Leon XIV we Francji mówi o człowieku. „Sens jest tlenem dla umysłu”
Nie sposób wartościować wystąpień papieża Leona XIV na francuskiej ziemi. Widać, że są to teksty głęboko przemyślane, wygłaszane rzeczywiście z pozycji apostoła.
Gołym okiem widać, że na wielu polskich komentatorach przebieg podróży apostolskiej papieża Leona XIV do Francji robi ogromne wrażenie. Nie wiadomo, co większe – ogromne tłumy na spotkaniach z Następcą św. Piotra, czy entuzjazm, z jakim jest on przez „najstarszą córkę Kościoła” przyjmowany. To przecież ją papież Polak dramatycznie pytał „Co zrobiłaś ze swoim chrztem?”. Dziś dla tamtejszych duszpasterzy liczba chrztów dorosłych jest zaskoczeniem. Nawet papież przyznał, że ze zdumieniem patrzy na nowe zjawisko we Francji, dodając, iż wymyka się ono analizom statystycznym i socjologicznym.
Dla części polskich obserwatorów życia Kościoła, zatrwożonych postępująca laicyzacją w naszej Ojczyźnie, to, co się dzieje w kraju nad Sekwaną jest iskrą nadziei, że i u nas dojdzie do takiej przemiany. W tle jednak czai się pytanie, jak długo trzeba będzie na nią poczekać. Czy jeśli Leon XIV przybędzie w 2028 roku do naszej Ojczyzny, będzie witany z taką samą radością i życzliwością, z jaką dzisiaj witają go Francuzi?
Nie sposób wartościować dotychczasowych wystąpień papieża Leona XIV na francuskiej ziemi. Widać, że są to teksty głęboko przemyślane, wygłaszane rzeczywiście z pozycji apostoła, kogoś, kto nie głosi siebie i nie zabiega o łatwą popularność, nie głosi siebie, ale głosi Jezusa Chrystusa. Kogoś, kto nie lekceważy przeszłości, ale z nadzieją patrzy w przyszłość i dodaje otuchy. Nie bez powodu francuskie media już jego pierwsze przemówienie, skierowane do władz i społeczeństwa obywatelskiego Francji, określiły jako ofensywne. Jak wiadomo, mówił w nim m.in. o niepokojących tendencjach, które grożą sprowadzeniem nauki i technologii do dochodowych przedsięwzięć, sprzyjających oferowaniu zaplanowanej śmierci. Jak relacjonowały watykańskie media, wskazał że ochrona życia jest fundamentem praw człowieka i wezwał, by Francja chroniła wolność sumienia oraz była budowniczym pokoju.
Na podobne określenie zasłużyło przemówienie Leona XIV w siedzibie UNESCO, czyli Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kultury. Papież już w pierwszym zdaniu sięgnął do Konwencji podpisanej w Londynie 16 listopada 1945 r., będącej aktem założycielskim tej organizacji. Przypomniał, że powinna ona „przyczynić się do utrzymania pokoju i bezpieczeństwa przez pogłębianie – za pomocą wychowania, nauki i kultury – współpracy narodów dla zapewnienia ogólnego poszanowania sprawiedliwości, praworządności oraz praw człowieka i podstawowych swobód”. Zauważył, że w UNESCO „spotykają się języki i kultury, aby współpracować na rzecz wspólnego dzieła obejmującego całą rodzinę ludzką”.
Chociaż obecność Następcy św. Piotra w siedzibie tak sprofilowanej organizacji wydaje się czymś naturalnym i pożądanym, to jednak w minionych dekadach wcale taka oczywista nie była. Leon XIV jest dopiero drugim papieżem, który przemawiał na jej forum. Pierwszym był św. Jan Paweł II, który 2 czerwca 1980 r. wygłosił tam bardzo znaczące przemówienie, stwierdzając m.in., że kultura jest tym, przez co człowiek, jako człowiek, staje się bardziej człowiekiem: bardziej „jest”. Wskazał wtedy jednoznacznie, jako rzecz jasną i oczywistą, że pierwszym i zasadniczym zadaniem kultury w ogóle i każdej zarazem kultury jest wychowanie. A za problem absolutnie pierwszorzędny uznał pytania: „Co uczynić, ażeby wychowanie człowieka dokonywało się przede wszystkim w rodzinie? Jaki stan moralności publicznej zapewnia rodzinie, a zwłaszcza rodzicom autorytet moralny?”.
Od wizyty papieża Polaka w siedzibie UNESCO minęło czterdzieści sześć lat. Przez prawie pół wieku świat bardzo się zmienił. A jednak wczytując się w słowa Leona XIV wygłoszone w paryskiej siedzibie organizacji 25 września br. można odnieść wrażenie, że jego wypowiedź jest kontynuacją i uzupełnieniem o nowe wątki tamtego przemówienia z roku 1980, wygłoszonego – na co warto zwrócić uwagę – jeszcze przed sierpniem, strajkami w Polsce i powstaniem „Solidarności”. Leon XIV zresztą bezpośrednio nawiązywał do tamtego wystąpienia. M.in. w kwestii wychowania, stwierdzając wprost, że żadne wychowanie nie jest pełne, jeśli nie podejmuje pytania o sens, przywołał słowa Jana Pawła II, mówiące o tym, że wychowywać oznacza pomagać człowiekowi bardziej „być”, a nie tylko więcej „mieć”, uznając w nim również ową transcendencję osoby, która należy do pełni jego człowieczeństwa.
Leon XIV, odwołując się na Jana Pawła II, który również czterdzieści sześć lat temu sięgnął po ten cytat, słowa Arystotelesa „rodzaj ludzki żyje sztuką i rozumem”. W tym kontekście zachęcał UNESCO, aby postrzegała samą siebie „nie tylko jako znamienitą organizację międzynarodową, lecz także jako miejsce, w którym ludzkość podejmuje refleksję nad samą sobą, nad swoją historią i swoją przyszłością”. Dodał, że nie sposób wspierać edukacji, nauki i kultury, nie wspierając zarazem życia kobiet i mężczyzn, którzy są ich głównymi podmiotami.
W swym faktycznie „ofensywnym” przemówieniu aktualny Następca św. Piotra nie tylko postawił jako fundamentalne pytanie „co to znaczy być człowiekiem?”, ale też podjął się sformułowania na nie odpowiedzi, która choć jest z gruntu „katolicka” i zgodna z nauczaniem Kościoła, to jednak nie ma charakteru religijnego i jest możliwa do przyjęcia przez każdego człowieka, który podejmie autorefleksję. Zwrócił uwagę, że chociaż systemy sztucznej inteligencji potrafią korelować dane, nie są w stanie odpowiedzieć na pytania dotyczące sensu ludzkiego życia, który zakorzeniony jest w przeżywanym doświadczeniu. W tym kontekście papież stwierdził bardzo mocno: „Istota ludzka zaś nie może żyć pozbawiona sensu. Sens jest tlenem dla umysłu”.
Nie znaczy to, że Leon XIV unikał tematu religii. Wręcz przeciwnie, stwierdził stanowczo, że tradycje religijne odgrywają niezastąpioną i niezbędną rolę w kulturze, „religie zaś wyrażają nasze pytania o początek i kres życia, pomagając odkrywać pierwotny i ostateczny sens istnienia, który znajduje odzwierciedlenie w codziennych wyborach”. Powiedział coś jeszcze. Stwierdził, że dusza ludzka, pozostając w relacji z Bogiem, jeszcze wyraźniej odczuwa wezwanie do budowania pokoju poprzez przymierze między narodami, które uznają się za dzieci jednego Ojca oraz za braci i siostry. To czytelne i aktualne przesłanie dla całej ludzkości. Także dla Polaków.


Skomentuj artykuł