Kochać i służyć we wszystkim

Kochać i służyć we wszystkim
Nad potokiem Cardoner niedaleko Manresy św. Ignacy Loyola otrzymał magna illustratio - wielkie oświecenie (Fot. Czesław Kozłowski SJ)
10 lat temu
Logo źródła: Życie Duchowe Tadeusz Kotlewski SJ

Współczesny człowiek, żyjąc w świecie coraz bardziej zlaicyzowanym, poszukuje Boga. Czasami dokonuje tego po omacku, ale zawsze z pragnieniem spotkania Boga żywego. Modlitwa Psalmisty: Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże! (Ps 42, 2) – oddaje stan duchowy także dzisiejszego człowieka. Ludziom nie wystarczają dziś tylko tradycyjne formy religijności. Poszukują coraz głębszego zjednoczenia z Bogiem, popychani przez wypływający z serca wewnętrzny impuls.

To poszukiwanie Boga odzwierciedla coraz większe zainteresowanie mistyką, która w sposób wyrazisty ukazuje, ku czemu człowiek został powołany. Zainteresowanie mistyką i mistykami odzwierciedla ludzkie poszukiwanie pełni i wewnętrznej harmonii oraz nieustanne poszukiwanie Boga żywego. Mistyka nie jest czymś dalekim człowiekowi, przeciwnie – to coś szczególnie mu bliskie. Nie jest to jakaś szczególna droga, niejednoznaczna czy niezwykła w negatywnym tego słowa znaczeniu. Mistykę uznaje się za normalny rozwój chrześcijańskiej doskonałości.

Mistyczna droga św. Ignacego Loyoli

Na wyzwania, które stają dziś przed chrześcijaństwem, spójrzmy przez pryzmat mistyki i mistyków, w tym wypadku poprzez doświadczenie św. Ignacego Loyoli. On sam zostaje przez Boga wprowadzony w misterium Bożej Obecności i Miłości, by innym ukazał drogę ku tej tajemnicy. Jest świadkiem, że można „kochać i służyć we wszystkim”.

Całe życie Ignacego, począwszy od nawrócenia w rodzinnym zamku w Loyoli aż do ostatniej chwili życia w Rzymie, to droga pielgrzyma szukającego i znajdującego Boga we wszystkim. Można powiedzieć, że słowo „droga” streszcza wszystko, czym jest ignacjańska mistyka. Ignacy, będąc w drodze, staje się pielgrzymem, który idzie do domu Ojca z tym wszystkim, czym i kim jest; z tym, co posiada; ze swoimi słabościami, ograniczeniami i talentami. To pielgrzym, który szuka i znajduje Boga we wszystkim.

Cechuje go pobożność i serdeczność w relacji do Boga, dzięki którym żyje w ciągłej Jego obecności i zawsze ma Go przed oczyma. Jego pisma są przeniknięte głębią mistycznego doświadczenia. Przebija przez nie to, co on sam przeżył i w co został przez Boga wprowadzony. Takie mistyczne życie z Bogiem, wnikanie w Jego tajemnice oraz zjednoczenie miłosne ze Stwórcą i Zbawicielem dało Ignacemu jasność widzenia, pewność decyzji i siłę w działaniu. Nie można zrozumieć św. Ignacego bez jego doświadczeń mistycznych, o których szczegółowo opowiada w Autobiografii. W niej także przybliża własne losy pielgrzyma i doświadczenie mistyka. Ponadto w Dzienniku duchownym mówi o swoim głębokim zjednoczeniu z Bogiem, o szczególnych doświadczeniach mistycznych.

Dzieła, które pozostawił – należące do skarbu Kościoła Ćwiczenia duchowne oraz Towarzystwo Jezusowe – stają się niezrozumiałe bez odniesienia do jego osobistych doświadczeń mistycznych, bez poznania jego drogi mistycznego życia. Mocą doświadczeń, które przeszedł i które później zebrał w książeczce Ćwiczeń, Ignacy szedł za Jezusem aż na sam szczyt życia mistycznego.

Prowadzony przez Boga

Ignacy widział siebie jako człowieka, którego Bóg prowadził i uczył. Od samego początku był wprowadzany w szczególną więź z Bogiem. Można powiedzieć, że krok po kroku uczył się, jak dać się prowadzić i jak kroczyć drogą mistycznych doświadczeń. Pierwsze takie doświadczenia Ignacy otrzymał już w Loyoli, w rodzinnym zamku, gdzie po ciężkich operacjach wracał do zdrowia. Tam ukazała mu się Matka Boża z Dzieciątkiem.

„Widzenie to – jak wyznał po wielu latach – napełniło go na dłuższy czas nadzwyczajną pociechą i takim wstrętem do życia przeszłego, a szczególnie do grzechów cielesnych, iż zdawało mu się, że wymazane zostały z jego duszy wszystkie te obrazy i wyobrażenia, które do tej pory były w niej wyryte” (Autobiografia 10). To był czas jego nawrócenia. Można powiedzieć drugiego nawrócenia, które nie było tylko zmianą życia na płaszczyźnie moralnej, ale wejściem w głębokie doświadczenia duchowe i mistyczne.

Kolejny etap doświadczeń mistycznych to pobyt Ignacego w Manresie, gdzie czuł się jak uczeń prowadzony przez nauczyciela. „Działo się zapewne tak – mówił – z powodu tego, że umysł jego był jeszcze zbyt prosty i niewyrobiony albo może dlatego że nie miał nikogo, kto by go pouczył,
a może też, dlatego że otrzymał od Boga zdecydowaną wolę służenia Mu” (Autobiografia 27). Wtedy nad potokiem Cardoner otrzymał tak wielkie oświecenia, że „zdawało mu się, że stał się innym człowiekiem i że posiada inny umysł niż ten, który miał przedtem” (Autobiografia 30). Obszar tego oświecenia i nadprzyrodzonej wizji był bardzo rozległy: dotyczył spraw związanych z życiem wiary oraz misterium Trójcy Świętej. Owoce tych objawień i nadprzyrodzonych świateł widać w całym jego życiu i w dziełach, które po sobie zostawił.

Kolejne doświadczenia mistyczne Ignacego były związane z jego pielgrzymką do Jerozolimy, podczas której otrzymał wiele łask. Szczególnie wtedy ukazywał mu się Chrystus, który go pocieszał. Powrót do Europy, gdzie podjął naukę, okazał się kolejnym etapem Bożego prowadzenia. Był to czas studiów w różnych miastach i krajach Europy – w Barcelonie, Alkali, Salamance i Paryżu. W życiu Ignacego to okres Bożego umocnienia oraz nadzwyczajnych łask, oświeceń i przeżyć mistycznych.

Ostatni etap drogi Ignacego to okres pobytu w Rzymie, gdzie spędził ostatnich kilkanaście lat życia. Nie ma wątpliwości, że czas ten był szczytem jego mistycznych doświadczeń. Wówczas „wzrastał w pobożności, to jest w łatwości znajdowania Boga. […] Za każdym razem i o każdej porze, kiedy tylko chce Boga znaleźć, znajduje Go. Teraz także – dodaje Ignacy – miewał jeszcze wiele razy dziennie widzenia […] Chrystusa jakby pod postacią słońca” (Autobiografia 99).

 

Droga pielgrzyma ma swój początek i swoje zwieńczenie w misterium miłości Trójcy Świętej. Ignacy, będąc zanurzony w miłości Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego, został do niej wewnętrznie pociągnięty. Można powiedzieć, że wszystko – cały świat – widział z perspektywy Trójcy, Jej wzajemnej miłości i udzielania się tej miłości na zewnątrz.

Oddany w służbie Bogu i człowiekowi

Na kartach swoich pism św. Ignacy jawi się jako człowiek głęboko zanurzony w Bogu i mocno chodzący po ziemi. To mistyk czerpiący z Boga jak ze źródła, który jednocześnie służył człowiekowi, także w bliźnim odnajdując Boga. Szczególnym rysem jego mistycznego zjednoczenia stała się służba w miłości, która wyraża się w pełnieniu woli Bożej i wypełnianiu misji otrzymanej od Boga na większą Jego chwałę.

Droga Ignacego to kontemplacja w działaniu, tak by kontemplować Boga we wszystkich działaniach i wyborach oraz odnajdować Bożą obecność i miłość we wszystkich rzeczach duchowych. Pragnienie służby Bogu przewija się w życiu Świętego od samego początku. Wewnętrznie czuł się wezwany i popychany do służby Bogu i pomocy duszom. Asceza, którą podejmował, miała dla niego sens tylko jako pomoc na drodze do większego zjednoczenia z Bogiem. Boga znajdował we wszystkim i zawsze, kiedy tego pragnął. Otworzył się na łaski Boże, które w jego życiu osiągnęły pełnię w jego osobistej świętości.

Hieronim Nadal, jeden z pierwszych towarzyszy Ignacego, przekazał, że św. Ignacy otrzymał łaskę, dzięki której „we wszystkich rzeczach, działaniach i rozmowach odczuwał obecność Boga i smakował rzeczy duchowe, co więcej tę obecność widział i w ten sposób kontemplował w działaniu; zwykł to określać tymi słowami: «we wszystkich rzeczach powinniśmy odnajdywać Boga»”. Znaleźć Boga, znaczyło dla Ignacego znaleźć Jego wolę, znaleźć drogę służby w miłości pokornej i roztropnej. Jego mistyka to służba dla miłości. Ignacy całkowicie oddawszy się w miłości Trójcy Świętej, w tej miłości pragnie służyć i pełnić wolę Bożą.

Ignacy jest świętym, który w życiu zawsze poszukiwał większej chwały Bożej i pożytku dusz w wielkim umiłowaniu Jezusa Chrystusa i bezinteresownej służbie. Miejscem tej służby stał się dla niego Kościół, w którym odkrywał oblicze Boże. Przeszedł różne doświadczenia w Kościele – od niezrozumienia, oszczerstw, prześladowania do uznania i przyjęcia tego, co robił i jak żył. Wszystkie te doświadczenia umocniły i z pewnością przyczyniły się do jeszcze większego umiłowania Kościoła, który jest dla niego „Matką naszą” i „Oblubienicą Chrystusa” (Ćwiczenia duchowne 353).

Doświadczenie mistyczne Ignacy przełożył na język praxis: tak jak głęboko był zanurzony w kontemplacji miłości Trójcy Świętej, tak również silnie zaangażował się w sprawy Boże pośród ludzi. Okres rzymski w jego życiu charakteryzuje się dużą ekspansywnością na polu apostolskim i misyjnym. Widząc problemy ówczesnego Kościoła, nie kroczył drogą krytyki i osądu, ale sam dawał przykład życia i pociągał za sobą innych. Grupa przyjaciół, która zgromadziła się wokół niego, z czasem przekształciła się w nowy zakon – Towarzystwo Jezusowe. Zakon ten wyrasta z doświadczeń mistycznych Ignacego i kontynuuje misję służenia Bogu i człowiekowi.

Miłujący ubogich

Ignacy z pomocą towarzyszy założył w Rzymie kilka pobożnych dzieł, między innymi Dom Katechumenów, Dom św. Marty, Dom Sierot. Dawał innym Ćwiczenia duchowne, prowadził wiele osób w kierownictwie duchowym, napisał kilka tysięcy listów, kierował nowym zakonem, zakładał kolegia, planował misje apostolskie i zamorskie.

W Rzymie, zakładając Dom św. Marty, zatroszczył się o prostytutki. Tam znajdowały one pomoc i wsparcie. Pedro Ribadeneyra, który wstąpił do jezuitów jako czternastoletni chłopak, opowiadał, że niejednokrotnie widziano św. Ignacego odprowadzającego jedną z takich kobiet do domu znajomych dam w Rzymie albo przyprowadzającego je do Domu św. Marty. W odpowiedzi na zarzut, że taka praca nie miała sensu, ponieważ i tak te kobiety wrócą do swego grzesznego życia, wyznał, że nawet gdyby tylko przez jedną noc któraś z nich nie zgrzeszyła, warte by były wszelkie starania i dobry owoc by przyniosły jego zaangażowania, ponieważ Bóg nie został w tym czasie obrażony grzechem.

Podobnie troszczył się Ignacy o sieroty i biedne dzieci, żebrzące na ulicach i placach rzymskich. Dla nich założył Dom Sierot, aby znalazły tam pomoc i wsparcie. Zbierał pieniądze na utrzymanie tego domu, prosząc o wsparcie bogatych znajomych. Nie tylko troszczył się o właściwe warunki materialne dla tych dzieci, ale także o religijne i duchowe wychowanie. Na placach Rzymu głosił katechizm dla dzieci, o czym po latach świadczą sami słuchacze: „Nie znałem osobiście Ojca Ignacego – mówi jeden z nich – ale pewnego razu, będąc z moim nauczycielem na przechadzce i przechodząc obok Zecca vecchia, spostrzegliśmy, jak jeden z Ojców od Jezusa głosił kazanie. Mój nauczyciel powiedział mi, że kaznodzieją był Ojciec Ignacy. Innym razem widziałem go, jak głosił kazanie na Piazza Rotonda”.

Inny ze słuchaczy wspominał, że widział Ojca Ignacego głoszącego kazania i chłopców obrzucających go jabłkami, ale on dalej głosił swoje kazanie. Przedmiotem jego nauk – jak powiedział Pedro Ribadeneyra – była „zachęta do dobrych obyczajów i do wejścia w siebie; ponadto mówił o poznaniu i miłości Boga oraz o modlitwie”.

Za aprobatą papieża Pawła III zaangażował się w pomoc dla dziewcząt zagrożonych moralnie. Dla nich zostało założone Bractwo Nieszczęsnych Panien, aby uchronić młode dziewczęta od niebezpieczeństw zejścia na złą drogę.

 

Zatroskany słuchacz

Św. Ignacy odznaczał się wielką umiejętnością słuchania, o czym świadczy wiele osób, oraz umiejętnością prowadzenia rozmów tak, aby zawsze wypływał z nich jakiś pożytek duchowy. „Jest jeszcze jedna rzecz bardzo zaskakująca – napisał Ludwik Gonçalves da Câmara w Memoriale – widzieć, z jaką cierpliwością słucha on rozmów nieużytecznych, które prowadzą ludzie z zewnątrz, a nawet ludzie w domu, ich długich gadań, które mogłyby być skrócone, i obserwować, jak następnie je kończy. I tak widać jasno, że trzymał on swoje myśli jakby na uboczu, naprowadzając rozmowę na jakiś przedmiot duchowy, do którego starał się wyraźnie dostosować; na przykład, jeśli ktoś obcy mówi o wojnie, on naprowadzi rozmowę na walki duchowe itd.”.

Odznaczał się umiejętnością mówienia i rozmowy, tak że nikogo nie dotykał ani nie urażał, a każdy, kto go słuchał, odnajdywał pożytek dla siebie i odczuwał satysfakcję z tej rozmowy i otrzymywanych rad. Flamandczyk Oliverio Manare na prośbę teologa Nicolasa Lancito tak napisał między innymi o Ignacym Loyoli: „Był godny podziwu w swoim mówieniu, które było pełne powagi i autorytetu, ani gwałtowne, ani pośpieszne, ale ugruntowane i skuteczne, właściwe dla człowieka świętego. Nie słyszało się, aby jakieś słowo mu wymknęło się lub było improwizowane, lecz jego błogosławione usta tylko przekazywały słowa sensowne i przemyślane. I dlatego nikt, kto się z nim spotykał, nie odchodził niepocieszony, otrzymawszy zbawienne rady i był w pełni zadowolony, gdy osiągnął lub nie to, co pragnął, ponieważ ten święty człowiek posiadał godny podziwu dar rozmowy”.

Umiejętność prowadzenia rozmowy i dar słuchania, wielka znajomość rzeczy duchowych, dar rozróżniania duchów i roztropność w działaniu sprawiły, że tak wiele osób korzystało z osobistych doświadczeń Ignacego, a on sam pomagał innym w ich doświadczeniu duchowym i mistycznym przez kierownictwo duchowe. Z niektórymi spotykał się osobiście, innych z racji znacznych odległości prowadził, pisząc do nich duchowe listy.

Św. Ignacy był bardzo zainteresowany konkretnym człowiekiem i głęboko pragnął, aby każdy poznał wolę Bożą i realizował ją w swoim życiu. Miłość, której doświadczał w spotkaniu z Bogiem, przelewał na człowieka i w tej miłości go kształtował i rzeźbił. Jednym z ważnych narzędzi tego apostolskiego zaangażowania były Ćwiczenia duchowne. Udzielał ich już w okresie swoich studiów zarówno pierwszym towarzyszom, jak i innym osobom. Osobiście doświadczył błogosławionych owoców „ćwiczeń duchownych”, które otrzymał od Boga w Manresie i na drodze których sam Bóg go prowadził.

Owocem tych duchowych doświadczeń stała się jego osobista i bardzo głęboka przemiana – Bóg uczynił go nowym człowiekiem. Dlatego sam dawał „ćwiczenia duchowne”, by inni dostąpili owoców podobnej przemiany. Ignacy, prowadząc innych, był nie tylko przewodnikiem duchowym, ale duchowym ojcem. Tym, których prowadził, przekazywał samo życie i wprowadzał ich w Boże misteria. Ignacy dawał drugiemu człowiekowi Boga.

Tomáš Špidlík SJ, pisząc o ojcostwie duchowym w kontekście Ojców Pustyni, stwierdza, że „ojciec zasadniczo odróżnia się od mistrza. Mistrzowie przekazują doktrynę, a moraliści nauczają, jak należy żyć według Bożych wskazań. Ojciec przekazuje samo życie. Dlatego oczekuje się od niego, aby był rzeczywiście duchowy. Czyta się u różnych ojców duchowych, że oni sami, ze swej strony, nie mieli innego przewodnika jak Ducha Świętego. To, co przekazywali innym, nie pochodziło z innego źródła. W tym kontekście rozumie się naleganie niektórych uczniów Ignacego, w szczególności Hieronima Nadala, by została napisana Autobiografia, dzięki której można będzie poznać, w jaki sposób Bóg go formował i przygotował do tego, by stał się ich ojcem, a później założycielem Towarzystwa Jezusowego”.

„Kochać i służyć” – to powołanie, które realizował na swej mistycznej drodze św. Ignacy Loyola. Służył Bogu i miłował Go we wszystkim, w zatrzymaniu i działaniu, w milczeniu i rozmowie, w modlitwie i studiach, w samotności i pośród innych ludzi, w wewnętrznym pokoju i zamieszaniu, w powodzeniu i prześladowaniu, w zdrowiu i chorobie. Nie pragnął „więcej zdrowia niż choroby, bogactwa więcej niż ubóstwa, zaszczytów więcej niż wzgardy, życia długiego więcej niż krótkiego” (Ćwiczenia duchowne 23). Poszedł za Chrystusem, który wezwał go do służby w trudzie, aby idąc za Nim w cierpieniu, mógł z Nim wejść do chwały (por. Ćwiczenia duchowne 95).

Św. Ignacy ofiarował siebie całkowicie na tę służbę i potwierdził to swoim życiem. W tej służbie Ignacy odznaczył się umiłowaniem Boga w człowieku, szczególnie w tym, który był biedny, odrzucony i upokorzony. Służba człowiekowi wyrastała z jego doświadczeń duchowych i mistycznych. Podzielił się tymi doświadczeniami ze swoimi towarzyszami, z wszystkimi, którzy po jego odejściu podążali jego śladem. Począwszy od pierwszych jezuitów aż do czasów współczesnych nie brakuje tych, którym nieobcy jest ludzki los, którzy służą Bogu i człowiekowi.

Tadeusz Kotlewski SJ (ur. 1959), psycholog i psychoterapeuta, wykładowca na Papieskim Wydziale Teologicznym – Collegium Bobolanum w Warszawie, kierownik Podyplomowego Studium Duchowości przy Bobolanum. Opublikował między innymi: Czas domu; Akceptacja siebie; Uzdrawianie relacji we wspólnocie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kochać i służyć we wszystkim
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.