Alkoholizm inny niż wszystkie

Alkoholizm inny niż wszystkie
(fot. Uncalno Tekno / flickr.com / CC BY 2.0)
MalgoK

Mam na imię Małgorzata, jestem dorosła, choć w sformułowaniu, które mnie określa występuje pewna sprzeczność - Dorosłe Dziecko Alkoholika.

Alkohol w domu był odkąd pamiętam. Koledzy, niegroźne piwo, mecz, bez okazji, głupi film. Ojciec jest szanowanym mieszkańcem rodzinnej miejscowości, pełni kilka funkcji, znany i lubiany. Mamy ładny dom, niczego nam na pozór nie brakuje. Bo i alkoholizm ojca jest inny. Nie wraca osikany do domu, nie bije, nie wrzeszczy, nie przepuszcza całej pensji, chodzi do pracy. - Tato, pijesz! Przestań nas więcej oszukiwać! - Ja piję?! Przecież jeżdżę samochodem. Właśnie, jeździ samochodem. Tylko, że wieczorami muszę wracać sama, a w weekendy tak przewraca oczami, że wolę nie prosić go o podwiezienie. Gdziekolwiek.

To choroba, tak. To twój ojciec, tak. To kłamstwa, nie. Ja już nawet nie wiem, kiedy on jest sobą, a kiedy nie. Rzadko krzyczę, bo gdy gwałtownie podniosę głos, boli mnie gardło. Ale kilka razy wybuchnęłam, nie dałam już rady. Zostałam wyśmiana, kłamał, patrząc w oczy. Kilkanaście dni temu, w Adwencie, dowiedziałam się mimochodem, że chodzi do terapeuty. Pomyślałam: Cud! Boże Narodzenie - może będzie inaczej? Whisky kupione, nie jedno, bo okazyjna cena przed Świętami. Bo w pracy ciężko, bo wszyscy go denerwują, bo ludzie są beznadziejni, bo przecież problemu nie ma. A potem ślizga się idąc od łazienki, nie potrafi normalnie stawiać kroków. Mówi o jakiś głupotach. I ta cholerna wesołkowatość.

Na końcu listy cech przypisywanych DDA często wymienia się skłonność do uzależnienia lub do wiązania się z osobami uzależnionymi. Alkoholu boję się panicznie. Wyczuwam z kilometra. Trzęsę się, gdy słyszę dźwięk otwierania puszki. Nie ważne, czy to piwo czy gazowany napój. Ogarnia mnie złość, gdy słyszę o przechwałkach i alkoholowych wybrykach. Zbliża się Sylwester. Raj. - Dzięki za przysługę. Muszę się odwdzięczyć. Jakie wino lubisz? - Jestem abstynentem. - Absolutnie nic? - Nic. I w tej historii to jest pocieszające, że nigdy nie zostałam wyśmiana, gdy powiedziałam w towarzystwie, że nie piję. Kilku znajomych powiedziało mi, że darzą mnie za to szacunkiem. Zaciekawione spojrzenia, pytania: dlaczego?

Nie mam odwagi powiedzieć: nie piję, bo mój ojciec jest alkoholikiem. Mówię, że to ze względów zdrowotnych (z resztą to prawda) albo milczę. Z resztą i tak nie mam wielu okazji, aby poszczycić się swoim "heroizmem", ponieważ unikam imprez. Unikam ludzi. Nie mam przyjaciół, nie spotykam się z żadnym mężczyzną. Moja siostra już się wyprowadziła, zaczyna żyć własnym życiem. Ona chyba nie widzi problemu. Może nie zdążyła, a może nie chciała? Ale żyje zupełnie inaczej niż ja. Oddaliła się od Kościoła.

Gdyby nie Jezus i Jego silne Dłonie, bijące Serce, kochające Oczy i kojący Głos... On jest dla mnie wszystkim. W 2015 na pewno się wyprowadzę! Teraz mam wolną chwilę. Włączam po raz trzeci "Pod mocnym aniołem". Może teraz wytrzymam chociaż 30 minut, a może i całe 105? Podobno do trzech razy sztuka...

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Alkoholizm inny niż wszystkie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.