Benedykt XVI: Bóg jest tak wielki, że nawet rzeczy małe nie są Mu obojętne

Benedykt XVI: Bóg jest tak wielki, że nawet rzeczy małe nie są Mu obojętne
fot. Marco Iacobucci / Depositphotos
Logo źródła: WAM Benedykt XVI

"Bóg na pewno jest dobry: nachyla się także nad tym, co małe i nad maluczkimi. Dlatego wolno nam - bez zawstydzenia - przedkładać Mu także nasze całkiem osobiste, małe (a przecież dla nas tak wielkie), absorbujące nas sprawy". Przeczytaj fragment książki Benedykta XVI "Słudzy radości". Zawarte w niej rozważanie ukazują to, co najistotniejsze w myśli bawarskiego teologa: pozwolić Bogu przemówić tak, aby Jego słowo przemieniało życie.

Twoje modlitwy zostały wysłuchane - powiedział archanioł Gabriel do Zachariasza w momencie, gdy obwieścił mu narodziny jego syna, Jana Chrzciciela. Myślę, że te słowa w wieloraki sposób pobudzają nas do refleksji. Narodziny syna (który wprowadza przełom czasu i wybawienie świata) są skutkiem wysłuchanych modlitw jednego człowieka. Są odpowiedzią na wołanie człowieka do Pana. Modlitwa nie rozpływa się więc w próżni, nie jest też jakimś środkiem psychoterapeutycznym, przy pomocy którego można by zebrać na powrót rozproszone duchowe siły człowieka.

Nie jest też jakimś fikcyjnym sposobem zdobycia duchowych sprawności czy uspokojenia wewnętrznego. Modlitwa zmierza ku rzeczywistości. Jest słyszana i wysłuchiwana. Bóg jest właśnie tym, który posiada moc, zdolność, wolę i cierpliwość wysłuchiwania ludzi. Jest On tak wielki, że nawet rzeczy małe nie są Mu obojętne. I chociaż świat posiada swój własny stały porządek, to jednak nie jest tak, że jest on wyłączony spod władzy miłości, spod władzy Bożej. Bóg potrafi odpowiadać.

Boże działanie odpowiedzią na wołanie człowieka

Możemy nawet pójść jeszcze krok dalej i powiedzieć, że działanie Boże jest zawsze odpowiedzią na takie modlitewne wołanie człowieka. I nie dlatego, że np. Bóg miałby maniery jakiegoś wielkiego pana, który chce być proszony, zanim cokolwiek da. Nie - tu chodzi o coś bardziej wewnętrznego. Bóg bowiem może działać tylko tam, gdzie człowiek będzie człowiekiem modlitwy, gdzie przekroczy samego siebie, gdzie złoży siebie w ofierze, gdzie przyjmie Boga jako rzeczywistość, gdzie otworzy się na Niego, gdzie otworzą się dla Niego drzwi świata i powstanie przestrzeń, w której On może działać dla nas i na nas. Trafnie oddał to św. Augustyn: "Bóg jest zawsze przy nas, ale my nie zawsze jesteśmy przy Bogu". Bóg będzie mógł na nas i dla nas rzeczywiście działać dopiero wówczas, gdy przyjmiemy Jego obecność, gdy w modlitwie otworzymy się na Niego.

DEON.PL POLECA

Jest jeszcze coś, co wydaje mi się w tym tekście warte przemyślenia. Mianowicie pytanie: o co właściwie modlił się Zachariasz? Był przecież już stary, a jego żona niepłodna. Kiedy anioł obiecał mu syna, odebrał to jako coś bezsensownego, coś, czego od Boga wcale nie oczekiwał, coś, co sam nie od razu odnalazł w swych sensownych prośbach. Z tego możemy wnioskować, że na pewno od dłuższego czasu nie modlił się już o syna, lecz o coś więcej, o coś większego, o coś, co Biblia nazwa pociechą Izraela, zbawieniem świata.

Zachariasz należy bez wątpienia do tych, o których św. Łukasz przedstawiając sprawiedliwego Symeona, powiada, że "wyczekiwał pociechy Izraela" (Łk 2,25). To samo mówi też o uczniach z Emaus. Zachariasz w swej młodości modlił się zapewne także o syna. Potem przyszedł czas, kiedy zaczął uważać, że on sam nie jest taki ważny, kiedy przestał pytać o swoje sprawy. Przy tym jednak nie popadł w zgorzkniałość czy rezygnację - jakby nie interesował go już świat, czy jakby Bóg, który go przecież nie wysłuchał, mógłby być mu obojętny. Jego życie stało się bardziej wolne, większe i bogatsze. Teraz spodziewał się od Boga wcale nie mniej, lecz jeszcze więcej. Modlił się do Niego o boski dar, o ratunek dla Izraela, a w tym - jak to wynika z Pisma Świętego - o ratunek dla świata.

Bóg jest dobry. Nie wstydźmy się przedstawiać Mu nasze sprawy

Myślę, że może to być dla nas samych lekcją modlitwy: uczymy się tutaj nie tylko odwagi modlitwy, ale również wychowania w modlitwie. Bóg na pewno jest dobry: nachyla się także nad tym, co małe i nad maluczkimi. Dlatego wolno nam - bez zawstydzenia - przedkładać Mu także nasze całkiem osobiste, małe (a przecież dla nas tak wielkie), absorbujące nas sprawy. Modlitwa musi jednocześnie stać się dla nas drogą, na której będziemy stopniowo widzieć coraz więcej i lepiej. Nie może ona zamykać nas w egoizmie. Przez modlitwę musimy stać się bardziej wolni. Przez modlitwę trzeba nam się umniejszać, a Jemu pozwolić wzrastać. Tak więc istota modlitwy leży w tym, aby prosić również i dziś Boga o zbawienie świata. Również dziś musimy Mu zaufać, że On - i tylko On - jest w stanie dać światu zbawienie. W momencie, gdy my, chrześcijanie, odstępujemy od tego przekonania i dochodzimy do wniosku, że musimy wszystko robić sami; kiedy już nie ufamy Bogu, a co najwyżej dopuszczamy Go jeszcze do sfery prywatnej, wtedy właściwie przed Nim zamykamy drzwi - świat staje się niemożliwy do rządzenia i do zbawienia. Zaufać Mu całkowicie - całe życie uczyć się modlitwy i mieć odwagę modlitwy - to jest to, do czego chcą nas podprowadzić te biblijne słowa.

Świat nie jest Bogu obojętny

Można więc powiedzieć, że cały Zachariasz opisany jest w tym zdaniu: "jest to człowiek modlitwy". A to oznacza, że jest człowiekiem wiary, a to z kolei oznacza, że jest on człowiekiem nadziei. Albo inaczej mówiąc: Zachariasz nie wierzy w to, że być może istnieje gdzieś Najwyższa Istota, o której nic szczególnego nie wiadomo, bo ona niczym szczególnym się nie wyróżnia. Zachariasz wierzy w to, że Bóg jest Bogiem i że dlatego możemy mieć nadzieję. A to znaczy, że świat nie jest Mu ani obojętny, ani nie wypadł Mu z rąk. Oznacza to, że musimy świat otworzyć na Niego, ponieważ On może i chce zarazem być w nim aktywny, nawet jeżeli działa inaczej, niż oczekiwał tego młody Zachariasz, a także inaczej, niż oczekiwał tego Zachariasz w podeszłym wieku. I to nawet do tego stopnia inaczej, że musiał najpierw stracić mowę, aby potem nauczyć się na nowo Bożej mowy.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Joseph Ratzinger (Benedykt XVI)

Apostołowie są naocznymi świadkami Jezusa. Tylko ten, kto Go zna, kto zna Jego słowa i czyny, kto sam w czasie długich dni i nocy doświadczył wspólnoty z Nim – tylko ten może Go zanieść innym....

Skomentuj artykuł

Benedykt XVI: Bóg jest tak wielki, że nawet rzeczy małe nie są Mu obojętne
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.