Poślubiłam przyjaciela. Jestem w najlepszych rękach

Poślubiłam przyjaciela. Jestem w najlepszych rękach
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu

Kiedy pięć lat temu wychodziłam za mąż, niewiele wiedziałam o byciu żoną, bo i skąd? Wiele małżeństw wokół mnie się rozpadało. Sprawiało to, że nie wiedziałam, co musi się stać, by doświadczyć prawdziwej miłości. Poślubiłam przyjaciela, mężczyznę, który jest moją obroną i wsparciem.

Poślubiłam mężczyznę, który jest wierny swoim zasadom i dla którego wierność ma ogromne znaczenie. Czuję się bezpiecznie wiedząc, że nie jestem kobietą na chwilę, na jakiś czas - jestem dla niego na zawsze. Spotkałam mężczyznę, w którego oczach widzę Boga - to dla mnie wystarczający powód, by wiedzieć, że to ten, któremu mogę się oddać i powierzyć.

Nie potrafię znaleźć sobie miejsca. Jest już wieczór, dzieci śpią, a sen nadal nie nadchodzi. Nie ma go, wyjechał. Puste łóżko i brak ramion, w które można się wtulić. Nie mogę spać. Zanim wyszłam za mąż miałam duże problemy z bezsennością. Teraz czułe ramiona męża sprawiają, że się wyciszam i zasypiam. Może nie od razu, ale gdy ogarnie mnie ciepło i pewność, że on jest blisko - wiem, że mogę być spokojna. Wiem, że jestem bezpieczna.

Gdy wjeżdżaliśmy kolejką na szczyt, wiatr był tak mocny, że musieliśmy ciągle zwalniać, by nie uderzyć w słup. Bałam się strasznie. Lęk wysokości, ten wiatr i straszne kołysanie. Mąż złapał mnie za rękę, poczułam ciepło i spokój. Później, gdy już schodziliśmy, trzymał mnie, gdy było stromo. Lęk ustąpił miejsca zachwytowi.

Kiedy zachorował nasz malutki synek, z mężem czułam się pewniej w starciu z systemem, który bezlitośnie zabierał mi poczucie bezpieczeństwa. Wróciliśmy do domu z przekonaniem, że jesteśmy w dobrych rękach.

Gdy był ze mną na sali porodowej - wiedziałam, że będzie dobrze. Czułam, że zadba o wszystko. I było dobrze.

Gdy walczyliśmy z bólem po stracie ukochanej osoby - wiedzieliśmy, że nie musimy skrywać łez i wzruszenia. Przytulenie było czymś naturalnym.

Kiedy przyjaciel staje się mężem, życie staje się jak ogród. Możesz go podziwiać, trzymając go za rękę. Możesz pozwolić się poprowadzić tam, gdzie on proponuje. Możesz zaufać, bo wiesz, że nigdzie nie będzie tak pięknie jak w jego ramionach.

Tekst powstał z okazji "Międzynarodowego Tygodnia Małżeństwa" w Internecie. 

***

Tekst ukazał się pierwotnie na niezawodnanadzieja.blog.deon.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Maria Miduch
20,94 zł
29,90 zł

Biblia – historia zakochanego Boga

Dlaczego w drzewie genealogicznym Jezusa znajdziemy imiona Tamar, Rachab czy Batszeby, mimo że tradycyjne rodowody raczej pomijały kobiety? Dlaczego wbrew starożytnym obyczajom to właśnie one miały często decydujący wpływ na...

Skomentuj artykuł

Poślubiłam przyjaciela. Jestem w najlepszych rękach
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.