Ks. Krzysztof Grzywocz: miałem kiedyś kolegę, który znał tylko trzy słowa, trzy przekleństwa
"Miałem kiedyś kolegę, który - tak mi się wydawało - znał tylko trzy słowa, trzy przekleństwa. Ot, taki mistrz mowy polskiej… Tymi przekleństwami wyrażał naprawdę wszystko. Tylko raz mu się wypsnął inny wyraz. Pamiętam, że w czasach studenckich byliśmy na obozie wspinaczkowym w Tatrach. Weszliśmy po południu na piękną górę, był zachód słońca, i wtedy nagle mój znajomy włączył do swojego repertuaru trzech słów jeszcze jedno: «bosko». A dokładniej: «O, ja, p…, ale bosko!». To mi uświadomiło, że piękno natury jest w stanie otworzyć nawet najbardziej zamkniętego w sobie człowieka - on je na swój sposób doceni" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.
Natura jest miejscem mistycznym. Duchowość chrześcijańska jest w dużej mierze z nią związana. Cały materialny wszechświat jest językiem miłości Boga i Jego bezgranicznej dobroci dla nas. Gleba, woda, góry - wszystko wokół wyraża czułość Stwórcy. Wszystko. Wychodzę na spacer w Bieszczadach, wyjeżdżam nad mazurskie jeziora, jadę nad Odrę, nad Wisłę, idę wzdłuż brzegu morza otoczony przyrodą i wiem, że przez wszystko Bóg mówi do mnie: "Kocham cię". Oto jest mistyka. Muska mnie wiatr, słyszę szum rzeki, czuję zapach kwiatów. Oto Jego bliskość. Tak jak kochający człowiek wyraża na różne sposoby swą miłość, tak On mnie oczarowuje wonią, śpiewem ptaków, pięknym widokiem.
Wzruszenie przyrodą
Czyni to również przez deszcze i mrozy. Bywa, że mówimy o brzydkiej pogodzie, ale wynika to z naszych uprzedzeń. Nie ma "brzydkiej pogody", to ja mam ewentualnie brzydko w głowie, skoro deszcz, chmury albo wiatr uważam za niedogodność. Każda pogoda jest dobra. Mój kolega, biegacz i maratończyk, mawia, że nie ma złej pogody, jest tylko… zła odzież. Problem leży zatem w mentalności. Wszystko jest wyrazem czułości i miłości Boga do mnie. Bóg napisał wspaniałą księgę, której literami są liczne stworzenia obecne we wszechświecie. Tyle różnych gatunków ptaków, roślin. Tyle barw - każdy kolor ma tak wiele odcieni… Na samo niebo można by patrzeć w nieskończoność, obserwując, jak zmieniają się tonacje jego barw. Liczni teologowie, włącznie z Tomaszem z Akwinu i Bonawenturą, często mówili, że więcej dowiedzieli się o Bogu z księgi natury niż z podręczników teologicznych i akademickich dzieł. Mam wrażenie, że jeżeli ktoś nie nauczył się niczego o Stwórcy, patrząc na księgę natury, nie nauczy się także z wielkich traktatów. Jeżeli kogoś nie wzrusza to, co się dzieje w przyrodzie, nie zrozumie, o czym piszą najwybitniejsi teologowie.
Tradycja chrześcijańska i judaistyczna
"Słusznie powiedzieli biskupi Kanady - pisze papież - że żadne stworzenie nie jest poza objawieniem się Boga" (LS 85). Cytuje: "Od najszerszych panoram po najmniejsze formy życia natura jest nieustannym źródłem zadziwienia i czci. Jest ona również nieustannym objawianiem się boskości". Laudato si’ jest tekstem Kościoła, oficjalną papieską wypowiedzią. To nie jakiś podejrzany pogląd niezrównoważonego teologa, ale poważny tekst, za którym stoi tradycja chrześcijańska, a także judaistyczna, chociażby kantyk trzech młodzieńców. Dostrzeganie stworzenia, śpiewanie hymnu na jego cześć jest elementem radosnego życia w miłości Boga i w nadziei. Kontemplacja stworzenia pozwala nam odkryć w każdym stworzeniu naukę, jaką pragnie przekazać nam Pan, ponieważ dla człowieka wierzącego kontemplacja stworzenia jest również wsłuchiwaniem się w treść przesłania Stwórcy, Jego tajemniczego głosu.
Natura objawia nam Boga
"Można powiedzieć, że: «Obok Objawienia w ścisłym tego słowa znaczeniu, zawartego w Piśmie Świętym, Bożym Objawieniem jest też dla nas blask słońca i zapadanie nocy»" (LS 85). Taki cytat z katechezy Jana Pawła II, który przytacza Franciszek, dodając, że "Biskupi Brazylii podkreślili, że cała natura nie tylko objawia Boga, ale jest miejscem Jego obecności. W każdym stworzeniu zamieszkuje Jego ożywiający Duch, który nas wzywa do relacji z Nim" (LS 88). Natura nie tylko mówi o Bogu, ale jest miejscem Jego obecności. Naprawdę doświadczam, że natura objawia mi Boga, mówi mi o Nim, tak jak o Zbigniewie Herbercie zaświadcza tom jego wierszy. Spotykam Boga, idąc w stronę Zmarzłego Stawu, na Zawrat, płynąc kajakiem na pięknym jeziorze, idąc przez park w moim mieście. Mogę z Nim wtedy rozmawiać. On do mnie mówi, a ja odpowiadam. Stwórca kieruje do mnie swe przesłanie przez piękne opadające liście, przez zapach jesieni i słońce przebijające się między drzewami. Mogę Mu odpowiedzieć: "Dziękuję Ci, Boże, za to słowo".
Trzy przekleństwa i jedno nowe słowo
Istnieje pojęcie "mistyka przyrody". Za czasów kleryckich czytałem piękne książki polskiego dogmatyka pochodzącego z Wrocławia, ks. Romana Rogowskiego, chociażby jego Mistykę gór. Ta i inne publikacje, których był autorem, karmiły nas, alumnów. Myślę, że można by napisać mistykę jezior, mistykę parku, mistykę rzeki. On jako alpinista napisał jednak Mistykę gór, pokazując, jak wyjątkowe jest to miejsce. Dlatego, jak już wspomniałem, przestrzenią, która nastraja nasze serce, by odkryło Boży głos, jest natura. Nawet ludzie niewierzący mówią: "Ale tu bosko! Jak tu pięknie!", gdy przebywają w jakimś malowniczym miejscu - na przykład widzą Dolinę Gąsienicową, wychodzą poza Boczań i nagle odsłania się przed nimi zachwycająca panorama Kościelca, Świnicy, Koziego Wierchu. Na marginesie: miałem kiedyś kolegę, który - tak mi się wydawało - znał tylko trzy słowa, trzy przekleństwa. Ot, taki mistrz mowy polskiej… Tymi przekleństwami wyrażał naprawdę wszystko. Tylko raz mu się wypsnął inny wyraz. Pamiętam, że w czasach studenckich byliśmy na obozie wspinaczkowym w Tatrach. Weszliśmy po południu na piękną górę, był zachód słońca, i wtedy nagle mój znajomy włączył do swojego repertuaru trzech słów jeszcze jedno: "bosko". A dokładniej: "O, ja, p…, ale bosko!". To mi uświadomiło, że piękno natury jest w stanie otworzyć nawet najbardziej zamkniętego w sobie człowieka - on je na swój sposób doceni.
Najprostszy duch uwielbienia rodzi się nieraz z pyłu, z piasku - ze zniechęcenia, smutku, a nawet ze złorzeczenia. Oto potęga boskiego głosu, oto potęga Boga. Najtrudniej rozstroić przyrodę, właśnie dlatego przez patrzenie na nią serce się dostraja, integruje się. Im bardziej będzie zintegrowane, tym lepiej usłyszy Jego głos. Powtórzmy: Bóg jest na szczególny sposób obecny w naturze, ona jest miejscem Jego obecności. Dlatego papież nawiązuje do swego patrona - do Franciszka z Asyżu, i do jego przepięknego hymnu - podkreślając w ten sposób, że prawdziwi mistycy byli ludźmi, którzy mieli szacunek do przyrody. To cecha autentycznej mistyki. Czasem, gdy trzeba rozeznać, czy dana osoba mająca pewne doświadczenia duchowe rzeczywiście jest mistykiem (a to bardzo trudne zadanie), bierze się pod uwagę również kryterium jej szacunku dla przyrody. Prawdziwy mistyk jest bowiem zawsze miłośnikiem przyrody.
Fragment książki ks. Krzysztofa Grzywocza "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy".

Skomentuj artykuł