Czy warto patrzeć na gwiazdy?

Czy warto patrzeć na gwiazdy?
(fot. World Economic Forum / flickr.com)
9 lat temu
Logo źródła: Nowy Dziennik Joanna Tawrak / slo

Aktorki, piosenkarki, koronowane głowy - z zaciekawieniem przyglądamy się ich życiu. Podziwiamy, zazdrościmy, czasem krytykujemy. Czy to wszystko? Jaki wpływ mają na nas naprawdę?

Polki bardzo chętnie śledzą w kolorowych pismach doniesienia na temat gwiazd. Głównie po to, by nie popełniać ich błędów. Skąd ten wniosek? W ubiegłym roku przeprowadzono badania wśród młodych Polek w wieku 18-25 lat. Okazało się, że większość z nich ma już konkretny plan na życie i w dużej mierze został on stworzony na podstawie życiorysów popularnych kobiet, nawet jeśli są to tylko postaci z bestsellerów książkowych.

Młode Polki nie zamierzają bez końca randkować, jak Bridges Jones. Nie chcą nieplanowanych dzieci, które w Hollywood często są owocem chwilowego zauroczenia. Nie są też wcale zainteresowane tym, by wyszaleć się w życiu, jak Amy Winehouse. Są rozsądne, poukładane i świadome własnych pragnień. Ich poczucie estetyki, tzw. wewnętrzny detektor piękna, kształtowane jest już od najmłodszych lat przez najbliższe otoczenie i przykłady płynące z mediów. Większość dziewczynek własny wzorzec kobiecości układa jak puzzle z tego, co podpatrzy u własnej mamy i kobiet powszechnie uznanych za piękne. A że gwiazd i bogiń mamy bez liku, to i wyobrażeń kobiecości rodzi się wiele. Jednym imponuje lady Diana, a innym (lady) Doda.

Kiedyś gust społeczeństwa był bardziej wyrównany, a ideał tylko jeden i królował przez wiele lat. Na przykład fenomen Marilyn Monroe trzeba postrzegać przez pryzmat okresu kulturowego, w którym żyła. Lata 50. minionego wieku to był istny boom seksualny w Ameryce: pojawił się raport o seksualności autorstwa Alfreda Kinseya, badania Williama Mastersa i Virginii Johnson. Nic dziwnego, że kobieta tak wyzwolona i piękna jak Marilyn szybko stała się uosobieniem seksapilu. Dziś miałaby dużo większą konkurencję.

Jeszcze kilka lat temu w badaniach przeprowadzonych przez Pentor w ramach programu "Ja, kobieta" wyraźnie było widać, że w umysłach Polek nie ma jednego, spójnego portretu kobiecości. W świadomości społecznej istniały dwa silne i skrajnie różne wzorce. Pierwszy podkreślał odpowiedzialność kobiety za wychowanie dzieci oraz stworzenie prawdziwego domu, dominowały w nim cechy podpatrzone u własnej mamy. Drugi propagował wzór kobiety rodem z kolorowych magazynów: wyzwolonej, realizującej swoje ambicje w sferze zawodowej. Od tamtej pory w większości mediów zaczęły pojawiać się reportaże nie tylko z rozrywkowego życia gwiazd, ale i ich szarej, zwykłej codzienności. VIP-y zeszły z piedestału i stały się bliższe zwyczajnym ludziom. Tańczą, śpiewają, biorą udział w reality show, a dzięki temu widzowie mają szansę zauważyć, że nie są wcale tacy idealni. Też są ludźmi - czasem zmęczonymi. Opryskliwymi czy zawiedzionymi własnym występem. Jaki jest tego efekt? Coraz więcej kobiet dochodzi do wniosku: "Wolę być sobą! Przeżywam podobne emocje, ale na szczęście nie na oczach świata".

Ubiegłoroczne badanie pokazało, że Polki coraz chętniej wybierają sobie z gazet, biografii i wystąpień sław to, co jest im po prostu przydatne. Stosują pewnego rodzaju filtr, który oddziela je od bezgranicznego naśladownictwa i jednocześnie umożliwia inspirację. A ponieważ starają się pogodzić w życiu trzy role: partnerki, matki i pracownika, najczęściej swoim podziwem obdarzają sławy, które wydają się świetne dosłownie we wszystkim i to je wymieniają jako idealne i godne naśladowania. Z historii Kylie Minogue wynoszą lekcję, że należy systematycznie badać piersi. Odkąd gwiazda otwarcie powiedziała o swoich zmaganiach z nowotworem, liczba kobiet zgłaszających się na badania profilaktyczne wzrosła aż o 30 procent!

Powiało optymizmem

To pocieszające, że Polki chętnie szukają własnego stylu. Lubią przeglądać magazyny, by wiedzieć, jaki mają wybór. Czytają porady stylistów, by sprawdzić, co pasuje do ich figury i typu urody. To wszystko sprawia, że coraz chętniej tworzą swój indywidualny sposób życia. Co więcej, często szukają towarzystwa innych kobiet, by przejrzeć się w ich oczach i dociekać, jaką kobietą chcą być. Jesteśmy ciekawe siebie i chcemy zmieniać się na lepsze - według własnego planu, a nie na wzór konkretnej, jednej gwiazdy show-biznesu. Zdaniem socjologów, którzy wnikliwie przyglądają się metamorfozom kobiecości i jej niezwykle szybkiemu przeobrażaniu w ciągu ostatnich 50 lat, dzisiejsze panie nie są mniej kobiece, ale osiągają to w inny sposób. I, co bardzo istotne, 80 procent kobiet ma pozytywny stosunek do własnej płci.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy warto patrzeć na gwiazdy?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.