Nawrzucam Orkiestrze. Ja, matka wcześniaków

Nawrzucam Orkiestrze. Ja, matka wcześniaków
(fot. PAP/Leszek Szymański)
4 lata temu

- Dziurka w sercu, dwa wylewy, chore płuca i oczy. Bartek leży w inkubatorze podłączony do respiratora. Urodził się 2 i pół miesiąca za wcześnie, waży 1300 gr. Jego mamie Agnieszce Kaludze sprzęt Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pomógł dwa razy.

To było 13 lat temu. Bartek urodził się w 29 tygodniu ciąży, dziś żyje i ma się dobrze. Wtedy był w stanie krytycznym, z dużą wolą walki. - Sam wyciągnął rurę od respiratora. Wiercił się i ruszał. Wiedział, że musi żyć - mówi Agnieszka. Wspomina, że chłopiec leżał w inkubatorze z przyklejonym sercem WOŚP-u, a dzięki przenośnemu sprzętowi na kółkach, który robił zdjęcie rentgenowskie, nie trzeba było go z niego wyciągać.

Kobieta zaznacza, że to tylko sprzęt, ale wtedy był ważny: - To nie jest sedno, ale czułam się uhonorowana.  A dobry inkubator to był dla nas rodzaj luksusu. Mówi, że nie pamięta już, czy na rentgenie była czerwona naklejka, ale pewnie dzięki pomocy Orkiestry szpital mógł sobie pozwolić na inne drogie zakupy, które ratują życie. Agnieszka mówi to jako matka, wolontariuszka hospicjum i autorka bloga Zorkownia, na którym opisuje codzienność umierających.

Nie zawsze się udaje, mimo sprzętu

Nadruchliwość została Bartkowi do dzisiaj. Ma też słuch absolutny i gra na pianinie, dzięki temu jako pierwszoklasista wygrał szkolny konkurs "Mam talent" i w nagrodę zagrał koncert przed całą szkołą, kwestując z WOŚP-em na pomoc dla wcześniaków. Agnieszka jest pewna, że syn ma dwóch Aniołów Stróżów - jednego z przydziału, drugim jest siostra.

Martynka ważyła 1 kg i urodziła się o 3 miesiące za wcześnie. Żyła przez 10 dni. Też leżała w inkubatorze od Orkiestry, więc jej mama jest wdzięczna, że sprzęt pomógł rodzinie dwa razy. I że dostała w prezencie 10 dni - czas na nadzieję, na bycie razem i szansę na pożegnanie. Gdyby nie nowoczesny inkubator dziewczynka mogłaby żyć kilka godzin. - Baliśmy się i wmawialiśmy sobie, że nie jest źle. A potem, kiedy oswajaliśmy się ze śmiercią i żegnaliśmy się z córką, liczyła się każda chwila - opowiada Agnieszka.

Szanuję Jerzego Owsiaka

Dodaje, że dzielenie się osobistą historią, nie jest dla niej formą autoterapii. Robi to, bo jest pewna, że tak trzeba, że może to komuś pomóc. Dzięki swoim doświadczeniom wie, jak wygląda szpitalny świat rodziców na ostrym dyżurze. Pamięta ich zmęczone oczy, bezsilność i wstrzymany oddech, bo stres i napięcie nie pozwalają na oddychanie pełną piersią. Jak dziecko leży na OIOM-ie to widzi się tylko własne, trudno zwracać na inne uwagę. Ale jak z Bartkiem było lepiej, to poznała Judytę - też mamę wcześniaka. Sms-owały, wspierały się. Teraz Agnieszka wspiera innych: lekarzy, pacjentów hospicjum, wolontariuszy. Prowadzi szkolenia i współzałożyła Organizację "Dlaczego", która pomaga rodzicom po stracie i rodzicom chorych dzieci.

Doświadczenie wsparcia od WOŚP-u sprawia, że dla kobiety liczy się efekt końcowy: - Mam w nosie, co dzieje się po drodze, a Jurka Owsiaka bardzo szanuję. Poznała go w czasie szkolenia  o wolontariacie, które prowadził dla jednej z firm kosmetycznych. Mogła mu wtedy osobiście podziękować, podkreśla, że ma on przecież prawo do błędów i do wkurzenia. Każdy krok Orkiestry jest sprawdzany: - Ta organizacja jest prześwietlana na wskroś, ja daję im kredyt zaufania, a tym z wątpliwościami polecam sprawdzenie informacji. To daje poczucie bezpieczeństwa.

Dzień zaufania i nadziei

WOŚP w tym roku zbiera pieniądze nie tylko dla dzieci, ale też dla osób starszych. Agnieszka jest wolontariuszką w hospicjum i wie, że starsi ludzie nie obronią się sami. Zdarza się, że odwiedza swoich byłych pacjentów w domach opieki. Bywa, że osoby w podeszłym wieku leżą samotnie przez kilkanaście godzin. Czyli jak starsza pani zanieczyści pieluchę na przykład około godziny 11, to leży z nią do godziny 22 - bo dopiero wtedy przychodzi ktoś z personelu po raz drugi. Sprzęt nie załatwi wszystkiego i nie pomnoży pracowników, ale to niezbędne i ważne wsparcie.

Podobnych historii jest więcej. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to nie tylko Jerzy Owsiak. To setki tysięcy wolontariuszy i darczyńców. Ludzi, którym "się chce".  Zanim podejmiesz decyzję, czy wesprzeć finansowo albo czy uśmiechnąć się do mijającego cię wolontariusza, przypomnij sobie tę albo inne historie. Możesz pomóc uratować czyjeś życie.

Zanim wyrazisz surową krytykę, pomyśl o 16-letnim wolontariuszu, który przez kilka godzin chodzi po mieście, często w mrozie, zawsze z puszką i uśmiechem. Bo to dla niego ważne. Bo wie, że ktoś mu zaufał. I bez względu na to, czy grasz z Orkiestrą, czy pomagasz gdzieś indziej, czy wcale - niech ta niedziela nie będzie dniem hejtu. Zróbmy z niej święto. Zaufania, życzliwości i nadziei. Że razem możemy nie tylko protestować. Że możemy zrobić coś nie tyle dla innych, ale też razem z nimi.

* Agnieszka Kaluga to autorka bloga zorkownia.pl nagrodzonego tytułami Blog Roku 2011 w kategorii Blog Literacki, Blog Blogerów, Wyróżnienie Główne w konkursie. Redaktorka, prelegentka, korektorka, pisarka, wykładowczyni, wolontariuszka hospicyjna. Prywatnie żona i mama.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nawrzucam Orkiestrze. Ja, matka wcześniaków
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.