Pojednanie na portalu internetowym...?

Pojednanie na portalu internetowym...?
(fot. drizinhaaway/flickr.com)
10 lat temu

Z czym się kojarzy Wielki Post? Z pokutą, wyrzeczeniem, jałmużną? Wszystkie te wymiary są niewątpliwie ważne, ale okres, który przeżywamy, jest również doskonałą okazją do kroku, na który jest się nam zwykle ciężko zdecydować – do przebaczenia i pojednania. Nie ma co ukrywać – przebaczać jest trudno, zwłaszcza gdy nasze rany są głębokie i świeże.

Przebaczenie kojarzy się z wyciągnięciem ręki do kogoś, kto wcześniej wyrządził mi krzywdę, dotknął mnie głęboko swoim zachowaniem, słowem czy postawą. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że potrzebujemy przebaczać również osobom, których nie znamy, z którymi nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. Na przykład internetowym adwersarzom.

Internet to przestrzeń, którą znamy od stosunkowo niedawna. Sieć stwarza nam wiele nowych możliwości: ułatwia dostęp do informacji, komunikację z innymi, umożliwia wyrażanie własnych opinii... Wystarczy jednak spojrzeć na komentarze pod publikowanymi w Internecie tekstami, by się przekonać, że w sieci poziom agresji, moc wyzwisk i inwektyw jest nieporównanie większa niż gdziekolwiek indziej.  

Co się takiego w wielu z nas dzieje, że rozpoczęta dyskusja z innymi użytkownikami często kończy się wymianą ciosów wystukiwanych na klawiaturze? Ekran jak papier jest cierpliwy i wiele zniesie, ale czy to może nas usprawiedliwiać? A przecież to właśnie w Internecie bardzo szybko wynajdujemy sobie wrogów lub się nimi stajemy. Łatwo słowem wymierzamy ciosy, obrażamy i osądzamy. Jesteśmy na siebie wściekli i źli, choć tak naprawdę nawet się nie znamy. Rzadko zdajemy sobie także sprawę z tego, że w wirtualnym świecie targają nami rzeczywiste emocje.

Warto się pochylić nad pytaniem: dlaczego w Internecie jest tyle zawiści, wzajemnych oskarżeń i pyskówek? Ja niestety nie znam odpowiedzi. Ale proszę, abyśmy potrafili drugiego internautę traktować jak człowieka. Skoro jesteśmy wzywani do przebaczania i pojednania, to nie możemy tego zostawić wyłącznie dla grona ludzi, z którymi spotykamy się na co dzień. Musimy wciąż uczyć się wyciągać do drugiego rękę – również tę wirtualną...

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Pojednanie na portalu internetowym...?
Komentarze (26)
W
wybaczam
17 lutego 2012, 15:31
Wszystkich internautów, których obraziłem, niesłusznie posądziłem lub oceniłem proszę aby mi wybaczyli - PRZEPRASZAM.
D
drażliwy
4 kwietnia 2010, 12:57
Co się takiego w wielu z nas dzieje, że rozpoczęta dyskusja z innymi użytkownikami często kończy się wymianą ciosów wystukiwanych na klawiaturze? Moim zdaniem nie można rozpatrywać internetu w oderwaniu do reszty mediów w Polsce. Wydaje mi się, że powodem agresji jest brak równowagi w mediach "konwencjonalnych", które wciąż posiadają największy wpływ na społeczeństwo. Rodzi to frustrację po obu stronach barykady politycznej. Z jednej strony występuje brak przyzwyczajenia do innych opinii u osób traktujących Polsat, TVN, Tok-FM czy Gazetę Wyborczą (a dawniej "Trybynę" i TVP) jako wyrocznię i główne źródło informacji. Z drugiej - znużenie jednostronnością prezentowanych opinii przez te media i frustracja wynikająca ze zderzenia tych opinii z rzeczywistością. Paradoksalnie internet i niezależne media takie jak Radio Maryja działają tu tonizująco. Gdyby ich nie było, mielibyśmy prawdopodobnie do czynienia z wybuchami społecznymi co 10-15 lat, tak jak w PRL.
P
Parchx
4 kwietnia 2010, 10:39
 Czyli zakończyło się tak w wiekszosci dyskusji deonowych. Artykul o pojednaniu, a ludziska dalej sie kloca, tylko w tym wypadku o to, jak ma wygladac pojednanie...
T
tad
27 lutego 2010, 16:58
Obawiam się, że zbyt łatwo używa się dziś dramatycznych określeń. Przecież nienawiść jest krańcowym dramatycznych uczuciem. Uważam , że zdarza się rzadziej niż częściej. Jednakże spora część z nas zwłaszcza po medialnym ataku na rządy PiSu przyjęła , za dobrą monetę, określanie każdej krytyki, ujawniania prawdy, za język nienawiści, a uczucie tym krytykom towarzyszące za nienawiść. Obniżenie o kilkaset złotych renty ubekom to nienawiść, niezgoda na adopcję dzieci przez homoseksualistów to nienawiść, przypomnienie, że Szymborska wychwalała Stalina, PZPR, a teraz popiera aborcję to nienawiść, lustracja to nienawiść, kontrolowanie czy wszyscy maja wykupione bilety to nienawiść itd. Ludzie, nie zubożajcie polskiego języka. Obok nienawiści jako skrajnego, ekstremalnego określenia emocji i istnieje jeszcze wiele, wiele innych np.: „ jest mi obojętne, nie bardzo lubię, nie podoba mi się, nie mogę się z Tobą zgodzić, muszę Ci odmówić, nie zgadzam się z Tobą, przepraszam ,ale jesteś niedouczony/a, coś mi się zdaję , że chcesz mną manipulować, to są jakieś bzdury” uff! Można by tak jeszcze wiele linijek. Obawiam się, że w wielu przypadkach obwiniającym daną osobę o nienawiść wcale nie chodzi o określenie uczuć osoby , lecz o zaszufladkowanie jej jako osoby niegodnej , nienawistnej – nienawidzi mnie , bo nie chce mi pożyczyć 500 zł. Takie ekstremalne określenia nikomu nie służą. Poza tym nie uwzględniamy temperamentu naszych adwersarzy. Są ludzie, którzy zwykle używają dosadnych określeń wcale nie chcąc nikogo obrazić i ranić. Potem przyjmują ze zdziwieniem, że ktoś się poczuł obrażony. Nawet wyrzucają sobie to, że kogoś obrazili. Czy mamy się z tym zgadzać? Myślę, że nie, ale też chyba korona z głowy by nam nie spadła gdybyśmy poinformowali tę osobę, że pewne określenia sprawiają nam przykrość. Myślę, że mniej by było rozwodów, rozejść przyjaciół, gdyby ludzie uświadamiali innym swoje uczucia, a nie , grając obrażone księżniczki , kazali się innym domyślać ich stanów ducha. To co jeden z forumowiczów , chyba chciał powiedzieć to chyba to, że zbyt łatwo interpretujemy cudze słowa jako słowa nienawiści. Gdy my używamy pewne słowa to jest w porządku, gdy inni używają te same słowa w stosunku do nas to to jest nienawiść. Pamiętajmy: nienawiść to straszne uczucie i przede wszystkim zabija nienawidzącego. Dosłownie i w przenośni.
G
gall-anonimus
27 lutego 2010, 15:42
twoja logika obala karłowatościa. Jesteś kompletnie nie ułożonym gościem. Stary-młody naprawdę jesteś głupi.... No tak, ale zaraz potem jest to co powyżej, wieć czy twoje bicie się w piersi jest szczere? 2010-02-26 23:20:33 | Cytuj | Zgłoś ~Gog  [...]  twoja logika obala karłowatościa. Jesteś kompletnie nie ułożonym gościem. Stary-młody naprawdę jesteś głupi, ale naprawdę jesteś kochany. Pamiętaj - słowa odbieraj jako logiczny czy nie logiczny przekaz myśli, a nie jako sferę uczuć. Es,  wyjmujesz fragment z całości napisanej przez Goga przez co zmienia się sens.  W ostanim zdaniu Gog podkreśla-zwraca uwagę, od której strony chciałby by spojrzeć, tj., aby nie było to w pierwszym rzędzie przez uczucia (uczucia własne -> bo ktoś otwarcie, jak postrzega post, jak przez oryzmat postu widzi). Osobiście wolę prawdę, od słodkiego syropu z ust (bo nic mi nie daje, nie sklania mnie do rozmyślan, rozwoju),ale to moj punkt widzenia, szanuję inny, ale  osobą lubiącą słodycz  nie  widze szans, by się  zaprzyjaźnić (faktyczna przyjaźń, bliska).   A wogóle to tą sprawę ja wydaje mi się  zakończona (Gog odesłał do posta, ja tam zajrzałem i dlatego tak wnioskuję). Jeśli nie możesz zrozumieć Goga, to może  lepiej zrób to na jakimś innym przykładzie? Zerobisz, co zrobisz, Twoja wola. Pisałem w dobrej wierze i dobrym nastawieniu  :) 
E
es
27 lutego 2010, 13:27
twoja logika obala karłowatościa. Jesteś kompletnie nie ułożonym gościem. Stary-młody naprawdę jesteś głupi.... No tak, ale zaraz potem jest to co powyżej, wieć czy twoje bicie się w piersi jest szczere?
G
Gog
27 lutego 2010, 13:18
 26.02.2010.  godz. 18 min 51
E
es
27 lutego 2010, 12:55
Gdyby każdy z nas miał przełożyć na nasze życie codzienne i uzasadnić np. pierwsze czy dziesiąte przykazanie to by się okazało, że pomimo tak powiedzmy elementarnego dla katolika tematu nasze opinie często znacznie by się różniły I tak ma być ! I nie ma to nic wspólnego, czy ktoś nienawidzi czy miłuję. Z racji profesji ktos może pokrzykiwać w pracy. Będzie pokrzukiwał w internecie. Ludzie wierzą w swoje racje i w miarę swych umiejętności je wyrażają. Nie ma to nic wspólnego ze sferą uczuć. Raczej obyczajowość, kultura, inteligencja, wiedza.... Gog, czy próbujesz filozofować czy pisać naturalnie trudno Cię zrozumieć. Czy chciałeś powiedzieć, że niektórzy mają taką inteligencję, że muszą obrażać w necie? Bo nie tak jakoś wynika z Twojej wypowiedzi. No i nie ma takiej profesji która wymaga pokrzykiwania. Może miałeś na myśli egzekwowanie.
J
joan
27 lutego 2010, 12:50
Problem jest też w tym, że nie każdy zdaje sobie sprawę, że obraża. Jest w internecie rzeczywiście sporo wypowiedzi, które bez dyskusji możemy zakwalifikować jako nienawistne i obraźliwe. Ale jest też problem zażartych dyskusji, chociażby na tematy religijne. Niektórzy uważają, że po prostu piszą "trudną prawdę", mają zdecydowane poglądy, które odważnie wyrażają, a innym zarzucają przesadną, źle rozumianą tolerancję itd. Więc o porozumienie trudno. Z jednej strony zarzut "mowy nienawiści" a z drugiej "poprawności politycznej". A w tym wszystkim trzeba gdzieś odnaleźć miłość bliźniego.
A
ann
27 lutego 2010, 12:38
nocny marek autor pisze: cytuję " [...] Warto się pochylić nad pytaniem: dlaczego w Internecie jest tyle zawiści, wzajemnych oskarżeń i pyskówek? [...]" i "[...] Musimy wciąż uczyć się wyciągać do drugiego rękę – również tę wirtualną.
J
joan
27 lutego 2010, 12:37
szybko przekonałam się, że taką paskudną "gębę" często robią nam ludzie, noszący polskie nazwiska, a będący trzódką miejscowego rabina. Salome, naprawdę zdaję sobie sprawę, że inni mogą mieć odmienne ode mnie doświadczenia. Co do tego, kto robi nam "gębę" to widziałam "w akcji" osoby, które są zaangażowane w polskim kościele, a więc nie od rabina, ale na pewno są i takie sytuacje, o których piszesz. A wracając do Internetu to na innych portalach tzn. niekatolickich też dzieją się okropności ale mnie akurat najbardziej boli to, co widzę w zachowaniu moich współwyznawców- utrudnia odczuwanie wspólnoty.
SA
Stanisław Andrzej Gumny
27 lutego 2010, 12:03
Wszystkich internautów, których obraziłem, niesłusznie posądziłem lub oceniłem proszę aby mi wybaczyli - PRZEPRASZAM.
Grażyna Urbaniak
Grażyna Urbaniak
27 lutego 2010, 11:12
Joan - nie odbiegamy od normy pod względem nienawiści. W innych krajach (zwłaszcza nordyckich) można odnieść wrażenie, że jest jej mniej, bo tam wszyscy są sobie obojętni, każdy zasklepiony w swoim światku. A powiem ci, że kiedyś też poprzebywałam trochę za granicą w "zróżnicowanym pod względem narodowości religii środowisku"  i szybko przekonałam się, że taką paskudną "gębę" często robią nam ludzie, noszący polskie nazwiska, a będący trzódką miejscowego rabina. Naiwni rodacy spodziewali się od nich pomocnej dłoni, i się dziwili, że "Polak" Polakowi nie pomoże.
J
joan
27 lutego 2010, 10:28
Magellan, proszę,nie rób mi diagnozy. Napiszcie po prostu co sami sądzicie o nienawiśći w naszym społeczeństwie. Nie doszukuj się czegoś szczególnego w mojej wypowiedzi. Po prostu żyję w bardzo zróżnicowanym pod względem narodowości religii środowisku i boli mnie, że moi rodacy i wspłwyznawcy bardzo często oceniają innych na podstawe stereotypów (zawsze bardzo negatywnie) a i w relacjach bezpośrednich są- mówiąc oględnie- często mało przyjaźni. A ze strony innych tego nie zauważam. Nawet jeżeli w mojej wypowiedz nie ustrzegłam się jakiegoś uogólnienia to przykro, że wywołuje to taką gwałtowną reakcję jedynie wtedy gdy dotyczy nas, bo jak zauważyłam, na poużywanie sobie na wszelkich "innych" jest przyzwolenie (np. na deonie i innych portalach katolickich).
NM
nocny marek
27 lutego 2010, 02:13
Joan, autor pisze:  cytuję  " [...] Warto się pochylić nad pytaniem: dlaczego w Internecie jest tyle zawiści, wzajemnych oskarżeń i pyskówek? [...]"     i  "[...] Musimy wciąż uczyć się wyciągać do drugiego rękę – również tę wirtualną.
M
Magellan
27 lutego 2010, 01:13
 ~joan napisła  2010-02-26 23:21:12 miedzy innymi (druga część posta) [...] Natomiast znam sporo ludzi innych religii, którzy są mi bliscy i jest mi po prostu przykro, że jak doznaję krzywdy to tylko od swoich. I moi bliscy również doznają od nich krzywdy. Zresztą takie jest akurat moje doświadczenie. Nie rozmawiamy o świętości- ale o krzywdzeniu ludzi. O tym pisał autor- o nienawiści. ~~~~~~~~ Daje  to do myśłenia dlaczego tak jest w Twoim Przypadku. CzyTwoje krzywdy były tak głębokie i są nie tylko niezagojone, ale nawet lekko nie przyschnięte, że teraz uogólniasz i wpadasz w stereotyp: nasi źli, no bo od nich tylko krzywdy, a wszyscy obcy dobrzy...  Jakoś tak to wygląda na podstawie tego co piszeszi.  A w najlepszym razie, można by myśleć, że  masz ogromnego pecha. Ale jeśli nie możesz wyrwać sie ze swoich zranień i ciągle powtarzasz, że nasi nie tacy jak trzeba, a ci inni dobrzy; takie  są Twoje doświadczenie dodajesz. Tak czy siak też  uogólniasz, no i wywołujesz wilka z lasu... Niechęć przyciąga niechęć, agresja-agresję ...itd Mam nadzieję, że Cię nie dotknąłem, nie uraziłem... Zastanawiałem się, czy w ogóle pisać, żeby Cię nie urazić, nie wprowadzić w złe samopoczucie etc..  Nie mam złych zamiarów, nie znam Cię i piszę na podstawie tego co czytam i reakcji na posty..  Osobiście nie wpadam od razu w  zły nastrój i nie wyciągam od razu ostatecznych wniosków..  A skoro piszę, to znaczy, że chciałbym zrozumieć (nie przechodzę obok)...
M
Magellan
27 lutego 2010, 00:11
Tu bardziej chodzi o emocje niż o uczucia
G
Gog
26 lutego 2010, 23:57
Gdyby każdy z nas miał przełożyć na nasze życie codzienne i uzasadnić  np. pierwsze czy dziesiąte przykazanie to by się okazało, że pomimo tak  powiedzmy elementarnego dla katolika tematu nasze opinie często znacznie by się różniły I tak ma być !   I nie ma to nic wspólnego, czy ktoś nienawidzi czy miłuję. Z racji profesji ktos może pokrzykiwać w pracy.  Będzie pokrzukiwał w internecie. Ludzie wierzą w swoje racje i  w miarę swych umiejętności je wyrażają. Nie ma to nic wspólnego ze sferą uczuć.  Raczej obyczajowość, kultura, inteligencja, wiedza....
M
Magellan
26 lutego 2010, 23:31
Joan twoja logika obala karłowatościa. Jesteś kompletnie nie ułożonym gościem. Stary-młody naprawdę jesteś głupi, ale naprawdę jesteś kochany. Pamiętaj - słowa odbieraj jako logiczny czy nie logiczny przekaz myśli, a nie jako sferę uczuć.  ...logika obala karłowatościa.  O co chodzi Gog? 
J
joan
26 lutego 2010, 23:21
Salome, ale kto Twoim zdaniem tak często mówi, że katolicy za mało święci? Bo ja najczęściej słyszę, jak katolicy ciągle oceniają innych. Nie znam ani jednego protestanta- niestety. Natomiast znam sporo ludzi innych religii, którzy są mi bliscy i jest mi po prostu przykro, że jak doznaję krzywdy to tylko od swoich. I moi bliscy również doznają od nich krzywdy. Zresztą takie jest akurat moje doświadczenie. Nie rozmawiamy o świętości- ale o krzywdzeniu ludzi. O tym pisał autor- o nienawiści.
G
Gog
26 lutego 2010, 23:20
Joan twoja logika obala karłowatościa. Jesteś kompletnie nie ułożonym gościem. Stary-młody  naprawdę jesteś głupi, ale naprawdę jesteś kochany. Pamiętaj - słowa odbieraj jako logiczny czy nie logiczny przekaz myśli, a nie jako sferę uczuć.
Grażyna Urbaniak
Grażyna Urbaniak
26 lutego 2010, 23:04
Joan, zawsze jest bolesne jak się ludzie krzywdzą. A w  twojej wypowiedzi pobrzmiewa często grana nutka, że "tacy katolicy a nie święci". Święci będą dopiero w niebie. Czemu protestantom nie stawia się tego zarzutu?
J
joan
26 lutego 2010, 22:53
W obu przypadkach: i w przestrzeni wirtualnej, i w realnym życiu krzywdzicielami są katolicy albo przynajmniej za takich się uważający Coś mi się niezręcznie napisało. Oczywiście, nie tylko oni. Miało być, że często bywają i to jest właśnie bolesne.
J
joan
26 lutego 2010, 22:50
Dobrze, że Ojciec o tym napisał, ale nie sądzę, że coś się zmieni. Małe szanse. Strasznie dużo tej nienawiści albo przynajmniej niechęci do drugiego człowieka. I nie jest to problem tylko Internetu. W obu przypadkach: i w przestrzeni wirtualnej, i w realnym życiu krzywdzicielami są katolicy albo przynajmniej za takich się uważający i to bardzo często w trakcie rozmów na tematy religijne.
G
Gog
26 lutego 2010, 18:51
moja wina, moja wina, moja wina....    ok.
Alicja Snaczke
Alicja Snaczke
26 lutego 2010, 18:48
To bardzo dobry artykuł i bardzo potrzebny. Rzezcywiście zauważa się agresję i  nawet w DEON-ie, portalu katolickim. To smutne. Proszę wybaczyć, ale jest w dyskusjach dużo pouczeń, przepychania swoich racji. Sprawy, nawet wiary, w dyskusji są sprowadzane do przedstawiania własnych poglądów, światopoglądów. Często jest tak, że w połowie wymiany swoich racji, gubi się istotę tematu. Mało szacunku. Trzeba uszanować ten okres Wielkiego Postu, a być może dobre owoce zachować na dłużej. Jeśli kogoś nieświadomie uraziłam, to przepraszam.

Skomentuj artykuł

Pojednanie na portalu internetowym...?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.