Carl Heinrich Bloch - Ostatnia Wieczerza
8 lat temu
Roman Bielecki OP

"Umoczywszy kawałek [chleba], wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka [chleba] wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: «Co chcesz czynić, czyń prędzej!». Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: «Zakup, czego nam potrzeba na święto», albo żeby dał coś ubogim. A on po spożyciu kawałka [chleba] zaraz wyszedł. A była noc".

Wielki Wtorek (Iz 49,1-6J 13,21-33.36-38)

Gdzie szukać Judasza podczas Ostatniej Wieczerzy? Wnioskując z dzisiejszych tekstów, musiał leżeć po lewej stronie Jezusa. Dzięki temu Jezus łatwo mógł podać mu chleb. Bo o ile Jan, uczeń umiłowany, trzymał swoją głowę na piersi Jezusa, to niewykluczone, że na piersi Judasza głowę trzymał Jezus. Mówiąc inaczej, w czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus wsłuchiwał się w bicie serca Judasza. Może i Jan miał miejsce najbardziej honorowe, ale Judasz zajmował miejsce człowieka zaufanego. I wobec niego Jezus wykonał wiele gestów, które były wołaniem o nawrócenie, o to, by się zatrzymał. Niestety nieskutecznym. Z każdym Jezusowym gestem przyjaźni rosła determinacja Judasza. Aż po przerażające zdanie z Pisma. Jedno z tych, które swoją prostotą wwierca się w sumienie i pyta o motywy postępowania. - "Wyszedł stamtąd, a była noc" - dowód na wolną wolę każdego z nas. Na to, że nikogo Bóg nie może przymusić do kochania Go. Że nas szanuje do końca, aż po granicę nierzadko tragicznych wyborów. Bo choć mógłby nas "łamać", to tego nie robi i nie chce robić, jest bezradny wobec wolności człowieka i szanuje ją, jakkolwiek szokująco by to brzmiało.

Jeśli jednak przyjrzeć się uważnie wypowiedziom Jezusa, to okaże się, że w dzisiejszym fragmencie nie chodzi tylko o uwypuklenie naszego dramatu wyboru, ale o odpowiedzialność uczestników tej sceny za siebie nawzajem. Innymi słowy, jeżeli ktoś chce Ewangelię i bycie w Kościele traktować poważnie, to w świetle dzisiejszych wydarzeń nie może powiedzieć, że za zło, które dzieje się obok niego nie odpowiada. Dlaczego? Zauważmy, że Chrystus mówi "Jeden z was mnie zdradzi". Nie mówi: Judasz, tylko: jeden z was. W tej krótkiej wypowiedzi streszcza się cała teologia wspólnoty i traktowania Kościoła jako jedności, w której to wspólnocie jedni drugich brzemiona mamy nosić. A często ulegamy pokusie, że Judasz nie jest jednym z nas. Że to ktoś inny i obcy. Że się go od nas wyizoluje i powie mu tak jak faryzeusze - "To twoja rzecz" (cała ta zdrada).

Kościół jednak tym różni się od Sanhedrynu, że nie może do nikogo powiedzieć: "To twoja rzecz", "To Twoja sprawa", "Są dorośli" etc., ale ma czuć się odpowiedzialny za to, że komuś  się nie powiodło. Niby proste, ale podłóżmy pod te zdania doświadczenie grzechu i słabości, które widzimy obok siebie, w naszych domach, w pracy, we wspólnotach klasztornych, wśród naszych przyjaciół, znajomych ze studiów. Ile razy mamy ochotę odwrócić wzrok i nie patrzeć, udawać, że kogoś nie ma, że nie istnieje, że nie ma problemu, w gruncie rzeczy: "Czyż jestem stróżem brata mego?"

Im częściej próbujemy się wykpić takim wytrychami, wytłumaczyć się przed sobą potrzebą asertywności i poszanowania cudzych wyborów, niebezpiecznie balansujemy po krawędzi, po przekroczeniu której sami wchodzimy w noc obojętności. I jest tak, jakby włożyć między nasz osobisty świat i świat nas otaczający mleczną szybę. Widzimy poruszające się plamy, słyszymy stłumione, niewyraźne głosy. Jednak w sumie innym się nie narzucamy i nic od nikogo nie chcemy. Oto nasza noc sumienia. Może warto szukając z niej wyjścia odkurzyć spowszedniały werset księdza poety, o tym, że trzeba spieszyć się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą. Trzeba im to mówić przez gesty, słowa, czas marnowany razem, brak wymądrzania, solidarne milczenie w cierpieniu. A jeśli się da, trzeba im także pomóc w niesieniu krzyża. Czasami wyjść za nimi w noc.

  

Roman Bielecki OP urodził się w 1977 roku. Ukończył prawo na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W roku 2002 wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego. Ukończył teologię na PAT. Po święceniach kapłańskich w 2009 roku trafił do Poznania. Przez rok był duszpasterzem akademickim. Od czerwca 2010 jest redaktorem naczelnym miesięcznika "W drodze"

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

My, Judasze
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.