Komentarz ~Ania: "Czy jeśli jestem katoliczką, to muszę chcieć mieć dużo dzieci? Czy jest coś złego, gdy katolik chce mieć jedno dziecko?"
Pierwsze doniesienia medialne ze świata dzisiaj, to Ukraina. Z każdym dniem są one coraz bardziej dramatyczne. Majdan kijowski mocno się trzyma. Mimo śniegu i mrozu panuje tam coraz gorętsza atmosfera.
Nie dalej jak dwa dni temu podetknął mi ktoś przed oczy agencyjną wiadomość, zatytułowaną "Chrześcijański film kandydatem do Oscara". "Wy chrześcijanie musicie mieć o sobie wyjątkowo niskie mniemanie, skoro potrzebujecie takich informacji" - powiedział.
W dobrym tonie wśród części katolików jest krytykowanie papieża Franciszka za wszystko, co nie podoba im się w dzisiejszym Kościele katolickim. Czasem przybiera to formy (tragi)komiczne.
Ukraińskie ministerstwo kultury odpowiedzialne za legalizację związków wyznaniowych na początku stycznia wystosowało pismo do głowy kościoła greckokatolickiego na Ukrainie. Informowano w nim, iż w razie niezaprzestania dalszej aktywności duchownych pośród protestujących Ukraińców, ministerstwo może zacząć delegalizować działalność tego kościoła. "Kapłan powinien pachnieć tak, jak pachną jego owce. Nie zostawimy swojego narodu!" - odpowiedział władzy patriarcha Światosław Szewczuk.
Ks. dr hab. Dariusz Oko udzielił "Rzeczpospolitej" obszernego wywiadu. Materiał ten uważnemu czytelnikowi nakreśli dość dobry portret duchownego. Choć większość jego wypowiedzi dotyczy tematyki gender, tę chciałbym zostawić na boku. Tu skupię się na trzech aspektach, które do tej pory chyba nie były dyskutowane.
"Lepiej zróbcie dla nich coś pożytecznego, zamiast modlenia" - tak zareagowała jedna z moich "znajomych" na Facebooku na zaproszenie na Mszę św. o pokój na Ukrainie. Nabrałem wątpliwości czy modlitwa za Ukrainę ma sens.
"Chrystus przyniósł Ewangelię, a Kościół katolicki prawo kanoniczne" - powyższe słowa, wypowiedziane kilka lat temu przez jednego z wykładowców teologii na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie najlepiej chyba zdają się oddawać myśl pana Dawida Gospodarka w tekście zatytułowanym "Ambona nie dla heretyka".
Polska praktyka zapraszania do wygłoszenia homilii przedstawicieli Kościołów i wspólnot niekatolickich podczas Mszy w czasie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan wydaje się być niezgodną z prawem Kościoła i szkodzić ruchowi ekumenicznemu.
Już za kilka dni polscy biskupi udadzą się do Rzymu. Spotkają się tam m.in. z papieżem Franciszkiem. Federico Lombardi SJ zdradził, czego nasi hierarchowie mogą się spodziewać.
Słynne już "Notatki osobiste" Jana Pawła II: "Jestem bardzo w rękach Bożych" zobaczyłem po raz pierwszy kilka dni temu. To księga gruba i niełatwa w odbiorze. Chciałbym podzielić się kilkoma refleksjami, które przyszły mi do głowy po jej przewertowaniu.
Czy naprawdę jesteśmy skazani, aby myśleć o Kościele tylko w kategoriach "otwarty" lub "zamknięty"? A może pokusimy się o nieco inne spojrzenie?
Leszek Kołakowski odróżniał poczucie humoru od umiejętności śmiania się. W Mini wykładach o maxi sprawach pisał: "Zdolność do śmiechu jest powszechną i wyróżniającą cechą człowieka [...] Poczucie humoru natomiast jest rzadkie, zakłada bowiem umiejętność osiągnięcia przez człowieka dystansu względem samego siebie, dystansu ironicznego". Czy w Kościele jest miejsce na poczucie humoru?
Tak naprawdę najlepszą drogą do poznania i przekazania dalej spuścizny Papieża jest wcielenie w życie jego nauczania. Lektura kolejnych notatek, zapisków, aforyzmów będzie jałowym spędzeniem czasu, jeśli nie zaczniemy żyć tym, czym żył Błogosławiony.
Kilka dni temu przeczytałem, że dominikanie zamykają/sprzedają historyczny klasztor w Neapolu, w którym przez lata odbywał formację, a później pracował święty Tomasz z Akwinu.
Kilka dni temu wszystkie media w aurze sensacji informowały; tuż przed kanonizacją Jana Pawła II do rąk otrzymamy niezwykłą książkę z jego osobistymi notatkami! Poznać rozwój duchowy tak wielkiego człowieka - przyznacie państwo - rzecz bez precedensu. Co jednak, jeśli owe "notatki" wydaje się nie tylko wbrew woli zmarłego, ale jeszcze w formie wybitnie komercyjnej. Znowu jesteśmy mądrzejsi od papieża?
Pod sandomierskim obrazem Karola de Prevota, przedstawiającym rzekomy mord rytualny, pojawiła się wreszcie tablica z napisem, zgodnym z prawdą historyczną i niepozostawiającym żadnych wątpliwości co do absurdalności oskarżeń wysuwanych przez stulecia przeciwko Żydom.
Dziennikarz mediów katolickich, po pięciu latach studiów teologicznych na UPJP2 (z epizodem na KUL-u), przyznaje publicznie, że nie przeczytał Biblii. Z jednej strony to żenujące. Bo czym jest tych kilkaset stron, w stosunku do setek tysięcy, które przeczytał na studiach a później w pracy? Z drugiej strony jego odwaga może wzbudzać szacunek. Bo który zaangażowany katolik przyzna się publicznie, że nie przeczytał najważniejszych Słów w jego życiu i postanawia coś z tym zrobić?
Niezliczone komentarze prasowe o pontyfikacie papieża Franciszka pełne są sprzecznych opinii. Najbardziej skrajne można oddać dwoma hasłami: "Franciszek tak - Kościół nie" albo "katolicyzm tak - Franciszek nie".
Na facebookowym profilu tygodnika "Do Rzeczy" pojawił się dziś materiał o ks. Janie Kaczkowskim. Opis nad materiałem brzmi: "Kapłan woli piekło, ale z Owsiakiem. Nowy ks. Lemański?". Innych komentarzy do wypowiedzi ks. Jana cytować nie wypada.
{{ article.description }}