Właśnie wróciliśmy z wakacyjnych wojaży. Jak co roku Zakopane - stolica polskich Tatr. Kilka razy mieliśmy okazję przejść - jak mawiają wytrawni taternicy - najtrudniejszą grań, czyli Krupówki. Czy w całym pomieszaniu stylów i języków, da się tam odnaleźć Jezusa?
Jeszcze w poniedziałek "w temacie" byłego proboszcza z podwarszawskiej Jasienicy przeważały w mediach głosy mówiące o tym, że po swym wystąpieniu na tegorocznym Przystanku Woodstock może on "ponieść poważne konsekwencje", że nastąpi "ostra reakcja kurii", pojawiały się przepowiednie suspendowania duchownego i eskalacji konfliktu. Napięcie rosło. Czekano na zapowiadane "szybkie decyzje" kościelnych władz.
Wtorkowe spotkanie ks. Wojciecha Lemańskiego z przełożonymi oraz treść komunikatu kurii, który zaraz potem opublikowano, świadczą przede wszystkim o tym, że tej kilkuletniej wojny można było uniknąć.
Wczoraj na facebookowej tablicy mojego znajomego pojawił się pewien wpis. Wpis był podobno fragmentem mailowej wiadomości i dotyczył ciężarnej, która leży w Szpitalu Praskim, jest już jedenaście dni po terminie porodu, a lekarze odmawiają jej znieczulenia, cesarki oraz nacięcia krocza (!) z powodu klauzuli sumienia, gdyż - cytuję z pisownią oryginalną - "ingerencja w ciało kobiety jest sprzeczna z wyznaniem katolickim rzymskim". Tekst kończył się informacją, że "sumienie nie przeszkodziło położnej podać cennika, za który zostanie uciszone."
Paradoksem historii jezuitów jest fakt, że skasował ich papież a przed ostateczną zagładą uchroniła rosyjska caryca. Uśmiechem historii jest, że 200-lecie wskrzeszenia obchodzą wraz z papieżem Franciszkiem, jezuitą.
Bardzo łatwo jest powiedzieć na Woodstocku, że struktury Kościoła są skostniałe, a biskupi beznadziejni. Tylko po co?
Istotą zła, które się dzisiaj szerzy jest fałszywe przeświadczenie, że pierwszą i podstawową wartością ludzką jest wolność, wyższą nawet aniżeli dobro, albo raczej istnieje fałszywe przypuszczenie, że wszystko co chce realizować ludzka wola jest dobre, ponieważ ludzkie chcenie jest święte.
Marcin Przeciszewski / KAI
Szokującą niekompetencją grzeszy wywiad z prof. Wiktorem Osiatyńskim, zamieszczony w ostatnim numerze Newsweeka (z 28.07). Wbrew faktom uczony dowodzi, że Konkordat prowadzi Polskę ku modelowi państwa wyznaniowego i fundamentalistycznego. Domaga się więc jego wypowiedzenia.
"Proszę o kurtkę ciemną rozmiar XXL", "Potrzebne mi są środki do higieny, karimata, scyzoryk, słodycze, tytoń. Z góry dziękuję, Robert" − takie informacje bezdomni przekazują dzięki skrzynkom ustawionym na pl. Dąbrowskiego w centrum Warszawy.
Czy papież, który prosi zielonoświątkowców o wybaczenie zła, którego doznali także od katolików, występuje przeciw nauczaniu Kościoła? Czy wskazuje nam jednak, że w relacjach z innymi wyznaniami nie jesteśmy bezgrzeszni?
Gdyby za złamanie przykazania płaciło się mandat - pomyślałem mijając samochodem patrol policji - parafie mogłyby się wzbogacić. Dzięki mandatom można by stworzyć fundusz przeznaczony na przykład na remont kościołów albo jak w średniowieczu na pielgrzymki do Ziemi Świętej?
Jeden z wrocławskich pubów zdecydował się wyróżniać na tle innych barmankami przebranymi za zakonnice. A co, gdyby za barem stanęły prawdziwe siostry zakonne?
Pierwszy wniosek jaki się nasuwa po lekturze (nawet pobieżnej) Instrumentum to świadomość jakiejś bezdennej przepaści między codziennym życiem zdecydowanej większości ochrzczonych a doktryną Kościoła. To właściwie dotyczy wszystkich omawianych aspektów życia chrześcijańskich rodzin. Czytając poszczególne punkty pogłębiała się we mnie świadomość jakiejś niewyobrażalnej klęski misji Kościoła.
Niedawno dostałam w prezencie powieść Wojciecha Kuczoka. Chyba same już tytuły jego książek ("Gnój", "Obscenariusz. Wypisy z ksiąg nieczystych") wskazują na optykę w nich przyjętą. Lektura lekka a jednocześnie ciężka. Ciężka, bo ciężko młodej katoliczce wchodzić w wulgarność. Młoda katoliczka wolałaby kwiatki na łące.
Na twarzy tego dość młodego duchownego dostrzec można było szczere zatroskanie. Raz po raz przeczesywał palcami krótko przystrzyżone włosy i w zafrasowaniu przeglądał jakieś internetowe strony na tablecie. "Zobaczy ksiądz, że to się nie skończy dobrze" - ostrzegł mnie całkiem poważnie. Dlaczego?
Ot jak krata, o której myślałem, że oddziela zakonnice od świata, stała się dla mnie lustrem, przed którym przeglądam się w realizowaniu swojej wolności.
Przed wielu laty nawracano niewiernych mieczem i palono na stosie czarujące kobiety. Dzisiaj w Kościele staje się coraz bardziej popularne dobijanie chrześcijan rannych w walce z własnymi słabościami.
Ks. Jacek Gniadek SVD /pk
Trzy lata temu objąłem parafię pw. św. Rodziny na obrzeżach Lusaki w Lindzie. W tym roku po raz trzeci obchodziliśmy uroczystość Bożego Ciała. Teraz wszyscy klękali przed Najświętszym Sakramentem. Za pierwszym razem nie było to taki oczywiste. Widziałem u parafian opory i nie byłem ich wtedy w stanie zrozumieć.
Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało specjalne oświadczenie poświęcone tzw. sprawie Chazana oraz problemom z niej wynikającym. Jest to pierwszy głos tego gremium w nowym składzie ukształtowanym po niedawnych wyborach: abp Stanisław Gądecki (przewodniczący), abp Marek Jędraszewski (zastępca przewodniczącego) i bp Artur Miziński (sekretarz). Uważam, że jest to dobry komunikat.
Od kilku lat przynajmniej część urlopu przeznaczam na wędrowanie po Polsce. Rzec można - Polsce lokalnej. Omijam duże ośrodki, a odwiedzam małe miasta, miasteczka, a ostatnio coraz częściej również wioski. Takie wędrowanie daje wiele do myślenia. Bywa pouczające. Bywa szokujące.
{{ article.description }}