstą sieć parafialną, co gwarantuje, że wsparcie trafi bezpośrednio do najbardziej potrzebujących w różnych diecezjach.
Watykan nie poprzestaje na jednym transporcie. Jak informują media watykańskie, trwa już kompletowanie ładunku kolejnego tira, który zawiezie na Ukrainę następne partie leków oraz żywność. To realizacja apelu papieża o „konkretną pomoc”, który Leon XIV skierował do wiernych podczas audiencji generalnej 4 lutego.
Więcej niż pomoc humanitarna
Działania te mają głęboki wymiar duchowy i moralny. Są dowodem na to, że modlitwa, o którą nieustannie prosi Ojciec Święty, musi iść w parze z czynem. W obliczu ogromu cierpienia, każdy akt solidarności staje się światłem rozpraszającym mroki nienawiści. Papież, dziękując za pośrednictwem kardynała Krajewskiego wszystkim ludziom dobrej woli, przypomina, że wspólnota Kościoła to przede wszystkim wspólnota współczucia i realnej obecności przy tych, którzy cierpią.
Pomoc płynąca z Rzymu to sygnał dla całego świata: solidarność z Ukrainą nie może wygasnąć wraz z upływem kolejnych lat wojny. Dopóki trwa dramat bombardowań i mroźna zima zbiera swoje żniwo, dopóty gesty miłosierdzia muszą stanowić fundament naszej odpowiedzi na zło.
Vatican News/łs


Skomentuj artykuł