Jak poczuć obecność Boga w życiu?

Jak poczuć obecność Boga w życiu?
fot. cathopic.com

Pana nie ma z nami, więc nie widzi, co się tu dzieje i co ja sam wyprawiam ze swoim życiem. Zostawił nas przecież samych sobie. Możemy robić, co chcemy! Czy mam czasem takie odczucia, takie myśli? Jak poczuć obecność Boga w życiu?

Przy okazji uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego warto, bym zastanowił się nad obecnością Chrystusa i Jego Ewangelii w moim codziennym życiu. Czy lepiej mi z Nim czy bez Niego? Brak Jego fizycznej obecności na ziemi rodzi we mnie pewnego rodzaju tęsknotę (ten rodzaj tęsknoty jest pragnieniem doświadczenia, które mnie fascynuje, choć nie jest przeze mnie jeszcze znane) czy raczej uczucie ulgi? Pana nie ma z nami, więc nie widzi, co się tu dzieje i co ja sam wyprawiam ze swoim życiem.

Zostawił nas przecież samych sobie. Możemy robić, co chcemy! Czy mam czasem takie odczucia, takie myśli? Jeśli zauważam w sobie takie podejście do kwestii nieustannej obecności Boga w świecie, to warto przyjrzeć się też moim wyobrażeniom na temat tego, kim Bóg rzeczywiście jest.

Wiara w to, że Bóg po stworzeniu nie zostawił świata samego sobie, jak twierdzą deiści, pozwala człowiekowi nie stracić z oczu celu, jakim jest niebo. Trzeba przyznać, że bardzo infantylne jest traktowanie Boga jako dorosłego, który zostawił bawiące się dzieci i wyszedł do drugiego pokoju, bo ma tam coś ważniejszego do zrobienia. Odwrócił w ten sposób swoją uwagę od dzieci. Nie widzi, co robią. Dzieci zaczynają więc broić, więc kiedy Bóg wróci, to je zruga, skarci i rozstawi po kątach.

Nie taka jest jednak chrześcijańska wiara. Nie taki obraz Boga mamy mieć w sobie. Popaść można też w drugą skrajność, uważając Boga za wszystkowidzącego kontrolera, który nas podsłuchuje i podgląda na swoich najwyższej generacji kamerach przez 24 godziny na dobę, śledząc każdy nasz ruch i zapisując wykroczenia przeciw normom, które ustalił. Bardzo trudno jest znaleźć równowagę pomiędzy tymi dwoma niewłaściwymi obrazami Boga.

Myśląc o wolności człowieka w odniesieniu do Boga, łatwiej jest nam się jej wyzbyć i zrzucić wszystko na Boży scenariusz, który po prostu realizuję, albo też uznać, że mogę robić, co mi się żywnie podoba i Bogu nic do tego. On jest kimś, kto daje nam wolność, ale nie pozostawia nas bez opieki – tym jest właśnie Opatrzność, czyli nieustanna obecność Boga wśród ukochanego ludu. To prawda, że trudno to pojąć, a jeszcze trudniej to opisać w tak krótkim tekście. Warto jednak o tym myśleć, oczyszczając w ten sposób swój obraz Boga.

„Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1,11). Wniebowstąpienie Jezusa jest nie tylko cudownym i niecodziennym wydarzeniem, ale jest też konkretną zapowiedzią tego, że Ten, który wstąpił, jeszcze powróci z ostatnim swoim Słowem. Nie istnieje chrześcijaństwo, które nie wyznawałoby wiary w paruzję, czyli powtórne przyjście Chrystusa w Dniu Ostatecznym. Właśnie dzięki tej wierze chrześcijanin staje się kimś więcej niż wyznawcą systemu filozoficzno-moralnego. Staje się oczekującym na Pana.

Wpatrywanie się w niebo, jak to robią uczniowie w momencie Wniebowstąpienia, jest  potrzebne, ale nie można poprzestać tylko na tym. Nie mamy wyczytywać przyszłości z gwiazd. Znamy ją przecież od dawna, bo zostało to w Biblii jasno powiedziane: Pan przyjdzie powtórnie, choć nie wiemy, kiedy to nastąpi. Mamy patrzeć w niebo jako na nasz cel. Ma ono stać się naszym marzeniem. Warto i trzeba marzyć. Marzenia motywują i pozwalają potem nakreślić projekt, jak je zrealizować.

Marzenie o życiu wiecznym ma wzmóc w nas apetyt na bliskość z Bogiem w niebie – i to do tego stopnia, żebyśmy wszystko, co robimy, robili po to, by to marzenie stało się rzeczywistością. Świętowanie Wniebowstąpienia Pańskiego to przypomnienie dla nas, że to jest możliwe, bo Syn Boży jest w pełni człowiekiem, siedzi po prawicy Ojca i pokazuje w ten sposób, że jest dla nas miejsce w niebie – jest miejsce dla człowieka. Natura ludzka jest zdolna wejść przez bramy wieczności. To, co ludzkie, nie musi być  przeszkodą, ale dzięki relacji z Wcielonym Słowem może stać się dla mnie drogą. Kiedy się męczę i zniechęcam, doświadczając swoich ograniczeń, mam pamiętać, że jest w tym też Bóg.

W spełnieniu marzenia o życiu w niebie nie jestem jednak sam. Nie muszę działać w pojedynkę. Mogę stanąć ramię w ramię z innymi „marzycielami”, którzy zmagają się z podobnymi ograniczeniami swojego człowieczeństwa. Pytanie tylko, czy nie zamęczymy się nawzajem… Można odnieść wrażenie, że po wniebowstąpieniu Jezusa zostaliśmy „skazani” na siebie nawzajem w Kościele. Wydaje się, że św. Paweł był bardzo świadomy tego, że możemy mieć problem ze sobą wytrzymać.

Warto więc wziąć sobie mocno do serca jego słowa: „Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich” (Ef 4,1-6).

Nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak trudno jest „znosić się nawzajem w miłości”. Łatwiej przychodzą nam rękoczyny i wzajemne „anatemy” – bo ktoś inaczej interpretuje rzeczywistość, w której żyjemy, inaczej rozumie obecność Pana, w inny sposób i innym osobom chce Go głosić. Kościół pielgrzymujący, czyli ten, którego jesteśmy częścią, to wspólnota (jakie to piękne, a jak często nieoddające rzeczywistości słowo!) żyjąca pomiędzy Wniebowstąpieniem a paruzją, w której każdy ma swoje miejsce i swoją rolę.

To, co nas łączy (lub może połączyć, jeśli jesteśmy podzieleni), to wspólny cel. O tym też pisze Apostoł Narodów, jasno zaznaczając, że choć jesteśmy różni, możemy współpracować ze sobą dla dobra nas wszystkich: „On też ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami, aby przysposobili świętych do wykonywania posługi dla budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (Ef 4,11-13).

Zaczęliśmy ten tekst od refleksji nad tym, czy Bóg jest jeszcze obecny wśród nas i jaka jest ta Jego obecność. Możemy wskazać wiele znaków świadczących o tym, że wciąż żyje i działa pośród swego ludu. I nie będą nimi wcale prywatne objawienia ani żadne inne cudowności. Te znaki są dużo prostsze, choć na pierwszy rzut oka wydają się mało przekonujące. O ich prawdziwości świadczą jednak ci, którzy dzięki tym znakom wierzą i czerpią z nich siłę do zmiany swojego życia na lepsze, do życia według Ewangelii.

Potwierdzeniem obecności Pana są Jego wierni uczniowie: „Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie” (Mk 16,17-18). Tymi znakami są Słowo Boże i sakramenty, którymi karmią się naśladowcy Chrystusa. Tym znakiem obecności Pana jest także wspólnota, w której słucha się Słowa Pana i sprawuje się Jego sakramenty. Tym znakiem jest Kościół, choć trudno w to uwierzyć. Kościół to dla nas sprawdzian odpowiedzialności. Wydaje się, że kiepsko nam idzie. Bóg jednak przebaczając, wciąż nam przypomina, że nam ufa. Prosi jednak, żebyśmy wreszcie Mu zaufali i przestali działać bez Niego.

Kapłan archidiecezji gdańskiej. Student teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Rzecznik Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Współtwórca kanałów "Inny wymiar" i "KatOlizator".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Michał Heller, Giulio Brotti
34,90 zł

W jakiego Boga wierzą naukowcy? Co wspólnego z modlitwą ma rozwiązywanie równań? Dlaczego nie należy zapychać Bogiem dziur w nauce? Co nauka może dać teologii? Czemu teoria ewolucji jest aż teorią, a koncepcja Inteligentnego Projektu...

Skomentuj artykuł

Jak poczuć obecność Boga w życiu?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.