Jak reagować na samookaleczanie się nastolatka? Odpowiada psychoterapeuta

Jak reagować na samookaleczanie się nastolatka? Odpowiada psychoterapeuta
fot. Sinitta Leunen / Unsplash
1 miesiąc temu

"Kiedy cierpisz psychicznie, nie wiesz, gdzie jest źródło bólu. Kiedy się potnę, przynajmniej mogę się zorientować, skąd przychodzi ból. Ból fizyczny jest mniejszy od tego psychicznego i wtedy łatwiej go znieść". To zdanie wypowiedziane przez jednego z pacjentów, który samookalecza się od tygodni.

Ulga odczuwana w przypadku samouszkodzenia przynosi pewien rodzaj nagrody, wewnętrznego oddechu, bo nastolatek na chwilę przestaje czuć się źle ze sobą. Wielu dorosłych bagatelizuje kwestię cięcia się nastolatków, ponieważ odbiera to jako modę, chęć zwrócenia na siebie uwagi, bunt wymierzony przeciwko rodzicom. Często też słyszę oceny ze świata dorosłych typu: cięcie się jest dla leniwych, mogliby wziąć się za coś ważnego, to przestaliby myśleć o głupotach, chce się przypodobać koleżankom, więc robi te same głupoty co one.

Nam, dorosłym, nie mieści się w głowie fakt, że pod samookaleczeniami ukryty jest jakiś ból psychiczny. Mamy głęboko zakorzenione przekonanie, że "za naszych czasów było trudniej i nie było takich problemów". Jestem przekonana, że "za naszych czasów" było inaczej i że każdy czas dorastania i czas, w którym żyjemy, ma swoje trudy i wyzwania. Wielu moich dorosłych pacjentów mówi o okropnej przemocy podczas dzieciństwa w domu - bicie pasem, kablem, czasami pogrzebaczem od pieca. Wielu jednocześnie opowiada o okropnym lęku przeżywanym przed powrotem ojca - w jakim będzie humorze, czy będzie "tylko" wrzeszczał, czy znowu będzie awantura i bicie, i nieprzespana noc, pełna koszmarów, przerywanych pijackim krzykiem. Możliwe, że nie musieliśmy się ciąć, wtedy gdy ból psychiczny nam bardzo dokuczał, ponieważ dorośli dostarczali nam tak dużo bólu fizycznego, że on przykrywał to, co było w emocjach i w przeżywaniu bolesne… Możliwe, że w radzeniu sobie z bólem psychicznym pomagały nam wyprawy do lasu z harcerzami lub gra w podchody do późnej nocy, po których padaliśmy spać, bo zmęczenie fizyczne pozwalało nie czuć osamotnienia i lęku we własnym domu.

Dojrzeliśmy jako społeczeństwo do innego patrzenia na wychowanie - rozumiemy już, że bicie to przemoc fizyczna. Wciąż jednak jeszcze trudno jest nam przyjąć, że krytyka, ubliżanie, poniżanie, zawstydzanie, obrażanie się to także przemoc, a młodzi ludzie aktualnie doświadczają jej w ogromnym nasileniu. Zarówno w domach, jak i w szkole, ale też (chyba najbardziej) w świecie internetu. To świat pełen okrucieństwa - pełen ocen, osądów i hejtu.

Chciałabym zaprosić nas, dorosłych, do spojrzenia na samookaleczanie się jak na informację o tym, że dziecku jest naprawdę trudno. Jest mu tak trudno, ból psychiczny tak go dotyka, jest tak głęboki i tak niezrozumiały, że postanawia go zastąpić bólem fizycznym. Jednocześnie wysyła do świata dorosłych komunikat - potrzebuję pomocy, wsparcia i opieki. Wiem, że jest to trudne dla wielu rodziców, jednak warto próbować zrozumieć, że samookaleczenia pełnią funkcję komunikacyjną i są zaproszeniem do komunikacji.

Dobrze jest wybrać reakcję, która pozwoli zadbać o kontakt z nastolatkiem, kiedy odkryje się to, że się samookalecza. Jedna z mam opowiedziała mi, że kiedy odkryła na ręku córki nacięcia, usiadła obok niej i powiedziała: "Widzę, że coś bardzo cię boli, skoro to zrobiłaś, skoro już to wiem i widzę, że potrzebujesz pomocy, co ty na to, żebyśmy o tym porozmawiały i poszukały specjalisty?".

Niestety zdarza się, że otoczenie nastolatka w takiej sytuacji reaguje silnymi emocjami - piszą o tym autorzy książki "Depresja nastolatków". Do takich reakcji najczęściej należą:

  • współczucie i pełne emocji wsparcie - chodzi o udzielenie pomocy dziecku za wszelką cenę, by "nie stało się nic złego";
  • przerażenie i strach - reakcja, która zakłada, że samookaleczenie zagraża życiu i zdrowiu i nieuchronnie prowadzi do samobójstwa;
  • potępienie, zawstydzanie i groźby - tutaj podstawą jest złość i ukryte pod nią bezradność i lęk o to, co powiedzą inni, jak to zostanie odebrane, dodatkowo przekonanie, że jest to zupełnie bezzasadna reakcja, bo przecież "niczego mu/jej nie brakuje";
  • szok, unikanie - reakcja, która zakłada, że "samo przejdzie", co oznacza unikanie rozmowy na temat trudności dziecka wprost i zmierzenia się z tym, że jest to objaw, który mówi o jakichś jego trudnościach, których w sobie nie mieści.

Żadna z tych reakcji nie jest ostatecznie pomocna, ponieważ jest wynikiem silnych emocji.

W każdej z nich rodzic zamiast skoncentrować się na dziecku próbuje sobie poradzić z własnymi emocjami. To zupełnie naturalne, że w kontakcie z osobą, która się samookalecza, odczuwamy różne emocje, w tym bezradność, poczucie winy czy strach. Rodzice, z którymi pracowałam, mówili o tym, że czują się winni, że "nie przypilnowali", że "nie zauważyli", że "wymknęło się to spod kontroli". Te zdania mówią o koncentracji na sobie jako tym, który jest bezradny w sytuacji cierpienia dziecka. Naprawdę wierzę, że warto w takiej sytuacji skoncentrować się na dziecku - na jego cierpieniu. Może na tym, jak bardzo się od siebie oddaliliśmy, że nie zauważyłem(-am) jako rodzic tego, jak bardzo jest samotne i jak jest mu trudno. W tej sytuacji to dziecko i jego ból jest tematem, jak to mówią niektórzy, "do ogarnięcia", ponieważ to ono potrzebuje rozmowy i kontaktu. Czego w takiej sytuacji najbardziej potrzebuje nastolatek?

  • Potrzebuje akceptacji tego, że może sobie nie radzić (mimo że ma wszystkie dobra materialne, o których my moglibyśmy tylko pomarzyć).
  • Potrzebuje wsparcia i pomocy (mimo że ma już przecież 15 lat, a my w jego wieku zarabialiśmy na siebie).
  • Potrzebuje bliskości (zapewniam, że nie jest za duży na przytulenie i spędzenie czasu z rodzicem na oglądaniu filmów).
  • Potrzebuje empatii i zrozumienia, że jest mu trudno (choć może faktycznie za naszych czasów było trudniej).
  • Potrzebuje zapewnienia, że jesteśmy po jego stronie (choć może mówi do nas różne okropne rzeczy, które nas czasami dotykają).

Można by mnożyć listę potrzeb ważnych w tym czasie dla nastolatka. To, co jest pewne, to fakt, że potrzebuje on fachowego wsparcia i pomocy psychiatry lub psychoterapeuty. Rodzic może dać mu akceptację, empatię i zrozumienie, jednak pomoc w bólu psychicznym wymaga wiedzy specjalistycznej. Kiedy boli nas kręgosłup, korzystamy z pomocy ortopedy, kiedy boli ząb, idziemy do stomatologa, kiedy pojawia się ból psychiczny, warto spotkać się z psychiatrą lub psychoterapeutą.

Psychoterapeuta, praktyk NVC, wykładowca akademicki. W swojej pracy z ludźmi łączy elementy ciała, emocji, psychiki i duchowości, gdyż wierzy, że człowiek jest jednością psychofizyczną i ważne dla dobrostanu jest, by wszystkie te obszary funkcjonowały prawidłowo. Jeśli chcielibyście posłuchać, jak pracuje, zapraszamy na jej kanał na YouTube>>

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Agnieszka Kozak, Joanna Berendt
48,00 zł

Świat młodych osób wyłania się z różnorodności pragnień, oczekiwań oraz samodzielnego budowania Ja, które możliwe jest wtedy, gdy dziecko ma wsparcie w silnym, rozumiejącym, akceptującym i towarzyszącym mu w tej drodze dorosłym. Nastolatek jak mało...

Skomentuj artykuł

Jak reagować na samookaleczanie się nastolatka? Odpowiada psychoterapeuta
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.