Walka o siebie

Walka o siebie
Paweł Kukiz (fot. EMI Music Poland)
10 lat temu
Logo źródła: Tryby Izabela Murzyn

Mój bunt wynika z niezgody na zło, najnormalniej w świecie. Ja nie jestem nonkonformistą z urodzenia. To życie pisze mi te piosenki - rozmowa z Pawłem Kukizem.

Izabela Murzyn: Czym dla Pana jest muzyka?

Paweł Kukiz: Oprócz rodziny wszystkim. Generalnie jest możliwością realizacji i duchowej, i finansowej. Zapewnienie sobie bytu i takiej frajdy emocjonalnej. Możliwością wyrzucenia z siebie emocji, udokumentowania i zaprezentowania ich. Jest też możliwością prowokowania publicznej debaty, czy myślenia na temat kwestii, które mnie intrygują.

Debata publiczna do muzyki nie pasuje...

Dlaczego? Wielokrotnie miałem do czynienia z sytuacjami takimi, kiedy po prezentacji jakiejś z moich piosenek odbywała się na temat tekstu czy przekazu pewnej myśli, informacji dyskusja w mediach.

Jest to bardzo osobista piosenka. Jeden z moich dziadków, ojciec mojego ojca, został zamordowany przez sowietów na Brygidkach we Lwowie. Co prawda w 1941 roku, to był czerwiec, ale mord był efektem wejścia wojsk sowieckich 17. września do Polski, czyli rozbioru Polski przez Niemców i Sowietów. Emocje, jak najbardziej osobiste.

W utworze zwraca się Pan do Griszy, kim on jest?

Usypiali sumienie...

Wielokrotnie w wywiadach odnosi się Pan do swoich katolickich wartości. Czym jest wiara w Pana życiu?

W jaki sposób?

Miłość to nie tylko emocje...

Jak szuka pan prawdy?

Muzyka w tym pomaga?

Bez sensu jest skakać w ogień tylko dlatego, żeby przekonać się, że ogień parzy...

Rodzina, czym dla Pana jest?

Co wnoszą dzieci w życie mężczyzny?

Dlaczego sprzeciwia się Pan aborcji?

Rozmawia Pan o tym z córkami?

Co daje Panu siłę do działania, do pisania kolejnych tekstów, do poruszania kolejnych problemów?

A nie jest tak, że się Pan buntuje?

Wtedy buntujemy się wobec tego co podsyła nam społeczeństwo, struktury prawne.

Zabiera Pan też głos w kwestiach politycznych. W ostatnich wyborach prezydenckich poparł Pan Marka Jurka...

Młodzi nie chcą angażować się w politykę.

Niech się nie angażują. Będą mieszkać w Irlandii.

W Irlandii nas nie chcą.

Jaki sens jest brać udział w polityce, której celem jest pijar sam w sobie, a nie konkretne działanie?

Nie rozpieszcza Pan je?

Stawia Pan na wolność?

Stawiam na to, że trzeba dotknąć świecy żeby zobaczyć, że ona parzy. Nie uchronię dziecka przed wszystkim, ale powtarzam raz jeszcze: o swoje trzeba walczyć. Nie można być tylko biorcą, nie wolno tylko oczekiwać. Jeżeli nie podoba mi się pijar to mówię, że mam dosyć pijaru. Jest mi niedobrze kiedy widzę opalonego Komorowskiego śmigającego w Wiśle na nartach po pół roku od objęcia prezydentury kiedy kraj jest w tak kiepskim stanie. O tym się mówi. Jednocześnie trzeba przedstawić swoją propozycję. Trzeba wiedzieć czego się chce. W działaniu trzeba zacząć od własnego podwórka, od siebie, pozytywistycznie. Trzeba zacząć od zmieniania własnego otoczenia. Od siebie.

Źródło: "Tryby. Katolicki miesięcznik studencki", nr 6/2011

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Walka o siebie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.