‘Zapasy’ polityczne, ekonomiczne i społeczne są w pełnym rozkwicie. Usta mamy pełne ‘ideałów, pobożnych życzeń, frazesów...’ (nie umiem się zdecydować, w którą stronę pójść), ale to, co świta nam w naszych głowach bardzo często rozmija się z twardą rzeczywistością. Człowiek jest niepoprawnym optymistą. I na tę przypadłość jeszcze – dzięki Bogu – nie wynaleziono żadnego specyfiku, tylko jakieś środki odurzające.
‘Zapasy’ polityczne, ekonomiczne i społeczne są w pełnym rozkwicie. Usta mamy pełne ‘ideałów, pobożnych życzeń, frazesów...’ (nie umiem się zdecydować, w którą stronę pójść), ale to, co świta nam w naszych głowach bardzo często rozmija się z twardą rzeczywistością. Człowiek jest niepoprawnym optymistą. I na tę przypadłość jeszcze – dzięki Bogu – nie wynaleziono żadnego specyfiku, tylko jakieś środki odurzające.
Jak często robimy ten sam błąd, próbując stawiać warunki dostępu do Boga, jakich On nie wymaga. Czemu On rozmawia... z kobietą, biedakiem, celnikiem i grzesznikiem, nieczystym, trędowatym, obcym, człowiekiem z pogmatwanym życiem? Dlaczego wybiera takich? Oby nasze zdziwienie przerodziło się w usłyszenie zachęty: „ty pójdź za Mną!”.
Jak często robimy ten sam błąd, próbując stawiać warunki dostępu do Boga, jakich On nie wymaga. Czemu On rozmawia... z kobietą, biedakiem, celnikiem i grzesznikiem, nieczystym, trędowatym, obcym, człowiekiem z pogmatwanym życiem? Dlaczego wybiera takich? Oby nasze zdziwienie przerodziło się w usłyszenie zachęty: „ty pójdź za Mną!”.
Jezus wraca do Nazaretu, miejsca, gdzie dorastał, i właśnie tam spotyka się z odrzuceniem. Ci, którzy znali Go od lat, nie potrafią przyjąć Jego słów ani uznać, że Bóg może przemówić przez kogoś tak bliskiego i "zwyczajnego". Ta Ewangelia stawia niewygodne pytanie: czy i my nie odrzucamy Bożego słowa wtedy, gdy burzy nasze schematy, przyzwyczajenia i oczekiwania?
Jezus wraca do Nazaretu, miejsca, gdzie dorastał, i właśnie tam spotyka się z odrzuceniem. Ci, którzy znali Go od lat, nie potrafią przyjąć Jego słów ani uznać, że Bóg może przemówić przez kogoś tak bliskiego i "zwyczajnego". Ta Ewangelia stawia niewygodne pytanie: czy i my nie odrzucamy Bożego słowa wtedy, gdy burzy nasze schematy, przyzwyczajenia i oczekiwania?
Przemoc, która się ‘nakręca’. Gospodarz ‘przekazał’ rolnikom winnicę w dzierżawę, aby uprawiali ją i oddali to, co się należy właścicielowi. Oni jednak mieli inne plany. Byli przewrotni i w tej złości wzrastali. Pierwszego posłanego sługę ‘obili’, drugiego ‘zabili’, trzeciego ‘ukamienowali’. Złość i grzech, raz uwolnione, potęgują przemoc, która coraz łatwiej przychodzi i staje się coraz cięższa. Zatrzymuje ją tylko wzgląd na krzyż Pana.
Przemoc, która się ‘nakręca’. Gospodarz ‘przekazał’ rolnikom winnicę w dzierżawę, aby uprawiali ją i oddali to, co się należy właścicielowi. Oni jednak mieli inne plany. Byli przewrotni i w tej złości wzrastali. Pierwszego posłanego sługę ‘obili’, drugiego ‘zabili’, trzeciego ‘ukamienowali’. Złość i grzech, raz uwolnione, potęgują przemoc, która coraz łatwiej przychodzi i staje się coraz cięższa. Zatrzymuje ją tylko wzgląd na krzyż Pana.
Bogacz z przypowieści nie zostaje potępiony za to, że ma. Przegrywa, bo nie widzi człowieka leżącego u jego bramy. Ewangelia o Łazarzu jest jak lustro: pokazuje, że miłosierdzie nie jest dodatkiem do wiary, ale jej sprawdzianem i że na decyzje "na później" w pewnym momencie jest po prostu za późno.
Bogacz z przypowieści nie zostaje potępiony za to, że ma. Przegrywa, bo nie widzi człowieka leżącego u jego bramy. Ewangelia o Łazarzu jest jak lustro: pokazuje, że miłosierdzie nie jest dodatkiem do wiary, ale jej sprawdzianem i że na decyzje "na później" w pewnym momencie jest po prostu za późno.
Deon.pl
Jesteśmy wraz z Jezusem i Jego uczniami w Wieczerniku. To miejsce szczególne ostatnich wielkich pouczeń. Po objawieniu prawdy, że Jezus jest ‘winnym krzewem’, a my wszczepieni w Niego słyszymy prawdę o byciu Jego przyjaciółmi. Posłucham tych słów. Zwrócę uwagę na swoje odczucia.
Jesteśmy wraz z Jezusem i Jego uczniami w Wieczerniku. To miejsce szczególne ostatnich wielkich pouczeń. Po objawieniu prawdy, że Jezus jest ‘winnym krzewem’, a my wszczepieni w Niego słyszymy prawdę o byciu Jego przyjaciółmi. Posłucham tych słów. Zwrócę uwagę na swoje odczucia.
Uczeń ma być zwierciadłem Mistrza. Nie skupia uwagi na sobie. Prowadzi innych do Pana. Charakteryzują go pokora i miłosierdzie. Nie szuka samego siebie. Nie koncentruje innych na sobie ani nie ‘zawłaszcza’ nikogo, co więcej, cieszy się, że ktoś odnajduje swoją drogę do Pana i rozwija się na niej.
Uczeń ma być zwierciadłem Mistrza. Nie skupia uwagi na sobie. Prowadzi innych do Pana. Charakteryzują go pokora i miłosierdzie. Nie szuka samego siebie. Nie koncentruje innych na sobie ani nie ‘zawłaszcza’ nikogo, co więcej, cieszy się, że ktoś odnajduje swoją drogę do Pana i rozwija się na niej.
Sąd i zbawienie dokonują się dziś przez praktykowanie miłosierdzia, przez powstrzymanie się od osądzania i potępiania. Przez postawę przebaczania i hojności. Jako uczniowie Chrystusa mamy naśladować Jego sposób bycia, a nie mierzyć wszystko pod względem opłacalności i nagrody.
Sąd i zbawienie dokonują się dziś przez praktykowanie miłosierdzia, przez powstrzymanie się od osądzania i potępiania. Przez postawę przebaczania i hojności. Jako uczniowie Chrystusa mamy naśladować Jego sposób bycia, a nie mierzyć wszystko pod względem opłacalności i nagrody.
Nie jest łatwo znaleźć równowagę w życiu. Jesteśmy nieustannie bombardowani tyloma bodźcami, tak wiele rzeczy równocześnie mamy przed oczyma i w naszym umyśle, że trudno jest znaleźć jakiś zdrowy balans. Niewielu z nas ma dzisiaj poczucie, że jest kreatorem rzeczywistości, nawet tej w naszym najbliższym otoczeniu. O wiele bardziej wchłaniamy jakieś ‘posty’, które przychodzą, ‘przepuszczając’ je przez nasze oczy, umysł, nie tyle ‘dotykając’ tej rzeczywistości, co opuszkami palców skrolujemy ją jak na ekranie smartfona, nie zatrzymując się nad niczym szczególnie. Jesteśmy niby na ‘bieżąco’, ale zaledwie ‘muśnięci’ informacją, obrazem czy wrażeniem.
Nie jest łatwo znaleźć równowagę w życiu. Jesteśmy nieustannie bombardowani tyloma bodźcami, tak wiele rzeczy równocześnie mamy przed oczyma i w naszym umyśle, że trudno jest znaleźć jakiś zdrowy balans. Niewielu z nas ma dzisiaj poczucie, że jest kreatorem rzeczywistości, nawet tej w naszym najbliższym otoczeniu. O wiele bardziej wchłaniamy jakieś ‘posty’, które przychodzą, ‘przepuszczając’ je przez nasze oczy, umysł, nie tyle ‘dotykając’ tej rzeczywistości, co opuszkami palców skrolujemy ją jak na ekranie smartfona, nie zatrzymując się nad niczym szczególnie. Jesteśmy niby na ‘bieżąco’, ale zaledwie ‘muśnięci’ informacją, obrazem czy wrażeniem.
Odmienne powołania. Jezus bierze ze sobą tylko trzech uczniów, tych samych, którzy będą przy Nim w Ogrodzie Oliwnym. Mamy podobne powołanie, ale każdy realizuje je na swój sposób. Nie w kontraście, ale we współdziałaniu. Przemienienie zachęca mnie, bym nie bał się odkrywać własnej drogi i miał odwagę nią podążać.
Odmienne powołania. Jezus bierze ze sobą tylko trzech uczniów, tych samych, którzy będą przy Nim w Ogrodzie Oliwnym. Mamy podobne powołanie, ale każdy realizuje je na swój sposób. Nie w kontraście, ale we współdziałaniu. Przemienienie zachęca mnie, bym nie bał się odkrywać własnej drogi i miał odwagę nią podążać.
"Miłujcie waszych nieprzyjaciół" – to nie brzmi jak poetycka metafora, ale jak radykalne wezwanie. Jezus nie proponuje łatwej duchowości ani miłości ograniczonej do tych, którzy są nam życzliwi. Wzywa do postawy, która przekracza naturalny odruch odwetu i uczy patrzeć na drugiego człowieka oczami Ojca, "który sprawia, że słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi".
"Miłujcie waszych nieprzyjaciół" – to nie brzmi jak poetycka metafora, ale jak radykalne wezwanie. Jezus nie proponuje łatwej duchowości ani miłości ograniczonej do tych, którzy są nam życzliwi. Wzywa do postawy, która przekracza naturalny odruch odwetu i uczy patrzeć na drugiego człowieka oczami Ojca, "który sprawia, że słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi".
Ręka wyciągnięta do zgody, przebaczenie zła i okazanie miłosierdzia są niezbędne, jeśli sami chcemy otrzymać przebaczenie i być wysłuchanym. Pojednanie i miłosierdzie to jest ‘najbardziej krwawa ofiara’, jaką możemy złożyć.
Ręka wyciągnięta do zgody, przebaczenie zła i okazanie miłosierdzia są niezbędne, jeśli sami chcemy otrzymać przebaczenie i być wysłuchanym. Pojednanie i miłosierdzie to jest ‘najbardziej krwawa ofiara’, jaką możemy złożyć.
Jezus nie obiecuje, że dostaniesz wszystko, o co poprosisz. Obiecuje coś więcej: że twoje wołanie nigdy nie trafia w pustkę. „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” – to nie jest instrukcja skutecznej modlitwy, ale zaproszenie do relacji. Bóg nie jest kimś, kogo trzeba przekonać. Jest Ojcem, który czeka, aż przestaniesz udawać samowystarczalność i odważysz się być dzieckiem.
Jezus nie obiecuje, że dostaniesz wszystko, o co poprosisz. Obiecuje coś więcej: że twoje wołanie nigdy nie trafia w pustkę. „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” – to nie jest instrukcja skutecznej modlitwy, ale zaproszenie do relacji. Bóg nie jest kimś, kogo trzeba przekonać. Jest Ojcem, który czeka, aż przestaniesz udawać samowystarczalność i odważysz się być dzieckiem.
Prawdziwy znak wiary. Wszystkie ‘znaki’ zbudowane są na wierze i do niej prowadzą. Nic, żaden znak materialny czy duchowy nie zastąpi wiary. Ufając Bogu, pozwalamy się Mu prowadzić, nie oczekując jakichś dodatkowych ‘dowodów’. Słuchanie Boga, przyjmowanie z ufnością Jego słowa jest najbardziej wiarygodnym znakiem wiary.
Prawdziwy znak wiary. Wszystkie ‘znaki’ zbudowane są na wierze i do niej prowadzą. Nic, żaden znak materialny czy duchowy nie zastąpi wiary. Ufając Bogu, pozwalamy się Mu prowadzić, nie oczekując jakichś dodatkowych ‘dowodów’. Słuchanie Boga, przyjmowanie z ufnością Jego słowa jest najbardziej wiarygodnym znakiem wiary.
Modlitwa jest ważnym filarem życia duchowego. Istotą chrześcijańskiej modlitwy nie jest technika ani forma, ale serce i umysł otwarte na Boga i zdolne do przyjęcia Jego woli. Nie wywrzemy żadnego nacisku na Boga przez mnożenie słów i formuł. To są nadużycia i wypaczenia. 
Modlitwa jest ważnym filarem życia duchowego. Istotą chrześcijańskiej modlitwy nie jest technika ani forma, ale serce i umysł otwarte na Boga i zdolne do przyjęcia Jego woli. Nie wywrzemy żadnego nacisku na Boga przez mnożenie słów i formuł. To są nadużycia i wypaczenia. 
Wizja sądu ostatecznego ukazuje nam dobitnie, że ta "decydująca konfrontacja" nie odbywa się w kontekście heroicznych i nadzwyczajnych czynów, lecz zwykłych, codziennych ludzkich relacji. To w elementarnym dzieleniu się pokarmem i napojem, serdecznością i opieką realizuje się prawdziwy heroizm.
Wizja sądu ostatecznego ukazuje nam dobitnie, że ta "decydująca konfrontacja" nie odbywa się w kontekście heroicznych i nadzwyczajnych czynów, lecz zwykłych, codziennych ludzkich relacji. To w elementarnym dzieleniu się pokarmem i napojem, serdecznością i opieką realizuje się prawdziwy heroizm.
W czasach globalnych napięć i kryzysu międzynarodowych instytucji coraz wyraźniej widać, że spór toczy się nie tylko o granice i interesy, lecz także o język. Słowa mogą ranić, wykluczać i dzielić, ale mogą też przywracać sens wspólnocie. Od nich zaczyna się droga ku katastrofie albo ku pokojowi.
W czasach globalnych napięć i kryzysu międzynarodowych instytucji coraz wyraźniej widać, że spór toczy się nie tylko o granice i interesy, lecz także o język. Słowa mogą ranić, wykluczać i dzielić, ale mogą też przywracać sens wspólnocie. Od nich zaczyna się droga ku katastrofie albo ku pokojowi.
Szatan jest sprawny w cytowaniu Słowa Bożego, robieniu wrażenia jakoby był wiernym sługą, spełniającym wolę Pana. Ale bycie sługą Boga, to nie wysługiwanie się Nim, ani nawet składane deklaracje. Prawdziwym celem wiary jest to, by do Słowa Boga podchodzić na sposób Jezusa, a nie na sposób diabła.
Szatan jest sprawny w cytowaniu Słowa Bożego, robieniu wrażenia jakoby był wiernym sługą, spełniającym wolę Pana. Ale bycie sługą Boga, to nie wysługiwanie się Nim, ani nawet składane deklaracje. Prawdziwym celem wiary jest to, by do Słowa Boga podchodzić na sposób Jezusa, a nie na sposób diabła.
Na początku Wielkiego Postu zadajemy sobie pytania o to, jaki jest sens tego czasu, co przed nami i jak go przeżyć najowocniej. Każdy przeżywa ten czas w swoim rytmie z indywidualną intensywnością. Ale też ponosi indywidualną odpowiedzialność za jego owocność. Jest też aspekt wspólnotowy, o którym nie można zapominać. Ma on swoją dynamikę. Może wzmacniać, pociągać, ale i też zniechęcać, powodować skrępowanie czy wewnętrzną blokadę.
Na początku Wielkiego Postu zadajemy sobie pytania o to, jaki jest sens tego czasu, co przed nami i jak go przeżyć najowocniej. Każdy przeżywa ten czas w swoim rytmie z indywidualną intensywnością. Ale też ponosi indywidualną odpowiedzialność za jego owocność. Jest też aspekt wspólnotowy, o którym nie można zapominać. Ma on swoją dynamikę. Może wzmacniać, pociągać, ale i też zniechęcać, powodować skrępowanie czy wewnętrzną blokadę.
Opis "drogi naśladowania" Pana przez uczniów jest mało pociągający. W niczym nie przypomina "zdroworozsądkowych" zasad rekrutacji kogoś, kto chciałby pozyskać naśladowców. Warunki pójścia za Panem są trudne. Jezus świadomie przygotowuje uczniów na krzyż i zmartwychwstanie. Nie wszyscy będą w stanie to podjąć. To jest także zapowiedź naszych zmagań z "codziennym braniem swojego krzyża".
Opis "drogi naśladowania" Pana przez uczniów jest mało pociągający. W niczym nie przypomina "zdroworozsądkowych" zasad rekrutacji kogoś, kto chciałby pozyskać naśladowców. Warunki pójścia za Panem są trudne. Jezus świadomie przygotowuje uczniów na krzyż i zmartwychwstanie. Nie wszyscy będą w stanie to podjąć. To jest także zapowiedź naszych zmagań z "codziennym braniem swojego krzyża".