Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to bardzo pozytywny czas. Nie tylko ze względu na jego duchowe, religijne przesłanie, dotyczące ostatecznych przeznaczeń każdego człowieka. To także niezwykle pozytywny czas dla znacznej części polskiego społeczeństwa.
Odwiedzając na początku listopada cmentarze na wielu nekropoliach można zobaczyć groby dzieci nienarodzonych. Nie chodzi o indywidualne nagrobki (chociaż takie zdarzają się już coraz częściej), ale zbiorowe mogiły, których utworzenie jest często inicjatywą jakichś komitetów czy organizacji.
Kuba Wojewódzki udzielił wywiadu, w którym mówi o Kościele i Bogu wiele ostrych słów. Z większością jego stwierdzeń się nie zgadzam, ale ten tekst mnie nie oburza. Co jest w tym wywiadzie najważniejsze?
Przed Wszystkimi Świętymi i Dniem Zadusznym w mediach pojawia się rokrocznie ton refleksji nad tajemnicą życia i śmierci. a osnową stają się często wspomnienia osób znanych i szanowanych, które już odeszły.
Wspominanie wszystkich świętych to rzecz raczej karkołomna - nie bardzo wiadomo, w jakim kierunku zwrócić nasze myśli. Za wiele tu abstrakcji i za mało inspiracji. A już sama idea bezimiennej rzeszy zbawionych wydaje mi się zupełnie nietrafiona, bo przecież w Bogu każdy ma swoje niepowtarzalne imię. Komu więc poświęcić ten dzień?
Dynia jako warzywo nie została przeklęta przez Boga i nawet w Dzień Zaduszny nie przestaje być zwykłą, wielką, jesienno-letnią, ogrodową dynią. Wystarczy wykroić w niej krzyż i wtedy wszystkie diabły z niej uciekną.
Z okazji "demonicznych" zwyczajów halloweenowych przez media katolickie (i nie tylko) przetacza się dyskusja na temat ich sensowności, a także, tego jak się im przeciwstawić. Korowody świętych nabierają w tym kontekście wymiaru "bojowego". Podobnie jak to jest z modlitwą "bojową", o której pisała u nas Pani Anna Sosnowska.
Jan Paweł II powiedział nam co robić, Benedykt XVI powiedział dlaczego to robić, a Franciszek mówi do nas: Rób to! Tak w schematycznym uproszczeniu opisał kolejne pontyfikaty nowy metropolita Chicago, abp Blase Cupich. Pokazał tym samym, że każdy papież ma inny profil i że ma do tego prawo.
Ewangelia jest prosta. Cudzołożnicy, homoseksualiści, żyjący w ponownych związkach będą przed nami w królestwie niebieskim… - mówił pewnego razu kaznodzieja w rzymskim kościele Il Gesù. Wszystkich wbiło w siedzenie, napięcie gęstniało. - Tak samo gwałciciele, pedofile, zdradzający małżonków… - To nie jest prawda! - wrzasnął ktoś spośród zebranych i szybko wybiegł z kościoła…
Może teraz jest dobry moment, właśnie po zakończonym Synodzie, by katolickie media, katoliccy publicyści w ramach zawodowej odpowiedzialności za dobro publiczne głośno - na różne sposoby - zapytali TVP, czy nie popełniono błędu, odrzucając spot kampanii "Rozwód - przemyśl to".
Znów jest sensacja. Biskup Rzymu Franciszek oświadczył, że "Ewolucja natury nie jest przeciwstawna pojęciu stworzenia". Odniósł się też do teorii Wielkiego Wybuchu, stwierdzając, że "Big-Bang, który dzisiaj uważa się za początek świata, nie stoi w sprzeczności z interwencją boskiego stworzyciela, lecz się go domaga".
Gest Patriarchy Filareta, który oświadczył, że jest gotowy zrezygnować ze swojego urzędu dla stworzenia na Ukrainie jedynego Kościoła Prawosławnego, jest gestem bardzo pięknym. Ale czy możliwym do realizacji?
Chcę raczej zapytać o to, czy nie nadużywamy czasem modlitwy, traktując ją jako środek służący do zakasowania oponenta? A może taka modlitwa w ogóle nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, ponieważ Boga zaczynamy traktować po prostu jak bożka?
Zaraz po zakończeniu Synodu "obrońcy rodziny i tradycji" ogłosili swoje zwycięstwo. "Ave Maria! Kościół uratowany!". A ja się pytam - z kim zwyciężono i przed czym niby uratowano Kościół?
Niedawno ks. Wojciech Węgrzyniak przyczepił się (jeśli można tak powiedzieć) do bpa Grzegorza Rysia za homilię jaką wygłosił (16 października) na Mszy św. w intencji mężczyzn. Byłem na tej Eucharystii. Słuchałem z zaciekawieniem rozważań biskupa. I były dla mnie inspirujące.
Wraz z zakończeniem nadzwyczajnego Synodu Biskupów o rodzinie weszliśmy w bardzo ciekawy okres. Najbliższy rok Kościół katolicki na całym świecie ma poświęcić na dyskusję, która swój szczyt osiągnie na zgromadzeniu zwyczajnym w październiku 2015 roku. No to zaczynamy.
Co możemy począć wobec takich zarzutów? Możemy się obrazić. Możemy przejść do kontrofensywy. Ale możemy także posłuchać tego, co ma do powiedzenia grono polskich profesorów na temat naszej, kościelnej, obecności w życiu społecznym naszego kraju. Posłuchać krytycznie.
"Kościół cały jest misyjny. Cały i wszędzie! Wy wszyscy, którzy nie podejmujecie posługi na terenach misyjnych - nie zapominajcie, że nasza własna, polska Ojczyzna wciąż potrzebuje nowej ewangelizacji. Podobnie jak cała chrześcijańska Europa. Po setkach lat - i tysiącleciach - wciąż na nowo! Cała Europa stała się kontynentem nowego wielkiego wyzwania dla Ewangelii. I Polska też". Kto to powiedział i kiedy?
Kilka dni temu zadzwonił do mnie znajomy maniak produktów z nadgryzionym jabłkiem w logo i drżącym nieco głosem wyjawił pewien problem. Otóż jest on katolem, i to zdeklarowanym, a tu zarządzający firmą produkującą jego ukochane gadżety wprowadzili przepis, który przyprawił go o spory zgrzyt sumienia.
Po zakończonym III Nadzwyczajnym Synodzie Biskupów zatytułowanym "Wyzwania duszpasterskie związane z rodziną w kontekście ewangelizacji" można odnieść wrażenie, że tak zwani liberałowie i wrogowie Kościoła katolickiego mają powody do rozczarowania, a tak zwani konserwatyści i prawdziwi katolicy powody do umiarkowanej radości.
{{ article.description }}