Gdyby za złamanie przykazania płaciło się mandat - pomyślałem mijając samochodem patrol policji - parafie mogłyby się wzbogacić. Dzięki mandatom można by stworzyć fundusz przeznaczony na przykład na remont kościołów albo jak w średniowieczu na pielgrzymki do Ziemi Świętej?
Gdyby za złamanie przykazania płaciło się mandat - pomyślałem mijając samochodem patrol policji - parafie mogłyby się wzbogacić. Dzięki mandatom można by stworzyć fundusz przeznaczony na przykład na remont kościołów albo jak w średniowieczu na pielgrzymki do Ziemi Świętej?
Jeden z wrocławskich pubów zdecydował się wyróżniać na tle innych barmankami przebranymi za zakonnice. A co, gdyby za barem stanęły prawdziwe siostry zakonne?
Jeden z wrocławskich pubów zdecydował się wyróżniać na tle innych barmankami przebranymi za zakonnice. A co, gdyby za barem stanęły prawdziwe siostry zakonne?
Pierwszy wniosek jaki się nasuwa po lekturze (nawet pobieżnej) Instrumentum to świadomość jakiejś bezdennej przepaści między codziennym życiem zdecydowanej większości ochrzczonych a doktryną Kościoła. To właściwie dotyczy wszystkich omawianych aspektów życia chrześcijańskich rodzin. Czytając poszczególne punkty pogłębiała się we mnie świadomość jakiejś niewyobrażalnej klęski misji Kościoła.
Pierwszy wniosek jaki się nasuwa po lekturze (nawet pobieżnej) Instrumentum to świadomość jakiejś bezdennej przepaści między codziennym życiem zdecydowanej większości ochrzczonych a doktryną Kościoła. To właściwie dotyczy wszystkich omawianych aspektów życia chrześcijańskich rodzin. Czytając poszczególne punkty pogłębiała się we mnie świadomość jakiejś niewyobrażalnej klęski misji Kościoła.
Niedawno dostałam w prezencie powieść Wojciecha Kuczoka. Chyba same już tytuły jego książek ("Gnój", "Obscenariusz. Wypisy z ksiąg nieczystych") wskazują na optykę w nich przyjętą. Lektura lekka a jednocześnie ciężka. Ciężka, bo ciężko młodej katoliczce wchodzić w wulgarność. Młoda katoliczka wolałaby kwiatki na łące.
Niedawno dostałam w prezencie powieść Wojciecha Kuczoka. Chyba same już tytuły jego książek ("Gnój", "Obscenariusz. Wypisy z ksiąg nieczystych") wskazują na optykę w nich przyjętą. Lektura lekka a jednocześnie ciężka. Ciężka, bo ciężko młodej katoliczce wchodzić w wulgarność. Młoda katoliczka wolałaby kwiatki na łące.
Na twarzy tego dość młodego duchownego dostrzec można było szczere zatroskanie. Raz po raz przeczesywał palcami krótko przystrzyżone włosy i w zafrasowaniu przeglądał jakieś internetowe strony na tablecie. "Zobaczy ksiądz, że to się nie skończy dobrze" - ostrzegł mnie całkiem poważnie. Dlaczego?
Na twarzy tego dość młodego duchownego dostrzec można było szczere zatroskanie. Raz po raz przeczesywał palcami krótko przystrzyżone włosy i w zafrasowaniu przeglądał jakieś internetowe strony na tablecie. "Zobaczy ksiądz, że to się nie skończy dobrze" - ostrzegł mnie całkiem poważnie. Dlaczego?
Ot jak krata, o której myślałem, że oddziela zakonnice od świata, stała się dla mnie lustrem, przed którym przeglądam się w realizowaniu swojej wolności.
Ot jak krata, o której myślałem, że oddziela zakonnice od świata, stała się dla mnie lustrem, przed którym przeglądam się w realizowaniu swojej wolności.
Przed wielu laty nawracano niewiernych mieczem i palono na stosie czarujące kobiety. Dzisiaj w Kościele staje się coraz bardziej popularne dobijanie chrześcijan rannych w walce z własnymi słabościami.
Przed wielu laty nawracano niewiernych mieczem i palono na stosie czarujące kobiety. Dzisiaj w Kościele staje się coraz bardziej popularne dobijanie chrześcijan rannych w walce z własnymi słabościami.
Ks. Jacek Gniadek SVD /pk
Trzy lata temu objąłem parafię pw. św. Rodziny na obrzeżach Lusaki w Lindzie. W tym roku po raz trzeci obchodziliśmy uroczystość Bożego Ciała. Teraz wszyscy klękali przed Najświętszym Sakramentem. Za pierwszym razem nie było to taki oczywiste. Widziałem u parafian opory i nie byłem ich wtedy w stanie zrozumieć.
Trzy lata temu objąłem parafię pw. św. Rodziny na obrzeżach Lusaki w Lindzie. W tym roku po raz trzeci obchodziliśmy uroczystość Bożego Ciała. Teraz wszyscy klękali przed Najświętszym Sakramentem. Za pierwszym razem nie było to taki oczywiste. Widziałem u parafian opory i nie byłem ich wtedy w stanie zrozumieć.
Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało specjalne oświadczenie poświęcone tzw. sprawie Chazana oraz problemom z niej wynikającym. Jest to pierwszy głos tego gremium w nowym składzie ukształtowanym po niedawnych wyborach: abp Stanisław Gądecki (przewodniczący), abp Marek Jędraszewski (zastępca przewodniczącego) i bp Artur Miziński (sekretarz). Uważam, że jest to dobry komunikat.
Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało specjalne oświadczenie poświęcone tzw. sprawie Chazana oraz problemom z niej wynikającym. Jest to pierwszy głos tego gremium w nowym składzie ukształtowanym po niedawnych wyborach: abp Stanisław Gądecki (przewodniczący), abp Marek Jędraszewski (zastępca przewodniczącego) i bp Artur Miziński (sekretarz). Uważam, że jest to dobry komunikat.
Od kilku lat przynajmniej część urlopu przeznaczam na wędrowanie po Polsce. Rzec można - Polsce lokalnej. Omijam duże ośrodki, a odwiedzam małe miasta, miasteczka, a ostatnio coraz częściej również wioski. Takie wędrowanie daje wiele do myślenia. Bywa pouczające. Bywa szokujące.
Od kilku lat przynajmniej część urlopu przeznaczam na wędrowanie po Polsce. Rzec można - Polsce lokalnej. Omijam duże ośrodki, a odwiedzam małe miasta, miasteczka, a ostatnio coraz częściej również wioski. Takie wędrowanie daje wiele do myślenia. Bywa pouczające. Bywa szokujące.
Historia, którą w uproszczeniu nazywamy sprawą prof. Chazana (bo w tym dramacie występuje przecież więcej osób, o czym pisał m.in. Konrad Sawicki) stała się dla nas katolików testem na to, na ile nasze myślenie i działania są przesiąknięte Ewangelią i duchem Jezusa. A co za tym idzie, jakie świadectwo o sobie i naszym Kościele złożyliśmy przy okazji całej tej historii ludziom, którzy w Boga nie wierzą.
Historia, którą w uproszczeniu nazywamy sprawą prof. Chazana (bo w tym dramacie występuje przecież więcej osób, o czym pisał m.in. Konrad Sawicki) stała się dla nas katolików testem na to, na ile nasze myślenie i działania są przesiąknięte Ewangelią i duchem Jezusa. A co za tym idzie, jakie świadectwo o sobie i naszym Kościele złożyliśmy przy okazji całej tej historii ludziom, którzy w Boga nie wierzą.
Minęły 3 miesiące od happeningu, w którym Jan Hartman, wcielił się w postać Kazimierza Łyszczyńskiego, autora XVII-wieczego traktatu zaprzeczającego istnieniu Boga i dał się symbolicznie ściąć na warszawskim Rynku Starego Miasta.
Minęły 3 miesiące od happeningu, w którym Jan Hartman, wcielił się w postać Kazimierza Łyszczyńskiego, autora XVII-wieczego traktatu zaprzeczającego istnieniu Boga i dał się symbolicznie ściąć na warszawskim Rynku Starego Miasta.
Psy jedzą, aby zaspokoić głód. Często z pyskiem zwróconym do ściany. Nie urządzają wspólnych kolacji i wystawnych uczt. Dla człowieka jedzenie to okazja do spotkania, dar przyjmowany z wdzięcznością i błogosławieństwem, zastawiony stół do wspólnej liturgii. Czy mamy tego świadomość przygotowując posiłek i siadając do obiadu lub kolacji?
Psy jedzą, aby zaspokoić głód. Często z pyskiem zwróconym do ściany. Nie urządzają wspólnych kolacji i wystawnych uczt. Dla człowieka jedzenie to okazja do spotkania, dar przyjmowany z wdzięcznością i błogosławieństwem, zastawiony stół do wspólnej liturgii. Czy mamy tego świadomość przygotowując posiłek i siadając do obiadu lub kolacji?
Logo źródła: Boska.tv Paweł Gużyński OP
Rzecz (nareszcie) o futbolu - ojciec Paweł dzielnie przełknął gorzką pigułkę wygryzienia Włochów z mundialu i w całkiem dobrej (ćwiczonej jak widać) formie zachęca do przypomnienia sobie jednej z najważniejszych zasad duchowości chrześcijańskiej. Jakiej? Zobaczcie i posłuchajcie.
Rzecz (nareszcie) o futbolu - ojciec Paweł dzielnie przełknął gorzką pigułkę wygryzienia Włochów z mundialu i w całkiem dobrej (ćwiczonej jak widać) formie zachęca do przypomnienia sobie jednej z najważniejszych zasad duchowości chrześcijańskiej. Jakiej? Zobaczcie i posłuchajcie.
Gdybym był rzecznikiem prasowym którejś z warszawskich diecezji i gdyby mój biskup zapytał mnie o zdanie na temat przygotowywanego oświadczenia dotyczącego sprawy prof. Chazana, odpowiedziałbym szybko, że w tekście bardzo brakuje jednego istotnego wątku: rodziców, a szczególnie matki zmarłego dziecka.
Gdybym był rzecznikiem prasowym którejś z warszawskich diecezji i gdyby mój biskup zapytał mnie o zdanie na temat przygotowywanego oświadczenia dotyczącego sprawy prof. Chazana, odpowiedziałbym szybko, że w tekście bardzo brakuje jednego istotnego wątku: rodziców, a szczególnie matki zmarłego dziecka.
Co ma wspólnego piłkarz reprezentacji Brazylii David Luiz ze św. Piotrem i dlaczego porażka gospodarzy Mundialu może być jedną z najpiękniejszych lekcji dla chrześcijan na całym świecie?
Co ma wspólnego piłkarz reprezentacji Brazylii David Luiz ze św. Piotrem i dlaczego porażka gospodarzy Mundialu może być jedną z najpiękniejszych lekcji dla chrześcijan na całym świecie?
Na zachodzie wprowadza się właśnie antykoncepcję w postaci chipu wszczepianego pod skórę. Prace nad nią finansuje m.in. Bill Gates. Dlaczego? Według jego zamierzeń, ma to obniżyć dzietność w krajach afrykańskich. Czy to nie absurd i rasizm w czystej postaci?
Na zachodzie wprowadza się właśnie antykoncepcję w postaci chipu wszczepianego pod skórę. Prace nad nią finansuje m.in. Bill Gates. Dlaczego? Według jego zamierzeń, ma to obniżyć dzietność w krajach afrykańskich. Czy to nie absurd i rasizm w czystej postaci?
Sezon ogórkowy. Wakacje. Śpiew ptaków za oknem wczesnym rankiem. Niebo czyste i rozjaśnione słonecznym blaskiem. Zero problemów. Dystans. Spokój. Cisza. Tymczasem, śledząc media, można odnieść wrażenie, że zamiast takiej urlopowej sielanki mamy raczej pasmo gwałtownych burz, huraganowe ataki, poczucie zagrożenia, nasilający się konflikt, zwieranie szeregów. Gdzie? Mówiąc w pewnym uproszczeniu - w relacjach państwo-Kościół i odwrotnie.
Sezon ogórkowy. Wakacje. Śpiew ptaków za oknem wczesnym rankiem. Niebo czyste i rozjaśnione słonecznym blaskiem. Zero problemów. Dystans. Spokój. Cisza. Tymczasem, śledząc media, można odnieść wrażenie, że zamiast takiej urlopowej sielanki mamy raczej pasmo gwałtownych burz, huraganowe ataki, poczucie zagrożenia, nasilający się konflikt, zwieranie szeregów. Gdzie? Mówiąc w pewnym uproszczeniu - w relacjach państwo-Kościół i odwrotnie.
Ranne wstawanie, by zdążyć przed pracą na Eucharystię, zarezerwowany czas na wieczorną modlitwę, błogosławieństwo przed i po posiłku, lektura Pisma świętego… Dlaczego nie darować sobie tego wszystkiego podczas urlopu? W końcu od Pana Boga też trzeba czasem odpocząć.
Ranne wstawanie, by zdążyć przed pracą na Eucharystię, zarezerwowany czas na wieczorną modlitwę, błogosławieństwo przed i po posiłku, lektura Pisma świętego… Dlaczego nie darować sobie tego wszystkiego podczas urlopu? W końcu od Pana Boga też trzeba czasem odpocząć.
Gender, "Golgota Picnic", Deklaracja wiary lekarzy, klauzula sumienia, sprawa Chazana - tych kilka spraw w ostatnich miesiącach przetoczyło się jak walec po polskim społeczeństwie. Perspektywy są marne: coraz więcej nas dzieli, coraz łatwiej okopujemy się na barykadach i niestety również coraz częściej normalny dialog zamieniamy w pyskówki czy też paszkwile. Wygląda to tak, jakbyśmy stali na progu wojny kulturowej.
Gender, "Golgota Picnic", Deklaracja wiary lekarzy, klauzula sumienia, sprawa Chazana - tych kilka spraw w ostatnich miesiącach przetoczyło się jak walec po polskim społeczeństwie. Perspektywy są marne: coraz więcej nas dzieli, coraz łatwiej okopujemy się na barykadach i niestety również coraz częściej normalny dialog zamieniamy w pyskówki czy też paszkwile. Wygląda to tak, jakbyśmy stali na progu wojny kulturowej.