W Wielki Czwartek zapewne niejeden katolicki duchowny w Polsce usłyszy pełne wzniosłych słów życzenia połączone z wyrazami wdzięczności za jego posługę, dostanie kwiatek lub jakiś prezent z okazji "kapłańskiego święta". A być może z niejednego kazania wygłoszonego tego dnia dowiedzieć się będzie można, jak ciężkie i pełne poświęceń oraz niebezpieczeństw jest życie księdza na polskiej ziemi w XXI stuleciu po narodzeniu Chrystusa. Niestety, kilka dni wcześniej nastrój popsuł biskup Rzymu Franciszek.
Zbliżająca się kanonizacja Jana Pawła II jest dobrą okazją, by przypomnieć jedną z chyba mniej docenianych encyklik tego papieża. Mam na myśli "Fides et ratio" (Wiara i rozum) z 1998 r. Warto odkurzyć ten dokument także dlatego, że wokół widzimy coraz więcej irracjonalizmu, zabobonów i pseudonaukowych sloganów, które często także mają dyskredytować Kościół.
Sam z przyjemnością wziąłbym udział w budowaniu wielkiej tęczy. Tęczy, która ze swoimi kolorami nie tylko wniesie dużo radości, ale będzie też konkretnym znakiem przymierza. Jak po potopie za czasów Noego.
Chcesz regularnie i realnie wspierać papieża Franciszka? W takim razie koniecznie musisz ściągnąć i zacząć używać aplikacji "Pray for the Pope".
Najpierw była siostra, która swoim wykonaniem hitu Alicii Keys położyła na łopatki jury programu Voice of Italy, teraz przyszła pora na "śpiewającego księdza" z Irlandii. Ich występy obejrzały miliony internautów, nawet ludzie niechętni wobec Kościoła nie kryli zachwytu. Czy na naszych oczach narodziła się era pop-ewangelizacji?
W ostatnich tygodniach miało miejsce kilka wydarzeń, które sporo mówią o walce Kościoła z pedofilią. Można je podsumować tak: faktycznie było źle, na koncie mamy wiele zaniedbań, a nawet można mówić o pewnego rodzaju zmowie milczenia, ale dziś jesteśmy na dobrej drodze.
"Trzeba się spieszyć, bo niedługo skończy się ten papieski karnawał" - powiedział mi kilkanaście dni temu doświadczony przedsiębiorca, który prowadzi kilka biznesów związanych ze zbliżającą się kanonizacją Jana Pawła II.
We wtorek (08 IV 2014) Sąd Administracyjny podejmie decyzję, czy "Polski Kościół Latającego Potwora Spaghetti" (pastafarianie) zostanie uznany za legalnie działający związek wyznaniowy. W ubiegłym roku legalizacji pastafarianom odmówiło Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, powołując się na argumenty biegłych religioznawców, którzy uznali, że Kościół Potwora Spaghetti należy do tzw. joke religions, posiłkującą się w swojej działalności parodią religijną. Mimo to, jak widać, sprawa traktowana jest bardzo poważnie.
W trakcie rekolekcji w jednej z podwarszawskich szkół podstawowych poprosiłem dzieci z młodszych klas, aby napisały na karteczkach swoje wielkopostne postanowienia i wrzuciły je do błękitnego pudełka, które następnego dnia, podczas Mszy świętej, miało stanąć pod ołtarzem. Co tam znalazłem?
Wartość rzeczy jest subiektywna. To my nadajemy im znaczenie, a to zależy od celu, który chcemy osiągnąć. W podobny sposób patrzymy na krzyż. Wszystko zależy od celu naszego życia. Jeżeli jest nim życie doczesne, to krzyż jest dla nas głupstwem...
Jeżeli zależy nam na ewangelicznej skuteczności Kościoła w XXI wieku, to musimy zostawić na boku wszystkie ideologie i skupić się na dwóch rzeczach - na przeźroczystości Kościoła i na atrakcyjności świadectwa.
W wielu miejscach w internecie, także na portalu DEON.pl znajdziemy wiadomości o "jezuicie wyklętym", ks. Władysławie Gurgaczu. Kapłan musiał w krytycznym momencie dokonać dramatycznego wyboru sumienia między posłuszeństwem zakonnym a wiernością duchowej posłudze.
Posłuchaj, jak dzień śmierci Jana Pawła II wspominają dziennikarze dwóch największych programów informacyjnych w naszym kraju.
Trochę to dla mnie dziwne, tego się nie spodziewałem, więc sprawdziłem dwa razy. Ale im bardziej sprawdzałem, tym bardziej w dziale opinii DEON.pl nie było komentarza do spektakularnego wydarzenia z minionego piątku.
Jaki jest wasz rekord najszybszej niedzielnej Mszy, w jakiej uczestniczyliście? Mój to 22 minuty, z kazaniem oczywiście. Wtedy po raz pierwszy w życiu przyszło mi do głowy porównanie Kościoła do McDonalda.
Wszedł ostatnio na ekrany film Darrena Aronofsky’ego "Noe: Wybrany przez Boga". Sebastian Smoleński w swojej recenzji na stronie internetowej stopklatka.pl nazywa tę kosztowną i pełną efektów specjalnych produkcję - kosmiczną fantazją o ostatniej sprawiedliwej rodzinie na ziemi.
Nie ma nic złego w byciu katolikiem "na luzie". Czy Pan Jezus powiedział, że poznają was po tym, że będziecie sztywni, nudni i śmiertelnie poważni? Ja o takiej nauce nigdy nie słyszałem. Za to na pewno napisane jest: "poznacie ich po ich owocach".
W poniedziałek obchodziliśmy Narodowy Dzień Życia, święto uchwalone przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 2004 r.
Kiedyś zarzucano jezuitom "lewackie odchyły". Trudno powiedzieć, ile było w tym prawdy. Z kilkuletniego doświadczenia służby ubogim widzę jednak, że nie warto oglądać się na boki, tylko robić swoje.
Zwiastowanie Pańskie. Ksiądz zaprasza przed ołtarz pragnących podjąć duchową adopcję. W kościele zapada cisza. I przez dość długą chwilę jakby nic się nie działo. Jakby nikt nie zamierzał podjąć zobowiązania. Po chwili nieśmiało wstaje pierwsza osoba. A za nią kolejne. Oto siła wewnętrznego świadectwa.
{{ article.description }}