Ksiądz wygenerowany przez AI. Czy nadchodzi era internetowego Kościoła?
Kilka dni temu pokazano mi profil księdza opowiadającego, z czego powinno się spowiadać, a z czego nie. Zobaczyłem duchownego w koloratce na tle imponującej biblioteki. Mówił spokojnie, konkretnie, przekonująco. Tyle że… to nie był prawdziwy ksiądz, lecz wytwór sztucznej inteligencji.
Na kanale „księdza” wygenerowanego przez AI można zobaczyć zaskakującą liczbę subskrybentów – niemal 20 tysięcy. Dużo czy niedużo, mówimy o kanale stworzonej cyfrowo postaci, zatem to i tak liczba, która daje do myślenia. Opis zachęca do śledzenia rozważań Ewangelii, słuchania homilii i rekolekcji, a wszystko to oczywiście „autorstwa” postaci widniejącej na miniaturze każdego filmu. Materiałów jest już blisko 200, a większość z nich opatrzono niemal podręcznikowo przygotowanymi, clickbaitowymi tytułami. Wiele nagrań ma po kilka tysięcy wyświetleń.
Pod filmami widać całkiem sporo komentarzy jak na wygenerowane wideo przedstawiające sztucznego „kaznodzieję” – od kilkunastu do nawet kilkuset. Ich wydźwięk jest w większości pozytywny. Pojawiają się podziękowania dla „ojca” za duchowe prowadzenie i słowa wdzięczności za wyjaśnianie trudnych kwestii. Nie brakuje jednak głosów, które zwracają uwagę na podawane na profilu imię i nazwisko. Wystarczy szybka weryfikacja, by zorientować się, że na stronach żadnej diecezji nie figuruje taki duchowny.
Sztuczna inteligencja nie przekaże wiary
To doświadczenie zderzenia się z profilem i zasięgami “księdza AI” zbiegło się w czasie z rezonującymi jeszcze mocno słowami papieża Leona XIV, który nie tak dawno przestrzegał kapłanów, aby nie przygotowali homilii przy użyciu sztucznej inteligencji. Ojciec Święty podkreślał, że „aby wygłosić prawdziwą homilię, która jest dzieleniem się wiarą, sztuczna inteligencja nigdy nie będzie w stanie naprawdę przekazać wiary”. Podczas spotkania z kapłanami Diecezji Rzymskiej mówił wprost: „To jest najważniejsze: jeśli mamy świadczyć posługę zakorzenioną w kulturze miejsca, w parafii, w której pracujemy, ludzie chcą zobaczyć twoją wiarę, twoje doświadczenie spotkania i umiłowania Jezusa Chrystusa oraz Jego Ewangelii”.
Jeżeli papież wypowiada się krytycznie wobec praktyk wspierania tworzenia kazań z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji, to o ile bardziej niepokojącym zjawiskiem jest wygenerowany wizerunek osoby duchownej, która już nie tylko generuje nauczanie, ale samodzielnie je wygłasza. Właśnie na tym poziomie pojawia się największe napięcie i wątpliwości.
Niebezpieczeństwo fałszywego autorytetu
Popularność internetowego „kaznodziei” AI już w tej skali pokazuje istotny problem: części odbiorców treści duchowych w sieci wystarczy koloratka na szyi postaci, religijny wydźwięk wypowiedzi i zwrócenie uwagi na ważne zagadnienie – zwłaszcza takie, które budzi niepokój i wątpliwości słuchacza.
Choć wielu odbiorców zorientuje się, iż ma do czynienia z wytworem generatywnej sztucznej inteligencji i fikcyjnym nazwiskiem, to nie zrobią tego wszyscy. Z YouTube’a korzystają także osoby o niższym poziomie kompetencji potrzebnych do w pełni świadomego korzystania z mediów. Zwłaszcza wśród osób w wieku senioralnym świadomość możliwości i skali obecności sztucznie wykreowanych treści wciąż nie jest wystarczająca.
Pierwszą drogą Kościoła jest człowiek
Idąc za słowami papieża Leona XIV, w przekazywaniu wiary nie chodzi wyłącznie o słowa, które mogą być wytworem technologii. Nauczanie musi przede wszystkim opierać się na świadectwie żywego Kościoła. Określenie wspólnoty Kościoła mianem „żywej” nie jest przecież przypadkowe. Zwraca uwagę na jego istotę – wspólnotę ludzi zbudowaną na Chrystusie.
W swoim personalistycznym nauczaniu opartym na Chrystusie Jan Paweł II wskazywał, że drogą Kościoła jest człowiek. Teza zaczerpnięta z jego pierwszej encykliki Redemptor hominis stała się niejako hasłem programowym całego pontyfikatu. Wskazywał wówczas, że “Człowiek w całej prawdzie swego istnienia i bycia osobowego i zarazem „wspólnotowego”, i zarazem „społecznego” [...] jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu swojego posłannictwa, jest pierwszą i podstawową drogą Kościoła, drogą wyznaczoną przez samego Chrystusa, drogą, która nieodmiennie prowadzi przez Tajemnice Wcielenia i Odkupienia” (RH 14).
Wiara nie do podrobienia
Avatar sztucznego duchownego może nawet przekazywać twierdzenia zgodne z nauczaniem Kościoła, ale nigdy nie zastąpi człowieka i kapłana. Ewangelizacja nie sprowadza się tylko do głoszenia nauki, ale ponad wszystkim wiary, która nie może zaistnieć w algorytmach ani sztucznej inteligencji. Przekazywanie wiary to dawanie żywego świadectwa w spotkaniu człowieka z człowiekiem i człowieka z Bogiem. Zatem jeśli chcemy oglądać coś o treści duchowej, może lepiej sięgnąć po dobry film lub odwiedzić kanał prowadzony przez żywego księdza, którego AI z całą pewnością nie zastąpi.
Skomentuj artykuł