Masz dość „dobrych rad”? Odkryj duchowe towarzyszenie

Fot. Depositphotos

Wyobraź sobie człowieka, który po 12 latach spędzonych za kratami wychodzi na wolność i nie wraca do świata przestępczego głównie dlatego, że ktoś wcześniej wytrwale budował z nim relację. To nie jest scenariusz filmu, ale realna siła towarzyszenia duchowego, o której w „Podcaście Jezuickim” rozmawiają Łukasz Sośniak SJ i Wojciech Morański SJ. W świecie pełnym gotowych recept, prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem, zamiast dawać odpowiedzi, pomaga usłyszeć głos Boga w samym sobie.

Wojciech Morański SJ to postać nietuzinkowa – jezuita, a zarazem informatyk, dyrektor operacyjny Wydawnictwa WAM. Choć na pierwszy rzut oka technologia i duchowość to odległe bieguny, ojciec Wojciech przekonuje, że towarzyszenie innym traktuje jak pasję, a nawet „zaangażowanie quasi rodzinne”. Jak sam mówi, jego misją jest pomoc duszom, co realizuje nie tylko w zakonie, ale przede wszystkim w relacji z drugim człowiekiem.

Współczesny Kościół coraz częściej odchodzi od tradycyjnego terminu „kierownictwo duchowe” na rzecz „towarzyszenia”. Ojciec Morański unika słowa „kierownik”, bo kojarzy się ono z kimś, kto bierze odpowiedzialność za czyjeś życie i podejmuje decyzje za drugą osobę. W towarzyszeniu chodzi o coś zupełnie przeciwnego: o wspólną drogę ku dojrzałości, wolności i samodzielności w poszukiwaniu woli Bożej.

DEON.PL POLECA

 

 

Czy w dobie sztucznej inteligencji możemy szukać wsparcia u algorytmów?

Choć czat GPT potrafi zadawać trafne pytania, jezuici podkreślają, że w towarzyszeniu nie chodzi o suchy przepływ informacji. „Towarzyszenie duchowe jest pewną formą relacji, która prowadzi do wzrostu”, a relacji nie da się zastąpić kodem. To właśnie w dialogu z żywym człowiekiem dokonuje się najgłębszy rozwój.

Jednym z najpiękniejszych obrazów przywołanych w rozmowie jest metafora „lustra”. Towarzysz nie jest po to, by narzucać swoją wizję, ale by pozwolić nam przejrzeć się w nim i zobaczyć rzeczywistość pod innym kątem. Jest jak „języczek u wagi”, który pomaga dostrzec wychylenie, ale sam nie może stać się ciężarkiem przeważającym szalę decyzji.

Towarzyszenie duchowe nie jest zarezerwowane wyłącznie dla osób konsekrowanych.

Na ostatnim synodzie Kościół nazwał je „posługą słuchania” dostępną dla każdego. Coraz więcej osób świeckich, m.in. we Wspólnocie Życia Chrześcijańskiego (WŻCh), formuje się, by wspierać innych w ich drodze do Boga. To sygnał, że Kościół chce być wspólnotą, która przede wszystkim słucha.

Praktyczne rozpoczęcie takiej drogi często zaczyna się w konfesjonale. Ojciec Wojciech wspomina, że wiele osób trafia do niego po spowiedzi, gdy czują potrzebę głębszego przepracowania jakiegoś problemu. Dla szukających pomocy pomocne mogą być też serwisy takie jak medytujslowo.pl” gdzie znajduje się baza towarzyszących.

Warto jednak pamiętać o higienie tej relacji. Spotkania nie powinny odbywać się zbyt często – optymalny czas to raz w miesiącu. Jeśli ktoś czuje potrzebę częstszych rozmów, może to być sygnał, że szuka ucieczki od odpowiedzialności za własne życie. Towarzysz ma pomagać w stawaniu się „inżynierem własnego życia”, a nie projektować je za nas.

Co w sytuacji, gdy relacja staje się trudna lub toksyczna?

Jezuici ostrzegają przed „efektem gotowania żaby”, kiedy powoli przyzwyczajamy się do naruszania naszych granic. Dobry towarzysz zawsze pyta, czy wszystko jest w porządku, i szanuje sumienie, które jest „najtajniejszym sanktuarium człowieka”. Jeśli czujesz lęk lub utratę sprawczości, to znak, że trzeba rozważyć zmianę.

Duchowość ignacjańska uczy nas również walki ze skrupułami. Ojciec Morański używa tu metafory struny: zły duch chce ją naciągać w stronę perfekcjonizmu, aż pęknie. Tymczasem muzyka życia duchowego dzieje się na środku, w zdrowym napięciu, które nie niszczy człowieka, lecz pozwala mu wybrzmieć pełnym głosem.

To podejście ma ogromne znaczenie moralne i społeczne. Historia wspomnianego na początku Grzegorza Czerwickiego pokazuje, że rzetelne towarzyszenie może uratować człowieka przed powrotem do przestępczości i doprowadzić go do szczęśliwego życia rodzinnego. To nie magia, to obecność Boga, któremu towarzysz „nie przeszkodził” w działaniu.

Towarzyszenie duchowe jest ostatecznie lekcją pokory dla obu stron. Nawet doświadczony jezuita uczy się od tych, którym towarzyszy, odkrywając w ich historiach nowe oblicza Boga. To wspólna przygoda, która zdejmuje sandały przed „świętą ziemią drugiego człowieka”.

DEON.PL POLECA


Łukasz Sośniak - absolwent teologii, filologii polskiej i dziennikarstwa. Pracował w Gazecie Częstochowskiej, Radiu Jasna Góra i Radiu Watykańskim. Obecnie współautor Podcastu Jezuickiego i Męskiego Punktu Widzenia. Jego pasją i najlepszym sposobem na relaks jest literatura i jazda na rowerze.
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Masz dość „dobrych rad”? Odkryj duchowe towarzyszenie
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.