Znak? Przypadek? Zbieg okoliczności?

Znak? Przypadek? Zbieg okoliczności?
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu
ks. Mieczysław Maliński

On ci czasem daje znak. Żebyś wiedział, że jest przy tobie! Daje ci znak, który cię zaskoczy, którego się nie spodziewałeś, którym się zdumiewasz, że taki zaistniał.

DZIEŃ POWSZEDNI

Już myślałem, że Ciebie wielkiego zobaczę, A Tyś mi zniknął z oczu jak najprostszy mak. Zakryj twarz mi rękawem, niechaj już nie płaczę, Że mi Ciebie nie widzieć przez płonący krzak.

Tak pisał ksiądz Jan Twardowski.

A kiedyś po Mszy świętej, gdy zapowiedziałem, że będą rekolekcje, podszedł do mnie zaprzyjaźniony profesor wyższej uczelni krakowskiej i spytał:

- A kto to jest Bóg? Odpowiedziałem:

- Największa Tajemnica.

- Nic więcej?

- Wszystko, co potem powiemy, jest niedookreśleniem, niedopowiedzeniem, wypaczeniem tego pierwszego stwierdzenia. Nawet gdy powiemy, że jest Wszechpotężny; Wszechobecny; Najmędrszy - to każde z tych stwierdzeń jest jakimś niedookreśleniem, zawiera większą niewiedzę niż wiedzę.

Jezus powiedział: Trzeba się zawsze modlić, a nigdy nie ustawać. Zawsze się modlić? Jak zawsze się modlić? Jak zawsze się modlić?! A nigdy nie ustawać?

Gdy założymy, że modlitwa to jest zjednoczenie z Bogiem, to wtedy, kiedy jesteś uczciwy, prawy, wtedy kiedy postępujesz w prawdzie, w uczciwości, gdy jesteś pracowity, twórczy - jesteś z Nim złączony. Gdy jesteś kochający, przebaczający! Gdy jesteś życzliwy! - jesteś z Nim złączony. To znaczy: modlisz się!

Czy przy garnkach, przy sprzątaniu, przy desce rysunkowej, komputerze, czy przy obliczeniach, przy pracach rzemieślniczych - gdy wykonujesz to, co wykonujesz, uczciwie, prawidłowo, twórczo, dokładnie, aby było zrobione to wszystko, co robisz, perfekcyjnie - modlisz się.

A Bóg gdzie jest?

W twojej pracy, w tej twojej uczciwości, prawości, w twórczości. Pod cienką warstwą twojej tożsamości czujesz Go. Tego, który jest Wolnością, Mądrością, Twórczością. Chociaż nie mówisz o Nim wprost, chociaż nie myślisz o Nim bezpośrednio, ty Go wciąż czujesz. Że jesteś wolny - tak jak On, że jesteś odważny - tak jak On.

A czasem tak w pół zdania, w pół słowa, w pół czynu - zatrzymasz się i spytasz Go: "Czy dobrze? Czy wszystko jest tak, jak ma być? Czy wszystko, co robię, jest w porządku? Czy jesteś ze mnie zadowolony?".

Tak w pół słowa, tak w pół zdania, tak w pół czynu - zatrzymasz się na moment. I spojrzysz w głąb Niego - Który jest w tobie; Który idzie przez życie z tobą od samego początku, gdyś zaistniał; Który ci towarzyszy. Bo cię nie stworzył tylko w pierwszym momencie twojego istnienia, ale stwarza cię na każdą chwilę twojego życia. Pomaga ci być mądry, twórczy, serdeczny. Pomaga ci być człowiekiem.

Idziecie w dwójkę.

Ty jesteś wolny - ale wciąż inspirowany przez Niego. Ty jesteś wolny - ale wciąż z pomocą Jego potęgi. Ty jesteś wolny, bo jesteś człowiekiem i On ci tego nie odbierze, bo ci to dał jako istotę twojego człowieczeństwa: wolność - ale idzie z tobą.

Nawet wtedy, kiedy odejdziesz od Niego, kiedy postąpisz odwrotnie, niż powinieneś, błędnie, źle, fatalnie - jest przy tobie. Czeka na ciebie. Tęskni za tobą. Chce cię mieć razem, iść dalej w życie. Chce cię mieć teraz i po śmierci w niebie.

ODPOCZYNEK

A gdy ci ciężko, gdy cię napadnie coś w życiu, co cię załamie; a gdy ci radośnie, dobrze - miej swoje punkty odskoku. Umiej wejść do kościoła albo do przedsionka, siąść w ławce - oby takich kościołów było jak najwięcej, gdzie można siąść w ławce w ciągu dnia. Tak jak po długim biegu, tak jak po długiej ciężkiej pracy - odpocząć. Z Nim. W Nim. Przy Nim. Razem z Nim, razem przy Nim. Nie modlić się ustnie, nie mówić różańca, nie mówić "Ojcze nasz" ani "Zdrowaś Mario", nie mówić nic. Tylko przy Nim być. W kościele. W mieszkaniu. Albo na drodze. Patrzeć na drzewo, na trawę, na krzaki, na ulice. One życzliwe - krzaki, drzewa, trawa, kwiaty; ulice życzliwe - te główne i te boczne; ci ludzie - też życzliwi. To wciąż On! Bóg - w drzewach, w trawie, w kwiatach, w ludziach, Bóg - w ulicach, Bóg -w kamienicach, Bóg - w kościołach. Pięknem, mądrością, życzliwością.

A gdy ci ciężko, gdy ci radośnie - umiej wziąć w ręce różaniec i mów, tak jak to uczyła cię matka. Nie bój się, że przez głowę przelatują ci świeckie myśli i zamiast myśleć o tym, co mówisz, to myślisz o tym, co było przed chwilą, do czego idziesz, co cię czeka na przyszłość - za minutę, za dziesięć minut, za pół godziny -jaką masz pracę przed sobą jeszcze niezrobioną, z kim się masz spotkać. To nic, że przetaczają się przez ciebie takie myśli, takie plany - świeckie. One są spójne z różańcem. Z "Ojcze nasz", ze "Zdrowaś Mario". Przeplatają się, przewijają się nawzajem myśli świeckie z myślami religijnymi. Tak że jedne stają się drugimi, a drugie pierwszymi.

Mów różaniec, gdy ci ciężko, gdy ci lekko. Na to, żebyś zrozumiał swoje życie, swoje obowiązki. Na to żebyś odkrył sens twojego dnia, twoich tygodni, twoich miesięcy, twoich lat. Sens! Który to sens ma nazywać się: miłość.

ZNAK

Bo przy okazji zobaczysz - znaki. On ci czasem daje znaki. On ci czasem daje znak. Żebyś wiedział, że jest przy tobie! Że twoje życie nie jest zbieraniną przypadków, ale przez Niego sterowane, ma swoją treść, swój kształt, swoją wymowę. Daje ci znak. Który cię zaskoczy, którego się nie spodziewałeś, którym się zdumiewasz, że taki zaistniał.

Znak. Przypadek? Zbieg okoliczności? Ale ty wiesz, że to jest coś więcej niż zbieg okoliczności, niż przypadek. To jest znak, przez Niego dany. Porozumiewawczy. Uśmiecha się do ciebie. Czyś zrozumiał, czyś odgadnął, czyś pojął, czyś odebrał.

Już myślałem, że Ciebie wielkiego zobaczę, A Tyś mi zniknął z oczu jak najprostszy mak. Zakryj twarz mi rękawem, niechaj już nie płaczę, Że mi Ciebie nie widzieć przez płonący krzak.

Lata biegną. Biegną miesiące, biegną tygodnie, biegną dnie, biegną godziny. Twoje życie nabiera coraz wyraźniej kształtu, sensu, prawdy. Coraz bardziej zbliżasz się do Niego. Coraz bardziej cieszysz się Nim - świadomy coraz bardziej tego, że On się tobą cieszy.

I to jest modlitwa twojego życia.

Modlitwa twojego życia. Twoich dni, miesięcy, lat wypełnionych przez Niego i przez ciebie - przez ciebie i przez Niego, wspólnie budowanych. Aż do ostatniego momentu twojego życia.

Fragment książki: Katechizm dla poszukujących

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Znak? Przypadek? Zbieg okoliczności?
Komentarze (6)
28 czerwca 2017, 21:45
Tylko dlaczego stawia na naszej drodze ludzi, który upadli, zniszczyli swoje życie i innych? Czemu nieraz trzeba iść z taką osobę przez życie?
MN
Monika Nowak
28 czerwca 2017, 23:09
Może czegoś nie rozumiesz? Czegoś nie dostrzegasz? Może jest w tym jakiś zamysł? Nie wszystko w życiu jest albo czarne albo białe.
TK
Ter Ka
28 czerwca 2017, 23:26
Może po to, żeby ci ludzie mieli się na kim oprzeć i na koniec dali radę wstać. Ale wiem, to się tylko tak ładnie mówi. Sama siebie tak pocieszam.
29 czerwca 2017, 22:01
tylko czemu zawsze jest to może? a może za 20 lat powiem że jednak nie miało to sensu i przegrałem życie?
30 czerwca 2017, 08:58
Sądząc po ludzku Jezus też przegrał. Nie miał, a stracił nawet to, co miał, czyli swoje życie. A wcześniej dobre imię i nawet swoich uczniów. W kategoraich ludzkich totalna porażka. A gdy żył na swojej drodze spotykał ludzi upadłych, grzesznych, pogubionych i w ogóle postacie, z którymi ciężko wytrzymać. Nawet jego uczniowie to typy mocno znerwicowane i mało rozumiejące. Ale właśnie do takich został posłany i z takimi chciał się zadawać w pierwszej kolejności, bo "zdrowi nie potrzebują lekarza". 
30 czerwca 2017, 08:59
Coś się porobiło z kawałkiem zdania po opublikowaniu. Miało być: "Niczego nie miał, a stracił nawet to, co..."

Skomentuj artykuł

Znak? Przypadek? Zbieg okoliczności?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.