Przecież nie da się żyć bez przerwy!

Przecież nie da się żyć bez przerwy!
(fot. javi.velazquez / flikcr.com)
6 lat temu
Gert Böhm, Johannes Pausch / slo

Ktoś, kto żyje - nie tylko ten, co pracuje - musi robić pauzy. Żaden motor nie działa wiecznie. Również serce i oddech mają swoje pauzy. Ciało nabiera energii nie podczas jedzenia, lecz w "przerwie" pomiędzy spożywaniem posiłku a wydalaniem, a więc podczas trawienia.

Tak samo jest ze wszystkimi procesami życiowymi: konieczna jest przerwa spoczynkowa, swoista przestrzeń pośrednia, aby rozpracować zaczęty proces, dokończyć go, przyswoić. Przerwa to nie jest "nic", lecz ważna część rytmu. Z muzyką i pracą jest podobnie jak z ciałem i duszą.

Nie da się utrzymywać wysokiej wydajności pracy bez przerwy przez wiele godzin. Z tego właśnie powodu terapeuci prowadzą zasadnicze rozmowy z pacjentami najwyżej przez godzinę, a potem robią przerwę.

Większość zebrań w firmach ma na porządku dziennym zbyt wiele spraw do załatwienia, a za mało przerw. Można całymi godzinami "wałkować" tematy jeden za drugim, ale z reguły niewiele z tego wynika, gdyż zapomina się, jak ważne i twórcze są przerwy. Ludzie ze zdrowym podejściem do rzeczy robią przerwy, gdyż widzą, że to im wychodzi na dobre.

Jeśli ktoś robi przerwę, to wcale nie znaczy, że jest leniem, wręcz przeciwnie, może być jednostką bardzo kreatywną. Przerwa może uzupełniać wykonane wcześniej czynności, jednakże w inny sposób. Tak więc przerwa nie stanowi tylko zabezpieczenia przed nadmiernym zmęczeniem; lecz sama w sobie jest wartością. Jej okresy są czymś szczególnym, trzeba więc podchodzić do nich świadomie. Jeśli po wielogodzinnej "nasiadówce" ogłasza się w końcu przerwę, to z pewnością jest rzeczą niewłaściwą chwytać od razu za telefon komórkowy i rozmawiać przez cały czas.

Reguła świętego Benedykta nakazuje mnichom, aby nie robili przerw dopiero wtedy, gdy są już przemęczeni, lecz aby miały one swoje stałe miejsce w porządku dnia. Dawniej w klasztorach dzwonek dzwonił co godzina, by mnisi przerywali na krótko swoje zajęcia, kierowali wzrok na siebie samych, pomodlili się - i po kilku minutach wracali do pracy.

Taka świadoma, w stosownej porze zrobiona przerwa zapobiega utracie energii, a wraz z nią także stosunku do siebie samego. Ten, kto robi przerwy, utrzymuje swoją wydajność na wysokim poziomie, kto natomiast pracuje aż do całkowitego wyczerpania, ten wyzyskuje sam siebie. W pracy łatwo można się wtedy pomylić, tempo słabnie i spada ogólna wydajność.

W czasie przerwy dobrze jest zmieniać pozycję ciała. Jeśli pracowało się na siedząco, to należy wstać i przespacerować się. Ktoś, kto pracuje na stojąco, może sobie usiąść. Ktoś, kto przedtem był ciągle w ruchu, być może powinien położyć się na parę minut. Na odpoczynek bardzo pozytywnie wpływa to, gdy człowiek patrzy na coś innego, coś innego wącha lub czegoś innego słucha. Pobudza się zmysły, i to świadomie inne niż te, które wcześniej były zaangażowane w pracę lub jakąś czynność.

Podczas przerwy człowiek wypoczywa, gdyż jest rozluźniony i chwilowo zajmuje się czymś innym niż w czasie pracy. Należy przy tym rozmyślnie szukać czegoś przeciwnego. Jeśli na przykład ktoś pracuje w biurze sam, powinien w czasie przerwy spotkać się z kolegami, porozmawiać z nimi, pośmiać się. Podobnie rzecz ma się z ludźmi, którzy pracują razem z innymi w biurze lub w warsztacie - tacy szybciej się zregenerują nie komunikując się podczas przerwy z innymi współpracownikami. Byłoby też rzeczą niemądrą rozmawiać na przerwie o tych samych rzeczach i na te same tematy, którymi zajmujemy się w czasie pracy.

Jeśli natomiast podczas pracy ktoś często kontaktuje się z innymi osobami, dużo rozmawia, telefonuje i załatwia mnóstwo spraw, nie powinien przerwy wypełniać kolejnymi rozmowami. Lepiej jest dla niego wycofać się, usiąść sobie na ławce i przez chwilę pobyć sam na sam z sobą.

Przerwa to także czas na rozwój. To, co zostało zrobione, omówione lub zaplanowane przed przerwą, potrzebuje pewnego czasu, aby nabrać kształtów. W ten sposób proces może dojrzeć - i to jest o wiele bardziej sensowne, niż robić wszystko bez wytchnienia, bez odpoczynku i z zadyszką. Przerwa daje pewnym sprawom szansę, aby się rozwinęły, zmieniły i dopełniły.

Doświadczenie pokazuje, że w pracy umysłowej dobrze jest co godzina robić krótką przerwę. Także tutaj ma zastosowanie wspomniany wyżej rytm "na siedem": w danym odcinku czasu sześć siódmych pracować, a potem jedną siódmą przeznaczyć na przerwę, czyli w każdej godzinie pięć do dziesięciu minut. Niestety, rytm ten bardzo trudno jest utrzymać w życiu codziennym, jako że godziny pracy z reguły ustalone są bardzo rygorystycznie. Jednakże rytmy te mogą być z powodzeniem stosowane poza pracą albo w sytuacji, gdy ktoś pracę może sobie sam organizować.

Wielu ludzi sądzi, że robiąc przerwy będą w sumie pracowali mniej, ale to nie jest tak; wobec wyraźnie wyższej wydajności przy stosowaniu przerw - efekt końcowy bywa nawet lepszy. Rytm "na siedem", przy przestrzeganiu regularnych zmian między czasem pracy a przerwami, przywraca ludziom zadowolenie z tego, co robią, pozwala uniknąć wyczerpania, i daje na koniec lepsze wyniki. W Biblii jest napisane: przez sześć dni będziesz pracować - a siódmego dnia powinieneś odpocząć! A święty Benedykt zaleca mnichom, aby siedem razy dziennie śpiewali Bogu na chwałę.

Czy rytm "na siedem", czy jakiś inny rytm w życiu - ważne jest, aby w ogóle zaistniał jakiś rytm pracy i wypoczynku. Ta zasada odnosi się także do czasu wolnego, w którym okresy wypoczynku są również wskazane, co więcej, mogą czynić prawdziwe cuda.

Więcej w książce:  Jak uniknąć depresji - Gert Böhm, Johannes Pausch

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Przecież nie da się żyć bez przerwy!
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.