Wprowadzisz się do mnie?

Wprowadzisz się do mnie?
Nowoczesna miłość to miłość zakłamana. Żyjąc w nowoczesnym związku, nastawiasz się na branie, a nie dawanie. (fot. shutterstock.com)
5 lat temu
Logo źródła: Posłaniec Magdalena Guziak / slo

Krew nie woda. Młodość ma swoje prawa. Jednym z nich jest bycie trendy. Byle nie trendy w miłości.

Tak już jest. Głupio dzisiaj nikogo nie mieć. Głupio nie mieć z kim iść do kina, głupio samemu pójść na imprezę. Tylko głupio nie dlatego, że tęsknię. Głupio, bo inni kogoś mają. Zatem gdy się znudzi singlowanie bez zobowiązań, czas na zmiany. Zmiany, ale przecież nikt tu nie mówi ani o odpowiedzialności, ani o ustabilizowaniu się. Nie, nie, nie.

Biorę sobie ciebie za partnerkę...

Obok wszystkich uroków i przywilejów studenckiego życia, na pięknych, młodych i zdolnych czyha wiele pułapek dzisiejszego świata. Zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli nie potrafi się w odpowiednim momencie powiedzieć stop, studenckie życie bywa permanentnym wystawianiem się na pokuszenie i igraniem z ogniem. Granice stają się niewyraźne, zasady wystarczająco elastyczne, by można je nagiąć w wygodny dla nas sposób. Nic nie jest już czarno-białe. Nie ma tak-tak, nie-nie. Życie jest krótkie, trzeba z niego korzystać, brać garściami. A że nie zawsze próbuje się przy tym spojrzeć dalej niż na czubek własnego nosa, przygody te pozostawiają smutek, żal, tęsknotę i zwątpienie w ludzi. Zwłaszcza gdy są to przygody miłosne - najważniejsze dla młodzieńczych serc.

Nadużyciem i bardzo krzywdzącym byłoby twierdzenie, że studencka brać jest do szpiku kości zlaicyzowana, w nic nie wierzy, za niczym nie tęskni i na nic nie czeka. To nieprawda. Młodzi mają marzenia, chcą się realizować, a nade wszystko - chcą kochać. Jednak bywa tak, że w pogoni właściwie nie wiadomo za czym tracimy i głowę, i serce, i... - Nie szkodzi - mówimy. - Jesteśmy nowocześni. Tak się dziś żyje. Nieważne jak, gdzie, z kim. Ot - nowocześnie. Nowoczesne są matki wychowujące swoje dzieci w akademikach. Jeszcze nowocześniejsi są nieznani ojcowie. Nowoczesne są dziewczyny, które niekoniecznie chcą być tą jedyną i na zawsze, oraz chłopcy, którym właściwie też jest to na rękę. Nowoczesne są związki-kontrakty, związki-umowy, w których nie ma ani żony, ani męża, tylko partnerka i partner. Trudno wyobrazić sobie przykład większego wygodnictwa i braku odpowiedzialności za drugiego człowieka. Nie ma sakramentalnego “tak", które ma w sobie moc mobilizowania do trwania w wierności, uczciwości i miłości do końca. Miłość sobie wyznajemy, oczywiście. Tylko co dla nas znaczy “kochać" - najbardziej zakłamane słowo świata, zdegradowane do rangi banalnego sloganu reklamowego? Czasem mniej więcej tyle, co ładnie wyglądasz, dobrze tańczysz, chciałbym pójść z tobą do kina.

Czy... czy zamieszkasz ze mną?

Jest wspaniale. Zachód słońca, ciepły piasek, fale obmywają nogi. Domyślała się, że może akurat dziś ją zapyta. Wiedział przecież, że się zgodzi, ale zapytać trzeba - taka tradycja. Przygotowała się do tego dnia. Kupiła lekką sukienkę z falbankami, pomalowała oczy i usta, żeby bardziej mu się podobać, gdy ze śmiechem odpowie: tak. Tak gorąco się modliła, żeby się wreszcie zdecydował. Zresztą, nie tylko ona się denerwowała. On przygotowania do tego wieczoru rozpoczął już dawno temu. Radził się kolegów, jak wszystko zorganizować, aby gafy nie było, wybrał pierścionek, kupił. Nawet nauczył się prasować koszule, aby wtedy, gdy będą z dala od domu, potrafił sam doprowadzić się do porządku, by pokazać jej, że umie. Tak przygotowani, kochając się niemożliwie mocno, spotkali się w tym samym momencie swojego życia. Usiedli na wydmie w nadbałtyckim kurorcie (trudno o bardziej romantyczną atmosferę) i podziwiali zachód słońca (trudno o bardziej romantyczny moment). Chyba teraz - pomyślała. Tak, teraz. Wyciągnął pierścionek, założył jej na palec, spojrzał głęboko w oczy i zapytał: Wprowadzisz się do mnie...?

Dziwi, że nie dziwi

Zastanawiające, że przestaje zdumiewać taki obrót sprawy. Czy jesteśmy już tak bardzo znieczuleni i moralnie obojętni? A może spowszedniało nam prawdziwe piękno i nie umiemy już go docenić? Takie to dziwne, że zło zaczynamy przyjmować jako oczywistą prawdę. Sami zainteresowani mówią: To nasz wybór, jesteśmy szczęśliwi. A rodzice i dziadkowie się nie mieszają. Bo i po co? Nie pytamy, dlaczego tak jest, nie rozmawiamy, nie przekonujemy. Stoimy obok. Tak samo obok kochamy, obok się śmiejemy i obok złościmy. Ucieka gdzieś magia uczuć, które stają się takie nijakie, niewyraziste. Nie jesteśmy autentyczni, a nasze pragnienia są bezbarwne. Nie chronimy za wszelką cenę tego co najcenniejsze. Wzruszamy ramionami po to, by za parę lat przekonać się o swoich błędach i gorzko zapłakać. Zdumiewające, że dzisiaj człowiek już nie pragnie dla siebie dobra. W książkach, gazetach, internecie, u znajomych i przyjaciół szuka recepty na miłość, mimo że ma ją pod nosem.

Boże, który jesteś Miłością, proszę Cię dzisiaj o dobrego męża, któremu będę mogła ofiarować siebie, jeśli taka jest Twoja wola. Dobry Boże, jeżeli wybrałeś dla mnie drogę małżeństwa, proszę Cię o błogosławieństwo dla dziewczyny, która będzie w przyszłości moją żoną...

Poszukujący i poszukiwani

Nowoczesna miłość to miłość zakłamana. Żyjąc w nowoczesnym związku, nastawiasz się na branie, a nie dawanie. Taka orientacja, orientacja na wymianę, zabije każde uczucie. Bo przyjdzie dzień, w którym będzie ci się wydawało, że dajesz o wiele więcej niż zyskujesz w zamian. Związek-układ przestanie być korzystny. Rozpadnie się. I dobrze. Tym lepiej, im szybciej mówi sobie Do widzenia dwóch egoistów, niezdolnych do zrozumienia i pokochania kogokolwiek poza własnym ego. Gorzej, gdy nowoczesny związek przypieczętowuje się nowocześnie rozumianym sakramentem małżeństwa. Dwanaście druhen w pistacjowych sukienkach i barbecue w ogrodzie.

Tylko zakończenie nieprzystające do tego z amerykańskich filmów. Bo nowoczesny ślub to ślub z pompą, szybki, już, teraz, ale z rozwodem w tle.

Niektórzy młodzi czekają, aż wielka miłość sama zapuka do ich drzwi. Inni szukają. I dobrze. Niech szukają, niech pytają: Czy to ten? Czy to ta? Ja też szukam. Idąc z duchem czasu i nie odstępując przy tym na krok swoich zasad. Z najnowszym odtwarzaczem mp4 w uszach, w nowych markowych butach, z paczką płatków śniadaniowych zawierających ulepszoną formułę oczyszczania organizmu; tak nowoczesna i tak staroświecka zarazem. Nie do wiary? A jednak.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Wprowadzisz się do mnie?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.