Pierwszy rok Leona XIV zaskakuje. Kim jest człowiek, który przejął ster po Franciszku?
Mija dokładnie rok, odkąd 8 maja 2025 roku biały dym nad Kaplicą Sykstyńską ogłosił wybór kardynała Roberta Prevosta na 267. następcę św. Piotra. Amerykanin, były misjonarz w Peru i ekspert od prawa kanonicznego, przyjął imię Leona XIV, co od początku sugerowało kontynuację społecznej wrażliwości jego wielkiego poprzednika, Leona XIII. Pierwsze dwanaście miesięcy tego pontyfikatu to nie czas gwałtownych reform, lecz świadomie przyjęta „logika pauzy” i budowanie fundamentów pod nową strukturę zarządzania Kościołem.
Wybór kardynała z Chicago był dla świata zaskoczeniem – Prevost nie figurował na listach głównych faworytów. Dziś eksperci wskazują, że jego doświadczenie z peryferii, zdobyte wśród migrantów i ubogich, przekłada się na styl sprawowania władzy, który unika triumfalizmu na rzecz „zarządzania niepewnością”. Zamiast natychmiastowych dekretów, Leon XIV stawia na procesualność i mapowanie napięć wewnątrz globalnej wspólnoty.
Cyfrowy przewrót i encyklika o AI
Jednym z najbardziej wyrazistych punktów pierwszego roku posługi jest przygotowywana encyklika o roboczym tytule „Magnifica humanitas” („Wspaniała ludzkość”). Dokument ma dotyczyć rozwoju sztucznej inteligencji oraz jej konsekwencji społecznych. Ks. prof. Józef Kloch zwraca uwagę, że papież patrzy na AI z takim samym realizmem i troską, z jakimi Leon XIII spoglądał na rewolucję przemysłową. Leon XIV nie widzi w technologii jedynie zagrożenia; dostrzega w niej szansę, o ile proces jej wdrażania będzie poddany etycznej refleksji i ochronie miejsc pracy.
Papież nie unika tematów codziennych, czego dowodem była jego interwencja podczas połączenia wideo z amerykańskimi nastolatkami, kiedy przestrzegał przed nadużywaniem AI w edukacji, w tym w odrabianiu prac domowych. Podkreśla przy tym, że ostateczny wpływ technologii na świat zależy od człowieka i sposobu jej wykorzystania. Takie podejście zjednuje mu opinię lidera, który rozumie mechanizmy współczesnej komunikacji i mediów.
Między duszpasterstwem a polityką
Relacje Leona XIV z politykami bywają napięte, co najlepiej obrazuje medialna wymiana zdań z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Amerykański przywódca określił papieża jako „słabego w kwestii przestępczości” i „fatalnego w polityce zagranicznej”. Watykan zareagował na te zaczepki w sposób wyważony – Leon XIV zaznaczył, że nie zamierza brać udziału w politycznych przepychankach, gdyż jego misją jest bycie duszpasterzem, a nie politykiem.
Ta postawa „bezbronnego pokoju” była słyszalna już w jego pierwszym przemówieniu z loggii Bazyliki św. Piotra, gdzie wezwał do budowania mostów dialogu. W opinii obserwatorów, papież konsekwentnie realizuje program „pokoju jako metody”, co pokazała także jego niedawna podróż do Afryki, obejmująca m.in. Kamerun i Gwineę Równikową. Tamtejsze wystąpienia przeciwko korupcji i wyzyskowi bogactw naturalnych stały się rodzajem „augustiańskiego autoportretu” jego rozumienia władzy jako służby.
Krakowskie ślady i lekcja pokory
W Polsce rocznica wyboru jest okazją do wspomnień o wizytach Roberta Prevosta w Krakowie, gdzie gościł w 2004 i 2012 roku jako generał zakonu augustianów. O. Marek Donaj OSA, proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej, wspomina przyszłego papieża jako człowieka niezwykle dostępnego i pokornego. Podczas uroczystości ku czci św. Rity Prevost, mimo przysługującego mu prawa do przewodniczenia liturgii, zasugerował, że woli pozostać w koncelebrze.
Zakonni współbracia zapamiętali go również jako przełożonego, który nie podejmował decyzji personalnych natychmiast, lecz dawał sobie czas na roztropne rozeznanie. To właśnie ta cecha – odwaga w podejmowaniu trudnych, ale przemyślanych kroków – dominuje dziś w jego sposobie zarządzania Kościołem. Krakowscy augustianie podkreślają, że Leon XIV od lat kieruje się dewizą św. Augustyna: „Jesteśmy przełożonymi i jesteśmy sługami; przewodzimy, jeśli przynosimy pożytek”.
Modlitwa w Warszawie i sondażowe „czekanie”
Z okazji rocznicy pontyfikatu w kościele Najświętszego Zbawiciela w Warszawie odprawiono uroczystą mszę świętą z udziałem Konferencji Episkopatu Polski. Przewodniczący KEP, abp Tadeusz Wojda SAC, zapewnił o jedności polskiego Kościoła z Ojcem Świętym i przekazał zaproszenie do złożenia wizyty w Polsce. Potencjalnym terminem przyjazdu mogłaby być 150. rocznica objawień w Gietrzwałdzie lub obchody Jubileuszu Odkupienia.
Mimo oficjalnego entuzjazmu hierarchów, sondaż SW Research dla Onetu pokazuje, że polskie społeczeństwo wciąż wyrabia sobie zdanie o nowym papieżu. Większość ankietowanych (47,6 proc.) nie ma jednoznacznej opinii o pierwszym roku posługi Leona XIV. Pozytywnie ocenia go 42 proc. respondentów, a negatywnie jedynie 10,4 proc.. Te wyniki mogą sugerować, że „logika pauzy” i brak spektakularnych gestów sprawiają, iż postać papieża dla wielu pozostaje jeszcze nieodkryta.
Od Pompejów do nowej struktury władzy
W samą rocznicę wyboru, 8 maja, Leon XIV udał się do sanktuarium w Pompejach, by przed wizerunkiem Matki Bożej Różańcowej złożyć suplikę. Gest ten uznaje się za symboliczną klamrę łączącą go z Leonem XIII, który wspierał twórcę nowenny pompejańskiej, Bartola Longo, oraz z Janem Pawłem II, który odwiedził to miejsce w rok po swoim wyborze. To właśnie w modlitwie różańcowej papież upatruje siły do przeprowadzania „organicznej rekonstrukcji” Kościoła.
Pierwszy rok Leona XIV pokazuje, że nie zależy mu na centralizacji decyzji w swojej osobie, lecz na uporządkowaniu procesów decyzyjnych wewnątrz Kurii Rzymskiej. Zamiast rewolucyjnych zmian prawa, papież wprowadza zmiany w praktyce duszpasterstwa, co widać m.in. w „zamrożeniu” konfliktów wokół liturgii czy reformy struktur. Eksperci przewidują, że jeśli ta metoda zostanie zachowana, pontyfikat ten może stać się jednym z najważniejszych strukturalnie w najnowszej historii Kościoła.


Skomentuj artykuł