Kontemplowanie rzeczy złych jest niemoralne. Wybierajmy to, co naprawdę chcemy przyjąć

Kontemplowanie rzeczy złych jest niemoralne. Wybierajmy to, co naprawdę chcemy przyjąć
Przyjmujemy rzeczywistość, na którą patrzymy, dlatego trzeba uważnie wybrać "przedmiot" naszej kontemplacji. Fot. Depositphotos
Logo źródła: WAM Ks. Krzysztof Grzywocz

"Przyjmujemy rzeczywistość, na którą patrzymy, dlatego trzeba uważnie wybrać "przedmiot" naszej kontemplacji. Zauważmy, że nie wszystko jest jej godne. Tak jak w codziennym życiu nie wszystko jemy. Jeżeli ryba źle pachnie, nie kontemplujemy jej kulinarnie, tylko odsuwamy od siebie taką potrawę" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.

Często, gdy zmienia się pogoda, spada ciśnienie, włączamy myślenie "komputerowe": wszak komputer ma zawsze działać, a zatem… ja też. Laptop, owszem, działa prawidłowo niezależnie od pogody. Zwróćmy uwagę, że kiedy zmienia się ciśnienie, ptaki gdzieś leżą sobie na brzegu, odpoczywają, śpią, a człowiek uważa, że musi swój plan wypełnić - jak zaprogra- mowana maszyna. Zrzucamy winę na pogodę, twierdząc, że nic nam się nie chce, ale to nie    z powodu aury. Wszystko przez nasz niemądry pomysł - przekonanie, że musimy być zawsze tak samo aktywni jak komputer. A przecież tak nie jest. Zastanówmy się, czy łabędzie podczas upału pływają po jeziorze. Ależ nie, śpią w cieniu i tyle. My zaś realizujemy określony program i mamy pretensje do zmiany ciśnienia: "Wszystko przez tę pogodę".

DEON.PL POLECA

 

 

O owym technokratycznym modelu narzuconym człowiekowi musimy myśleć jako o pewnym ryzyku - przypomina papież. Przykład przyrody powinien inspirować nasz sposób działania. Czy nie jest przemocowym zachowaniem wymaganie postawy skupienia od naszych dzieci, które w czerwcowe południe siedzą w nagrzanej (do 30 i więcej stopni) sali lekcyjnej? To jest rodzaj nacisku wobec najmłodszych. A wielu nauczycieli jeszcze zarzuca maluchom, że nie są skupione, że mają złą wolę. Dzieci wpadają w poczucie winy i przekonanie, że rzekomo nie chce im się uczyć. W takich momentach  nic się nie wyciągnie z uczniów, ale także pedagogom ciężej się pracuje. Człowiek naprawdę nie musi być zawsze zapracowany i aktywny.

W kolejnej refleksji (encykliki Laudato si' - przyp. red.) papież zwraca uwagę na jeszcze jedną konsekwencję odwrócenia się od świata natury. Przypomina, że technokratyczne myślenie według modeli cyfrowych nie sprzyja mądremu życiu, rozsądnemu myśleniu i wielkodusznemu miłowaniu. Osłabia więzi.

Oddajmy głos papieżowi Franciszkowi i zastanówmy się nad jego słowami:

Dołącza się do tego dynamika mediów i świata cyfrowego, gdy staje się wszechobecna, nie sprzyjając rozwojowi zdolności do mądrego życia, głębokiego myślenia, wielkodusznego miłowania. Wielkim mędrcom przeszłości groziłoby w tym kontekście, że będą świadkami, jak ich mądrość jest przytłumiana pośród rozpraszającego zgiełku informacyjnego. Konieczny jest wysiłek, aby środki te stały się bodźcem do nowego rozwoju kulturalnego ludzkości, a nie degradacją jej najgłębszego bogactwa. Prawdziwej mądrości, owocu refleksji, dialogu i wielkodusznego spotkania między ludźmi, nie osiąga się jedynie na drodze gromadzenia danych, prowadzącego do przesytu i zamętu w swego rodzaju skażeniu umysłowym. Równocześnie istnieje tendencja do zastąpienia realnych relacji z innymi, ze wszystkimi związanymi z nimi wyzwaniami, przez pewien typ komunikacji za pośrednictwem internetu. Pozwala to na selekcjonowanie lub eliminowanie relacji według naszego uznania. W ten sposób rodzi się nowy rodzaj sztucznych emocji, które mają więcej wspólnego z urządzeniami i ekranami niż z osobami i przyrodą. Obecne środki pozwalają nam komunikować się oraz dzielić wiedzą i uczuciami. Jednak czasami uniemożliwiają nam bezpośredni kontakt z niepokojem, wstrząsem, radością bliźniego oraz złożonością jego doświadczenia osobistego. Nie powinno więc dziwić, że wraz z przytłaczającą podażą tych produktów narasta głęboka melancholia i niezadowolenie w relacjach międzyosobowych czy też niebezpieczna izolacja (LS 47).

Intuicyjnie wyczuwamy ten kontekst; to właśnie owoc bezdomności człowieka, który oddziela się od swojego domu, od najbardziej naturalnego środowiska. Często ludzie nawet sobie nie uświadamiają, że całe dnie spędzają poza przyrodą. Dzwonię do mężczyzny, który mieszka w tym samym mieście co ja, mówię, że deszcz pada, a on stwierdza, że nie zauważył, bo jeszcze dzisiaj nie wyjrzał przez okno… Typowy obraz współczesnego człowieka… Takie zachowanie rodzi, jak mówi papież, poważne konsekwencje. Ile my jako księża spędzamy czasu na świeżym powietrzu? Przyznajemy się w spowiedzi do różnych słabości, ale kto się spowiada z tego, że za mało czasu spędził na dworze? Spowiadając w opolskiej katedrze, rzadko słyszę, by penitenci mieli poczucie winy wynikające z tego, że nie bywają na łonie przyrody. Właśnie - "na łonie przyrody" - to jest piękne polskie określenie. Łono rodzi, łono jest źródłem - my z kolei za mało przebywamy "przy matce naturze".

W omawianej encyklice papież często używa słowa "kontemplacja". Z tematem przyrody łączy się pojęcie kontemplacji - jest ona jedną z podstawowych postaw człowieka wobec rzeczywistości i względem Boga. W tym miejscu chciałbym poświęcić kilka słów metodzie modlitwy chrześcijańskiej, która kształtuje w nas postawę kontemplacji.

DEON.PL POLECA


Brakuje nam natomiast postawy uważnego spojrzenia

Zachęcam do odwiedzenia przywołanej już Galerii Faras w Muzeum Narodowym w Warszawie, gdzie znajduje się słynny fresk św. Anny z Faras - z palcem na ustach i wielkimi, wyrazistymi oczami. Wspaniały obraz postawy kontemplacyjnej. Sam termin "kontemplacja" jest różnie pojmowany w chrześcijaństwie: inaczej rozumie ją tradycja ignacjańska, inaczej terezjańska. Mamy do czynienia z różny- mi koncepcjami. Odwołam się do najprostszej, bo jest najbardziej zrozumiała. Jeżeli dyrektor Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu otwiera wystawę prof. Stanisława  Rodzińskiego i mówi po przedstawieniu autora, że zaprasza do kontemplacji obrazu, to wszyscy wiedzą, co mają robić: mają po prostu iść i oglądać obrazy uważniej, niż ogląda się zdjęcia w gazecie. Kontemplacja to w istocie uważne patrzenie. Zwykle dużo mówimy, pracujemy na pojęciach, posługujemy się różnymi systemami myślenia… Brakuje nam natomiast postawy uważnego spojrzenia. Tymczasem kontemplacja jest skupionym patrzeniem na rzeczywistość. Kontemplacja jest patrzeniem, które nie jest obojętne wobec rzeczywistości - otwieramy się, aby ją przyjąć, by ją niejako spożyć, by dopuścić  to, co kontemplujemy, do swojego wnętrza, aby ono nas przeniknęło, tak jak dotyka nas piękny śpiew, widok gwiazd, odczucie deszczu czy łagodnego wiatru. Jeśli kontempluję przyrodę, to niejako ją do siebie dopuszczam, otwieram na nią swoje wnętrze.

Kontemplujemy nie tylko wzrokiem, ale wszystkimi zmysłami, kontemplujemy też naszym wnętrzem, naszym sercem. Przyjmujemy rzeczywistość, na którą patrzymy, dlatego trzeba uważnie wybrać "przedmiot" naszej kontemplacji. Zauważmy, że nie wszystko jest jej godne. Tak jak w codziennym życiu nie wszystko jemy. Jeżeli ryba źle pachnie, nie kontemplujemy jej kulinarnie, tylko odsuwamy od siebie taką potrawę. Kontemplowanie rzeczy złych, zepsutych jest niemoralne. Kontemplacja polega na głębokim skoncentrowaniu się na czymś, co chcemy przyjąć. Świat przyrody zasadniczo się nadaje, by go kontemplacyjnie przyswoić, bo trudno go rozstroić. Każdy kwiat, rosa przeniknięta słońcem, piękne góry, rzeka, blask wody, śpiew ptaków - wszystko nadaje się do kontemplacji. Jeżeli natomiast chodzi o kulturę, to musimy być ostrożniejsi w odniesieniu do tego, co spożywamy; musimy weryfikować wartość dzieła, spektaklu, koncertu…

Kontemplacja jest uważnym skoncentrowaniem się na rzeczy, którą wybrałem i która się do tego nadaje

Dziś problem wielu ludzi z koncentracją często nie wynika z samej nieumiejętności skupienia się na czymś, ale z faktu, że nie mają się na czym skoncentrować. Zamykają się tylko w swoich własnych tworach, a te są oddzielone od mistyki i od przyrody, i przez to coraz gorsze. Przywołując fragment listu Rilkego do młodego poety, zwróciłem uwagę, że jeżeli chcemy być dobrymi poetami życia, stworzyć piękne dzieła kultury, to musimy mieć głęboką łączność z naturą, z przyrodą. Idźmy na łono przyrody, ona nas nauczy dobrej poezji. Jeżeli artysta traci kontakt z naturą, Bogiem, mistyką, to tak naprawdę nie ma wiele takich centrów, na których mógłby się "skoncentrować". W poradni rodzinnej, w której pracuję, byłem niegdyś świadkiem tego, jak matka  skarżyła się, że jej dziecko jest nieskoncentrowane.

Zastanawiałem się, na czym miało się skupić. Na pewno nie na rodzicu, bo niestety on sam potrzebował terapii, pomocy… Trudno się dziwić, że syn miał kłopot z koncentracją, gdy nie może się oprzeć na stałości matki lub na kimś innym z rodziny. A z rozmowy wynikało, że również ojciec jest nieobecny, bo już dawno doszło do rozwodu. Rodzeństwa ten maluch nie miał. Zwracam na to uwagę, bo jeżeli mamy dobre centrum, to się na nim skupiamy; dzieje się odwrotnie, jeśli nie ma poczucia stabilności i pewności.

Kontemplacja jest uważnym skoncentrowaniem się na rzeczy, którą wybrałem i która się do tego nadaje. Tak jak św. Anna z Faras zamykam usta, a otwieram oczy. W kontemplacji jestem bardzo ostrożny z szybkim nazywaniem rzeczywistości, z określaniem jej. Najpierw trzeba popatrzeć, bez uprzedzeń, bez nazywania. Słyszałem o grupie studentów, która weszła do pewnej galerii wraz ze swoim profesorem i zadawała mu pytania, co "teraz" ma robić. A on kazał im chodzić i patrzeć. "Czy należy coś zapisywać, coś nazywać?" - dopytywali. "Nie, macie chodzić i patrzeć!". I długo ci studenci nie rozumieli, w czym rzecz. Mają iść i zwyczajnie stanąć przed  obrazem, nie określać, z którego wieku pochodzi, kto go namalował, nie kłócić się między sobą o wartość płótna, tylko po prostu stać i patrzeć. Dużo czasu pochłonęło zmaganie się profesora ze studentami, żeby zrozumieli, że mają patrzeć, iść od obrazu do obrazu, zatrzymać się przy tych dziełach, które ich pociągają, i nie robić nic więcej. Bez uprzedzeń, bez intelektualnego narzucania czegokolwiek, bez klasyfikacji. Patrzeć! - to jest dla współczesnego człowieka często trudne doświadczenie. Patrzenie jest jednocześnie głęboką potrzebą a zarazem sporym wysiłkiem. Usiąść i patrzeć na obraz, nie wiedząc, kto go namalował, jaką techniką. Patrzę uważnie, odsuwając cały aparat poznawczy - jak najdalej od oceny. Oto postawa kontemplacyjna, na którą daję sobie czas - porównajmy ją z rzeczywistością, jaką często uwieczniamy na zdjęciach, fotografujemy ją, ale jej nie "spożywamy".

Fragment książki ks. Krzysztofa Grzywocza "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Krzysztof Grzywocz

Co jest istotą chrześcijaństwa?
Ile w nas podziwu wobec tego, co stworzone?
W jakim sensie przyroda uczy nas wdzięczności wobec Boga?

Ta książka jest powrotem do spraw najważniejszych, do pytań, które ks. Krzysztof...

Skomentuj artykuł

Kontemplowanie rzeczy złych jest niemoralne. Wybierajmy to, co naprawdę chcemy przyjąć
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.