Najpiękniejszy pomnik ...to pomnik wspólnoty

Najpiękniejszy pomnik ...to pomnik wspólnoty
Prezydent Bronisław Komorowski składa wieniec podczas uroczystości państwowych pod pomnikiem upamiętniającym ofiary katastrofy smoleńskiej, 10 bm. na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, w pierwszą rocznicę tragedii. (fot. PAP / Paweł Kula)
PAP / wm

Najpiękniejszym pomnikiem, jaki można by wystawić dla uczczenia pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej, jest pomnik wspólnoty - mówił w niedzielę w trakcie państwowych uroczystości na Powązkach prezydent Bronisław Komorowski. Zebrani minutą ciszy uczcili pamięć ofiar.

Niedzielna uroczystość na warszawskich Powązkach przy pomniku upamiętniającym osoby, które zginęły pod Smoleńskiem trwała niecałą godzinę; w jej trakcie nad Warszawą świeciło słońce.

Obchody rocznicy na Powązkach rozpoczęły się minutą ciszy; następnie odegrano hymn państwowy.

W uroczystości uczestniczyli, oprócz prezydenta: premier Donald Tusk, marszałkowie Sejmu i Senatu: Grzegorz Schetyna i Bogdan Borusewicz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, ministrowie oraz przedstawiciele ugrupowań parlamentarnych. Na Powązkach byli także bliscy ofiar katastrofy z 10 kwietnia.

Bronisław Komorowski
w swoim wystąpieniu, mówił o tym, że z perspektywy roku, jaki minął od katastrofy smoleńskiej można zobaczyć ogrom dramatu i bólu, który przejął państwo polskie i naród.

"To już rok, to minął już cały rok od tego momentu, gdy wielu z nas, gdy wielu z obecnym tutaj na warszawskich Powązkach zawalił się świat. Bo minął rok od katastrofy na lotnisku w Smoleńsku, gdzie w drodze na uroczystości w Katyniu zginęło 96 naszych rodaków, z panem prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele" - podkreślił Komorowski.

Jak dodał, trzeba z tej perspektywy widzieć także 96 dramatów, które dotknęły rodziny ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. "Trzeba z perspektywy roku widzieć to, co jest wielkie, piękne, co także strasznie bolało, a także zobaczyć z tej perspektywy rzeczy mniej istotne, jakimi są podziały, czasami spory, czasami konflikty" - zaznaczył prezydent.

"Dzisiaj, stojąc przed tym niezwykłym pomnikiem na warszawskich Powązkach, wracamy pamięcią do tamtej chwili i pamiętamy, że w tej strasznej katastrofie zginęli zarówno ci, którzy osiągnąwszy już zaawansowany wiek, oglądali się wstecz i oceniali własne życie, własne zasługi dla Ojczyzny" - mówił Komorowski.

Ale - dodał - razem z nimi zginęło "wiele osób w pełni życia, w pełni sił, pełni pomysłów, rozpędu i chęci zrobienia czegoś dobrego dla Polski, dla Ojczyzny, dla swoich bliskich, dla rodziny".

"Dlatego dzisiaj jesteśmy tutaj razem z rodzinami, staramy się czuć ich myślami, czuć ich sercami ten ogrom bólu. Staramy się także wsłuchiwać się w ich serca, które mówią nie tylko o bólu osobistym, ale także o trosce za Ojczyznę, o trosce za przyszłość nas wszystkich" - mówił prezydent.

Jak podkreślił, "musimy sobie sami zadać pytanie, ile potrafiliśmy w ciągu tego roku ocalić z tego szczególnego nastroju żałoby ogólnonarodowej, ile zdołaliśmy zachować, dla budowy poczucia wspólnoty nas wszystkich".

"Najpiękniejszym ze wszystkich pomników, które można by postawić, jest pomnik właśnie wspólnoty, budowanej także w oparciu o dramat przeżycia, o szczególny nastrój żałoby narodowej i o poczucie tego, że wszyscy razem mamy jeszcze bardzo wiele do zrobienia w imię pamięci o tych, którzy odeszli rok temu" - powiedział.

Komorowski przekonywał, że "jednymi z piękniejszych pomników, które moglibyśmy razem wystawić, jest wspólna dbałość o to, aby ci, którzy zginęli ze swoimi marzeniami, ze swoimi pasjami, znaleźli kontynuatorów, znaleźli tych, którzy zadbają o kontynuację ich pasji, ich marzeń, ich nadziei na przyszłość".

Po prezydencie głos zabrała Jolanta Przewoźnik, wdowa po sekretarzu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeju Przewoźniku, który zginął pod Smoleńskiem.

"Rok temu 10 kwietnia 2010 roku runął nasz świat, w jednym momencie zastygł czas
(...). A tymczasem, znowu przyszła wiosna i toczy się codzienne życie - mówiła. "Wstrząs, który przeżyliśmy zmienił życie naszych rodzin" - dodała.

"Dziś pragniemy tylko żyć w spokoju, godnie, to chyba dobry plan na przyszłość. W naszych domach zostanie jednak już na zawsze puste miejsce przy stole, a na cmentarzu grób z zapalonym światełkiem i słowa modlitwy wypowiadane w cichości serca" - mówiła Przewoźnik.

Przewoźnik podkreśliła, że rodziny ofiar katastrofy w tym strasznym dniu nie były same. "Chcę podziękować wszystkim za to poczucie wspólnoty od pierwszych chwil po katastrofie, za wyrazy jedności, które dawały nam siłę. Dziękuję za wszystkie te słowa i gesty, które pozwalały nam przetrwać ból i odzyskać wiarę w sens życia" - mówiła.

Pozostaje odpowiedzialność za dziedzictwo
, które pozostawiły po sobie ofiary katastrofy smoleńskiej; nie możemy ich zawieść - mówiła. "Odeszli, lecz stale są blisko, odeszli, ale żyją w swoich dziełach" - dodała.

"Kochali Polskę za to tylko, że jest, kochali życie za to, że jest. Niech pamięć o nich nie zaginie. Ani polskie państwo, któremu tak ofiarnie służyli, ani my nie możemy iść zawieść" - powiedziała Przewoźnik.

"Nadzieja to piękne słowo i chociaż dziś nie odczuwamy jeszcze w pełni jego znaczenia, wierzymy, że nadejdzie taki czas, gdy na nowo odkryjemy jego sens" - mówiła.

Po przemówieniach odbyła się modlitwa ekumeniczna. "Łączymy się w bólu z tymi, którzy wspominają tragiczne rozstanie ze swoimi najbliższymi" - mówili duchowni różnych wyznań.

"Dziś, kiedy wspominany tragicznie zmarłych w katastrofie pod Smoleńskiem nadal towarzyszą nam łzy
i smutek z powodu rozstania i głębokie wzruszenie. Bo jak się nie wzruszyć, gdy tak wiele matek i ojców opłakuje śmierć swoich dzieci. Żony i mężowie przeżywają stratę współmałżonka, a dzieci wciąż czekają na powrót mamy i taty. Czekają już cały rok" - mówił biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

"Modlimy się za was i razem z wami za tych, których przywołujemy serdeczną pamięcią" - powiedział ordynariusz polowy WP.

W modlitwie wzięli udział także: prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego biskup Jerzy Pańkowski, naczelny kapelan wojskowy ewangelickiego duszpasterstwa wojskowego biskup płk. Mirosław Wola, naczelny rabin Polski Michael Schudrich oraz imam Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie Nizar Charif.

Niedzielną uroczystość na Powązkach zakończyło złożenie wieńców i zapalenie zniczy.

Przed Pomnikiem Ofiar Katastrofy Smoleńskiej wieńce złożyli i zapalili znicze: delegacja rodzin ofiar, prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz premier.

W imieniu korpusu dyplomatycznego wieniec złożył nuncjusz apostolski w Polsce arcybiskup Celestino Migliore. W imieniu narodu rosyjskiego wieniec złożył ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce Aleksandr Aleksiejew. Wieńce złożyli również szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek oraz prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Wcześniej spiker odczytał imiona, nazwiska oraz pełnione funkcje wszystkich 96 ofiar katastrofy. Wyczytywanie rozpoczęto od nazwiska prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii oraz ostatniego prezydenta Polski na uchodźctwie Ryszarda Kaczorowskiego. Pozostałe nazwiska odczytano w kolejności alfabetycznej. Po zakończeniu wyczytywania nazwisk oddano trzy salwy honorowe. Następnie odegrano sygnał: "Śpij kolego".

Po zakończeniu oficjalnej części uroczystości hołd ofiarom katastrofy oddały rodziny.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Najpiękniejszy pomnik ...to pomnik wspólnoty
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.